Autor Wątek: Konflikt - jak zaakceptować i polubić  (Przeczytany 16486 razy)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-09-17, 14:20:46 »
Mariusz
I tu się mylisz konflikty mogą byc bardzo pozytywne, bo wprowadzają zmiany, zobacz gdyby nie rewolucje to nadal w wielu miejscach byłby ucisk i ciemnogród, a już jest lepiej. Oczywiście, że jest lepiej, żeby nie dochodziło do zbrojnych konfliktów, żeby inni nie cierpieli, ale nie zawsze się da. A jak widać obecnie nauki mediacji i pokojowe rozwiązywanie konfliktów nie zdaje egzaminu.

skuteczne rewolucje nie tworzą nowych konfliktów - raczej zwracają się przeciw istniejącym konfliktom i starają się je usunąć np siłą.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-09-17, 14:19:35 »
W zarządzaniu jest coś takiego, jak "zarządzanie konfliktem". Wprowadza się to to, by w zespole, który np. przeżywa jakieś trudności, marazm itp. nastąpiło naturalne przetasowanie, pobudzenie kreatywności, wyłonił się lider... coś w tym guście. Więc w pewnym sensie konflikt spełnia pozytywną rolę porusza energię. Chociaż ... po zastanowieniu ... jest to swego rodzaju manipulacja.

Konfliktów nie da się uniknąć całkowicie. Choćby dlatego, że świadomość ludzi ich doświadczenie, aspiracje są różne.

Czasem trzeba komuś w twarz strzelić, bo inaczej nie zrozumie. A nie każdy z nas jest mistrzem Yoda, Buddą czy innym mistrzem.  Idee są fajne, ale rzeczywistość od nich odstaje.

Występowanie konfliktu można ograniczyć oraz nauczyć się z nim postępować.

Moim zdaniem nie trzeba do tego go lubic.
« Ostatnia zmiana: 2014-09-17, 14:22:40 wysłana przez Grażyna Anna »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-09-17, 14:09:01 »
Lilliole
Masz rację, każdy człowiek, który rozwija się duchowo powinien wykształcić w sobie akceptacje dla poglądów innych, akceptacje innych takich jakich są, ale równolegle należy rozwijać również umiejętność stawiania swoich granic i mówienia "stop bądź nie", kiedy inni czują się uprawnieni do przekraczania jego granic i np. "wyskakują z naszej lodówki", aby nam oznajmić wszem i wobec swój pogląd, bądź narzucić swoje racje.

Zgadzam się w 100%. Też doszłam do takich wniosków pracując nad akceptacją siebie i szacunkiem do siebie.
Szanując siebie, szanuję zdanie i sposób życia innych. A w ramach szacunku do siebie jest stawianie granic i mówienie "Nie" czy "Stop".
Łatwe do nauczenia to nie jest, ale jest jak najbardziej do osiągnięcia.

W szczególności Polacy powinni tę lekcję opanować.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-17, 14:08:22 »
Mariusz
Cytuj
Ale nie ma sensu akceptować samego konfliktu, bo konflikty są szkodliwe tak jak na przykład metylortęć albo radioaktywny pluton :-)

I tu się mylisz konflikty mogą byc bardzo pozytywne, bo wprowadzają zmiany, zobacz gdyby nie rewolucje to nadal w wielu miejscach byłby ucisk i ciemnogród, a już jest lepiej. Oczywiście, że jest lepiej, żeby nie dochodziło do zbrojnych konfliktów, żeby inni nie cierpieli, ale nie zawsze się da. A jak widać obecnie nauki mediacji i pokojowe rozwiązywanie konfliktów nie zdaje egzaminu.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-17, 14:03:48 »
Lilliole
Cytuj
Moim zdaniem raczej chodzi o akceptowanie tego, że inni mogą mieć inne poglądy niż my, na tyle, żeby nie przejawiać silnej potrzeby przekonywania ich do swoich. Wtedy nie wchodzi się w konflikt. Czyli akceptowanie człowieka, a nie konfliktu z nim.

Masz rację, każdy człowiek, który rozwija się duchowo powinien wykształcić w sobie akceptacje dla poglądów innych, akceptacje innych takich jakich są, ale równolegle należy rozwijać również umiejętność stawiania swoich granic i mówienia "stop bądź nie", kiedy inni czują się uprawnieni do przekraczania jego granic i np. "wyskakują z naszej lodówki", aby nam oznajmić wszem i wobec swój pogląd, bądź narzucić swoje racje.

Ponieważ szczególnie w Polsce kwitnie nietolerancja przedstawiam do obejrzenia film w ramach terapii szokowej, aby zrozumieć co to jest tolerancja dla poglądów, które nie ranią innych. Tytuł filmu to "Miłość Larsa" - pozycja obowiązkowa do obejrzenia dla duchowiaków.:)

http://zalukaj.tv/zalukaj-film/4138/milosc_larsa_lars_and_the_real_girl_2007_.html


Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-09-17, 13:57:43 »
Konfliktów nie ma sensu lubić. Jest sens się od nich uwalniać.
Akceptuje się to, że doszło do konfliktu (jeśli już doszło) albo że kiedyś jeszcze dojść, bo możemy mieć mechanizmy pchające nas w konflikty i od wszystkich tych mechanizmów się nie uwolnimy od razu. Ale nie ma sensu akceptować samego konfliktu, bo konflikty są szkodliwe tak jak na przykład metylortęć albo radioaktywny pluton :-)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-17, 13:44:04 »
Nadal jednak nie bardzo widzę powodu dla których miałabym lubić konflikty... Mogę akceptować ten konflikt jako część procesu uzdrowienia, mogę akceptować siebie w konflikcie.
Jak wchodzę w jakiś konflikt to szukam przyczyny wejścia w konflikt z danym człowiekiem. Interesuje mnie przyczyna konfliktu, a nie sam konflikt. I pracuję nad uwolnieniem się od tej przyczyny, bo ten człowiek z którym weszłam w konflikt coś mi pokazał. Może jakąś nieakceptowaną część mnie, która domaga się uwagi, może jakieś nieuświadomione emocje we mnie.
Ale to jest moje zdanie i mój sposób pracy. Dla mnie skuteczny. Ale rozumiem, że inni mogą mieć swoje sposoby skuteczne dla nich.
« Ostatnia zmiana: 2014-09-17, 13:46:54 wysłana przez Lilliole »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-17, 13:09:50 »
To prawdopodobnie dziecko właśnie z takiego domu kiedyś pierwsze powiedziało:

 "Dogodzić wszystkim się nie da, ale wszystkich wk...wić to już żaden problem". ;)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-17, 12:38:50 »
Również zwrócenie na siebie uwagi innych to jest jeden z wielu powodów podświadomego wywoływania konfliktów. Przypadłość ta pochodzi z nieuzdrowionego dzieciństwa, gdzie okazywano nam negatywne zainteresowanie dopiero w sytuacji, gdy wywołaliśmy konflikt, pozytywnego zainteresowania dla takiego dziecka brakowało w danej rodzinie. Dziecko na codzien czuło się niechciane, niekochane i nie potrzebne, żeby przetrwać i dostać to minimum uwagi dorosłych nauczyło się w ten sposób, gdy rozrabiało nagle wszyscy sie nim interesowali. Później jako dorosły człowiek, który nie uleczył swojego dzieciństwa nadal powiela powyższy schemat.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-17, 12:12:50 »
Ostatnio po przeczytaniu o pewnym proroctwie, w którym jest informacja, że ktoś tam ma zrzucić bombę atomową na Warszawę mocno się rozchorowałam. Miałam wokół tego tematu mnóstwo skrajnych emocji, ponieważ mieszkam w Warszawie poczułam się osobiście zagrożona. Postanowiłam pomedytowac na tym tematem i jednak pouwalniać choć część tych emocji. Oprócz tego, że uwolniłam sporo lęku przyszło do mnie w trakcie sporo uświadomień i refleksji, którymi postaram się z Wami stopniowo podzielić.


Liliole
Cytuj
Polubienie konfliktów może spowodować to, że będziemy je tworzyć.
Znam ludzi, którzy wręcz uwielbiają konflikty i bardzo skutecznie je tworzą.

To jest podejście lękowe, paradoksalnie konflikty tworzą ludzie, którzy nie zaakceptowali i nie uwolnili występujących w nich uczuć i tworzą takie sytuacje, aby na nowo je przeżyć i uzdrowić (lęk, złość, poczucie winy, wstyd i wiele, wiele innych niechcianych uczuć).

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-17, 12:02:06 »
Moim zdaniem raczej chodzi o akceptowanie tego, że inni mogą mieć inne poglądy niż my, na tyle, żeby nie przejawiać silnej potrzeby przekonywania ich do swoich. Wtedy nie wchodzi się w konflikt. Czyli akceptowanie człowieka, a nie konfliktu z nim.
Polubienie konfliktów może spowodować to, że będziemy je tworzyć.
Znam ludzi, którzy wręcz uwielbiają konflikty i bardzo skutecznie je tworzą.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-09-17, 11:38:08 »
Konflikt - jak zaakceptować i polubić.

Zakładam ten temat, bo ostatnio bardzo się dużo nim zajmuje i to co się dzieje na świecie, również podaje mi taką refleksję, że jest najwyższy czas, by ludzie w sobie zaakceptowali i polubili konflikty i wszelkie sprzeczności, aby mógł nastać pokój w nich i na świecie. Innej drogi nie widzę, jak wreszcie zaakceptować i polubić w sobie zarówno agresora, jak i ofiarę, bo jedna strona bez drugiej nie istnieje, jest ściśle połączona.

Wszelkie przemyślenia na ten temat mile widziane (bez epatowania Jezusem, Buddą i cytatami religijnymi) najlepiej poparte tylko i wyłacznie własnym doświadczeniem.:)
« Ostatnia zmiana: 2017-01-10, 14:48:00 wysłana przez almighty »