Autor Wątek: Dostosowanie społeczne a alternatywy  (Przeczytany 11873 razy)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-27, 16:39:59 »
Żeby była jasność, nie popieram ani podejscia do życia młodych ani tego odgórnego prania mózgów. Nie widzę szansy tego odwrócić, bo tak są silnie pochłonięci, a kiedy im sie mówisz, że są manipulowani, to się oburzą, że to zamach na wolność. Dopóki nie przekraczają prawa nic im nie można zrobić. I będą tak robić, az sie przejedzą.


Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-27, 16:29:01 »
Zed1
Cytuj
To wlasnie w dzisiejszych czasach dominuje podejscie rodem z Wall Street gdzie liczy sie bycie wyspecjalizowanym rekinem a znajomosci zawiera sie tylko po to, aby moc coś osiagnać.

Tak jest w wąskim przedziale i dla szczególnie uzdolnionych, najlepiej geniuszy w jakiejś dziedzinie a ty do nich nie należysz.
Reszta to jest tak jak pisałem.

Cytuj
To sie nazywa upadkiem. Znasz takie slowo? I dziwi mnie, ze osoba ktora podaje sie rozwijajaca sie duchowo, wewnetrznie aprobuje takie rzeczy. To co-jak wybuchnie III WS (oby nie!!!!!!!!!!) i znow pojawia sie jakcys faszysci czy inne ciemne sily, to tez bedziesz twierdzil ze to kolejna faza rozwojowa? Wspolczuje, naprawde. Ogarnij sie w koncu czlowieku skoro masz juz jakis wiek.

Wyolbrzymiasz, od razu wojna. Nie jest to takie groźne. Roje młodych muszą się wyszumieć a pracy dla nich przecież nie ma więc proponuje im sie to co piszę i jak widać to im odpowiada. Widzę jakie podejście ma młode pokolenie.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-27, 16:17:24 »
aster

Tak, też uważam, ze dobrze, że Zed włożył kij w to mrowisko. Może cos sensownego się z tego urodzi.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-27, 16:16:22 »
Mateusz,

Cytuj
Takie jest własnie ich życie, tak chcą żyć, to sobie cenią, a rówieśnicy, którzy tego nie mają zazdroszczą im, bo też by tak chcieli a nie mogą. Czekają tylko jak ich rodzice puszczą ze smyczy. Nie popieram tego, ale czy to nie jest pewna faza rozwojowa, nawet jesli ma trwać całe wcielenie, żeby zostac przeżytą, zaspokojoną.

To sie nazywa upadkiem. Znasz takie slowo? I dziwi mnie, ze osoba ktora podaje sie rozwijajaca sie duchowo, wewnetrznie aprobuje takie rzeczy. To co-jak wybuchnie III WS (oby nie!!!!!!!!!!) i znow pojawia sie jakcys faszysci czy inne ciemne sily, to tez bedziesz twierdzil ze to kolejna faza rozwojowa? Wspolczuje, naprawde. Ogarnij sie w koncu czlowieku skoro masz juz jakis wiek.

I dlatego chocby mnie szlag mial trafic, to dzisiejsze pokolenie ludzi nie dostanie ode mnie nic, bo oni nic nie zapracowali na to aby uszanowac czyjes dokonania i czyjas prace. A skoro chca sami budowac wszystko od poczatku....no coz, Blednych Rycerzy nigdy nie brakowalo. w ZSRR probowano zawracac bieg rzek. Jak sie to skonczylo, wystarczy poczytac na temat katastrof ekologicznych na Syberii.  Ciekawe, jak beda zyc majac po piecdziesiat lat i pozniej jak nie wypracuja sobie niczego, co da im solidne podstawy bytowania, zapewnienia swoim dzieciom czegos? No tak, zapomnialem, panstwo ma dac....bo nalezy mi sie.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-27, 16:21:11 wysłana przez Zed1 »

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-27, 16:14:52 »
Mateusz,

na jakiej Ty planecie zyjesz? :)

Cytuj
Już priorytetem nie są studia, dyplomy, tytuły, kursy, ale relacje z ludźmi, umiejętność życia w społeczeństwie. Liczy się najbardziej dobre towarzystwo, znajomi, przyjaciele, rodzina, dobra zabawa, umiejętność nawiązywania kontaktów. Liczą się te cechy, które im pozwolą dobrze radzić sobie w społeczeństwie, a przez to w życiu i w pracy. To przydaje sie wszędzie, w handlu, reklamie, polityce... Na nic przydadzą sie różne tytuły...

To wlasnie w dzisiejszych czasach dominuje podejscie rodem z Wall Street gdzie liczy sie bycie wyspecjalizowanym rekinem a znajomosci zawiera sie tylko po to, aby moc cos osiagnac. To, o czym piszesz istanialo w Polsce przed wejsciem srogiego kapitalizmu w drugiej polowie lat 90tych gdzie rzeczywiscie bardziej liczyly sie stosunki miedzyludzkie a nie prestiz i dyplomy plus intrantne zajomosci z wierchowka. Sam pamietam sytuacje, gdzie moi rodzice po pracy kolegowali sie z szefostwem co nie oznaczalo ze szef nie mogl cie zwolnic. Ale inna kultura bycia byla. Ludzie byli otwarci do siebie bo nie musialo byc barier.

matek,

Cytuj
Jesli nie kochasz siebie to bedziesz oczekiwac aprobaty z zewnatrz, od spoleczenstwa. Bedziesz miec pretensje.

Mozna kochac siebie i robic, co sie chce ale wez pod uwage sytuacje w ktorej robiac co chcesz mozesz nie miec z tego srodkow wystarczajacych na utrzymanie i wtedy musisz zaczac robic cos co niekoniecznie lubisz aby przynajmniej sobie dorobic. Tak tez sie dzieje czesto.

Cytuj
Poza tym, spoleczenstwo zawsze mozna zmienic, niezaleznie czy kochasz siebie czy nie. W wypadku kiedy nie kochasz siebie ciezej jest to zrobic, bo ciezko jest rozstac sie z tymi, ktorzy zasilaja twoje poczucie tozsamosci (czy to jako aprobowanego, czy odrzucanego). Ale jesli nie kochasz siebie, to w zadnym spoleczenstwie nie bedzie ci dobrze.

Taa, szczegolnie wtedy mozna zmienic gdy masz niemal sto procent pewnosci ze bedziesz musial zaczynac wszystko od nowa czyli od zera. Wielka milosc do siebie tu widze, az mi w oczy promieniuje.

aster,

chyba niektorzy nie rozumieja tego co probojesz mowic...

Cytuj
Dlaczego firmy amerykańskie produkują obecnie tyle plastikowych trumien, jakby szykowali się na zagładę całych narodów?

Bo w najblizszej przyszlosci ma dojsc do powolania unii miedzy Kanada, USA i Meksykiem i waluta narodowa tych krajow ma zostac zastapiona waluta o nazwie Amero (cos jak Euro w Unii Europejskiej). Wiem to od kogos, kto tam mieszka i gadal z jednym z ludzi pracujacych w policji czy administracji rzadowej. Wygadal sie chlopak po pijaku i poszlo w eter.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-27, 16:07:48 »
Cytuj
Mateusz
----------------------

Coś mocno przekoloryzowałeś jak to młode pokolenie jest przygotowane na pozytywne zmiany (czyli domniemam, że Twoje pokolenie), na zasadzie: każdy chwali własną koszulę. A nawet śmiało stwierdzę, że chcesz tym oszukać siebie i innych(...)

Teraz to Ty przekoloryzowałaś, a raczej zupełnie przemalowałaś (jeśli chodzi o mnie).
Należę do średniego pokolenia, doceniam to pokolenie i starsze również; widzę w nich takie wartości, których brakuje młodym oraz cały ich wkład w życie. Nie interesuje mnie żadna walka pokoleniowa. Więc reszta z tego co piszesz jest bezzasadna.
Wcale nie jestem zapatrzony w młodych, bo widzę jak bardzo odeszli od wartości ogólnoludzkich, jak zatracili uczciwość, sumienność, wrażliwość.

Wiem jak jest z edukacją, patrz wyniki matur - 1/3 nie zdała.
Temu nie zaprzeczam, jest tak jak piszesz. Ale jest też tak, że ta polityka światowa jest bardzo na rękę dorastającemu pokoleniu. Kto w szkole jest najbardziej ceniony przez rówieśników, popularny? Nie sumienny, pracowity, ale ten kto traktuje szkołę jak spotkanie towarzyskie.
Jest to na pewno efekt prania mózgów, ale dlaczego starsze pokolenie nie ulegało. Teraz młodzi tak chcą, nie interesuje ich juz taki poziom wiedzy. Wolą gadżety sprzedawać na rynku.

Cytuj
„Liczy się najbardziej dobre towarzystwo”- oczywiście, tak, tak...znajomki w setkach liczone, rodzina na szarym końcu i retrospekcja- > powrót do postawy zgarbionej (czyli małpiej). bo w komórce, na Fb i innych tego typu ogłupiaczach, znajomków tysiące, tel. dzwoni non- stop. A gdzie własne życie? Nie ma, bo oni grupowo przeżywają JEDNO życie. Skoro zbiorowo przeżywają (koncentrując się na plotkach, mieleniem w kółko tych samych informacji, kto w jakiej sekundzie pierdnął i jakiego powodu), to o indywidualnym rozwoju nie ma mowy, bo nie ma na to czasu, a czas to nie guma, że sobie go rozciągnie na maxa, jak gumkę z majtek.

Takie jest własnie ich życie, tak chcą żyć, to sobie cenią, a rówieśnicy, którzy tego nie mają zazdroszczą im, bo też by tak chcieli a nie mogą. Czekają tylko jak ich rodzice puszczą ze smyczy. Nie popieram tego, ale czy to nie jest pewna faza rozwojowa, nawet jesli ma trwać całe wcielenie, żeby zostac przeżytą, zaspokojoną.

« Ostatnia zmiana: 2014-08-27, 16:13:10 wysłana przez Mateusz »

aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-27, 16:00:26 »
Karina

=============
Wszystko to prawda i znane fakty, nawet dla tych odciętych od medii, bo oni i tak doświadczają degrengoladę realnie na wszystkich poziomach życia. Na potwierdzenie tego, co piszesz, mogę podać tysiące przykładów bez zastanowienia, polecą niczym wody Niagary. :D

Nie czarujmy się, temat powstał specjalnie pod Zeda, bo dla wielu jest tutaj solą w oku. Mnie Zed nie przeszkadza, nawet podoba mi się te jego zacięcie, bo on w tej swojej niemocy jest przynajmniej prawdziwy. :D A przede wszystkim stawia czoła zmasowanej krytyce i nie chowa się po kątach, kto go poprze lub nie. Myślę, że ma duże szanse na rozwinięcie tarczycy i pokładów z nią związanych.

Ps: U mnie w mieści jedna taka pani sędzia główny na emeryturze (akurat dobrze nam), żydówka zresztą, która nie zmieniała nazwiska na polskie, o specyficznej, bardzo wysokiej emeryturze, ledwo chodzi, długopisu nie może utrzymać w rękach (pod 90- tkę), ale uczestniczy we wszystkich lokalnych ważnych komisjach. I każde takie półgodzinne spotkanie to jest 200- 500 zł dodatkowo do emeryturki. I będę ją tam trzymać dopóki nie najedzie nekrolog, bo "nikt przecież nie może jej zastąpić". Córka po wielu roszadach w prawnym kręgu zajęła funkcję główny sędzia wojewódzki. I tak to się kula, a młodzi ludzie po prawie sprzedają w marketach.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-27, 15:31:42 »
jeszcze nawiązując do moich wczorajszych postów o cywilizowanej większości:
"Głos opinii publicznej nie jest substytutem myślenia". - W.E. Buffett

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-27, 15:26:36 »
Ja tak czytałam Ciebie aster to przypomniało mi się, że przecież przywódcy naszego polskiego społeczeństwa są dumni, że mają "tanią siłę roboczą" i jako główny atut podają to w reklamach mających zachęcić obce rynki do inwestowania w Polsce. Tylko czy aby na pewno chce się żyć w takim społeczeństwie, gdzie przywódcami są takie młotki ?  No sorry, ale tego inaczej nazwać nie mogę.

A dlaczego rządzą takie młotki, bo ludzie tak się zatracili w tej ideologii, że "reka rękę myje", że nie widzą jak często tego typu manipulacja żądzi: będę robił wrażenie człowieka bardzo uczynnego, służącemu ludziom, wtedy nikt nie będzie śmiał złego słowa na mnie powiedzieć nawet jak będę pił i po trupach lazł do stołka. Obecnie kumoterstwo rządzi, a nie mądrzy myślący ludzie, takich się nie dopuszcza w ogóle do koryta.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-27, 15:30:03 wysłana przez Karina »

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-27, 15:10:50 »
Matek, Marylka
Cenne spostrzeżenia :)
Miłość załatwi wszystko.
Czasem droga do takiej życia miłością jest bardzo długa. Trzeba pousuwac przeszkody.

Frisky
Dzięki za link, choć pod kontem nauki, to to samo dotyczy innych rzeczy. Ciekawe to. 

 


aster

  • Wiadomości: 209
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-27, 15:01:57 »
Mateusz
----------------------

Coś mocno przekoloryzowałeś jak to młode pokolenie jest przygotowane na pozytywne zmiany (czyli domniemam, że Twoje pokolenie), na zasadzie: każdy chwali własną koszulę. A nawet śmiało stwierdzę, że chcesz tym oszukać siebie i innych. Już słyszałam opinie „iluminate” typu, że musi odejść stare pokolenie (i to jak najszybciej- i tu mamy historię prania mózgów na pustyni przez 40 lat przez Mojżesza- czyli 2, 5 pokolenia), aby nastąpiło „dobre” nowe. Historia się powtarza na okrągło przez stulecia, stąd coraz bardziej rozumiem zależność, że przeszłość i przyszłość jest tożsame. A dlaczego ma odejść stare pokolenie, a te trzecie ostatnie dziwnie spójne w ideologii (Sodoma i Gomora, to dla nich tylko inna boża orientacja seksualna itd.)? Chodzi o to, że młodości nie podoba się starość i mądrość pokoleniowa? Nie. Chodzi o pamięć. Nie ma pamięci starego, nie ma porównań, między starym a nowym, nowe wydaje się idealnym wzorcem. To tak, jakby się odciąć od inkarnacji, na zasadzie; „To nie moje”. Jak nie Twoje, jak Twoje- jak nie, jak tak. ;)) I co zrobiło 3 pokolenie? Napad rabunkowy i zagarnął ziemię, jak swoją, niech się trup gęsto ściele, bo pierwsze pokolenie, które pamiętały wojnę i jej dramat, już odeszło, zimną, grobową płytą przykryte. Dlaczego firmy amerykańskie produkują obecnie tyle plastikowych trumien, jakby szykowali się na zagładę całych narodów? Pewnie dla znajomków i własnych rodzin? Przecież nic złego się nie dzieje, społeczeństwo się integruje, jak na tych powszechnych kursach integracyjnych, każdy z każdym, byle się nie wydało za szybko.

„Już priorytetem nie są studia, dyplomy, tytuły, kursy, ale relacje z ludźmi, umiejętność życia w społeczeństwie”.  -> oczywiście, że nie jest, ale i nie będzie priorytetem, z założeń odgórnych światowych rządów, a nie z wolnego wyboru wielu, bo nauczanie będzie zarezerwowane dla elit i kast. Ekonomia, gospodarka, polityka i system nauczania, już nie potrzebuje ludzi myślących (takich się od dawna wywala ze wszystkich możliwych sektorów), tylko siły roboczej, a siła robocza nie musi myśleć, ma się bawić i pracować, nic nadto. „Chleba i igrzysk” i na tym się ich bytowanie zamykać. Tak radykalnie spadł poziom nauczania, że to się nie mieści w głowie, to jest zwyczajnie skandal, jaką zminimalizowaną wiedzę obecne posiadają książki do nauczania w szkołach. Wielu nauczycieli wypowiada się w sposób dosadny: „Przepuścimy największego „tępaka”, byle by miał frekwencję, bo taki jest program. Kraj potrzebuje pracowników za minimalne pensje, a nie profesorów”.

„Liczy się najbardziej dobre towarzystwo”- oczywiście, tak, tak...znajomki w setkach liczone, rodzina na szarym końcu i retrospekcja- > powrót do postawy zgarbionej (czyli małpiej). bo w komórce, na Fb i innych tego typu ogłupiaczach, znajomków tysiące, tel. dzwoni non- stop. A gdzie własne życie? Nie ma, bo oni grupowo przeżywają JEDNO życie. Skoro zbiorowo przeżywają (koncentrując się na plotkach, mieleniem w kółko tych samych informacji, kto w jakiej sekundzie pierdnął i jakiego powodu), to o indywidualnym rozwoju nie ma mowy, bo nie ma na to czasu, a czas to nie guma, że sobie go rozciągnie na maxa, jak gumkę z majtek. A jak mu się uda tak rozciągnąć, to mu czas przywali prosto w czoło, a 3 oko odbije się jak ping- pong.  ;D

I zauważ, jakie zawody wymieniłeś jako pierwsze: handel, reklama, polityka (czyli: lichwa, zbiorowa hipnoza i energetyczne szambo- na tym co się najszybciej zarabia), a gdzie inne zawody, twórczość, rzemiosło, rolnictwo itd...

Widzę, że ten temat z (niejasnych? ;D na pewno?) dla mnie przyczyn, chce się rozwinąć, nawet wciskając innym takie „świadomościowe gnioty”. ;)))

Drugi uważający, ze ludzie nie myślą, że z pierwszej ulicznej łapanki są. Dobrze młody, kontynuuj, leć po całości jak orzeł, tylko uprzedź, gdy Cię przypili bździć na czyste koszuli, bo na brudne możesz. Co przed praniem, to się nie krępuj. )

Ps: Z ciekawości: co powiesz dobrego o swoich rodzicach, dziadkach, że mówiąc o tym, aż Ci się serce raduje i duma Cię rozpiera, że tyle wspaniałości dla Ciebie uczynili?

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-27, 14:57:15 »
Objawy społecznego niedostosowania i metody resocjalizacji wg Ottona Lipkowskiego:
http://emkr.republika.pl/lip1.htm
stamtąd o agresji i frustracji:

Na podstawie szerokiego materiału empirycznego stwierdził, że ukierunkowanie agresji związanej z frustracją jest różne u różnych osób. Najbardziej typowe są następujące :

1.    Agresja w stosunku do osób i rzeczy lub osób postronnych, tzw. reakcja agresywna exstrapunitywna, jest to postać reakcji charakterystyczna dla jednostek społecznie niedostosowanych, impulsywnych, negatywnie nastawionych do środowiska. Przykładem takiej reakcji agresywnej jest bezczelne, obelżywe odezwanie się dziecka, do nauczyciela, który pracę ocenił krytycznie.

2.    Jednostka introwertywna postępuje w tym przypadku inaczej. Agresja ukierunkowana jest na własna osobę, a nie na nauczyciela. Uczeń czyni sobie wyrzuty, gryzie się, wyrywa włosy, że uzyskał ocenę niedostateczną. Jest to postać tzw. agresji intropunitywnej. Uczeń ma poczucie winy i gotów jest ponieść karę lub sam ją sobie wymierzyć.

3.    Trzecia formą jest agresja impunitywna, polegająca na pozorowaniu przeciwstawnych reakcji. Uczeń skarcony usiłuje sprawić wrażenie, że jest to mu zupełnie obojętne, ale są to tylko pozory braku zainteresowania. Poza maską obojętności istnieje tendencja odwetu na innych lub autoagresji. Tendencje te ujawniają się jakby w formie "okrężnej".

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-27, 14:43:26 »
matek

O to to własnie się rozchodzi: kochaj siebie i rób co chcesz.:)

Tylko trzeba pamiętać, że to kochanie siebie niektórzy nieopatrznie zrozumieją, że trzeba udawać, że siebie kocha, tak się nie da, a Ci co wiedzą to wiedzą.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-08-27, 14:34:21 »
Alternatywa została użyta w sensie odmiennych możliwości, jest to zgodne z polszczyzną, przynajmniej potoczną :)

matek

  • Gość
[#]   « 2014-08-27, 14:09:09 »
Marylka,

dobrze powiedziane:)

W tytule watku jest blad, alternatywa to jedna z dwoch mozliwosci. Nie ma kilku alternatyw. To nie takie wazne, ale...

Dostosowanie i niedostosowanie spoleczne to w sumie wymyslony problem.
Jesli kochasz siebie i czujesz sie bezpiecznie, co powstrzyma cie przed robieniem tego, co chcesz?
Jesli nie kochasz siebie to bedziesz oczekiwac aprobaty z zewnatrz, od spoleczenstwa. Bedziesz miec pretensje.
Jesli nie czujesz sie bezpieczny, to zawsze bedzie ci sie wydawac, ze ktos jest przeciwko tobie.

Jesli nie kochasz siebie, to jest alternatywa. Masz dwie mozliwosci - albo dostosowywac sie, zeby uzyskac aprobate spoleczenstwa, albo robic swoje w poczuciu, ze jestes wielkim buntownikiem. W koncu czyms to ego trzeba karmic.

Jesli kochasz siebie to nie ma zadnej alternatywy, bo nie ma problemu.

Poza tym, spoleczenstwo zawsze mozna zmienic, niezaleznie czy kochasz siebie czy nie. W wypadku kiedy nie kochasz siebie ciezej jest to zrobic, bo ciezko jest rozstac sie z tymi, ktorzy zasilaja twoje poczucie tozsamosci (czy to jako aprobowanego, czy odrzucanego). Ale jesli nie kochasz siebie, to w zadnym spoleczenstwie nie bedzie ci dobrze.