Piszę o tym, że człowiek jest istotą społeczną, żyje w grupie, a jak mawiał Merton, nikt nie jest samotną wyspą. Korupcja, układy, manipulacje, oszustwa, konformizm mnie nie interesują. Chodzi o umiejętność życia w społeczeństwie.
Tak jak zauważam dzisiejsza młodzież właśnie na to stawia. Nie podejrzewam ich o wysoką świadomość i zrozumienie, ale raczej o trend, w który oni weszli.
Jak to wygląda w praktyce?
Już priorytetem nie są studia, dyplomy, tytuły, kursy, ale relacje z ludźmi, umiejętność życia w społeczeństwie. Liczy się najbardziej dobre towarzystwo, znajomi, przyjaciele, rodzina, dobra zabawa, umiejętność nawiązywania kontaktów. Liczą się te cechy, które im pozwolą dobrze radzić sobie w społeczeństwie, a przez to w życiu i w pracy. To przydaje sie wszędzie, w handlu, reklamie, polityce... Na nic przydadzą sie różne tytuły...