Martinus
"Kiedyś badałem mu unikalny talent duszy i wyszło to, co robi na sesjach. Więc według mnie działa swoim unikalnym talentem duszy. A one mają zawsze dużą moc i jest to bardziej wtedy, że działa przez kogoś, Bóg/Źródło itd., a nie dana osoba przez osobowość itd. Jest tu bardziej poddanie się, brak kontroli tego, co się dzieje, bo dopiero wtedy może zacząć działać Bóg, czy Boska część danej osoby."
Zgadzam się z tym co napisałeś:) Ja np nie utożsamiam się z jakimiś moimi talentami tego typu, bo mam poczucie, że to nie ja to robię, ja tylko jestem czymś w rodzaju narzędzia. To nie jest coś co się kontroluje. Po prostu pozwala się by to płynęło. To taka trochę współpraca z Bogiem:)
Znika wtedy przywiązanie do szczegółów, analiz, bo jest to zbędne. Nie ma potrzeby karmienia tym ego. Działa, jest ok, najlepszej możliwej jakości, idealnie, więc nie trzeba nic dodawać, określać.
Zauważyłam, że podobnie jest z innymi talentami, gdy już się pogodzi bardziej z Bogiem, popuszcza indywidualizację, to nagle przychodzi świadomość, że najlepszy wariant to poddać się Boskiemu strumieniowi, a nie tworzyć coś swojego- indywidualnego. Mam na myśli to, że poddanie Bogu niczego nam nie ujmuje, także naturalnej indywidualności:) Ale często aniołki chcą po swojemu- czyli odwrotnie i inaczej wobec Boga.
Tak. Od jakiegoś czasu interesuje się właśnie kontrolą. I zauważyłem, że ego, czy jak ja wolę sztuczne tożsamości, z którymi się identyfikujemy kontrolują, chcą kontrolować itd. Bo wtedy podtrzymuje się iluzja ich istnienia. Wiadomo, jak widzi się, że można na coś wpływać, ma się dowód, że jest się realnym. Ego nie lubi nie zauważać, ze kontroluje, że ma wpływ, bo wtedy dotyka swojej śmierci itd. Ale oczywiście jest to iluzja śmierci, powstała, tak myślę, z wyparcia swojej prawdziwej natury. Wtedy powstała pustka siebie, nicość, więc, żeby uciec od tego, od tego nieprzyjemnego doświadczenia, tworzy się iluzje siebie, czyli ego, sztuczne tożsamości itd. I wtedy zaczyna się kombinowanie, kontrola itd., żeby podtrzymywać iluzję istnienia tego fałszywego ja, z którym się identyfikujemy.
Analiza to według mnie też taka kontrola. Wiele razy robiłem sesję i zauważyłem, że chcę wiedzieć, dlaczego coś się dzieje, po co itd., i czułem, że to blokuje naturalny przepływ sesji. Wtedy robiłem mapy myśli, o których kiedyś wspominałem na tym forum. Porobiłem, poczułem, jak odpada sztuczna tożsamość, i sesja ruszała dalej. Znikała jakaś tam kontrola ze strony tej sztucznej tożsamości.
Według mnie kontrola ze sztucznej tożsamości, z ego, blokuje zadziałanie się coś w sposób naturalny, czy jak kto woli naturalnie boski. Kontrola robi taką stop klatkę czegoś, co wydarza się po boskiemu, przynajmniej tak jest z punktu kogoś, kto to doświadcza. Bo wydaje mi się, że jest to po prostu iluzja, której doświadczamy, bo wyparciu czegoś boskiego. Wyparcie to powstaje poprzez wchrzanienie się do czegoś, co się wydarza po boskiemu, żeby tym manipulować, kontrolować itd.
Jest na pewno strach i wątpienie, czy to jest OK. Bo jak to, mam przestać kontrolować i poddać się czemuś. Myślę, że tak myśli ego, z którym się silnie utożsamiamy, a którym tak naprawdę nie jesteśmy.
A odnośnie unikalnych talentów duszy myślę, że im mniej kontrolujemy, maczamy swoje paluszki w czymś, co się dzieje, tym silniej może działać poprzez nas nasza boska część. Czyli unikalny talent duszy nie polega, że robi się jakąś technikę itd. Ona sama się wydarza, jak już. I tak naprawdę, im bardziej się wchrzaniamy w proces, tym bardziej się od niego oddalamy i blokujemy jego naturalny przejaw.
Przykład z ciałem. Skaleczymy się. Jest problem. Jednak ciało wie, co z tym zrobić. Czasami trzeba pomóc, wiadomo, założyć bandaż itd. Ale ciało wie, jak reperować, uzdrawiać. Nie trzeba się wpierdzielać w to. Bo jak się będziemy wpierdzielać, wtedy ciało nie będzie mogło reperować, bo my będziemy tam.
Więc może tak, jak i z ciałem, jest i na wyższych poziomach. Wystarczy się poddać i przestać kombinować, kontrolować itd. A natura sama poustawia wszystko, co nie jest na swoim miejscu, na swoje właściwe miejsce.