Jakoś w tym co napisałeś nie widzę wielkich różnic między tym jak my teraz żyjemy. Teraz jeśli nie łamiesz prawa (zasad) to też możesz żyć jak chcesz.
Natomiast z czego oni żyli skąd mieli pożywienie odzież, dach nad głową? Przecież nie spadało im to z nieba. Musieli wykonywać jakąś pracę i raczej nie roboli tego tylko ci co mieli na to ochotę i którym to sprawiało przyjemność - czyli tak jak ty byś chciał.
Kaja, widzisz, caly sek w tym, ze mnie bedzie trudno wytlumaczyc to komus, kto ma silnie wkodowane zasady ,,systemu", tak jak Ty.
Podtawowa roznica byly zasady spoleczne - one regulowaly zycie, a jesli zasady opieraly sie na szacunku i milosci, wiadomym jest, ze spora licza osob jeslinawet nie wiekszosc, nie chciala ich lamac wiec i nie dochodzilo do roznego rodzaju naduzyc. Dzis sa stworzone takie prawa, ze gdybys chciala zyc dajmy na to, jako wolny czlowiek pokroju Cygana, nie maialabys wiekszych szans na powodzenie, chocby ze wzgledu na przymus legitymizowania sie wyksztalceniem i doswiadczeniem na roznego rodzaju papierkach. Biurokracja to jedna z form nowozytnego systemu kontroli czlowieka, polegajaca na zaszeregowaniu go w hierarchi w oparciu o posiadanie oceny (!) majacej byc dowodem jego umiejetnosci i wyksztalcenia. Kiedys takie cos nie bylo potrzebne...bo golym okiem bylo widac, kto co umie. Wystarczyl jeden dzien pracy aby zorientowac sie, co ktos potrafi. Dzis tez by to zdalo swoj egzamin w wielu zawodach, a nawet jesli istnieje dzis potrzeba legitymizacji dsowiadczenia zawodowego i wyksztalcenia, moznaby to usprawnic i podchodzic do tego inaczej, niz podchodzi sie. Kwestia tego, na jakim stopniu rozwoju technologicznego stoi dana spolecznosc. Wieksza roznorodnosc zawodowa pociaga za soba potrzebe sytematyzacji ale nie powinno sie traktowac czlowieka jako podmiotu tylko jako wykonawce. To ogromna roznica.
Wszystko zwiazane z zyciem, a wiec z zywnoscia czy budowaniem zapewniali sobie sami, pracujac na to. Owczesne spoleczenstwa po prostu staly nizej pod wzgledem technologicznym, wiec i bylo mniej zawodow i mozliwosci co nie oznacza ze byli to ludzie ograniczeni czy zacofani.
Co zas do kwestii przyjemnosci - kiedy pracujesz dla spolecznosci, ktora to docenia (np. poprzez uczciwe wynagradzanie) oraz kiedy jestes wychowany/a w poczuciu glebszego sensu istnienia, jako czesci danej spolecznosci, praca staje sie czyms co szanujesz i w czym chcesz uczestniczyc. Dlatego dzisiaj tak wielu ludzi nie widzi glebszego sensu w swojej pracy....bo ta praca po prostu glebszego sensu nie ma.