Pozytywne Inspiracje
Forum => Karma i reinkarnacja => Wątek zaczęty przez: Witek D. w 2012-02-05, 16:18:18
-
Keanu Reeves I Paul Monet
http://images.cheezburger.com/completestore/2009/10/27/129011778112878804.jpg
http://hooray4.files.wordpress.com/2011/09/4082778326_5eff5ae00a_o.jpg
Na mój gust to ta sama osoba (dusza). Stało się to nawet obiektem żartów na temat Keanu Reevesa że jest nieśmiertelnym wampirem:)
-
Ja zaś mam wrażenie, że W. Szymborska to Eliza Orzeszkowa.
-
Witek
haha baaaardzo podobny
-
rzeczywiscie straszne podobienstwo, ale osobiscie watpie ze to ta sama dusza. Zazwyczaj wygladamy innaczej w nastepnym wcieleniu.
-
Niekoniecznie - Ciało i wygląd są dobierane zgodnie z osobistymi gustami, częściowo obciążeniami (tu mniej wygląd, chyba że przy pomocy niego chce się coś uzyskać). Na przestrzeni kilku-kilkunastu wcieleń może się zdarzyć bardzo duże podobieństwo fizyczne.
-
Ciekawe... czesto sie zastanawialem gdy widzialem naprawde malo atrakcyjne osoby, dlaczego akurat otrzymaly one takie cialo. Przeciez nikt z nas niechcial by byc brzydki dlatego wyszedlem z zalozenia po twoim poscie ze to wina karmy.
-
Czysto teoretycznie to nikt by nie chciał być brzydki, cierpieć, doświadczać braku, ponosić porażki, itd. W praktyce jednak z powodu ograniczonej świadomości i nieczystych intencji godzimy się płacić taką cenę w zamian za osiąganie różnych bzdurnych celów, które wydają się nam bardzo ważne.
A brzydkie ciało można mieć z różnych powodów - czy to odstraszenie płci przeciwnej czy też jakaś chora fascynacja brzydotą i innymi niskimi wibracjami.
No i nie używałbym zwrotu "otrzymać ciało", bo my go nie dostajemy, lecz sami je formujemy przez całe życie - zarówno na poziomie fizycznym(np ćwiczenia) jak i duchowym (nasze intencje względem ciała i tego jak ma ono wyglądać). Dobrym przykładem tego drugiego jest część rozwojowców, która dzięki całym latom oczyszczania się - wyglądała coraz lepiej również fizycznie. Nie jednej już osobie buźka odmłodniała o 10 lat czy też ostre i nieprzyjemne rysy twarzy zmieniły się w łagodne i miłe w odbiorze. :) Nasze ciało zmienia się przez całe życie, a to my przez cały czas decydujemy o kierunku tych zmian.
-
Decyzje odnośnie wyglądu podejmowane są z poziomu podświadomego - no i jak ktoś chce to może się "zbrzydzić" w trakcie życia, jeśli nie podjął decyzji w tej kwestii od razu. Z drugiej strony osoby mające przekonanie o swojej atrakcyjności, zazwyczaj też bardziej atrakcyjnie wyglądają dla innych (albo w ich przypadku inni mniej lub w ogóle nie przywiązują uwagi do wyglądu).
-
W sumie-nie wiedziałam,gdzie wkleić-troszkię mie to rozbawiło,troszkię zastanowiło :-D
http://komediowo.pl/title,Nicolas-Cage-Wcale-nie-jestem-wampirem,wid,14249052,wiadomosc.html
-
Freefalling mamy tu taki wątek W poszukiwaniu poprzednich wcieleń (http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=241.0)
Ten artykuł się tam świetnie nadaje. O Trwolcie też nie wiedziałam.
-
Przeniosłem posty :)
-
Dzięki :-)
-
Tak się ostatnio zastanawiałem nad Brucem Lee.
Miał dość tajemniczą smierć. Ofcjalna wersja to ta że umarł od jakiś leków które przyjął na ból głowy,
Ciekawe gdzie teraz sobie żyje. Sądząc po tym że większą częśc życia spędził na treningach walki to jest prawdopodobne że jest teraz którymś ze znanych zawodników sportów walki.
http://www.wheredata.net/farouk/bruce-lee-1.jpg
-
Nie sądzę żeby był zawodnikiem sportów walki ;)
-
czemu
-
Ja też uważam ,że zajmuje się sztukami walki ,ma bardzo silną karmę aktywną związaną ze sztukami walki,tylko w bardziej subtelny sposób
-
Dzisiaj jak się uczyłem o prekursorach zarządzania jedna rzecz mnie zaciekawiła. Najpierw był sobie Adam Smith, który zmarł w lipcu 1790 roku, a potem narodził się Charles Babbage w grudniu 1791, który m.in kontynuował część odkryć Smitha: "The English mathematician Charles Babbage was the first one to follow the concept advocated by Adam Smith."
Zaciekawiony zajrzałem do biografii obu panów i wychodzi na to, że Smith był klasycznym profesorkiem, który nigdy się nawet nie ożenił bo poświęcił życie nauce. Ciekawe czy było to dla niego na tyle ważne, że kolejne wcielenie wybrał sobie takie, aby móc kontynuować swoją pracę. To dopiero byłby wysoki poziom pasji :D
Babbage i Smith:
http://robroy.dyndns.info/Babbage/Images/babbage-1843.jpg
http://edu.glogster.com/media/4/24/84/22/24842245.jpg
-
Myśle że tak często bywa a nawet znam to z autopsji;]
Własnie dzis sie zastanawiałam nad tym ze to co robie jest ciagiem dalszym tak naprawdę, a kiedys myslałam, że to cos nowego, odkrywczego...;)
Pomyślałam nawet, że mogłam robić to samo mnustwo razy tylko było to na miarę czasów w których sie wcielalam, warunków, że to taka droga, jedna i długa podzielona na kawałki.
Z jednej strony fajnie, robię ZNOWU to co lubię a z drugiej strony - Znowu to samo. ;]
-
Clint
Nie jestem pewna, czy można być spełnionym, szczęśliwym żyjąc w ten sposób. No ale może i można i są i tacy ludzie:)
Kiedyś pisałam o pasji, że mnie przeraża, a Ty właśnie dałeś przykład takiej.
Mi się wydaje, że to taka silna i zaślepiająca karma w jakimś temacie, która dominuje wszystko inne. Tak jak niekiedy anioły skupiały się na maxa na rozwoju duchowym, bo najsilniejszym pragnieniem był powrót do Boga, w tym się zapętlały, pomijając wszystko inne:) To tu coś podobnego tylko z nauką i intencje pewnie różne.
Olga
:) Też to kiedyś zauważyłam i się zdziwiłam. Że w sumie to w kółko to samo, tylko z innymi intencjami i w innych czasach:P
-
Ja tego przypadku nie dawałem jako przykład do naśladowania, ale z drugiej strony nie ma też co go demonizować.
Zakładając, że to rzeczywiście jedna i ta sama osoba i że ta potrzeba była prawdziwą potrzebą, a nie jakąś misją - to co strasznego w tym, że się poświęciło na nią 2 wcielenia? Skoro ma się nieskończenie wiele czasu, to co za problem poświęcić nawet 10 wcieleń na realizację jednego, większego celu? To się może wydawać straszne gdy ma się parcie na jak najszybsze oświecenie i puszczenie wszelkich potrzeb, ale to przecież nie o to chodzi. Są pewne granice możliwości przyspieszania własnego rozwoju i nie każdemu będzie dane się oświecić w ciągu jednego wcielenia (nawet przy całkowicie szczerych chęciach). Pewne procesy wymagają czasu i zdarza się, że niektórzy potrzebują nieco dłuższego doświadczenia pewnych rzeczy, aby się nimi nacieszyć i dojść do tego spełnienia. Czasami jest to potrzeba osiągnięcia czegoś większego (jak u omawianego pana), co może wymagać większej ilości czasu i energii.
Oświecenie to nie wyścig. Nasze prawdziwe potrzeby i pragnienia to nie balast (buddyjskie nauki zrobiły w tym temacie sieczkę), który trzeba jak najprędzej zrzucić, aby osiągnąć upragnione oświecenie. Jeżeli mamy takie podejście - wtedy przyznajemy że ten wyimaginowany cel jest dla nasz ważniejszy od nas samych. W ten sposób go na pewno nie osiągniemy. Rezygnacja z własnego szczęścia, aby osiągnąć wyobrażenie o szczęściu to nie najlepsza droga :)
Gdyby się okazało, że jako asceta odmawiałem sobie wszystkiego tak bardzo, że teraz potrzebuje aż kilku wcieleń na cieszenie się związkami i robieniem kariery na kilkanaście różnych sposobów, aż ugruntuje się we mnie poczucie spełnienia, Boskich wszechmożliwości i całej reszty bajerów to bym nie płakał, że mi oświecenie tak daleko w czasie się odsunęło. Nie próbowałbym skakać z zawodu do zawodu, byleby tylko jak najszybciej odwalić swoje potrzeby i mieć z głowy całe niespełnienie. Wolałbym na spokojnie chłonąć to co mam i cieszyć się tym tak bardzo i tak długo jak tylko miałbym na to ochotę, niezależnie od tego ile miałoby mi to zająć.
Z perspektywy wieczności 2 wcielenia to malusieńki wycinek czasu. Nawet jako koleś przegiął zbyt bardzo olewając inne dziedziny życia - to i tak jest zupełnie nic w porównaniu a UA, które potrafiły całe tysiące lat poświęcić na ostre jazdy bez trzymanki albo chore ascezy.
-
Już dawno temu Steiner w swoich pracach pisał, że swoje umiejętności i talenty, zwłaszcza te, które świetnie nam wychodzą, mamy dlatego, że ćwiczyliśmy je w poprzednich wcieleniach. Za przykład podawał sławnych muzyków. Jeśli ktoś ma zamiłowanie do gry na fortepianie, a nie uda mu się osiągnąć mistrzowskiej gry w jednym wcieleniu, to co złego w tym, że spróbuje w kolejnym lub kolejnych? Nie wszystko dla się osiągnąć w ciągu jednego wcielenia. :)
-
Czas potrzebny na rozwinięcie pewnych umiejętności to też dobry przykład.
Jeszcze dodam, że oczywiście istnieje opcja przeskoczenia pewnych potrzeb na zasadzie uświadomienia sobie, że można być szczęśliwym i spełnionym nawet bez ich realizowania (i wtedy ich realizacja nie determinuje naszego spełnienia czy nawet oświecenia), ale to powinno wynikać z czystego urzeczywistnienia, a nie zakładania z góry, że się pójdzie tą drogą bo będzie szybciej :D
-
Clint - zgadzam się z Twoimi wywodami :)
Przy okazji - dla mnie panowie Smith i Babbage faktycznie mieli bardzo podobne wibracje.
-
Clint
Niby tak jest z tymi talentami, ale myślę, że to zależy od poziomu świadomości i celów na życie osoby. Nie ma nic złego w rozwijaniu talentu przez kilka wcieleń. Na każdego przyjdzie czas, jeśli zechce. Jednak wg ,mnie lepiej skupić się na talentach, które już się posiada, niż mozolnie rozwijać te, które są w zalążkach, albo ich nie ma po prostu, a chce się je zdobyć. Pytanie po co tak się męczyć? Ważne by mieć też predyspozycje do tego co się chce robić. Inaczej będzie trud i frustracja. Poza tym jakie intencje kierują osobą, która z takim utrudnieniem usilnie chciałaby coś realizować.
Zwykle jest tak, że ciągnie nas do tego do czego mamy talenty i predyspozycje. I w tym się też możemy spełnić. Tak jest naturalnie.
Myślę, że takie skupienie się na jednej dziedzinie życia może być wynikiem nieczystych intencji. Albo niskiej samooceny w tych innych.
To nie zmienia faktu, że każdy się rozwija w swoim tempie i wg własnej drogi karmicznej. I to jest ok. Pytanie jeszcze czy się rozwija , czy raczej idzie wg karmy, też negatywnej.
Nie piszę tu też myśląc o usilnym oświeceniu, tylko o systematycznym rozwoju, podnoszeniu jakości życia i spełnienia.
Tak poza tym zastanowiło mnie skąd się te talenty nasze pierwsze wzięły:) Czy już były od początku jakieś, czy rozwijało się je od zalążków i zainteresowań, które wynikają już z naszej niepowtarzalności duszy. No ale co kogo interesowało to już też ciekawe czy po karmie(dobrej i złej) jakiej się doświadczyło na początku, czy może to już wynikło z nas samych i w nas jest.
A może wypadkowa jednego i drugiego?
-
Od czego zależy to czy w kolejnym wcieleniu odrodzimy się jako kobieta czy mężczyzna? Czy jest to naprzemiennie czy można być np dwa razy pod rząd kobietą?
-
Jest to całkowicie zależne od intencji z jakimi się wchodzi w dane wcielenie. Ja np. co najmniej 5 ostatnich wcieleń (jeśli nie więcej) spędziłem jako mężczyzna. Wszystko się tyczy tego jakie ma się cele w danym wcieleniu, w jakie się chce wejść układy itd.
-
Bo tak się ostatnio zastanawiałam nad moją córką.
Jak to jest, że pomimo tego że ja nigdy nie planowałam dzieci, nawet sobie nie wyobrażałam siebie w roli matki, to jak urodziłam i zobaczyłam córkę to miałam poczucie, że ją znam. I tak naprawdę to nie musiałam budować relacji między nami bo ona już była.
A im jest starsza to tym więcej widzę w niej cech mojej babci, która zmarła parę lat przed urodzeniem mojej córki. Tylko nie wiedziałam czy tak może być, że kobieta może być w następnym wcieleniu kobietą. Ale jeżeli może, i byłaby to rzeczywiście moja babcia - to wiele by tłumaczyło.
-
A pytałaś ją kim była w poprzednim wcieleniu?
-
Nie. Nawet nie wiem jak mogłabym zapytać? Może jakby była mała, teraz pewnie nie pamięta... Ale widzę jak skupia wokół siebie rodzinę. Zupełnie jak to robiła babcia. I sporo osób się jej słucha, mimo, że ma dopiero 7 lat:).
-
Takie sytuacje się czasem zdarzają, więc jest to tu mozliwe :)
-
Ewentualnie mogą też być jakieś rodzinne wzorce i córka po prostu odtwarza podobną rolę w rodzinie, jaką miała babcia.
-
O tym nie pomyślałam. Przemyślę to.
-
Piszą, że do 6 roku niektóre dzieci pamiętają swoje poprzednie wcielenie.
Dorośli mówią że małe dzieci konfabulują, a tu proszę...
http://niewiarygodne.pl/kat,1031985,title,Dziewczynka-ze-szczegolami-opisala-swoje-poprzednie-wcielenie-Naukowcy-w-szoku,wid,15165034,wiadomosc.html
-
Hehe:), moja corka tak mniej wiecej do 5 roku zycia, czesto powtarzala sie ze nie lubi drzew przy drodze, jak jezdzilismy z nia w dluzsze trasy, mowila ze sie boi,mniej wiecej wtedy miala dosc spora fascynacje motorami:) kiedys zapytalam dlaczego boi sie drzew przy drodze, odpowiadala wtedy "bum".
Ps dodam jeszcze a propos siebie, nie wiem czy tu jest na to dobre miejsce, ale jak poznalam mojego obecnego meza, to po paru spotkaniach, lezac kiedys wieczorem w lozku, przyszlo mi do glowy nieodparte wrazenie i mysl " w koncu cie znalazlam", dodam, ze nie miala jeszcze tej swiadomosci co teraz i moj rozwoj duchowy byl na zadnym " poziomie".
-
Ja od "urodzenia" pamiętałem kształt granic Polski z dwudziestolecia międzywojennego, oraz to, że w herbie Polski jest orzeł w koronie. Kiedy w przedszkolu i w szkole pokazywano mi w atlasie obecny kształt granic, oraz ówczesne "peerelowskie" godło z orłem bez korony, to mi to nie pasowało i nie mogłem zrozumieć skąd taki dziwny kształt Polski i czemu orzeł nie ma korony.
-
Tak a propos - nadworny kompozytor króla Słońce, Jean Baptiste Lully http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Jean-Baptiste_Lully_1.jpeg&filetimestamp=20051210163853
I znany aktor ;) http://www.pinkvilla.com/files/imagecache/ContentPreview/SRK2_0_0.jpg
Zdają mi się energetycznie tożsami (nie tylko z podobieństwa wyglądowego), na tyle na ile można wyciągnąć to z akwaforty przedstawiającej Lully'ego.
Akurat dziś youtube podsunął mi do słuchania jego muzykę :)
-
hydrozagadka,
kilkaset lat z tym samym nosem:P
http://img11.hostingpics.net/pics/444200LullySRK.jpg
Z opisów podobni charakterologicznie, ale rzeczywiście ciekawe co tam jeszcze inni by mieli ciekawego do powiedzenia w temacie wibracji osobistych.
-
Jest ktoś kto mógłby mi zbadać wibracje osobiste i przyrównać do jednej z postaci, dostałam cynk ,że w poprzednim wcieleniu śpiewałam i chciałabym sprawdzić czy to byłam ja. :P
Jak ktoś będzie chciał zbadać to prosze dac znać w tym wątku :D
-
Muszka, mogę się pobawić w sprawdzanie :D
-
Maciejka - nie tylko z nosem, ale i pewnymi zainteresowaniami - Lully uczył się aktorstwa i tańca.
Tak jak tez napisałaś, podobieństwo charakterologiczne również rzuca się w oczy :)
-
Podobieństwo niesamowite :)
-
Maciejka - nie tylko z nosem, ale i pewnymi zainteresowaniami - Lully uczył się aktorstwa i tańca.
A także:
"Znany był ze swojego temperamentu, trudnego charakteru i specyficznego poczucia humoru, jak i rozległych przywilejów, co wzbudzało często zawiść i niezadowolenie wśród współczesnych."
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jean-Baptiste_Lully
Teraz wzbudza zawiść i niezadowolenie wśród fanów Salmana:P
(taka hermetyczna uwaga dla wtajemniczonych, nie zwracajcie uwagi)
Co by tu jeszcze:
"(...)stał się również niepodzielnym władcą życia muzycznego w Paryżu i całej Francji"
Władca muzycznej Francji, czy King of Bollywood, jeden pies, ważne, że show-biznes.
No ale ten nos... czuję, że jest kluczem:P
Wersja z nosami skierowanymi w jedną stronę;)
http://img15.hostingpics.net/pics/500355LullySRK1.jpg
Muszka,
też mogę spróbować, chociaż nic z tego może nie wyjść, bo wprawdzie udało mi się pięciu osobom trafnie odnaleźć po jednym przeszłym wcieleniu, ale byłam z nimi wszystkimi związana mniej lub bardziej emocjonalnie.
-
Hydrozagadka ;-)
wyslę jutro swoje foto na Twojego maila i dołącze osoby(mam już 2:P) które mogą pasować. ;)
Maciejka rozumiem Twoje wątpliwości dlatego dam hydzi ;-) zobaczymy co z tego wyjdzie ;) ale dzięki,za to ,że chciałaś się podjąć tego zadania za 100 punktów ;-)
-
Maciejka - podobają mi się te smaczki :-)
Zdjęcia z nosami w jedną stronę rządzą :D
Muszka - ja bym Maciejce też podesłała, dobra jest w wyniuchiwaniu takich spraw :) Przy okazji będziesz miała dodatkowe niezależne info.
-
oK:)
-
Książe George (Jerzy) na 99% Winston Churchill. Takie było moje pierwsze skojarzenie, choć tak naprawdę nie do końca wiedziałem kim jest (czym się zajmował) Winston Churchill:) Jak spojrzałem to mi tym bardziej to potwierdza
http://plejada.onet.pl/pierwsze-zdjecia-z-chrztu-syna-ksiecia-williama-i-ksieznej-kate/81z04
-
Ciekawe artykuly potwierdzające istnienie reinkarnacji:
http://niewiarygodne.pl/kat,1031981,title,Niepodwazalny-dowod-na-reinkarnacje-Ta-kobieta-byla-kiedys-egipska-kaplanka,wid,16097981,wiadomosc.html?smgajticaid=611897
http://niewiarygodne.pl/gid,13885323,img,13885363,kat,1017185,title,10-dowodow-na-istnienie-reinkarnacji,galeriazdjecie.html
http://nieztejziemi.org/dzieci-sa-dowodem-na-istnienie-reinkarnacji/
http://zagadkowe-zjawiska-swiata.blogspot.com/2012/12/reinkarnacja-najlepsze-dowody.html
-
Ciekawostkowo:
Władysław Szymanowski (XIX wieczny aktor, śpiewak i reżyser teatralny)
http://i.imgur.com/hVWdCtI.jpg?1
to wg mnie obecny Jacek Wójcicki (śpiewak, aktor)
http://i.imgur.com/VrOKakl.jpg?1
-
To ciekawe bardzo!
Ale się usmiałam z tego nosowego tematu, hi hi!
A kim wy byliście, wiecie? Może jakąś postacią historyczną/identyfikowalną?
Pewien znany wszystkim regreser (mój pierwszy!) był podobno Henrykiem VIII. No, podobieństwo jest spore, zwłaszcza fizyczne!
-
Leszek i Hydrozagadka zbadali, że byłam pewną Habsburską księżniczką, która potem została niefortunną królową... "Zostały" mi z tamtego wcielenia tendencje do bagatelizowania problemów, problemy kobiece i strach paniczny przed zamykającymi się szlabanami (gilotyna, iiiiiiiiik!!!)
:D
-
Bardzo mi to ułatwiło zadanie, poszłam do bilbioteki, wypożyczyłam kilka książek na jej temat i tak sobie patrzę, co by tu konkretnie uzdrowić i jakie tendencje powielają się w tym wcieleniu.
Spory karmiczny temat, identyfikacja była bardzo pomocna. To jak jakiś klucz do odblokowania od razu całego levelu, polecam
-
witamy na forum wcieloną Marię Antoninę ! :)
odważny coming out ..
-
Ja też żyłam w tamtym czasie i jako młody, naiwny i nieświadomy arystokrata zostałam zgilotynowana.
-
pamiętliwa reinkarnacyjnie ta rewolucja frnacuska a później czasy napoleona
a ktoś miałby ochotę sprawdzić czy ta pani nie jest wcieleniem... Marii Callas ?
http://www.rp.pl/artykul/705330.html
-
Pamiętliwa, bo też rzeczywiście się działo... To była nie tylko partyzancka wojaczka, przewrót polityczny, to było przedefiniowanie całego systemu wartości całej ludności Europy... No i główki poleciały... Ależ to musiał być szok dla podświadomości wielu osób, do dzisiaj wywalają jakieś fobie i blokady.
Ja, z racji przerabiania tematu obecnie mam mnóstwo problemów uciążliwych z przypadkowymi osobami - niechęć urzędników, fuknięcia bibliotekarzy, nieuprzejmość osób sprzątających (tyle razy, ile dostałam w tym tygodniu mokrym mopem po stopach, to nie zliczę), agresja i niechęć przechodniów - a to z łokcia dostanę, a to starsza pani w tramwaju pokazuje mi środkowy palec, bo nie miałam jak się posunąć, żeby ją przepuścić w przejściu. Dodam, że zawsze było zupełnie na odwrót. Ha, tylko czekać, aż jakiś idiota zakrzyknie: "Skrócić ją o głowę"
Nie, no pewnie pozostaje się śmiać chyba. Mam nadzieję, że zdołam przerobić temat, zanim miałoby mi się przydarzyć coś złego :(
-
złego to nic się nie musi zdarzyć...
w sumie to rozmyślnie tamta postać niczego złego tym wszystkim ludziom nie zrobiła,to oni są po tym wszystkim prędzej coś jej winni. Tak, to były szczególne czasy, sam Ludwik XVI od samego objęcia tronu nie miał pojęcia co robić..
ale karma arystokraty i to z pierwszej półki :), może i ma swoje plusy i co można wykorzystać...
-
Rewolucja raczej pamiętna :-)
Ja mam jedno potwierdzone, w miarę znane wcielenie, oraz kilka hipotetycznych, które przerabiałam na rsr.
Z tym potwierdzonym, to jest dokładnie, tak jak piszesz, Vanilla. Identyfikacja karmiczna bardzo ułatwiła mi przerabianie pewnych wzorców, umożliwiła ważne uświadomienia (np.: co do powtarzających się mechanizmów), poszerzyła postrzeganie.
Przy okazji, ciesze się, że Leszek tez potwierdził.
-
Moje wcielenie z kategorii - podejrzenia (ale nie upieram się przy nim zbytnio;)
Jedynie miło by było zweryfikować.
Ten pan http://i.imgur.com/uGD5N1C.jpg?1 (jest to autoportret)
A tu moje zdjęcie (http://i.imgur.com/NEFfu2X.jpg), jakby komuś chciało się zbadać.
-
a kim jest ten pan..?
-
Historia małego chłopca, który pamięta swoje poprzednie wcielenie
cz.1 - http://www.youtube.com/watch?v=tMdyxueU8PM
cz.2 - http://www.youtube.com/watch?v=q7U2yGILWy0
i angielskie bliźniaczki, których przypadek uważany jest za dowód na istnienie reinkarnacji
http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/reinkarnacja-siostr-pollock/hg432
-
Barnaba - na razie nie chcę mówić, kim :)
-
Asia mi się ten Pan na maxa skojarzył z Indrą :D
Ale nie wiem w kontekście czego, bo się nie zagłebiałam
-
Ola, a możesz pozgłębiać?:D bo padłam :D
-
Mój syn od urodzenia ma znamiona na ramionach do złudzenia przypominające blizny pooparzeniowe. Widoczne są gdy skóra jest rozgrzana. Jak był mały gdy oglądaliśmy film, w którym płonął dom stwierdził, że kiedyś podpalił dom, który spłonął. Potem pare razy pytał się co byśmy zrobili jakby dom się spalił. Od czasu tego wyznania był pod moim bacznym nadzorem i trzymany od ognia z daleka lub pod ścisłą kontrolą. A do ognia go non stop ciągnie ;)
-
Hydzia
Kurczę-niezależnie,kim on był-jak spojrzałam w jego ślep-to pomyślałam-niezły zboczuch i perwers :-P ...Sorki...
-
Indra
Dziś już nie, ale może Wam to jakoś wyjdzie :)
-
dziękuję:) a może wyjdzie;) w każdym razie mega ciekawie!
a odnośnie uwagi Freeflight to zboczenia i perwersje są mi bardzo bliskie, to by do mnie pasowało :D
-
to chyba nie markiz de Sade.. ? :)
pan to jakiś uzdolniony autoportrecista
-
he he he :D
Freeflight - ponoć był w tym wcieleniu układnym mężem jednej zony, zresztą szczęśliwi byli razem. Ale co tam wyprawiali w łożu, to historia nie przekazuje :D
Miał jednak przydomek "szalony", choć z innych względów, niż seksualne ;)
Olga - ciekawy ten trop z Indrą :)) oj, ciekawy :)
Indrika :D ja zaczynam coś podejrzewać ;)
-
Był za to przez krótki czas zafascynowany myślami tego pana http://pl.wikipedia.org/wiki/Emanuel_Swedenborg
(kolejny anioł;)
Warto zwrócić uwagę na fragment:
"Swedenborg był również twórcą koncepcji angelologicznej, której centralnym punktem była wizja płciowego Anioła jako stadia rozwoju duchowego człowieka."
;-)
-
Asia, mnie też coś przyszło na myśl, ciekawe, czy o to samo chodzi ;))))
-
Indirka, mam nadzieję, ze Twoja żona nie będzie miała za złe ;-)
:D
-
myślę, że nie będzie :D
-
Ufff, to dobrze ;)
Nie lubię scen zazdrości :D
-
Dziewczyny no dawajcie rozwiązanie bo padnę z ciekawości :-)))....
-
czy on wielkim pisarzem był ?
-
Free, wygląda na to, ze Indirka mogła być w tamtym wcieleniu moją żoną :D
(Albo w innym ;)
Pan zaś to William Blake.
-
Ha ha, ja to akurat wiem kto to był:) Mam jedno zidentyfikowane wcielenie z XVIII wieku i w trakcie tamtego życia forsowałam pogląd, że perwers z autoportretu od hydrozagdki był moim poprzednim wcieleniem. Wnioskowałam to wtedy na podstawie daty jego śmierci i mojego urodzenia. Poza tym byłam wtedy wielką fanką (a raczej fanem) jego twórczości, którą lansowałam i to z sukcesami. Bardzo bym wtedy była niezadowolona, gdybym usłyszała, że ktoś mi chce go podebrać, a dziś mi go nie żal, bierzcie go sobie:P
Hydrozagadka,
znowu miałam dziś silne odczucie, takie natychmiastowe po otworzeniu linka, że to Twój znajomy, wiesz który. A przynajmniej ma on mnóstwo fragmentów duszy tej osoby z linka.
-
Maciejka, to Twoje wcielenie, co chciało być Blake'm, było z XIX wieku :P
Ja też niezbyt go chcę, ale wychodzi mi ostanio namolnie ;)
Również uważam, ze jest coś w tym, co piszesz o tym przemieszaniu energii w Blake'u. Też to czuję.
-
A tak, z XIX. Z XVIII był Blake, no widzisz jak chciałam nim wtedy być:) A najbardziej mnie bawi to z jakim zapałem w tamtym życiu węszyłam za swoimi przeszłymi wcieleniami. Uważałam wtedy, że Dante Alighieri od Boskiej Komedii, to też ja, aspiracje miałam wysokie:P
-
Jak aspiracje, to muszą być wysokie, to normalne ;D
Mnie Alighieri swego czasu też fascynował, możliwe, że w jakiś sposób obie byłyśmy z nim powiązane (tą fascynacją chociażby) :)
-
A Swedenborg komuś się kojarzy? bo mi jednak znajomy się wydaje...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Emanuel_Swedenborg
-
Wyobrażam sobie też następującą scenę: moje poprzednie wcielenie (z rozdętym artystycznym ego) korzysta w wehikułu czasu i ma szansę popatrzeć na moje życie i co widzi: kogoś kto nie pada na kolana przed Blakiem, a z jego twórczości zna tylko JEDEN wiersz, "The Tyger", który zaczyna się tak:
"Tyger! Tyger! burning bright / In the forests of the night / What immortal hand or eye / Could frame thy fearful symmetry?"
I to tylko dlatego znam ten wiersz, bo oglądam Mentalistę, a serial ten oglądam, bo mi się Patryś podoba. Upadek intelektualny totalny. Myślę, że natychmiast bym porzuciła wtedy alkohol i dragi na rzecz soków z marchwi i zielonej pietruszki żeby żyć wiecznie i nigdy nie umrzeć:)
-
Ja nadal podtrzymuję co widzę-swińtuch z niego :-)))...Może i wierny-ale świntuszek ;-)...
-
Maciejka - HA HA HA - padłam, leżę i kwiczę :)
Dzięki za poprawienie humoru :))
Free - tego akurat nie wykluczam :)))
-
Blake był fanem wolnej miłości, marzyła mu się chyba polyamoria, czy coś ;) Jego żona nie urodziła mu dzieci, on zapragnął przyjąć do domu jakąs inną kobietę, w celu posiadania z nią potomstwa, ale małzonka nie wyraziła aprobaty, zatem pomysł porzucił.
-
Ten pogląd lansował Swedenborg ;) o tej kochance.
Cielesna miłość miała być też wyrazem bożej miłości. Jej spełnieniem jednak miały być dzieci, zatem nawet najbardziej wyrafinowana cielesna miłość z żonką, w oczach Swedenborga była niepełna;)
Jednak, jak małżonka aprobaty nie wyraziła, to Blake nie tylko porzucił pomysł o kochance, ale porzucił i idee samego Swedenborga (z którego potem zaczął kpić)
-
to jednak była miłość :))) kurde, gdybym faktycznie była tą żoną to by znaczyło, że jakiś mężczyzna mnie autentycznie kiedyś kochał, może w cholerę dawno temu, ale jednak ;)
-
Indra
A widzisz:-))),byłaś kochana :-)))...
-
tego nie wiemy, ktoś by musiał potwierdzic, czy to rzeczywiscie my ;)
-
I nadal jest :-)))
Ja tam Indirkę kocham, chociaż nie jako facet obecnie ;)
(a i ja mogłabym powiedzieć że dzięki temu - jednak kiedyś byłam kochana z wzajemnością w jakimś związku) :))
Ale jak to Indra trzeźwo zauważa - nie ma gwarancji, żeśmy były tymi osobami.
Nadal jestem zdania, że niekoniecznie, mimo pewnych zbieżności.
Albo ma na to też wpływ to przemieszanie energii, o którym napisała Maciejka.
-
Gdybyśmy to były my,to wtedy obie byłysmy w związku kochane z wzajemnoscią i spełnione, czyli jednak da się ;) to byłby mocno optymistyczny akcent. Fajnie by było, gdyby nam to ktoś zwahał :)
ja Asię też kocham, płciami do związku może nie pasujemy, ale dla boskiej miłosci nie ma przeszkód :)
-
Z tym potwierdzonym, to jest dokładnie, tak jak piszesz, Vanilla. Identyfikacja karmiczna bardzo ułatwiła mi przerabianie pewnych wzorców, umożliwiła ważne uświadomienia (np.: co do powtarzających się mechanizmów), poszerzyła postrzeganie.
Przy okazji, ciesze się, że Leszek tez potwierdził.
widzisz? dobra jesteś w te klocki.
-
:)) żadnych przeszkód dla boskiej miłości! :)
-
a mnie od tego autoportretu tak odrzuciło, że nie wiem.
wewnętrznie wrzasnęłam ze strachu, jak zobaczyłam te drapieżne, hipnotyczne ślepia. ten pan na mnie spojrzał iście jak na kolację! :( i to, przyznam niechętnie, w bardzo nieerotycznym znaczeniu.
-
Vanilla - bo na tym autoportrecie Blake ma nieprzyjemne energie. Przyznaję.
Zresztą nie był w pełni normalny/zdrowy (a przynajmniej nie był za takiego uważany przez mu współczesnych - i wiem, ze na pewno coś w tym było).
Myślę, ze przemieszanie energii w Blake'u, dwóch natur, własnej i czyjejś, oraz przechapanych od kogoś niezbyt miłych wzorców, powodowało taki efekt i powoduje nadal, ze czuje się go nieprzyjemnie.
Na pewno jednak nie był kanibalem ;-)
PS. Też sie cieszę, ze potwierdza się, iż jestem w tym niezła :D
-
Właśnie!!! właśnie to odczułam!!! dzisiaj byłam na przedstawieniu teatralnym "Dr. Jekyll & Mr. Hyde" i dokładnie ta sztuka przyszła mi na myśl w drugiej nanosekundzie patrzenia na portret (zaraz po pierwszej nanosekundzie, kiedy to obawiałam się o to, że mnie złapie i zje)
-
Tak, to całkiem dobre porównanie. Myślę, ze rzeczywiście był takim Mr Jekyllem i Mr Hydem.
-
PS. Też sie cieszę, ze potwierdza się, iż jestem w tym niezła :D
no, wiadomix :) jesteś boombastic, a tu, proszę, tak się świętuje udane diagnozy:
http://www.youtube.com/watch?v=2J5xs2ukksE (http://www.youtube.com/watch?v=2J5xs2ukksE)
-
:-D haha, dzięki Vanilla. Oki, dobrej nocy wszystkim :)
Dziękuję za wszystkie spostrzeżenia. :)
-
Dzięki za poprawienie humoru :))
Proszę bardzo:))
Jeżeli Blake to Ty, to wiele już wzorców odpadło, tak konkretnie wielkimi kawałami. Natomiast czuję pewną ciągłość między nim, a tym Twoim potwierdzonym wcieleniem, które żyło po Blake'u, czyli sprawa ciągle nie zamknięta:)
-
Tak, ciągłość z drugim Williamem jest wyraźna (jak i z pewnymi zachowaniami Morrisa, jak np.; niekontrolowanymi atakami wściekłości).
Sporo odpadło, to prawda:), ale pewne mroczne resztki jeszcze czasem wyłażą.
Może po to ten Blake (prócz pozytywnej inspiracji związkowej) jeszcze mi się pałęta - bym oczyściła do końca te nieprzyjemne energie, które gdzieś tam jeszcze w sobie trzymam.
Niezależnie od tego, czy nim byłam, czy nie.
-
Tak wrzucam raz jeszcze, a nuż komuś zechce się zbadać, mimo dziwnych energii pana W.B.
(biorąc też na to poprawkę, ze WB miał je mocno przemieszane) ;)
William Blake (http://i.imgur.com/uGD5N1C.jpg?1) (jest to autoportret)
http://i.imgur.com/NEFfu2X.jpg moje zdjęcie
I w ramach ciekawostki - pan WM (http://www.morrissociety.org/images/morris_georgeFredericWatts.jpg);
-
dżizes.... brrr (autoportret). otworzyłam, spodziewając się tego, co zobaczę, a się wystraszyłam tak samo, znowu wewnętrzne "AAAAAAAAAAAARGH!!!!" i nogi za pas.
jesteś na tym zdjęciu bardzo do niego podobna. co jest o tyle ciekawe, że jesteś ładną kobietą i się ciebie nie boję :D chyba coś udało ci się poprzerabiać w ciągu wcieleń. np gonienie ludzi z siekierami czy coś w tym stylu.
-
ha ha ha :))
Sorry, Vanilla, ale jakoś mnie ten opis rozbawił :-)
Na pewno udało mi się to już przerobić.
Ale Blake naprawdę nie ganiał ludzi z siekierami :D
(chyba ze wychodzą w nim te moje wcześniejsze energie,
gdzie owszem, ganiałam, i to z zapałem, z różnym sprzętem wojennym,
urządzając rzezie.) <- muszę jeszcze do końca puścić satysfakcje z tego,
jaka byłam w tym skuteczna ;-)
Plus odcięcie od siebie, z nałożeniem maski, jaki to jestem twardziel.
-
hydrozagadka
z ciekawości zerknąłem na zdjęcie w szaliczku i przy tej okazji namierzyłem silne impulsy cząstek Twej duszy wołające wciąż o pomoc : ) ... z okolic Karlsruhe ,
nie wiem czy słusznie i trafnie ale tak po linii znanych osób stamtąd, nasunęła mi się taka Karolina (niestety wykluczałoby to Blake'a)... o podobnym do twego nosie? : )) :
http://www.weltbild.de/3/16543768-1/buch/das-leben-der-karoline-von-guenderrode.html
tutaj podobieństwo raczej tylko po gustownym szaliczku, ale może inne szczegóły (charakteru, skłonności, czy dolegliwości) będą pasować ?:
http://www.fembio.org/biographie.php/woman/biography/karoline-von-guenderrode/
: )
-
Hydrozagadka, ten autoportret co zapodałaś straszny, chociaz z tego co wiem o tworczosci blake'a to jest dosc fajna :). Jakos nie czuję Cię jako jego , ale mogę się mylić.
-
Z tego co wiem miał wielu naśladowców, kt go wręcz ubóstwiali, jak J. Morrisson np. A w ogóle na swoim portrecie super wyglądasz, bije od Ciebie ogromny spokój. :)
-
Frisky - skupiłam się na tej pani, ale przyznam, ze nie czuję jej w żadne sposób.
Owszem, po części tak mogłabym reagować, gdybym była wtedy kobietą, ale... nie sądzę, bym to była ja.
Jednak dzięki :)
UltraViolet - dziękuję również, ze zechciało Ci się spojrzeć. :)
WB miał w życiu etapy zarówno pozytywnej twórczości, jak i bardziej odlecianej, bardziej ciemnej.
Miał też napady - od euforii po silne depresje. Od agresji po pokojowy mistycyzm, wręcz idealizm.
I tą niestabilność, przemieszanie widać na tym autoportrecie. To daje nieprzyjemną energetycznie mieszankę.
Nie upieram się jednak, że nim byłam :)
choć wiele z tych wzorców, zainteresowań i energii jest mi karmicznie bliskich.
I dzięki za miłe słowa o mnie - zdjęcie jest z ostatniego miesiąca.
Czasem udaje mi się na dłużej być w takim fajnym spokoju i harmonii.
Czasem zaś ostro wywala. ;)
-
Dzisiaj miałam niezwykły sen/wizję.
Przypomniały mi się czasy powojenne (chyba raczej po I wojnie), gdy mieszkając w jakiejś prostej biednej kamienicy wszyscy sąsiedzi się znali i pomagali sobie. Mieszkała tam też cyganka, która miała wiele dzieci, ale jeden chłopiec dość delikatny lgnął do mnie. Spędzał ze mną wiele czasu. Pokochałam go. Niestety cyganka wyprowadziła się. Chłopiec wrzeszczał i nie chciał z nią odchodzić, no ale to było jej dziecko. Czułam taką miłość i tęsknotę potem.
Następnie miałam wizję jak po wielu latach szukam tego chłopca przez jakiegoś detektywa czy PCK. Podaję im dane ulicy i tej cyganki…
Końca historii nie widziałam.
-
https://www.facebook.com/pages/Fundacja-Nautilus/194008810611512?hc_location=stream
FENOMEN PAMIĘCI "NIEZNANEGO JĘZYKA"
-
Prawdziwa historia o reinkarnacji,udokumentowana.
http://kefir2010.wordpress.com/2013/12/20/prawdziwa-historia-o-reinkarnacji-ten-tekst-powinien-przeczytac-kazdy-z-was/
Najciekawsze wydaje mi się to, że w Indiach jest rządowa komisja do badania dowodów na reinkarnację :)
A więc takie badania mają wsparcie państwa. :)
-
Na historię tej Swanti Dewi natrafiałam już kilkakrotnie.
Dwie rzeczy mnie zastanawiają - pamięć poprzednich wcieleń, to jedno, zaś nadmierne przywiązanie do poprzedniego wcielenia, wręcz utożsamianie się z nim - to drugie. Wg mnie to było wręcz "do odreagowania" ;) - życie bardziej życiem tamtej zmarłej niż osoby nowo narodzonej.
Druga zaś - czy własnie dzięki takiemu zafiksowaniu na poprzednim wcieleniu uzyskuje się aż taką szczegółowość wspomnień?
Owszem, zdarzało mi się parę razy przypomnieć sobie swoje imię z innego wcielenia, raz nawet imię i nazwisko, co zostało potem na kilka sposobów zweryfikowane i jest wysokie prawdopodobieństwo, ze rzeczywiście tą osobą byłam... ale np.: dokładne adresy - to już chyba raczej ewenement?
-
ja czułam ciągotki do poprzedniego wcielenia tak mniej więcej do 15 r.życia, potem zaczęłam już pracować na siebie.
-
Chciałabym odnaleść swoje ostatnie wcielenie. Pamietam przedostatnie i jescze wcześniejsze i jeszcze wcześniejsze i wiele wcześniejszych. Ale co takiego stało się w ostatnim, że miałam tak okropny poród a potem to wszystko co ojciec mi robił? Jakie były bezpośrednie przyczyny tego co mnie spotkało obecnie? CZy w poprzednim wcieleniu też byłam oddzielona od siebie? Wiem tylko że znów umarłam w wieku około 20 lat. Jakich okropności doświadczyłam że nie chcę sobie niczego przypomnieć?
-
Trochę straszno,trochę śmieszno-dla wprawionych-czy to te same osoby :-P ?
http://www.wiocha.pl/1086871,RasPutin-i-Dwa-Putin
-
Chciałbym poznać 3-4 moje poprzednie inkarnacje.
Czy mozliwe jest to tylko w sesji regresingu czy są inne mozliwości ?
-
Joanna P
Myślę że nie :)
Kornel
Regresing bądź inne metody regresywne przydają się, zwłaszcza by rozróżniać, co było wcieleniem a co nie. Jeśli chodzi Ci o ogólne przypomnienie sobie (niekoniecznie nazwiska itd.) to zwykle jakieś informacje w ten sposób się uzyska. Jeśli chodzi o jakieś znane inkarnacje (tak że da się znaleźć po nazwisku) to się przydaje i regresing/regresje i też otwartość na to by coś takiego znaleźć. Kto chce znaleźć, ten prędzej czy później znajdzie :)
-
Witku
Dzięki.
Przyznasz natomiast,że mają dużo podobnych naleciałości i przyzwyczajeń karmicznych :-P ...
-
Aż tak ich nie śledzę żeby stwierdzić :) Rasputin był potężniejszy ;p
-
Czy pamiętacie swoje wcielenia z czasów dinozaurów?
Tak sobie myślę, że nauka ma tyle zagadek do rozwiązania a jakby można było się cofnąć pamięcią to by każdy sobie przypomniał te tajemnice i może by coś podpowiedział.
-
Raczej są małe szanse, bo to za daleki okres żeby ktoś się wtedy wcielał. Ale kto wie, może są jakieś jednostki, które wyewoluowały duchowo z dinozaurów ?
Plus warto dodać, że "wspomnienia" z takiego okresu byłyby raczej mało użyteczne, bo świadomość (a więc i to co dałoby się ew. zapamiętać) była mocno prymitywna.
-
Raczej są małe szanse, bo to za daleki okres żeby ktoś się wtedy wcielał. Ale kto wie, może są jakieś jednostki, które wyewoluowały duchowo z dinozaurów ?
Plus warto dodać, że "wspomnienia" z takiego okresu byłyby raczej mało użyteczne, bo świadomość (a więc i to co dałoby się ew. zapamiętać) była mocno prymitywna.
:) nie zgodzę się miałam kiedyś całą sesję podczas której przypomnialam sobie istnienie jako ogromny prawieloryb żyjący w stadzie pośród innych 7 podonnych. Wspomnienie było bardzo użyteczne ponieważ pozwoliło mi uwolnić się od umów z tamtymi istotami o wzajemnej opiece i ochronie , o tym aby stale odnajdywać się i pomagać im tak jak w stadzie.
mogłam puścić to zobowiązanie
-
No nie wiem, ja tam za tamtych czasów, nie miałem prawdopodobnie styczności z materią :) Ale ja zostałem tam zaproszony, gdy mi powiedziano o wielkiej zabawie (polegającej na wspólnym upijaniu się itp.
-
Przypomniało mi się jak Bashar opisywał, że część osób tutaj miała inkaracje na planecie Marduk klika lub kilkanaście milionów lat temu. To jest teraz pas asteroid między Marsem a Jowiszem ponieważ ta planeta została zniszczona przez zderzenie z planetoidą. Potem sporo dusz z Marduka inkarnowało jakiś czas na.... Marsie gdzie kilka mili0nów lat temu była cywilizacja. NIestety przelatujące przez jej atmosferę odłamki z Marduka zniszczyły tą atmosferę i życie na Marsie wyginęło. Potem te dusze przeszły do inkarnowania na Ziemi.
Z drugiej strony z książek takich jak "Zakazana archeologia" zdaje się wynikać że i na Ziemi inteligentne istoty istniały od niepamiętnych czasów na co by wskazywały znaleziska w pokładach liczących dziesiątki milionów lat.
-
miałam wspomnienia z co najmniej 2 innych planet i cywilizacji przed Ziemią , nie pamiętam jedak ich nazw , jedna kojarzy mi się ze zlepkiem liter "nefer, nefrytia lub nefilia " .
-
była Planeta Nefilim. To chyba ta od Anunaków, co brylowali tu w czasach Mojrzesza.
-
była Planeta Nefilim. To chyba ta od Anunaków, co brylowali tu w czasach Mojrzesza.
to mogła być ta planeta, ja spotkałam wsród rozwojowców dużo osób które pamiętałam z tej planety ale nie wiem dlaczego wszyscy twierdzili że są aniołami niebieskimi , może to obciach pochodzić od tych Anunaków ?
-
Tu jest trochę zamieszania, któe można by spróbować wyjaśnić. Ja coś pamiętam, że rzeczywiście ludzie mówili o tej planecie zniszczonej całkiem, czyli rozwalonej na kawałki. TYle że zniszczona planeta pochodziła sprzed milionów lat i to na pewno nie była planeta Anunaków/Nefilim. Anunaki przylecieli tu ze swojej planety tysiące lat przed naszą erą czyli relatywnie niedawno i , na tyle na ile różne historie są prawdziwe, chcieli min naprawić skutki zniszczenia samej atmosfery na swojej planecie poprzez rozsiewanie cząstek złota(może białego proszku złota), które miało blokować promieniowanie kosmiczne. To by musiało oznaczać że planeta Nefilim musiała pochdzić z innego układu słonecznego, bo u nas już nie ma innych dobrych kandydatów na ta planetę. Co prawda Sitchin w "Zaginionej księdze Enki" usiłował ją umieścić gdzieś koło Plutona jak dobrze pamiętam ale prawa fizyki są takie, że jest tam tak zmino, że życie w takiej postaci jak unas nie ma szansy się tam rozwinąć. Tam jest minus 200st C przez cały czas
-
Mariusz
mi się pokazywało że moja planeta została zniszczona i ja opuściłam ją jako ostatnia istota, tak kochałam tamtą planetę że do końca próbowałam ją ochronić. Byłam tam istotą w żeńskiej postaci. Bliskie mi istoty opuściły ją wcześniej i szły na Ziemię gdzie miały się zadomowić. Najbliższa mi istota chciała przygotować dla mnie miejsce abym była bezpieczna ale oboje zostaliśmy oszukani przez starszą istotę z naszej planety nazwijmy ją panem S.
Pan S wykorzystał bliską mi istotę do celów strategicznych tu na Ziemi aby zdobywał mu władzę. S mnie tu ściągnęł po wybuchu i podstępnie przyczepił do ciała jakiegoś giganta , miałam mu też do czegoś służyć. Gdy to wyszło na jaw bliska mi istota wysadziła wyspę na której byłam przetrzymywana.
Ci których poznałam na różnych warsztatach przypomnieli mi się z tamtej planety ale wszyscy twierdzili że są aniołami niebieskimi , nie wiem dlaczego może czegoś się bali i ukrywali się . Ja tu przybyłam jako ostatnia i mało wiem co tu się działo.
Na naszej planecie mieliśmy ciała trochę podobne do ludzkich ale tylko z ogólnego zarysu, poza tym ciało nie było tak zwarte i można było przechodzić pomiędzy siebie , mieszać się i energiami i to było wspaniałe. Tego najbardziej mi brakuje tutaj. Bliska mi istota z tej planety jest teraz przy mnie i poznanie jej mi to przypomniało.
-
Edyta
"Czy pamiętacie swoje wcielenia z czasów dinozaurów? "
odreagowywałam kiedys coś takiego, tzn bycie dinozaurem, tym wielkim roślinożernym. Nie było to nic ekscytującego, ale przejęłam jego forme można
by powiedzieć. Pś mocno zapamiętała ten rodzaj kształtu, energii i formy, jaką miał ten dino. Jako swoją, być może jedną z pierwszych materialnych. Utożsamiłam
się mocno z taka formą materii. I miałam taki energetyczny kształt zakodowany, ale też zauważyłam, że podobne obłe kształty mi się zawsze podobały.
Myślę, że w ciele też się to trochę przejawiło, w moich proporcjach i kształtach ciała:D Serio.
Mariusz
Ta książka "Zakazana archeologia" to warta przeczytania jest?
-
Mnie interesują teraz syrenki:)
https://www.youtube.com/watch?v=HKSzgMwynDE
https://www.youtube.com/watch?v=iP0Ckx0sMbE
I jakoś po obejrzeniu tych filmów wcale by mnie nie zdziwiło gdyby takie stworzenia faktycznie daje sobie żyły w oceanach:)
Bo w sumie dlaczego by nie? Choćby ewolucja;)
-
Laka
mi duże ciała kojarzą się z bezpieczeństwem dlatego lubię być gruba. Jednak ludzki szkielet nie jest przystosowany do bycia grubym dlatego utrzymuję sylwetkę średnią, teraz chudnę bo z wiekiem lepiej mniej ważyć aby dłużej pożyć.
Ale do dziś bardziej mi się podobają grubsze kobiety niż szczupłe , tak jakoś mam i wiem że to obciążenie.
ogladałam te filmy o syrenkach i też miałam wrażenie że to ludzie którzy przystosowali się do życia w wodzie. Jednak ponoć wyginęły przez próby jądrowe w oceanie.
-
Edyta
Te filmy pewnie to jakaś ściema;) No ale w sumie...
Mam karmę syrenki to wiem, że były, ale nie kojarzę gdzie. Czy ziemia, czy inne planety.
Mi się podobają smukłe raczej ciała:) Ale jakoś nie mogę schudnąć:/ To dla mnie duży problem.
No nic, na razie to mnie to doprowadziło by zająć się uzdrawianiem mojego stosunku do materii. Może wtedy przy okazji zniknie ten problem
z nie akceptacją ciała.
" Jednak ponoć wyginęły przez próby jądrowe w oceanie."
A o tym nic nie słyszałam.
-
Laka
był taki program na Discovery o syrenkach i pokazywali tam nawet nagrania krzyku jak one umierały po wybuchu bomby jądrowej, nagrali to naukowcy którzy badali wieloryby.
co wagi to u mnie ona zawsze spada wtedy gdy zaczynam się cieszyć grubym ciałem, dbam o nie, pielęgnuję kupuję sobie różne sukienki w dużym rozmiarze i wtedy jakoś tak się dzieje że ono maleje a wszystkie sukienki są za duże. Dlatego mawiam dziewczyny kochajcie swoje grube ciała puki czas bo zawsze możecie schudnąć :)
-
Ten program z discovery/animal planet to fake :) Autorzy (nie wiem nawet czy w samym filmie na końcu) przyznali że chcieli po prostu zbadać jakąś ideę "co by było gdyby" i ją zaprezentować. No i sam film bił rekordy popularności więc nakręcili drugą część. Co do dźwięków które w filmie są określane jako krzyk, to koniec końców było to obrywanie się dużego kawałka lodowca (jeśli dobrze pamiętam), z czego było słyszane w bardzo oddalonych od siebie miejscach na Ziemi.
-
Laka
jeśli przeczytasz ten wywiad
http://forum.historia.org.pl/topic/8440-zakazana-archeologia/
to z grubsza przedstawia on treść książki (tylko w książce bardziej szczegółowo i z obrazkami). Znaczy książkę można czytać jak się jest pasjonatem zagadnienia od strony naukowej, ja ją przejrzałem wyrywkowo. W pamięci i tak zostaje tylko tyle ile w tym wywiadzie
-
http://www.youtube.com/watch?v=P5jXVStAYPU
to chyba o Anunakach, lub ich potomkach na Ziemi
-
Mariusz
DZięki:)
Witek D
nom niestety;)
Edyta W
jesteś dla mnie niesamowita z tym:P Nietypowa.
-
jesteś dla mnie niesamowita z tym:P Nietypowa.
nie wydaje mi się abym była jakaś niesamowita tylko w Polsce ludzie są bardzo zakompleksieni i spinają się na niewiadomo jakie gwiazdy a życie jest fajne gdy jest zwyczajne.
bardzo polecam ci filmik Gosi i Darka http://youtu.be/v3SUjMh410I zdziwisz się że można być w bardzo dużym rozmiarze, mieć mega fajny związek, pracę, być zadbaną i zadowoloną.
nie chodzi mi też o promowanie bycia grubym tylko o akceptację siebie takim jakim się jest teraz bez odkładania szczęścia na czas kiedy się schudnie bo może to nigdy nie nastąpić.
-
Czy ma ktoś ochotę zbadać czy to wcielenie pewnej osoby:)?
Jeśli tak, proszę o kontakt na priv, podeślę zdjęcia.
-
Narysowałam głowę ojca mojej córki i zobaczyłam że to Hans, ss man z Oświęcimia, taki bezwzgledny, bezlitosny, twardy i bezuczuciowy. Na razie trudno mi w to uwierzyć.
Blondyn o twarzy której nie znoszę, a nieraz podobne widywałam na filmach o wojnie.
-
Co do ssmanów
ss - mani nie byli tacy źli
a przy szaulisach to wręcz owieczki
-
Jednak coś się we mnie zmieniło.
Popatrzyłam na zdjęcia więźniów oświęcimskich i nie potrafię już wczuć się w ich uczucia. Tak jakby wyrosła między nami ściana. Już nie mam z nimi połączenia. Tamto cierpienie już do mnie nie dociera.
-
powiem ci szczerze Inga, że mnie też trudno w to uwierzyć, zbyt stereotypowa ta wizja
zobacz: Hans - bardzo popularne imię niemieckie, dlaczego nie przypomniało ci się inne imię?
Oświęcim- dlaczego nie przypomniał ci się inny obóz?
diabeł tkwi w szczegółach, może to tylko symbol z podświadomości ???
Narysowałam głowę ojca mojej córki i zobaczyłam że to Hans, ss man z Oświęcimia, taki bezwzgledny, bezlitosny, twardy i bezuczuciowy. Na razie trudno mi w to uwierzyć.
Blondyn o twarzy której nie znoszę, a nieraz podobne widywałam na filmach o wojnie.
-
Od niedawna zaczęlam przerabiać związek z nim, bo zauważyłam że nadal karmie go energią dzięki czemu on ma satysfakcjinujace życie a ja się męczę.
Ja byłam żydowską dziewczyną a on nadzorującym mnie ss manem w Oświęcimiu. Nie mogę uwierzyć że nieomal nie wyszłam za mąż za swojego kata z Oświęcimia. I już rozumiem dlaczego byłam tak bezbronna wobec niego obecnie i tak pozwalałam się mu znęcać nad sobą nie sprzeciwiając się mu zupełnie.
Nie wiem czy miał na imię Hans. Hans to po prostu Niemiec.
On w tym wcieleniu urodził się we Wrocławiu.
Nie doszłam jeszcze do tego dlaczego obecnie się we mnie zakochał jeżeli wtedy mnie nienawidził. Był taki bezwzględny, bezuczuciowy, taki pełen nienawiści. Mordował ludzi z zimną krwią jakby to były owady.
Gdyby moi rodzice nie wyrwali mnie z jego rąk to byłabym jego żoną. Byłam tak mu uległa że nie potrafiłam od niego odejśc chociaż chciałam. Robiłam wszystko co on chciał, bo tak się go bałam, a on mi zaniżał samoocenę traktując jak niewolnicę.
-
Aha, to się nazywa syndrom sztokholmski, tzn. związek między ofiarą i katem.
Słyszałaś o tym? wszystkie ofiary porwań, uwięzień na to cierpią.
-
Słyszałam. Ale u mnie to przeszło na kolejne wcielenie.
-
Dzieci, które pamiętają poprzednie wcielenia
http://vimeo.com/90466255
Mnie tylko dziwi, że rodzice tych dzieci nie próbowali sie nigdy skontaktować z ekspertami od terapii reinkarnacyjnej.
-
Jeszcze raz zapytam, tym razem w tym wątku
Co myślicie o takim problemie:
co oznacza, jeśli dziecko się rodzi i ma za dużo palców u stóp
np. po 6, albo nawet 7
Z czego to może wynikać, nie jest to nic obciążającego, raczej jakiś znak.
-
Atlanta
Moim zdaniem takie "odchyłki od normy" dotyczące ciała są spowodowane indywidualnymi intencjami tzn., że nie ma jakiegoś ogólnego wzorca wg którego można by to oceniać. U każdego człowieka taka wada cielesna może być spowodowana zupełnie różnymi intencjami.
-
Wiesz co, to musi być trochę karmiczne, bo jeśli to się zdarza w każdym pokoleniu u co najmniej dwóch dzieci, to musi coś oznaczać.
-
Zbadalby ktos na podstawie zdjecia jakie moglem miec poprzednie wcielenie/wcielenia?
-
Wczoraj po raz pierwszy przechodziłam przez krakowski Kazimierz. Nigdy nie miałam ochoty aby zobaczyć ten słynny Kazimierz, chociaż Kraków znam dośc dobrze i często tam bywam.
Studiowałam w Krakowie ale nigdy mnie nie ciągneło do obejrzenia Kazimierza.
CZułam sie tam tak niesamowicie, inaczej, dziwnie i jakby znajomo. I tak bardzo szukałam wzrokiem czarnych samochodów przedwojennych, garbatych i z dużymi błotnikami. I wydawało mi się że nawet je widzę. I ci ludzie inni, obco języczni. Mało samochodów, duży ruch pieszych, dziwne budynki, dziwne widoki, jakaś inna atmosfera, to wszystko było takie znajome. A potem pojawiły się jakieś uczucia przywiązania do tego miejsca ale nie moje tylko innej osoby. Ta osoba to ktoś inny, inna osobowość nie znana mi ale trochę jakby ja. Dziwnie się czułam. To była dziewczyna, żywa z uczuciami, żywa osoba. Ja jestem inna, ja jestem martwa. A potem było wspomnienie tamtejszej mojej matki nienawidzacej mnie.
Żydzi mieszkający tam,którzy poszli do gazu i stali się martwi, tak jak ja teraz.
-
Czy ktoś słyszał o tym aby ktos się przyznał do bycia Napoleonem albo Kleopatrą? Od lat mnie to ciekawi czy te osoby się odnalazły czy tylko są w szpitalach dla wariatów.
-
Napoleonem czy Kleopatrą to nie słyszałem :-)
Ale już na przykład słyszałem że odnalazł się Albert Einstein gdzieś we Wrocku (nie wiem kto to ale mam małe podejrzenie :-) )
-
A może Włosi, Francuzi czy Mexykanie też odnlaeźli u siebie Alberta ?
Któregoś razu wpadła mi podczas wertowania netu okładka ksiązki, w której autor nawet Maryję czy Marię Magdalenę odnalazł w Polsce ! Nie tylko z resztą te dwie postacie a wiele więcej. Ludzie od tamtego czasu mam uczuczulenie na takie hity!
Polska aleja gwiazd , pewnie Kleopatr jest tu u nas co najmniej 30 ...i każda jest tą oryginalną
Albo mam wywałkę albo po prostu taką frustrację od czytania niektórych bzdur.
Pozdrawiam.
-
ten albercik jak sobie przypominam miał być na wysokim etapie, więc to uprawdopodabnia historię
-
Powiedziec Wam dlaczego tyle znamienitych osobostosci inkarnuje sie w Polsce? Bo Polacy czuja sie niedowartosciowami i dlatego wszedzie widza miniona swietnosc i potege. Ot cala prawda o tym, o czym piszecie. Czas zaczac zyc tu i teraz a nie spogladac w utracona przeszlosc i dni pelne chwaly, trza zbudowac wszystko od nowa, jak inni zbudowali, wtedy zamiast cieszyc sie tym co bylo bedzie mozna cieszyc sie tym, co jest.
-
I tutaj Zed1 sie absolutnie z Toba zgodzę. Najwazniejsze jest tu i teraz, ja czasem nie rozumiem po co ludzie grzebią w poprzednich wcieleniach, a teraz to oczywiste, żeby móc sobie powiedzieć " teraz byc może jestem nikim, ale za to kiedyś byłem kimś".:D
-
A może to wam żal d... ściska że nie mieliście wielkich wcieleń i stąd takie napastliwe odpowiedzi.
Jeżeli nie wiecie po co się grzebie w poprzednich wcieleniach to może trzeba zmienić forum?
Ja wierzę we wspomnienia z poprzednich wcieleń ale nie będę o ich prawdziwości nikogo przekonywać
Jak ktoś by pamiętał że sam był kims wielkim to nie pisał by takich postów jak wasze.
-
co do mnie - denerwuje mnie tylko kwestia wiarygodności
miałam za dużą styczność z ludźmi , którzy w sobie widzieli władców, często tych samych
to tak jak identyfikowanie się z bohaterem poznawszy jego historie
a jeśli autentycznie ktoś odnajduje siebie i widzi że przez nawet kilka wieków był kimś kto tworzył historyczne momenty (dobre lub złe) na tej planecie to wtedy się cieszę ale zazwyczaj tacy nie latają i nie piszą o tym bo nie mają takiej potrzeby
wszystko inne- jak tu na forum- poszukiwanie wcielen ze zdjęć np. slawnych aktorów traktuje jako zabawe i trening jasnowidzacych i nic mi do tego
już bardziej wiarygodne są dla mnie opowieści małych dzieci tych np. z Indii i tego typu historie
i to nie żaden żal a wyczulenie na mozliwość fałszywych informacji bo takich mam już dość i mody jakiejś, że w tym kraju tylu znanych
-
Tłumacz sobie tak dalej Inga, ja tu żadnej napastliwości nie widzę w naszych wypowiedziach, jeżeli to Twoja ocieka jadem. Widzimy w innych czego nie chcemy dostrzec w sobie, a ktos kto wiecznie czuje się ofiarą zawsze zobaczy napastliwość tam gdzie jej nie ma, nie widząc, że najwięcej jest jej właśnie w nim. Ale przeciez on jest tylko "maly biedny żuczek", a potwory są wszędzie na zewnątrz.
-
Wilson - a widziałeś, żeby ktoś tutaj się przechwalał że jest inkarnacją Einsteina?
-
Znamienite (znane) osobowości inkarnują się na całym świecie. To tylko wybiórczość w ocenie sprawia, że tu jest ich więcej (znam swoje podwórko, ale nie cudze).
Zresztą można do tego nawet inaczej podejść - ja miałem kilka (mi znanych), a może kilkanaście wcieleń o których mógłbym gdzieś doczytać z historii. Ale na ile tysięcy? (albo i więcej)
Czy się Einstein wcielił, czy istota/osoba, która była w jednym z wcieleń Einsteinem :)
-
Ja w ogóle nie widzę żeby ktokolwiek tu się przechwalał swoimi inkarancjami, a wiele osób by mogło. I nie znam takich ludzi którzy to robią.
Żałuję że opisałam tu to moje wspomnienie. Może ktoś powie że się przechwalam że sobie coś przypomniałam.
Karina
Bądź tak łaskawa i nie pisz więcej do mnie ani nie komentuj moich wypowiedzi. Już kiedys cie o to prosiłam i przypominam jeżeli zapomniałaś.
-
Wilson - a widziałeś, żeby ktoś tutaj się przechwalał że jest inkarnacją Einsteina?
Nie , oczywiscie, że nie, Einstein był tylko przyczynkiem do tego co napisałam
ale mam prawo do takiej reakcji i wypowiedzi bo też mam jakiejs swoje doswiadczenia
i mam prawo nie ufać w to co tu ktoś pisze , to tyle
przeciez nie napisałam Wam, że szukanie poprzednich inkarnacji jest be
to mnie tez fascynuje od czasu do czasu jak zadzieja sie konkretne okolicznosci
i tak człowiek załuje ze sie odezwał heh
albo w sumie nie załuje
-
I tutaj Zed1 sie absolutnie z Toba zgodzę. Najwazniejsze jest tu i teraz, ja czasem nie rozumiem po co ludzie grzebią w poprzednich wcieleniach, a teraz to oczywiste, żeby móc sobie powiedzieć " teraz byc może jestem nikim, ale za to kiedyś byłem kimś".:D
Dlatego, ze my Polacy mamy bardzo duzy zal do swiata ze odebrano nam tyle (wojny, zabory), dlatego ze calosciowo ciagle uwazamy ze potraktowano nas niesprawiedliwie i ze swiat powinien nam cos oddac (Smolensk i te sprawy), dlatego rozpamietujemy przeszlosc, dlatego mamy intencje do umartwiania sie, do potrzeby bycia krzywdzonym aby pokazac jak bardzo nas krzywdza (Matka Polka np.), poniewaz mamy intencje destrukcyjne (Polska pograzona w wojnie, umilowana przez Chrystusa po ktorym nastapi krolestwo tysiacletnie z Polska jako liderem swiata a przynajmniej tej czesci swiata).
Suma sumarum, mamy ciagle zapotrzebowanie na swietych, na wielkie osobistosci, na to aby pokazac sobie ze zaslugujemy na cos wielkiego. Tylko ze to wszystko dzieje sie w mentalu i astralu za to w rzeczywistosci materialnej, czyli tam gdzie dziac sie powinno jest jak jest czyli kiepsko dosc. Nie ma tutaj ugruntowania w tu i teraz, brak silnej czakry postawy w narodzie, zakorzenienia w obecnej rzeczywistosci, za to szybujemy narodowo za pomoca trzeciego oka i korony a nizsze energie odpowiadajace za prosperity leza odlogiem. Moze dlatego tutaj jest duzo ducha ale malo materii. To dlatego ludzie mlodzi i przedsiebiorczy tak szybko opuszcaja nasz kraj, bo tutaj czuja mentalne blokady, ktore nie pozwalaja im kreowac rzeczywistosci. Byc moze jest to rowniez powod, dla ktorego duza liczba osob z naszego kraju teskni za powrotem choc maja tam dobrze bo brakuje im tych emocji, tych obciazen, walki ze swiatem…bo nie umieja cieszyc sie tym, co ich otacza w realu (malo rozwiniete czakry nizsze, rozwiniete wyzsze tylko).
-
A może to wam żal d... ściska że nie mieliście wielkich wcieleń i stąd takie napastliwe odpowiedzi.
Jeżeli nie wiecie po co się grzebie w poprzednich wcieleniach to może trzeba zmienić forum?
Ja wierzę we wspomnienia z poprzednich wcieleń ale nie będę o ich prawdziwości nikogo przekonywać
Jak ktoś by pamiętał że sam był kims wielkim to nie pisał by takich postów jak wasze.
Inga, wedlug mnie w poprzednich wcieleniach trzeba grzebac jedynie aby z czyms sie uporac co przeszkadza w dzialaniu w rzeczywistosci. Oczywiscie mozna babrac sie jesli ma sie na to ochote ale ja pisalem z punktu widzenia osoby mocno zorientowanej na tu i teraz, na otaczajaca mnie rzeczywistosc i na wynikajace z niej mozliwosci. Tu jest w tym momecie moj punkt odniesienia.
-
Inga
Ty do mnie napisałas pierwsza (wręcz skomentowałaś niegrzecznie między innymi moja wypowiedź), więc też do mnie nie pisz, równiez Cię kiedys już o to prosiłam.
-
W każdym bądź razie ja straciłam ochotę do dzielenia sie swoimi wspomnieniami.
-
http://terrestrialresearch.org/blog/2013/11/whos-who-of-physics-in-one-photo/
Dokładając do przekonania że w Polsce się wciela dużo znanych osób a poza nią mało - ile osób w Polsce zadeklarowało, bycie którymś z tych Panów ze zdjęcia ponad jednego? Dla osoby interesującej się nieco fizyką, przynajmniej spora część z nich jest znana.
Jeśli zadać sobie pytanie "ile znam osób deklarujących że są inkarnacjami x albo y (znane inkarnacje) w Polsce?" to myślę że ta liczba nie byłaby podstawą do określania że w Polsce inkarnuje się więcej.
Zamiast tego proponuje uzdrowić swój stosunek do cudzego utożsamiania się, ze znanymi, przeszłymi inkarnacjami.
-
Karina
ja tu żadnej napastliwości nie widzę w naszych wypowiedziach,
napastliwości w tym nie ma jest za to duża tendencyjność, czyli zawężenie świadomości ; )
jeżeli Zed1 pisze w tonie objawienia "oto cała prawda" a Ty mu potakujesz, to jest to niezbyt świadome podejście - zwykłe wzmacnianie stereotypów, bo przyczyn i powodów tego co wrzucacie do jednego worka może być i jest więcej, ludzie robią to:
dla uzdrowienia, dla szukania inspiracji, dla radości dzielenia się z innymi swoimi odkryciami, dla wymiany doświadczeń, dla rozrywki itp.
-
Karinanapastliwości w tym nie ma jest za to duża tendencyjność, czyli zawężenie świadomości ; )
jeżeli Zed1 pisze w tonie objawienia "oto cała prawda" a Ty mu potakujesz, to jest to niezbyt świadome podejście - zwykłe wzmacnianie stereotypów, bo przyczyn i powodów tego co wrzucacie do jednego worka może być i jest więcej, ludzie robią to:
dla uzdrowienia, dla szukania inspiracji, dla radości dzielenia się z innymi swoimi odkryciami, dla wymiany doświadczeń, dla rozrywki itp.
No i sie narobilo, ja pisalem subiektywnie, ktos potraktowal to obiektywnie a teraz jest klotnia. Peace ludzie!
A objawienia kazdy z nas ma i trza sie z nimi dzielic i je weryfikowac. Przynajmiej ja tak uwazam i chetnie poslucham czyis i jak na to patrza. Po to pisze wlasnie.
-
Zed1
bo ja wiem, nie patrzę na ta sprawę narodowościowo ;) raczej indywidualnie, myślę, że każdym narodzie są niedowartosciowane jednostki, które próbują sobie dodac wartości na rózne sposoby. A poniewaz żyjemy w Polsce to może się zdawać, ze najwięcej jest ich u nas.
Lepiej jest na tą sprawę spojrzeć w ten sposób, kto lub co nas wkurza i pokazuje nam tym czego nie akceptujemy w sobie. Bardziej się przydaje do rozwoju, niż tylko narzekać na innych.
-
moim zdaniem nie jest ważne czy ktoś był dokładnie tym kogo widzi na sesji np. przez ok. rok czasu po urodzeniu dziecka często myślałam o śmierci pierwszej żony Polańskiego Sharon Tate. Wręcz nie mogłam przestać o tym myśleć, ale czy to było moje wcielenie - wcale nie, nie było to też wcielenie mojego dziecka. Dopiero jak pozwoliłam sobie i weszłam w sesje i pokazywały mi się obrazy z udziałem tamtych osób odkryłam że w jakimś innym wcieleniu byłam w podobnej sytuacji jak tamta kobieta i moja dusza pragnęła się z tego wyzwolić bo cząstka duszy tam utknęła.
Nawet jak by ktoś nie był kimś sławnym to i tak nie ma to znaczenia bo tu chodzi o emocje a nie kim kto był.
Tak w ogóle to bardzo mało jest miejsc gdzie można o tym pisać i nie warto tego psuć. Dla mnie rozwój duchowy zaczął się wtedy gdy przestałam "zdroworozsądkowo" tłamsić swoje odczucia i silić się na bycie logiczną i zrozumiałą dla innych - bo to tylko budowało moją sztuczną osobowość i odcinało mnie od duszy.
-
Zed1
ale ja się z nikim tu nie kłócę, wziąłem na ruszt objawienie pod hasłem 'oto cała prawda" i napisałem co o tym myślę , a skoro
chetnie poslucham czyis i jak na to patrza. Po to pisze wlasnie.
no to mam nadzieję, że nie masz powodu do narzekania i jesteś z tego zadowolony? : )
-
Zed1
ale ja się z nikim tu nie kłócę, wziąłem na ruszt objawienie pod hasłem 'oto cała prawda" i napisałem co o tym myślę , a skoro
no to mam nadzieję, że nie masz powodu do narzekania i jesteś z tego zadowolony? : )
Spoko, wlasnie tak powinno byc, obiektywnie.
-
Jest jeszcze taka sprawa, że dawniej znane inkarnacje miał głównie UA. A one stanowią obecnie trzon środowiska rozwojowego, czy tego które w ogóle może rozpoznawać swoje dawniejsze inkarnacje. Jeśli zatem UA stanowią dajmy na to 3 % populacji to daje (3 X 33,33% = 100%) 33 razy większe szanse statystycznie na znalezienie znanej inkarnacji wśród rozwojowców niż w średniej z populacji
-
Zed1
bo ja wiem, nie patrzę na ta sprawę narodowościowo ;) raczej indywidualnie, myślę, że każdym narodzie są niedowartosciowane jednostki, które próbują sobie dodac wartości na rózne sposoby. A poniewaz żyjemy w Polsce to może się zdawać, ze najwięcej jest ich u nas.
Lepiej jest na tą sprawę spojrzeć w ten sposób, kto lub co nas wkurza i pokazuje nam tym czego nie akceptujemy w sobie. Bardziej się przydaje do rozwoju, niż tylko narzekać na innych.
Ok, ja np. strasznie sie wkurzam na te cala pseudo-duchowosc u nas, na katolicyzm, na to ze nie mamy takiego prosperity gospodarczego jak kraje Zachodu, ze nie mozemy zyc tak jak zyja ludzie tam. Ale nie wiem, czy to jest jakas nieakceptowana czesc mnie, bardziej nieakceptacja zastanej rzeczywistosci i warunkow, niechec do tego, do uczestniczenia w tym.
-
Edyta
Nawet jak by ktoś nie był kimś sławnym to i tak nie ma to znaczenia bo tu chodzi o emocje a nie kim kto był.
dokładnie, jeżeli juz to taki jest sens grzebania w poprzednich wcieleniach, mamy jakieś silne emocje w związku z jakąś sytuacją w tym wcieleniu i może nam się przypomnieć kiedy pierwszy raz takie emocje mielismy być może w poprzednim wcieleniu. Ale nic na siłę. :)
-
Karinanapastliwości w tym nie ma jest za to duża tendencyjność, czyli zawężenie świadomości ; )
jeżeli Zed1 pisze w tonie objawienia "oto cała prawda" a Ty mu potakujesz, to jest to niezbyt świadome podejście - zwykłe wzmacnianie stereotypów, bo przyczyn i powodów tego co wrzucacie do jednego worka może być i jest więcej, ludzie robią to:
dla uzdrowienia, dla szukania inspiracji, dla radości dzielenia się z innymi swoimi odkryciami, dla wymiany doświadczeń, dla rozrywki itp.
I to jest rozsądna wypowiedź
-
Edyta
dokładnie, jeżeli juz to taki jest sens grzebania w poprzednich wcieleniach, mamy jakieś silne emocje w związku z jakąś sytuacją w tym wcieleniu i może nam się przypomnieć kiedy pierwszy raz takie emocje mielismy być może w poprzednim wcieleniu. Ale nic na siłę. :)
A kto tu pisze o poszukiwaniu poprzednich wcieleń na siłę? Dlaczego piszesz o czymś czego nie ma?
Poza tym każdy ma prawo grzebać w swoich wcieleniach jak chce i ile chce, nawet na siłę i nic nikomu do tego.
-
Zed1
Ok, ja np. strasznie sie wkurzam na te cala pseudo-duchowosc u nas, na katolicyzm, na to ze nie mamy takiego prosperity gospodarczego jak kraje Zachodu, ze nie mozemy zyc tak jak zyja ludzie tam. Ale nie wiem, czy to jest jakas nieakceptowana czesc mnie, bardziej nieakceptacja zastanej rzeczywistosci i warunkow, niechec do tego, do uczestniczenia w tym.
ja wyczuwam, że Ty Zed jesteś również UA, jak i ja, oraz większość tu piszących i tutaj kluczową sprawą jest zaakceptować swoją naturę UA czyli wielka czakra korony i trzeciego oka, malutka podstawy. Cechy te sprawiają, ze UA nie nadają się na przedsiębiorców za bardzo, więc nie równać do tego szeregu. Natomiast docenic bogactwo mozliwości płynących z wielkiej czakry korony i na korzystaniu z tego raczej się skoncentrować. Widzisz tłumacząc Ci sama sobie uświadomiłam to sedno sprawy :)
-
Bycie kims znanym to najczęściej później sporo karmy do przerobienia ;)
Co do Polski, to najlepiej znam czasy Wazów. Moje odczucia są dość zbieżne z tym co można przeczytać w książkach. Zygmunta III znam bardzo słabo, ale już Władysława IV i Jana Kazimierza dobrze. Szczególnym sentymentem darzę Władysława, jeszcze dzisiaj na myśl o nim pojawiał się tęsknoty i małe wzruszenie. Jak on panował to czuło sie że jest to ktoś, więcej działała u niego sama osobowość niż to co robił czy mówił. Miał taką osobowość, że ludzie do niego lgnęli, był kim bliskim i jednocześnie ważnym, z którym się liczono, mimo że nie był groźny. Problem w tym że nie interesował sie krajem i jego plany często nie pokrywały sie z prawdziwym dobrem państwa. Mimo takiego podejścia król podejmował bardzo duzo przeróżnych akcji, działań, zabiegów, rozwiązywał wiele problemów, choć dużo miał też niepowodzeń. Ale czuło sie w nim siłę. Szukał jakiejkolwiek wojny by się wykazać swoim talentem dowódcy, co rozumiejąc wrogowie woleli z nim nie zaczynać.
Po jego śmierci to już nie było w kraju z kim gadać.
Potem nadeszły żałosne czasy Jana Kazimierza i totalny rozpieprz za który trudno winić tylko samego króla.
-
król Władysław miał nawet ambitne, choć nierealane plany postawienia polskiej flagi nad Bosforem :)
pamiętam scenę z "Ogniem i mieczem", i tego chyba Sienkiwiecz historycznie nie przekręcił, gdy na wieść o śmierci polskiego króla, kozacy Chmielnickiego żegnaję się w bólu po "swoim dobroczyńcy".
wcześniej ,za Zygmunta III Wazy Polacy zdobyli Moskwę. Putin do dzisiaj nam nie moze tego wybaczyć, bo ustanowił specjalne święto na okoliczność wyzwolenia :)
-
Tak, plany miał niebotyczne. Miał poprowadzić ćwierćmilionową armię do Stambułu i wyprzeć Turków z Europy. Szukał tylko sojuszników i sponsorów tej krucjaty, bo w kraju przeraził szlachtę rozmiarami swoich planów.
A dopiszę jeszcze, że nikogo w tamtych barwnych czasów nie spotkałem obecnie. Bywa tak, że jeśli sobie jakąś osobę z poprzednich wcieleń przypominałem a znałem ją w obecnie, to od razu mi sie kojarzyło, że to jest ta sama osoba. Dlatego jak czytam w internecie, że L. Kaczyński to Władysław IV dlatego, że pod Smoleńskiem gromił na głowe wielkie armie moskiewskie a teraz w obecnym wcieleniu zginął za to w katastrofie pod Smoleńskiem, bo dopadła go karma, to mi sie śmiać chce. Przecież to nie jest ta sama osoba a tłumaczenie jakimiś zdarzeniami historycznymi wcale nie musi być prawdziwe.
-
moim zdaniem nie jest ważne czy ktoś był dokładnie tym kogo widzi na sesji np. przez ok. rok czasu po urodzeniu dziecka często myślałam o śmierci pierwszej żony Polańskiego Sharon Tate. Wręcz nie mogłam przestać o tym myśleć, ale czy to było moje wcielenie - wcale nie, nie było to też wcielenie mojego dziecka. Dopiero jak pozwoliłam sobie i weszłam w sesje i pokazywały mi się obrazy z udziałem tamtych osób odkryłam że w jakimś innym wcieleniu byłam w podobnej sytuacji jak tamta kobieta i moja dusza pragnęła się z tego wyzwolić bo cząstka duszy tam utknęła.
Nawet jak by ktoś nie był kimś sławnym to i tak nie ma to znaczenia bo tu chodzi o emocje a nie kim kto był.
Tak w ogóle to bardzo mało jest miejsc gdzie można o tym pisać i nie warto tego psuć. Dla mnie rozwój duchowy zaczął się wtedy gdy przestałam "zdroworozsądkowo" tłamsić swoje odczucia i silić się na bycie logiczną i zrozumiałą dla innych - bo to tylko budowało moją sztuczną osobowość i odcinało mnie od duszy.
No właśnie , a niektórzy zostają w punkcie w którym myslą, że są tamtą aktorką i utożsamiają się już do końca z nią.
To według mnie jest niebezpieczne o tyle, że docierając do tego punktu możemy niepotrzebnie zacząc budować sobie nową i obcą osobowość . Nie ma tu rozwoju a jest zapętlenie i stagnacja.
Oczywiście kiedyś klapki spadają z oczu i idzie się dalej.
I masz rację mało jest miejsc gdzie można pogadać o tych tematach i ...
[quot author=Inga link=topic=241.msg61288#msg61288 date=1401449472]
W każdym bądź razie ja straciłam ochotę do dzielenia sie swoimi wspomnieniami.
[/quote]
wierzę, że ta ochota wróci
To co ja napisałam od siebie nie tyczyło się Twoich wspomnień Ingo ,
a moich doświadczeń, po prostu coś się we mnie dopełniło i przelało tak,że musiałam napisać co napisałam
. Nie będę tego streszczać bo nie chcę i za długo na jednego wielkiego posta, a dwa skoro takie reakcje to i nie ma sensu.
Powiem tylko, że przez 2 lata od czasu do czasu wysluchiałam od moich 3 znajomych jak to były na wycieczce na zamku i bach , dostawały wspomnien ksiezniczek, królowych, rycerzy, pojechały na wycieczke nad morze- bach były marynarzami, kapitanami, majtkami a moze i samym morzem, pojechały do biblioteki- bach były biblioterkami, takie wczuwanie się w kazdym mozliwym miejscu i fiksacja, miałam tego dosyc. Na dodatek to ja miałam być ta mądra, która im to potwierdzi lub coś podpowie. Z drugiej strony jazdy tych co niby widzą . I tak to dziś tama mi się zerwała ;)
-
mnie też zawsze zaciekawia jak ktoś twierdzi, że był tą lub tamtą sławną postacią.
Każdy jest kimś wyjątkowym, a nie wiem czy wiecie ale bycie sławnym to wcale nie jest dobra karma...
-
Zed1
ja wyczuwam, że Ty Zed jesteś również UA, jak i ja, oraz większość tu piszących i tutaj kluczową sprawą jest zaakceptować swoją naturę UA czyli wielka czakra korony i trzeciego oka, malutka podstawy. Cechy te sprawiają, ze UA nie nadają się na przedsiębiorców za bardzo, więc nie równać do tego szeregu. Natomiast docenic bogactwo mozliwości płynących z wielkiej czakry korony i na korzystaniu z tego raczej się skoncentrować. Widzisz tłumacząc Ci sama sobie uświadomiłam to sedno sprawy :)
Ja sam juz nie wiem, kim jestem w sensie duchowym. Moze masz racje, ze jestem UA choc czytajac o nich mam jakies takie dwuznaczne uczucia, z jednej strony pasuje, z drugiej jest mi to obce.
Co rozumiesz pod tym, ze docenic bogactwo korony? Mozesz to rozwinac?
-
Pierwsze słyszę, że UA nie nadają się na przedsiębiorców. Żeby nie szukać daleko to z otoczenia to znam paru nawet niewykształconych "prostych" w wieku 30-kilka co maja majatku koło 1 mln (dochodząc "od zera")
A słyszałem opinię., że często są wręcz magnatami i jakoś bardziej mi się to kupy trzyma.
-
znowu stereotypy ; )
-
Jedyne te z intencją uciekania z materii (czy nieakceptacją jej), reszta sobie radzi albo przedsiębiorczo, albo przedsiębiorczo myśląc (znajdując np. bogatego sponsora ;)
-
Doszełem nawet do wniosku, że ten stsounek do materii jest motorem kreacji pieniędzy i obejściem tego
-
Co rozumiesz pod tym, ze docenic bogactwo korony? Mozesz to rozwinac?
No chodzi mi przede wszystkim o siłę modlitwy, pogodzic się z Wyższym Ja i używać modlitwy, afirmacji, wizualizacji do kreacji swojej rzeczywistości. Docenic intuicję i zacząć jej ufac. Osoba z dużymi górnymi czakrami jest w stanie praktycznie czynić cuda w swoim zyciu i dla innych jesli w nie uwierzy. Medytowałam kiedys nad tym tematem, pamietam jak dostałam dobrych parę lat temu analizę duchowa od Leszka. Właśnie malutka czakra podstawy, a mocno rozwiniete górne czakry. I w medytacji ukazałą mi sie postac na wózku inwalidzkim, która nie może chodzic, ale może i tak wykreowac w swoim zyciu co chce, ale nie działając i biegając (ja kiedys byłam bardzo aktywna w zyciu- studia, praca na trzy etaty, nie mogłam usiedzieć w miejscu), ale właśnie przez wiarę, docenienie w sobie tego potężnego duchowego świata, który nie doceniony lezy odłogiem zamiast działac dla korzyści swojej i innych.
-
Wilson
Ja mam właśnie opowieść podobną do tych twoich znajomych.
Byłam gdzieś i przypomniałam sobie że byłam księciem:
Niedawno byłam na Wawelu i przechodząc przejściem z dziedzińca dużego na mały przypomniałam sobie że tak wyglądał wjazd na mój średniowieczny zamek. I że ten dziedziniec na zamku był taki mały.
Ale u mnie to nie było pierwsze wspomnienie tylko potwierdzenie poprzednich wspomnień. Już wcześniej odreagowywałam to jak bedąc księciem średniowiecznym, nie chciałam sie zgodzić na podwyższenie podatków chłopom. Pamiętam salę obrad z takimi wysokimi średniowiecznymi krzesłami, ja po środku a po obu stronach kler. Zakonczyło sie to tak że zostałam przez nich otruta.
I tak to jest jak ktoś się nie zgadza z kościołem. - Taki wniosek wyciągnęlam z tego wcielenia.
-
A ten ówczesny kler to moje obecne podwładne, laborantki.
-
no ale chyba się na nich nie mścisz?
-
To one się na mnie mściły i stąd sobie to wszystko przypomniałam.
-
no to jeszcze im było mało? otruły cię i jeszcze cię teraz gnębiły?
niezłe
-
Też byłem ostatnio na Wawelu i poczułem sie troszke rozczarowany. Kiedyś gdy słyszałem o ludziach mieszkających na Wawelu to im zazdrościłem, to musi byc niesamowite mieszkać w takim miejscu. Teraz sobie pochodziłem i jakos szybko się zmyłem. Czułem jak z dawnych wieków wiało nudą, izolacją, wyobcowaniem, poczuciem oddzielenia od głównego nurtu życia, przeplatane ucztami, obżarstwem, piciem. Trochę jak w zakonie. Dużo życia wprowadzają turyści, choć to wszystko wokoło nie robiło na nich zbyt dużego wrażenia.
Wolę Rynek Główny, Mały Rynek, ul. Grodzką.
-
Inga
sprawna ta pamięć u Ciebie, fajnie
ja Kraków bardzo lubię ale jakoś dziwnie mnie odpycha od samego Wawelu, niby jest tam czakram i wszystko pięknie a za każdym razem źle się czułam będąc zarówno w samej komnacie z sarkofagami jak i na dziedzińcu, na Kazimierzu za to zupełnie inne wrażenia, trochę jakbym wpadała w pętlę czasu i wszystko było takie powolne i spokojne, ale żadne wspomnienia do mnie nie dotarły bo nie mam odblokowanej pamięci a więc nie dotrą ;)
Ja jedynie mogę iść tropem przeczuć i snów, właśnie w snach dostawałam kilka podpowiedzi dawnych możliwych żywotów, różniły się od innych wyrazistością - taką gdzie już wiedziałam, to jest to- zwróć uwagę! I w jednym z takich snów byłam małym chłopcem, osada, takie dachy z siana ale ściany niektóre z papy i kamienia, rodzice moi byli bardzo mądrzy, zwykły, ciepły dzień i nagle najazd obcych, zabijali starych, nie wiem co się stało z moimi rodzicami, ojciec krzyknął tylko uciekaj, schowałam się pod sianem w jakiejś stajni , czułam wielki lęk, znalazł mnie jeden z najeźdżców, myślałam ze mnie zabiją oni tymczasem zabrali mnie z sobą by szkolić, pewnie do walki, w każdym razie czułam , że ich szef jest dobry (mimo, ze to przeciez wojownik i zabijał moich) - pamiętam jego słowa do mnie skierowane w stylu- nie martw się , nic ci się nie stanie i wszystkiego cię nauczymy, pewnie odjechałam z nimi i on był mi jak ojciec. A ja jako ten chłopiec miałam może z 10 lat, może mniej.
Zamki ogólnie mnie przytłaczają, tak jak pisze Mateusz, miast wrażenia dostatku i radości , siły itp. mrok, chłód, jakiś ciężar tych spisków i przelanej krwi. Wydaje mi się , że chłonę atmosferę zwiedzając w tu i teraz. I tak jak na Wawelu czułam się różnie w zależności od miejsca zwiedzania tak np. w Książu neutralnie, niemal przyjemnie, w Nidzicy jeszcze inaczej. Za to tragicznie w twierdzy Kłodzkiej, oj stamtąd od razu chciałam uciekać.
Jeśli jakimś wskaźnikiem poprzednich wcieleń może być to co lubimy robić teraz , tak jakby naturalne predyspozycje i talenty to najpewniej byłam koniem hihih .
-
W komnacie z sarkofagami nie byłem, bo nie miałem ochoty. Na Wawelu jest takie poczucie odrębności z powodu wzgórza, które tak wizualnie powoduje takie odczucia. To taki zamknięty teren i choćby był najpiękniejszy to jednak powoduje odczucie zamknięcia. Pewnie tak czuł sie król Zygmunt i dlatego przeniósł się do Warszawy.
-
Ja jedynie mogę iść tropem przeczuć i snów, właśnie w snach dostawałam kilka podpowiedzi dawnych możliwych żywotów, różniły się od innych wyrazistością
Wilson,
Jak ty kombinujesz kim mogłas być po tym co się śni lub co kto sobie wymyśli, albo po tym co lubisz robić, to nie dziwne te wszystkie wywałki, którymi nas uraczyłaś.
Tutaj ludzie którzy coś na ten teamt mówią, mają pamięć karmiczną.
Poza tym, ile osób w środowisku regresingowym na podstawie swojej pamięci karmicznej + zbadaniu stwierdziło że było kimś znanym z pierwszego rzutu?
-
No i dlatego nazywa się to wywałką . Nie sądziłam, że tak to Was ruszy.
Od kiedy to coś z przeszłości musi pojawiać się jako obraz w stanie czuwania a nie snu? Miewam co jakiś czas sny prorocze, nie wywołuję ich sama , dzieją się i są tego samego kalibru jak te kiedy śni mi się wstecz. Nie bagatelizuję ich.
Co do środowiska , które bada poprzednie wcielenia- przecież całe nie miesci się tylko tutaj a okładkę tej absurdalnej książki w której rzekomo Maria Magdalena żyje w Polsce obecnie jeśli tylko znajdę wkleję .
-
Co do środowiska , które bada poprzednie wcielenia- przecież całe nie miesci się tylko tutaj a okładkę tej absurdalnej książki w której rzekomo Maria Magdalena żyje w Polsce obecnie jeśli tylko znajdę wkleję .
na moich pierwszych zajęciach regresingu zjawiła się kobieta która bardzo chciała mieć ze mną sesję, ona już wcześniej dużo sesjowała . Podczas sesji powiedziała mi że byłam jej córką z Jezusem. Ona była wtedy z Jezusem ale nie wiem czy była Marią Magdaleną. Ta kobieta chciała się dowiedzieć czy żyję i czy jestem bezpieczna , mówiła mi że na jej życie wydano już wiele wyroków ale pomogły jej modlitwy które nauczyła się od Leszeka. Niestety nigdy ją potem nie spotkałam i nie potwiedzałam tego. Teraz mi się przypomniało jak to napisałaś. Wtedy tylko zależało mi aby uwolnić się od wizji ciągłego ukrywania i przenoszenia mnie z miejsca na miejsce. To było ok 8 lat temu albo i dłużej.
-
Edyta,
to ciekawe, dziękuję że to napisałaś
-
Co do środowiska , które bada poprzednie wcielenia- przecież całe nie miesci się tylko tutaj
nie znam środowiska które bada poprzednie wcielenia, poza regresingowym, więc to domyślnie jasne, że mówisz o ludziach z nim związanych, zwłaszcza, że siedzisz,na tym forum.
można sobie poddawac wszystko w wątpliwość jak najbardziej a to czy ktoś się może poczuć dotknięty czy nie to chyba zalezy nie od samego faktu kwestionowania, tylko czy robi się to normalnie, czy np jak prostak. ale nie wiem czy ktoś faktcyznie poczuł się dotknięty.
nie wiem tez czy ma jakis zwiazek z tym forum środowisko badające poprzednie wcielenia w psychiatryku czy książki nawiedzonych ludzi i wrzucanie tego i ludzi poslugujących sie regresingiem do jednego wora, sądze że po tych postach należalo to oddzielic.
-
medżik
oczywiście środowisko regresingowe i ludzie z tytułami regreserów po kursach mają zdolności i jedyne niezbywalne prawo do zajmowania się tematem, yhym
szkoda mojej energii na tą dyskusję z Tobą
a ktoś o wysokim erd musi koniecznie tu trafić bo inaczej jest niewiarygodny?
itp. itd.
napisałeś też , że talenty i tym czym mocno możemy się zajmować w tym życiu nie są żadnym wskaźnikiem poprzednich wcieleń no to poczytaj sobie dokładniej to forum
Według Ciebie pewnie jedyne prawdziwe wspomnienia karmiczne to te ,które odbywają się na fotelu u regresera specjalisty, ha ha ha !
i pewnie rozwój duchowy też
Nie neguję tu absolutnie metody regresingowej .
A i jeszcze jedno- gdyby wcale Cię nie ruszyło nie odpisywałbyś mi , nie podejmował tematu.
tu zdaje się też ciekawe plany na książkę
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=565912046754317&set=a.460420780636778.109771.100000065813466&type=1&theater
Przytyk o nawiedzonych w psychiatryku to już Twoja czysta złośliwość , zupełnie zbędna
-
No chodzi mi przede wszystkim o siłę modlitwy, pogodzic się z Wyższym Ja i używać modlitwy, afirmacji, wizualizacji do kreacji swojej rzeczywistości. Docenic intuicję i zacząć jej ufac. Osoba z dużymi górnymi czakrami jest w stanie praktycznie czynić cuda w swoim zyciu i dla innych jesli w nie uwierzy. Medytowałam kiedys nad tym tematem, pamietam jak dostałam dobrych parę lat temu analizę duchowa od Leszka. Właśnie malutka czakra podstawy, a mocno rozwiniete górne czakry. I w medytacji ukazałą mi sie postac na wózku inwalidzkim, która nie może chodzic, ale może i tak wykreowac w swoim zyciu co chce, ale nie działając i biegając (ja kiedys byłam bardzo aktywna w zyciu- studia, praca na trzy etaty, nie mogłam usiedzieć w miejscu), ale właśnie przez wiarę, docenienie w sobie tego potężnego duchowego świata, który nie doceniony lezy odłogiem zamiast działac dla korzyści swojej i innych.
No ja wlasnie zawsze odczuwalem niechec do modlitw i wszelakich praktyk duchowych, poniewaz po pierwsze zawsze kojarzyly mi sie z Koscioelm Rzymskoktalockim, po drugie odczuwam jakis niewytlumaczalny lek przed wszystkicm, co jest zwiazane z religia, wiara; w ogole nie pociaga mnie ta strona, bardzo natomiast pragne materii, kocham ja, uwielbiam cos dotykac, zbierac, podrozowac, wszystko czego mozna doswiadczyc zmyslami. Dlatego nie za bardzodobrze zyje mi sie w Polsce bo wyczuwam tutaj, ze jednak wiekszosc ludzi ma tutaj taki troche negatywny stosuek do materii. Brakuje mi tego ,,czegos"wsrod ludzi, jakiejs takiej otwartosci na materie, akceptacje jej, cieszenie sie nia. Za duzo u nas jest dla mnie tej ,,duchowosci" dookola.
-
Jeśli jakimś wskaźnikiem poprzednich wcieleń może być to co lubimy robić teraz , tak jakby naturalne predyspozycje i talenty to najpewniej byłam koniem hihih .
Pomoglbys okreslic na co dokladnie nalezy zwracac uwage, aby sie dowiedziec czegos o poprzednich wcieleniach? Glowie sie nad tym, wytezam intuicje, porownuje…i nic. Wychodzi na to, ze ja totalnie sie obcy tutaj czuje, moje zainteresowania sa takie…….mal przypasowane do ludzkosci ;P.
-
>>A i jeszcze jedno- gdyby wcale Cię nie ruszyło nie odpisywałbyś mi , nie podejmował tematu.
No to może mnie ruszyło i co z tego , to jakaś gra na punkty czy co ? ;)
Zdałaś sobie dużo trudu by taką etykietkę przypiąć osobom wypowiadającym się na te tematy tutaj, więc po co dalej brnąć w niewiarygodną teorie o jakiś innych środowiskach zajmujących się badaniem poprzednich wcieleń gdy po prostu zaczęłas wylewac w prostacki sposob swoją frustracje, bezpośrednio na dyskusję w wątku offtopic. Chyba , że chcesz te inne środowiska nam bliżej przedstawić , to do dzieła.
Nie wiem z kim gadam, może jestes młodziutką dziewczyna , która nie wiele ma w głowie , obstawiam, że jak bym wiedział kim jesteś w realu, to by mnie nie ruszyło ; ) Uroki internetu.
-
http://bezuzyteczna.pl/ralph-c-lincoln-z-99869 Podobny-ach,te geny...
-
Zed1
Mogę Ci jedynie napisać jak u mnie obecne zainteresowania i to takie od wczesnego dzieciństwa okazały się pewnego rodzaju wskazowką , mianowicie przez ogromną część mojego nastoletniego życia interesowałam się astrologią, numerologią, czytaniem kart a nawet samo trzymanie ich w dłoniach , tasowanie napawało mnie ogromnym spokojem wewnętrzym i radością. Później zainteresowały mnie żywioły , filozofia wschodu i tak to szło jak po łańcuszku. Natomiast ta wyczytwana wiedza wydawała się dziwnie znajoma. I dwie osoby z tego forum przy okazji badania innych kwestii ,według mnie zupełnie nie związanych z moimi obecnymi problemami , napisało mi, że w poprzednich zyciach miałam styczność z takimi magicznymi nieco dziedzinami.
Szczerze mówiąc znaczenia kart nie uczyłam się zbytnio, nie sięgałam po tarota a tylko po klasyczne ewentualnie inne o mniejszym egregorze , bardziej bawiłam się nimi i samo to wprowadzało mnie w stan skupienia uwagi tak ze odpowiedzi na pytania pojawiały się w mojej głowie a nie na obrazkach. Tasowanie tak weszło mi w krew, że siostra się śmieje do dziś - mówiąc "ale wiedźma" :)) a ja bardziej wyglądam jak krupier ;)
Z resztą tamten czas już przeminął i staram się nie kierować numerologią czy astro, czynnikami z zewnątrz, stawiam bardziej na zaufanie do siebie i próby kreacji typu , jeśli postanowię że będę miała udany dzień to tak będzie, najogólniej rzecz ujmując .
Podobnie rzecz ma się z uwielbieniem natury- przedkładam ją ponad ludzi i też się potwierdziło- miałam wcielenia gdzie żyłam wśród Indian.
Także zwróć uwagę na to co lubiłeś robić najbardziej , w jakich sytuacjach Twoja podświadomość czuje, że żyje , może to być wskazówką, tropem poprzedniej inkarnacji, którejś z nich ale nie musi.
Twoje poczucie takiego nie pasowania tu na ziemi po całości mogą brać się np. również z samej linii pochodzenia Twojej duszy, taki schemat możesz wyczytać z lektury o duszach anielskich. Ja jestem zdiagnozowanym człowiekiem ale i tak od dziecka czułam się tu obca tylko, że w dużej mierze takie wrażenia były wynikiem poblokowania czakr i relacji z matką. Na pewno odnajdziesz siebie , w końcu po to tu jesteś :)
Medżik ,
mówiąc krótko - coż , jestem po prostu osłem ;)
-
Ostatnio chciałam cos narysować na terapię i pojawiła mi się w wyobraźni wrzeszcząca twarz. Nie wiedziałam kto to. Narysowałam ją, zaczełam się jej przyglądać i zobaczyłam że to moja kapo z Oświęcimia, wstrętna żydówka z garbatym nosem, typ babo - chłopa. Krzyczała na okrągło, a najczęściej słowo- nie pozwalam.
-
fajnie piszesz Wilsonie :)
U Leszka na jednej z płyt RSR też jest wskazówka ,że charakter naszych poprzednich wcieleń wskazują nasze obecne zainteresowania- do czego nas ciągnie, i co podświadomość uważa za ważne i atrakcyjne.
no i talenty, co machinalnie czasem po prostu umiemy i na czym się znamy ,i gdzie mamy potencjał do rozwoju
-
Do poczytania, ciekawy artykuł pt: Naukowcy o reinkarnacji
http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=2841
-
"Jednym z najciekawszych przypadków, do których dotarł dr Stevenson, jest przypadek tureckiego chłopca z miejscowości Sarkonak, Semiha Tutusmusa. Dziecko urodziło się z deformacją prawego ucha. Gdy tylko chłopiec nauczył się mówić, oświadczył, że w poprzednim życiu został raniony w to samo ucho, a jego znamię jest w rzeczywistości pamiątką z poprzedniego wcielenia. Jego opowieść zostałaby pewnie potraktowana jako przejaw wybujałej fantazji chłopca, gdyby nie fakt, że dziecko było w stanie wyjawić wiele szczegółów z minionego życia. Przede wszystkim Semih podał personalia swojej żony i szóstki dzieci, ale też i mężczyzny, który go zabił. Człowiek ten faktycznie istniał, o czym przekonała się rodzina Semiha, gdy ten skończył cztery latka. Chłopiec odnalazł dom, w którym mieszkał, a także spotkał swojego mordercę. Ten przyznał się do winy i... został aresztowany za zbrodnię."
http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/znamiona-smierci/vqy2w
-
Mariusz
ciekawe
-
3 latek pamięta poprzednie wcielenie:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=942426865771756&set=a.503489819665465.129834.100000133532149&type=1
-
No tu zemsta była na pewno głównym motorem wcielenia się
-
motywem było ukaranie przestępcy, sprawiedliwy odwet, czyli nie zemsta : )
"Wiedza o tym, że istnieje odwet niesprawiedliwy i sprawiedliwy, wydaje się coraz słabiej obecna. A ponieważ odwet stanowi zawsze, co podkreślaliśmy powyżej, element kary, coraz częściej uważa się, że sama kara jest również złem. Kara mylona jest z zemstą, ponieważ łączy je obecność odwetu w obu z nich."
http://poznan.jewish.org.pl/index.php/judaizmcom/ZEMSTA-A-KARA.html
-
"Sprawiedliwy" odwet to tez zemsta. Wymaga utrzymywania w sercu nienawiści, a to są negatywne i szkodliwe wibracje.
Krzywdziciel jest karany przez samego siebie poprzez przyciągane do swojego życia paskudne sytuacje. MOże też nie być w ogóle ukarany jeśli sobie i innym przebaczył.
Tak więc nie ma sensu pilnować jego ukarania. Jest sens sobie i jemu przebaczyć to, co wykreowaliśmy w relacji z nim.
Natomiast prawo do samoobrony to zupełnie co innego. Tu chodzi o obronę przed aktywnym tu i teraz działaniem przeciw nam.
-
Ja oceniam to zdarzenie jako pozytywne a nie jako zemstę. Wydarzyło się coś złego co zostało wyciągnięte na światło dzienne a sprawca ma szansę odpokutować za to od razu w tym wcieleniu zamiast poczcuie winy przenosić na następne i tworzyć sobie za to jakieś kary w kolejnych życiach.
-
Ja odnosiłem się do sugestii Friskeya. Artykułu nie udało mi się przeczytać
-
Jak to jest , musiał dostać przyzwolenie z góry?
Żeby tak sobie łapać drania....
bo tak mysle odnosnie władców karmy i innych czynników, skoro można wybrać taki akt jak np. ten chłopiec to można może wybrać kres wcielania się przy wystarczajaco silnej woli
-
Jak to jest , musiał dostać przyzwolenie z góry?
Żeby tak sobie łapać drania....
bo tak mysle odnosnie władców karmy i innych czynników, skoro można wybrać taki akt jak np. ten chłopiec to można może wybrać kres wcielania się przy wystarczajaco silnej woli
kim są władcy karmy i z jakiego tytułu władają karmą innych ?
-
Edyta,
czytałam niedawno w necie, że tacy istnieją, inni pisali że wcale ich nie ma :P istoty które udają wielce świetliste i pilnują żeby się dusza wcielała ponownie ale może to czysty wymysł
jak to działa...się umiera no i co, kto nam daje scenariusze , kto prawo wolnej woli, samo WJ?
-
Edyta,
czytałam niedawno w necie, że tacy istnieją, inni pisali że wcale ich nie ma :P istoty które udają wielce świetliste i pilnują żeby się dusza wcielała ponownie ale może to czysty wymysł
jak to działa...się umiera no i co, kto nam daje scenariusze , kto prawo wolnej woli, samo WJ?
chmmm to ciekawe , kiedyś na sesji mi się pokazało że przed urodzeniem robiono nad moją duszą sąd , wybrano mi tam rodziców i miejsce wcielenia. Rozpoznałam w tym życiu kilka osób z tego grona jedna to psychicznie chora dziewczyna z dawnego cudu która sypała jak z rękawa cytatami z mojej karmy. Wkurzyło mnie to i zażądałam wykreślenia wszystkich zapisków o mojej karmie z kronik. Wtedy odczepiła się i skupiła na innych osobach. Wtedy też zrozumiałam że tamte osoby "żyją" z manipulowania duszami a tamta jedna już była tak zafiskowana na tych manipulacjach że pomimo ogromnej władzy nad innymi sama wpadła w swoje sidła.
-
to jest ciekawe bo dotyczy nas :)
musze leciec, rodzina mnie najechała
-
Według mnie istnienie władców karmy nie na uzasadnienia z punktu widzenia duchowego. Bóg dał mam wolną wolę więc po co władcy karmy? Prawo przyczyny i skutku jest wystarczające do tego. A władcy karmy to istoty które ubzdurały sobie że wiedzą lepiej od Boga
-
Ja byłam władcą karmy.
-
Mariusz
"Sprawiedliwy" odwet to tez zemsta. Wymaga utrzymywania w sercu nienawiści, a to są negatywne i szkodliwe wibracje.
zemsta jest niezgodna z prawem naturalnym albo/i z prawem obowiązującym w danej społeczności, gdy te dwa prawa się rozmijają dokonujesz sprawiedliwego odwetu wg jednego kryterium...i zemsty wg drugiego, a gdy to co robisz w odwecie nijak się ma do tych dwóch praw to jest to zemsta do kwadratu - czyli masz problem ze skutkami swoich działań-nadużyć w ramach prawa karmy, plus z ludźmi którzy pilnują porządku społecznego w ramach prawa umownego , narażasz się na odwet z ich strony i nie muszą mieć w sercu żadnej ale to żadnej nienawiści do Ciebie , ale mogą i powinni kierować się zasadą sprawiedliwości społecznej czyli egzekwować prawo i chronić społeczeństwo, czyli ludzi
no więc jak ktoś Cię napadnie i się bronisz to to jest samoobrona, a gdy robisz mu po wszystkim kuku w ramach odwetu - to jest zemsta i samowola (wg prawa umownego, za co będziesz ścigany), która może być jednocześnie wymierzeniem sprawiedliwości karmicznej w takim sensie oko za oko,
gdy zaś zgłaszasz to na policje i wskazujesz sprawcę jest to dalej działanie odwetowe, ale nie jest to zemsta ( czyli tak jak w tej sytuacji od której zaczęła się ta dyskusja, w której wskazał swojego mordercę ten chłopak) , po prostu szukasz sprawiedliwości w ramach ustalonego i obowiązującego w danej społeczności prawa i jesteś jednocześnie w zgodzie z prawem naturalnym - czy ew. kara stanowić będzie wyrównanie w sensie karmicznym to zależy od prawa umownego, ale przynajmniej nie wykraczasz poza to naturalne prawo, a jeżeli kara wykroczy to zrobią to ci którzy go zbyt surowo osądzą, ale nie ty
we wszystkich przypadkach możesz czuć nienawiść i poczucie krzywdy, więc łatwo jest przesadzić,
przykłady zemsty, czyli działań w których przesadzono i wykroczono poza obydwa prawa:
http://www.fakt.pl/Wykastrowalam-gwalciciela-mojej-coreczki-,artykuly,77695,1.html
http://www.fakt.pl/Wykastrowal-nozem-57-letniego-chlopaka,artykuly,90385,1.html
Krzywdziciel jest karany przez samego siebie poprzez przyciągane do swojego życia paskudne sytuacje. MOże też nie być w ogóle ukarany jeśli sobie i innym przebaczył.
Tak więc nie ma sensu pilnować jego ukarania. Jest sens sobie i jemu przebaczyć to, co wykreowaliśmy w relacji z nim.
a) sens przebaczenia zawsze jest, przerywa to ciągi przyczynowo skutkowe i uwalnia, w takim zakresie w jakim jesteśmy władni tego dokonać (o czym niżej ), nawet dokonując sprawiedliwego pod każdym względem odwetu nie obciążasz się karmicznie, ale wciąż narażasz się na zemstę , gdyż ta jest wysoce uznaniowa ( np. zemsta tego kto został dzięki nam słusznie ukarany),
b) ale jest tez sens karania, przebaczenie niekoniecznie wiąże się z zaniechaniem sprawiedliwego odwetu i takie przebaczenie z zaniechaniem ( np. zgłoszenia przestępstwa) może Cię bardzo mocno obciążyć karmicznie:
puszczanie kogoś kto np. zabił, kradł albo zgwałcił bez kary, bo my (nawet jako ofiara) mu przebaczyliśmy, jest szkodliwym (nie)działaniem , bo w poczuciu bezkarności ktoś taki będzie dalej zabijał , kradł i gwałcił, więc jest w tym odwetowym działaniu-karaniu sens społeczny i karmiczny (inaczej ponosisz skutki zaniechania, czy niespełnienia obowiązku, takim zaniechaniem narażasz się też np. na uzasadnione pretensje ofiary, albo stajesz się współodpowiedzialnym)
- chodzi o skutki działań, a nie tylko skutki myśli, intencji i emocji które coś przyciągają, dlatego sama zmiana wewnętrzna, gdy coś się już zrobiło zwłaszcza komuś innemu, to trochę za mało, bo oprócz przyciągania intencjami myślami i emocjami, wracają do nas skutki działań, jeżeli były/są to negatywne działania (wg kryteriów prawa naturalnego i/lub umownego) wtedy doświadczysz negatywnych skutków , czyli długów, które trzeba spłacić
- taki pod każdym względem sprawiedliwy odwet nie jest negatywnym działaniem, jest wyrównaniem rachunków, a zemsta niekoniecznie, swoim działaniem zaciągasz dług, choćby wobec społeczeństwa i jego praw - np. swoim samowolnym działaniem burzysz porządek społeczny i spotykasz się z bolesną reakcją na swoje czyny
- to że jako sprawca sobie przebaczysz i przebaczysz swoim ofiarom (?) w żaden sposób nie wyrówna rachunków, zwłaszcza jak ofiary Ci nie przebaczyły, ( zawsze możesz prosić Boga o łaskę i odpuszczenie , ale to się zawsze spotyka tam 'na górze" z wołaniem poszkodowanych o słuszną karę - karę zgodną z prawem ustanowionym przez Boga, czy Stwórcę tego świata, więc pojawia się pytanie o to czemuż to wołanie o wyjątkowe traktowanie miałoby zostać uwzględnione?)
- czymś zupełnie innym jest przebaczenie ze strony ofiary bo wtedy to ona nie szuka i nie domaga się sprawiedliwości (choćby z zaświatów), ale to też nie zawsze działa zwłaszcza jak wydarzyło się w tym wcieleniu i dotarło do organów ścigania i czyn podpada pod prawo umowne, albo gdy mimo przebaczenia ze strony poszkodowanego i umorzenia przez prawo, nie wszyscy jednak Ci przebaczą i wtedy dalej mszczą się/dokonują sprawiedliwości, np. poprzysięgną zemstę albo rzucą klątwę do siódmego pokolenia ( jak np. kobieta na filmie który kiedyś wklejałem, której córka i wnuczka zginęły na ulicy w wyniku rozkazów wydanych przez Poroszenkę) , więc np. może to być ktoś bliski, z rodziny ofiary...
różnie bywa, bo niekiedy w ramach prawa umownego można uzyskać złagodzenie kary, gdy np. rodzina zabitego ci przebaczy:
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/morderca-uniknal-kary-smierci-uratowali-go-rodzice-ofiary/08seg
- przerąbane mają też ci którzy działając w ramach prawa umownego, czyli w poczuciu niewinności i przy pełnej akceptacji społeczeństwa, dokonują odwetu a przy tym jednak tworzą sobie negatywną karmę...
są więc trzy czynniki (często występujące razem), wywołujące (różne) negatywne skutki gdy się swoim działaniem wyjdzie poza nie:
1. prawo naturalne (karmy)
2. prawo umowne
3. ... i widzimisię ludzi (subiektywne poczucie skrzywdzenia)
chyba skutków działań naruszających sferę tego ostatniego czynnika, najszybciej można uniknąć zmieniając swoje intencje, myśli i emocje? : )
-
Frisky
A możesz wyjaśnić co to jest prawo naturalne karmy? Bo nie znam takiego i obawiam się że go nie ma.
-
Inga
np.
"Prawo karmy jest prawem absolutnej sprawiedliwości, której długie ramie z łatwością sięga z jednego życia do następnego, umożliwiając duszy zbieranie owoców nasion, które zasiała oraz tworzenie takiego przeznaczenia, jakiego pragnie."
http://www.brahmakumaris.org/poland/what-we-do-pl/courses-pl/fcirym-pl/topics.htm-pl/karma.htm-pl?set_language=pl
- te nasiona są nie tylko w nas - zasiewaliśmy je swoim postępowaniem też w innych... i teraz dzielą się ich owocami z nami
-
Jedyne prawo jakie jest to prawo przyczyny i skutku czyli taka samoregulacja typu że woda zawsze wypełnia to co jest poniżej.
Nie ma praw bo ktoś musiałby je tworzyć i ktoś pilnowac wypełniania ich.
-
szczerze mówiąc jest mi obojętne czy ktoś kto mnie skrzywdził w jakimś wcieleniu za to odpokutuje, jest mi też obojętne czy np. Adolf H. odpokutuje za to co robił. Może sobie teraz nawet inkarnować we wspaniałej rodzinie być chciany i kochany i nawet mu tego życzę.
Skoro ja zwykły człowiek potrafię tak do tego podejść to Bóg (absolutna mądrość i miłość) ma tę całą karmę dokładnie tam gdzie ja - czyli dla Boga jest ona bez znaczenia, a Bóg jest jedynym władcą i choćby jakieś dusze sobie wymyśliły nie wiadomo co i nie wiadomo jak się wytężały - jedyne co uzyskają to choroba psychiczna.
poza tym to co mi ci "władcy karmy" przedstawiali to były totalne bzdury i brednie, wcale nie odzwierciedlały moich intencji tylko ich chore interpretacje i urojenia a nie "prawda o mnie" .
Prawdę o mnie zna tylko Bóg Prawdziwy i tego się nauczyłam z tego doświadczenia że nikt oprócz Boga Prawdziwego, mojego przyjaciela i źródła mojego istnienia nie ma na demną władzy :)
-
znałem kilku którzy byli już tak zjednoczeni z Bogiem i odkrywszy prawdę o sobie mieli gdzieś te wszystkie prawa karmy... że potem musieli uciekać z kraju, albo lądowali w więzieniu, bo ich nawet prawo ludzkie ścigało za przestępstwa jakich się dopuścili w imię Boga (i dopadało), który ponoć ma gdzieś ustanowione nawet przez siebie prawa na tym świecie, a co dopiero jakieś ludzkie : ))
to są bardzo zaślepieni albo nawiedzeni ludzie którym wydaje się że ich własne widzimisię stoi ponad prawem ludzkim i boskim, są jeszcze inni:
ludziom na ścieżce duchowej którzy spłacili/odpracowali/wygasili swoją przeszłą karmę i teraz podejmują właściwe wybory, zaczyna wydawać się, że prawo karmy ich nie dotyczy, a ono ich nie dotyka, bo jej nie tworzą (a przynajmniej tej negatywnej, skoro pragną czegoś to wciąż tworzą i ponoszą pewne skutki ), ale wszyscy jej podlegają i nikt stąd nie wyjdzie dopóki wszystkiego nie wyrówna
: )
http://ewolucja.net/karma.html
Rozróżnia się co najmniej 8 rodzajów karmy:
1-karma pojawiająca się jako skutek w tym samym życiu,
2-skutki karmiczne pojawiające się w następnym życiu,
3-skutki karmiczne ciągnące się przez kolejne żywoty,
4-karma, której rodzaj odpłaty jest określony,
5-karma o nieokreślonym rodzaju odpłaty,
6-karma, której czas odpłaty określony,
7-karma, której czas odpłaty jest nieokreślony,
8-karma, której zarówno czas i zawartość odpłaty nie są określone.
-
Frysky
zawiodę cię :) nie zamierzam popełniać przestępstw
ludzie o których piszesz byli po prostu głupi i wcale nie zjednoczyli się z Bogiem tylko z własnym ego :)
-
Edyta
nie zawiodłaś mnie ; )
problem powstanie wtedy gdy naprawdę uwierzysz, że Bóg Ci mówi że jesteś ponad karmą, i że możesz robić co chcesz i nie poniesiesz tego skutków, bo On nie uznaje żadnej karmy i ona nie istnieje... dopóki tego nie zrobisz i nadal będziesz postępować w sposób który nie tworzy karmy (czyli tak jak piszesz "nie zamierzam popełniać przestępstw", czyli wbrew temu co przy tym twierdzisz? ) , dopóty możesz sobie bezkarnie podtrzymywać i głosić takie idee , że jesteś ponad nią, że jej nie ma...
jak komuś Bóg mówi że jest ponad karmą, albo że ona nie istnieje, to powinien zmienić źródło inspiracji albo oczyścić podświadomość, zanim będzie za późno ; )
-
Frysky
mi Bóg nie mówił że jestem ponad karmą mi Bóg powiedział że nikt oprócz niego nie może mnie sądzić ani władać moją duszą. Powiedział mi też że dla niego moja karma nie ma znaczenia dlatego mogę korzystać z łaski i uzdrowienia zwracając się bezpośrednio do niego i nie muszę za to płacić.
Gdybym twierdziła jak piszesz że jestem ponad karmą nie napisała bym że "tylko Bóg ma władze na demną" bo jednym władcą karmy jest Bóg.
-
Fryski linkuje ciekawy art o prawie przyczyny i skutku
https://www.facebook.com/notes/grzegorz-halkiew/regresja-a-karma/695486143854387
Tłumaczy czemu niektóre nasze działania mogą nie pociągać pewnych skutków
-
Edyta
bo jednym władcą karmy jest Bóg.
a to źle Cię zrozumiałem , czyli uznajesz prawo karmy , którego władcą jedynym jest Bóg...a który ma je kompletnie gdzieś i chroni Cię przed nim i uwalnia od skutków tego
ok, wierzę na słowo, tylko pytanie takie małe:
pisałaś wcześniej
Bóg (absolutna mądrość i miłość) ma tę całą karmę dokładnie tam gdzie ja - czyli dla Boga jest ona bez znaczenia,
no to skoro jest bez znaczenia i tak Ci powiedział Bóg to po co przestrzegasz reguł w rodzaju "nie zmierzam popełniać przestępstw" ?
skoro wiesz to na 100% no to rób co chcesz czyli również popełniaj tzw. przestępstwa - zobaczysz na ile to objawienie jest zgodne z tym co będzie Cię spotykać , czy naprawdę faktycznie jest bez znaczenia ( dla Ciebie, bo czy dla Boga to chyba się nie sprawdzi?) i nie doświadczysz zwyczajnych skutków, czy może jednak żyjesz pewną iluzją i oszukujesz się?
Powiedział mi też że dla niego moja karma nie ma znaczenia dlatego mogę korzystać z łaski i uzdrowienia zwracając się bezpośrednio do niego i nie muszę za to płacić.
skoro prawo karmy, prawo przyczyny i skutku nie dotyczy Cię to uzgodnij to tak na 110% z Bogiem, że jak zwykle unieważni je dla Ciebie ( bo też masz je gdzieś) i potem wyskocz bez spadochronu np. z dachu wieżowca - jesteś tylko ty i Bóg i prawo które przewyższa wszelkie inne - wg mnie zwykłym skutkiem tego będzie upadek na ziemię i śmierć , ale Ty i Bóg macie to jak czytam gdzieś i takie skutki też Cię nie dotyczą? niech więc ktoś to sfilmuje i wrzuć to tutaj - będzie fajna inspiracja, że tak to u Ciebie działa : )
żeby nie było: czytałem o takich różnych wyczynach, ale nie byłem ich świadkiem, jak się zdecydujesz to najlepiej daj znać chętnie zobaczę to na żywo
-
Ja ostatnio słyszałem od osoby na wysokim stopniu rozwoju ,że jak wierzy się ,że karmy nie ma to dla niego nie ma :-)
jak wierzy się w dda to je się ma ,a jak nie wierzy to nie ma się dda :)
-
Prawo przyczyny i skutku działa dla każdego. Zgadzam się że w praktyce sprowadza się do różnorakiego "wyrównywania" się stężeń, ale też skutków płynących z tworzenia i uczestniczenia w strukturach (w skrócie - to na co się uczestnicy umawiają bądź zgadzają).
Jeśli ma się wzorce dda, to ma się je bez względu na to czy się w nie wierzy czy nie (jakkolwiek dda to pewna klasyfikacja tylko). Świadoma wiara w coś to tylko jeden ze sposobów powstawania mechanizmów. Wzorce dda w tym kontekście można uznać za nieuświadamianą wiarę w różne zależności (niekoniecznie w istnienie/nieistnienie dda) która sprawia że stają się one prawdziwe, ale wierzyć/nie wierzyć nie ma tu znaczenia z poziomu świadomego. Liczy się to że na jakimś poziomie od którego jest się odciętym, jest wiara w prawdziwość danej zależności (czasem wiara w formie emocji względem czegoś). Klasyfikacja może być (ale nie musi) ułatwieniem w pracy nad rozpoznaniem danego wierzenia ale nie ma wpływu na to czy ono jest czy nie. Czyli - nazwanie problemu z reguły nie tworzy problemu, chyba że się z nim utożsamiać.
-
dla jasności też często odwołuję się do łaski Boga itp. ale jak mi intuicja podpowiada żeby coś zrobić albo gdzieś pójść , albo czegoś nie robić itd. to często ; ) idę za tym, dlaczego? ano dlatego że mogę przyjąć że dla Boga nie ma znaczenia moja karma w sensie że i tak obdarza mnie swoją miłością itd. cokolwiek bym zrobił, no ale dla mnie ciągle ma to co robię znaczenie bo zauważam że w przeciwieństwie do Boga wciąż znajduję się pod wpływem prawa przyczyny i skutku : ) , albo lepiej : (
stąd otwieram się na przewodnictwo Boga bym m. in. poprzez właściwe działanie czy wybory mógł uwolnić się od tego co mnie ogranicza, m. in. od skutków pochodzących z przeszłych wyborów, bo może nie wszyscy wiedzą ; ) ale w zależności od naszych wyborów i działań ich skutki bywają na tym świecie wyzwalające albo wiążące nas, no ale dla niektórych ponoć nie ma to znaczenia... no więc chciałbym to zobaczyć
Tomekk3
no to taka droga na skróty ; )
-
jak wierzy się w dda to je się ma ,a jak nie wierzy to nie ma się dda :)
Ja już byłam dda nawet, jak jeszcze nie widziałam, że taki syndrom istnieje. Myślę, że to raczej kwestia udziału w zbiorowej nieświadomości - dopóki się nie oświecisz, jesteś uczestnikiem zbiorowej nieświadomości i dda cię dotyczy, tak samo jak karma zresztą.
-
Frisky
znowu nie zrozumiałeś.
Dla Boga nie ma znaczenia karma tego kto się do niego zwraca o łaskę i uzdrowienie. Bóg nie odmówi ci łaski jeśli się do niego zwrócisz, nawet jeśli zrobiłeś kiedyś coś bardzo strasznego nie odmówi ci uzdrowienia twojej karmy. No chyba że sam chcesz doczekać czasów aż ci co ciebie skrzywdzili dostaną za swoje - wtedy wątpię abyś się do niego zwracał i w ogóle w to wierzył bo to by ci rujnowało plany.
P.S. pisząc o karmie mam na myśli pop. wcielenia i uczynki a nie to jak teraz żyję. Teraz nadal podlegam prawu karmy jak bym zgłupiała i zaczęła popełniać np. przestępstwa.
-
Edyta
ok, no właśnie o to mi chodzi:
Bóg nie odmówi ci łaski jeśli się do niego zwrócisz, nawet jeśli zrobiłeś kiedyś coś bardzo strasznego nie odmówi ci uzdrowienia twojej karmy
tylko na pewno nie zacząłbym przy tym głosić, że to jest bez znaczenia co robię jak i całe to prawo karmy mam gdzieś , a bo jest tak jak powyżej powiedział Ci Bóg, który też ma to gdzieś...
- dla mnie to pomieszanie, ale może się mylę , więc chciałbym zobaczyć jak to działa w przypadku gdy teraz zrobisz "coś strasznego", albo wykraczającego poza prawo przyczyny i skutku , co jest (zgodnie z tym co pisałaś wcześniej) przecież bez znaczenia dla Boga i dla Ciebie... Bóg odmówi Ci łaski czy nie? jak to będzie wyglądało? ile % tej karmy zostanie aktem łaski unicestwione? 100% ? jesteś pewna? no to sprawdźmy : )
no więc ma to znaczenie co robisz i podlegasz skutkom tego co robiłaś, czy nie? jeśli nie miało i nie ma znaczenia, to po co Ci łaska Boga?
po tysiącach lat dopiero masz okazję by uzdrowić swoją karmę odwołując się do łaski Boga, a miały te skutki karmiczne znaczenie przez ten czas dla Ciebie, czy wpływały do tej pory na Ciebie, czy nie? więc jest to reguła, czy wyjątek?
-
Edyta
ok, no właśnie o to mi chodzi:tylko na pewno nie zacząłbym przy tym głosić, że to jest bez znaczenia co robię jak i całe to prawo karmy mam gdzieś , a bo jest tak jak powyżej powiedział Ci Bóg, który też ma to gdzieś...
a czy ja coś takiego głoszę ?
za bardzo się podnieciłeś
cały czas pisałam o "władcach karmy" czyli oszustach którzy ubzdurali sobie że robią tu za Boga i śmią zarządzać innymi.
-
Edyta
a czy ja coś takiego głoszę ?
więc może ja to napisałem? :
Skoro ja zwykły człowiek potrafię tak do tego podejść to Bóg (absolutna mądrość i miłość) ma tę całą karmę dokładnie tam gdzie ja - czyli dla Boga jest ona bez znaczenia, a Bóg jest jedynym władcą i choćby jakieś dusze sobie wymyśliły nie wiadomo co i nie wiadomo jak się wytężały - jedyne co uzyskają to choroba psychiczna.
no to w końcu jest ta karma dla Ciebie i Boga bez znaczenia i macie ją razem gdzieś? czy nie ? : )
-
Edyta
mi Bóg powiedział że nikt oprócz niego nie może mnie sądzić ani władać moją duszą.
1. no to popełnij przestępstwo, a poznasz panią sędzinę, albo sędziego, która będzie Cię chciała sądzić , wtedy posuń jej/jemu ten tekst, zobaczysz, czy Bóg przyjdzie i to potwierdzi... oraz czy Cię ułaskawi od razu, gdy Go o to poprosisz, a On przecież nie odmówi :
"Bóg nie odmówi ci łaski jeśli się do niego zwrócisz, nawet jeśli zrobiłeś kiedyś coś bardzo strasznego nie odmówi ci uzdrowienia twojej karmy"
2. jak oddałaś swoją cząstkę duszy komuś kiedyś za coś no to on ma do tej pory wpływ na Ciebie, czasem wręcz włada nią ( twoją duszą), bo może
-
Fryski przeczytaj raz jeszcze z uważnością, to co Edyta napisała. Bo mam wrażenie że jesteś bardziej w świecie swoich idei niż z uwagą czytasz, to co inni piszą ;)
-
Grażyna
no ja zrozumiałem, że :
1. tylko Bóg jest władcą karmy
2. Edyta ma tą całą karmę i jej zasady gdzieś, podobnie zresztą jak Bóg
3. karma jest bez znaczenia bo Bóg nie odmówi Ci łaski gdy Go tylko o to poprosisz
4. Bóg powiedział Edycie że tylko On może ją sądzić i władać jej duszą
coś przeinaczyłem? : )
-
a i jeszcze
5. Edyta uważa, że się tym za bardzo podnieciłem : D
-
:) zauważyłam że bardzo dużo emocji w ludziach wzbudza gdy mówię o tym że rozmawiam z Bogiem. Tutaj tylko Frysky się podniecił ale byście musieli zobaczyć jak to działa na katolików , zwykle kończy się nazywaniem mnie psychiczną.
... a już do białej gorączki doprowadza ich jak mówię że to wcale nie jest pewne że "winni zostaną ukarani"
-
:) zauważyłam że bardzo dużo emocji w ludziach wzbudza gdy mówię o tym że rozmawiam z Bogiem. Tutaj tylko Frysky się podniecił ale byście musieli zobaczyć jak to działa na katolików , zwykle kończy się nazywaniem mnie psychiczną.
... a już do białej gorączki doprowadza ich jak mówię że to wcale nie jest pewne że "winni zostaną ukarani"
Jak ktoś czuje się winny to jest pewne ,że zada sobie sam karę albo sprowokuje innych i będzie cierpiał) , chyba ,że poprosi Boga(Światłości) o usunięcie od poczucia winy i karania się i przymusu cierpienia.
-
Edyta
mnie to akurat nie dziwi/nie podnieca haha, interesowało mnie za to coś innego, czyli to o co pytałem : )
-
Tomekk3
Jak ktoś czuje się winny to jest pewne ,że zada sobie sam karę albo sprowokuje innych i będzie cierpiał) , chyba ,że poprosi Boga(Światłości) o usunięcie od poczucia winy i karania się i przymusu cierpienia.
wiadomo ale to nie jest stricte zwrot karmiczny, choc jest to dośc częsty skutek uboczny?
tekst "winni zostaną ukarani " można użyc w znaczeniu poczucia winy, albo skutków działania, gdyby to ( czyli zwrot karmiczny) zależało jedynie od poczucia winy lub jego braku, to znam wielu takich którzy nie czują się winni z tego powodu, że tworzą sobie negatywną karmę i dalej to robią... czy to znaczy że karma ich nie dosięgnie? naiwni? : )
znam też takich którzy uwalniają się od niej wyrażając skruchę, żal i prosząc o przebaczenie, co też niektórzy mylą z poczuciem winy
-
Zawsze, kiedy w gronie ludzi jest rozmowa na temat Boga, jedni mowią że wierzą w Boga, a drudzy że nie wierzą. Ja wtedy odpowiadam że czuję Boga, i dyskusja sie rozpada, bo nikt nie ma nic więcej do powiedzenia ;)
-
Katolicy za wszystko czują się winni bo przecież wmawia im się grzech od momentu urodzenia i w pś figuruje takie przekonanie, że nie mają prawa tu być? Niegodni, Panie moja wina i bicie się w piersi. Co ciekawe nie działa to na szczęście na wszystkich, są zdrowi, dobrze prosperują a są i tacy ktorym to zostaje i kajają się do końca swych dni.
Seba, to niezły as w rękawie- "a ja go czuję" i cisza :))
Wracając do podtematu, który się pojawił to jak to widzicie w jakim czasie po smierci zapda decyzja co dalej z nami, z jakiego poziomu ona wypływa, chciałabym gdzieś poczytać co się dzieje z ego po smierci, co z pś.
To by mi chyba dało odpowiedź bo coś tam świta ale po co ma mi switać- żebym stworzyła 100 teorię? ;)
A co do tych władców karmy- wychodzi na to, że czy to po tej czy tamtej stronie trzeba zachować przytomność i nie dać się wkręcić w marketing. Chociaż ...w co się wkręciliśmy wcielając się tu tyle razy? W uniwersalne prawo? W poczucie winy? Bo miłość i świadomość powinna wybawiać z tych odwiecznych na ziemi narodzin chociaz ja nie pamietam innych planów i ziemia - przyrodniczo bardzo mi się podoba :)
-
fajne teksty do wczorajszej dyskusji znalazłem , pierwszy fragment głównie o tym, że Bóg jest jedynym władcą karmy:
" O śmierci będącej ułudą sprowadzoną przez Najwyższego Boga na ludzi, którzy kierując się żądzą uzależniają się od swej złej karmy, lecz ci których umysł jest nie rozproszony i zatapiają się w duszy szukając Brahmana uwalniają się od ponownych narodzin i osiągają nie-śmierć
Król Dhritarasztra pragnąc zdobyć najwyższe zrozumienie rzekł do Sanatsudżaty: „O wiecznie młody proroku, słyszałem, że nauczasz, że nie ma śmierci. Słyszałem jednak także o tym, że bogowie i demony asury próbują połączyć się Brahmanem (Najwyższą Duchową Istotę) praktykując ascezę, aby osiągnąć w ten sposób nie-śmierć (wieczne życie). Które z tych stwierdzeń jest prawdziwe?”
Sanatsudżata rzekł: „O królu, niektórzy faktycznie twierdzą, że w ogóle nie ma śmierci, podczas gdy inni utrzymują, że śmierć istnieje, lecz w rezultacie odpowiedniego rytu i praktyki zdobywa się nie-śmierć. Obie te prawdy są odwieczne. Pozwól, że ci to wytłumaczę.
Śmierć o której mówią prorocy jest ułudą, gdyż to ciało żywej istoty rodzi się i umiera, lecz jej dusza jest wieczna. Zużywanie się ciała nie jest prawdziwą śmiercią. To rozproszenie umysłu jest śmiercią, podczas gdy nie rozproszenie jest nie-śmiercią.
Demony asury przegrały z bogami w walce o eliksir nieśmiertelności z powodu rozproszenia umysłu, podczas gdy z nie rozproszonym umysłem same były Brahmanem.
Śmierć nie jest tygrysem pożerającym żywe istoty i nie ma żadnego szczególnego kształtu, choć niektórzy ulegają ułudzie i uważają, że ma ona kształt boga śmierci Jamy lub przypisują jej inną formę.
To z ust Najwyższego Boga spływa na ludzi Gniew, Rozproszenie i Śmierć jako Utrata Rozumu (Ułuda) i ci, którzy są ogłupieni i pod jego władzą opuszczają świat Ojców i spadają z powrotem na ziemię.
Nie-śmierć jest studiowaniem zatopionym w duszy, gdyż Najwyższy Bóg, który rządzi światem Ojców, nie zagraża tym, którzy są w swym umyśle skoncentrowani, a zagraża tym, którzy są rozproszeni.
To on powoduje upadek bogów i od tego momentu Śmierć nabywa swoje imię. Ci którzy patrzą z zawiścią na owoce ich działań uzależniają się od prawa karmy i nie przekraczają Śmierci. "
i drugi głównie o tym kiedy prawo karmy jest/ staje się bez znaczenia :
"O wyrzeczeniu się wszelkich pragnień i uwalnianiu się od prawa karmy dzięki skoncentrowaniu swego umysłu
Ten, kto bez gniewu rozmyśla nad i niszczy owoce swych przeszłych działań jak się pojawiają, sam jest Śmiercią, bo pożera je jak Śmierć, gdy próbują się ponownie narodzić. Ten kto zdobył wiedzę, wyrzeka się swych pragnień.
Jeżeli człowiek potrafi oddzielić się od swych pragnień, potrafi otrząsnąć się z wszelkiej namiętności. Jeżeli podąża za swą żądzą, ginie w ciemnościach razem z nią. Ta pozbawiona wszelkiego blasku ciemność jest dla żywych istot piekłem, lecz one jak opętane skwapliwie ku niej spieszą i wpadają w jej otchłań.
Najpierw zabija człowieka myśl ‘ja’, a potem zabija go ponownie miłość i nienawiść, które go opętują. Kierują one zamroczonych ku ich śmierci, ale skoncentrowani i niezmienni przekroczą śmierć z siłą swego ducha.
Gdy człowiek oczyszcza swój umysł z wszystkich myśli, żaden słomiany tygrys nie może go zaatakować, lecz gdy jego duszę zamroczy gniew i zachłanność, śmierć zamieszkuje wewnątrz jego ciała.
Człowiek świadomy tego, że to śmierć jest tym, co się rodzi, staje bez lęku w jej obliczu uzbrojony w wiedzę. Śmierć umiera dla niego wraz ze śmiercią przedmiotu jego żądzy tak jak on umiera, gdy zdobywa przedmiot należący do śmierci”.
http://tlvp.net/~b.mikolajewska/booknook/Mahabharata/Opow-50.htm#3
: )
-
Sebastian
fajnie , ja też czuję Boga
dlatego czasami trudno mi tak wykwintnie opisać w słowach co Bóg mi przekazuje bo to się po prostu czuje :)
---
Uzdrawianie karmy poprzez oddanie jej Bogu (który nie osądza nas za nasze uczynki) to wypełnienie tych ciemnych obszarów duszy światłością , otrzymuje się dar - mądrość, wszystko czuje się przez serce ( miłość) .
---
Wielu manipulatorów chcąc władać duszami okłamuje ludzi że tylko oni znają drogą do Boga, że ta droga wiedzie przez nich, że trzeba wykonać setki różnych rzeczy aby spłacić jakieś tam długi.
Wygląda to mniej więcej tak że "wszystko co robisz i tak jest źle" bo nawet jak już coś spłaciłeś to pewnie jakaś twoja myśl stworzyła karmę.
Myśli to myśli, można mieć głupie myśli i one nic nie tworzą, myśli nic nie znaczą , są jak chmury na niebie - myśli nie określają ciebie.
----
kto czuje Boga wie o czym piszę :)
tak na prawdę wszyscy jesteśmy dobrzy i kochani, wszyscy pragniemy miłości, wszyscy jesteśmy kompletni i nikt z nas nie chciał czynić zła, zło czynione było z powodu uwikłania a Bóg nas z tego uwikłania uwalnia.
-
Tomekk3
wiadomo ale to nie jest stricte zwrot karmiczny, choc jest to dośc częsty skutek uboczny?
tekst "winni zostaną ukarani " można użyc w znaczeniu poczucia winy, albo skutków działania, gdyby to ( czyli zwrot karmiczny) zależało jedynie od poczucia winy lub jego braku, to znam wielu takich którzy nie czują się winni z tego powodu, że tworzą sobie negatywną karmę i dalej to robią... czy to znaczy że karma ich nie dosięgnie? naiwni? : )
znam też takich którzy uwalniają się od niej wyrażając skruchę, żal i prosząc o przebaczenie, co też niektórzy mylą z poczuciem winy
Jak ktoś nie czuje winy,skruchy ,że robi sobie czy innym krzywdę ,to ja myślę ,że jest znieczulony w nieprzytomnym transie lub inne realizuje destruktywne programy. Na pewno odczuje tego skutki w przyszłości ,karma go dopadnie.Wtedy może ,zmądrzeje i poprosi w końcu Jedynego Boga o uzdrowienie i uwolnienie według Woli Najwyższego.
A tak w ogóle to ja mam taki mechanizm ,że jak coś zrobię nie tak(Źle) to zaraz czuje się winny. Chciałbym się już w końcu uwolnić się od tego koła p winy kary i pokuty.Kiedyś jak mi się świadomość rozszerzyła i miałem moc ,że mogę wszystko osiągnąć co tylko zapragnę to nagle włączył mi się program ,że inni się jeszcze męczą,cierpią to ja też jeszcze nie mogę się oświecić.Teraz sobie uświadomiłem ,że to były jakieś stare ślubowania pomagania,ratowania wszelkich nieszczęśników,biedaków i innych nieradzących sobie.Tylko ,że nie dostrzegałem jakie oni mają naprawdę intencję.TO chyba ślubowania Bodhisatwy? Czy ktoś się uwolnił już od tego i się OŚwiecił?
-
Sebastian
fajnie , ja też czuję Boga
dlatego czasami trudno mi tak wykwintnie opisać w słowach co Bóg mi przekazuje bo to się po prostu czuje :)
---
Uzdrawianie karmy poprzez oddanie jej Bogu (który nie osądza nas za nasze uczynki) to wypełnienie tych ciemnych obszarów duszy światłością , otrzymuje się dar - mądrość, wszystko czuje się przez serce ( miłość) .
---
Wielu manipulatorów chcąc władać duszami okłamuje ludzi że tylko oni znają drogą do Boga, że ta droga wiedzie przez nich, że trzeba wykonać setki różnych rzeczy aby spłacić jakieś tam długi.
Wygląda to mniej więcej tak że "wszystko co robisz i tak jest źle" bo nawet jak już coś spłaciłeś to pewnie jakaś twoja myśl stworzyła karmę.
Myśli to myśli, można mieć głupie myśli i one nic nie tworzą, myśli nic nie znaczą , są jak chmury na niebie - myśli nie określają ciebie.
----
kto czuje Boga wie o czym piszę :)
tak na prawdę wszyscy jesteśmy dobrzy i kochani, wszyscy pragniemy miłości, wszyscy jesteśmy kompletni i nikt z nas nie chciał czynić zła, zło czynione było z powodu uwikłania a Bóg nas z tego uwikłania uwalnia.
Świetnie Edyta , a pełni się z Tobą zgadzam. Bóg nie potrzebuje pośredników patrz synów , córek , matek które by miały wyjednać u Niego łaskę. Wszystko to wymysł "wilków" na przestrzeni wieków i owieczki się na to nabierały i nabierają w dalszym ciągu. Oczywiście oczekując korzysci dla siebie i swego kościoła.
Gdybyś mogła jeszcze wspomnieć kogo masz na mysli mówiąc "Wielu manipulatorów chcąc władać duszami"
pozdr
-
Co do manipulacji:
propagowanie zbytnio uproszczonych idei w rodzaju że prawo karmy nie ma znaczenia, podczas gdy wciąż ma na nas wpływ, prowadzi na manowce, podoba mi się za to prostota idei jak do mnie wczoraj dotarła/ którą Bóg dał mi odczuć :
prawo karmy zupełnie traci znaczenie , gdy przestajemy tworzyć karmę oczywiście dopiero gdy spłaciliśmy/wyrównaliśmy starą karmę nie doświadczamy żadnej karmy
co ciekawe propagowanie idei że prawo karmy nie ma znaczenia obejmuje jak czytam również podejście do myślenia, , nie tylko działania... czyli wszystko jest bez znaczenia ; )
- jest chyba różnica między mną prawdziwym , między tworzeniem nowej karmy, a spłacaniem starej ? co niektórym umyka, i tu dla tych którzy żyją w błogiej nieświadomości:
uwalnianie od starej karmy nie chroni przed tworzeniem nowej karmy haha, czyli są to rodzaje zagadnień którym warto się przyglądnąć w rd pod kątem rozwiązywania tych "problemów"?
Bóg stworzył prawo karmy, a karmę najczęściej mamy z ludźmi, jak ktoś uważa że może ten drugi element zupełnie pominąć to się może zdziwić, bo to prawo działa tak samo na wszystkich, oczywiście można oczekiwać że Bóg stanie się nagle stronniczy, opowiadać sobie pokrzepiające historie , że też ma gdzieś całe to prawo i zasady, którym podlegają inni, a my nagle nie, a bo nas bardziej tutaj lubi : )
wielu ludzi przeszło setki jeśli nie tysiące procesów w których mniej lub bardziej precyzyjnie uwalniali się od cząstek swojej karmy (choćby w regresingu) stąd czasem warto włączyć myślenie i rozróżnianie również w procesie uwalniania się od karmy, a nie tylko propagować jakieś jedne, cudowne (bo proste) metody,
różne rodzaje karmy poddają się różnym działaniom , co do karmy z innymi związanej z uzgadnianiem czegoś, jeżeli ktoś twierdzi że potrafi uwalniać się od karmy związanej z umowami po prostu zrywając je, bo to przecież
a) bez znaczenia dla Boga i dla niego,
b) można zwyczajnie olać ludzi
oraz
c) Bóg przecież nie odmówi łaski jeśli się do niego zwróci o uwolnienie od karmy
no to spokojnie może poćwiczyć prostotę i skuteczność tego podejścia biorąc kredyt, nie spłacając go i zrywając umowę w uzgodnieniu z Bogiem, a potem może się nie przejmować komornikiem.... który się nie pojawi? : )
słowem jak ktoś propaguje jakieś dziwne idee wolności od karmy to łatwo można odkryć związane z tym manipulacje przenosząc zastosowanie tych idei na praktyczne pole w tu i teraz, wtedy nagle okazuje się, że nie ma chętnych żeby wypróbować te rewolucyjne idee, albo zademonstrować na sobie ich działanie...
-
coś dla zwolenników uwalniania od karmy podchodzących do niej na zasadzie "Bóg mnie kocha oraz obdarza łaską, jestem dobry i kochany, więc moje myśli i działania są bez znaczenia" ( to chyba z pamięci okresu przed-karmicznego, przed wcieleniami haha) , trochę inne podejście:
http://slipinska.pl/?p=288
siła rodu i karmy rodowej wg tej samej pani:
http://slipinska.pl/?p=446
-
haha Frisky :D
Powiedz mi. Czy przypadkiem cudowne uzdrowienia (czy to na skutek modlitwy, czy czynione kiedyś przez Jezusa itp.) to nie jest przypadkiem uzdrowienie karmy, będącej przyczyną choroby?
-
haha Frisky :D
Powiedz mi. Czy przypadkiem cudowne uzdrowienia (czy to na skutek modlitwy, czy czynione kiedyś przez Jezusa itp.) to nie jest przypadkiem uzdrowienie karmy, będącej przyczyną choroby?
Raczej czynione przez Jezusa cudowne uzdrowienia są powodem tworzenia karmy a nie wypalenia.
-
Raczej czynione przez Jezusa cudowne uzdrowienia są powodem tworzenia karmy a nie wypalenia.
skąd ten pomysł? : )
-
skąd ten pomysł? : )
Ponieważ tylko i jedynie Bóg potrafi uzdrawiać najlepiej bez uwikłań i tworzenia karmy.
-
Tomekk3
odrzucasz w ten sposób wszelką pomoc pochodzącą od innych?
ciekawy przykład uzdrawiania przez anioła z ewangelii:
"W Jerozolimie zaś znajduje się sadzawka Owcza, nazwana po hebrajsku Betesda, zaopatrzona w pięć krużganków. 3 Wśród nich leżało mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych, 4 Anioł bowiem zstępował w stosownym czasie i poruszał wodę. A kto pierwszy wchodził po poruszeniu się wody, doznawał uzdrowienia niezależnie od tego, na jaką cierpiał chorobę."
http://zbawienieiwiara.com/Ewangelia/Jana.html
-
Można boskie dary przyjmować poprzez innych - bo nie jesteśmy oddzieleni, na boskim poziomie. Jedynie na poziomie fizycznym i indywidualnego zamieszania.
-
Własnie przed chwilą dowiedziałam się, ze w wieku 34 lat zmarła nasza aktorka Ania Przybylska, jestem w szoku bardzo ja lubiłam [!]
-
Frisky
Oczywiście ,że doceniam pomoc ze strony innych ,jednak od Boga jest Najwyższej Jakości:)
-
Karina,
szkoda jej, fajna byla. Nie wiedzialem nawet, ze chorowala na raka. W grudniu skonczylaby 36 lat.
-
Tomek, no to masz dylemat, bo nie mozesz nic przyjmowac od ludzi ktorzy sa dalej w rozwoju duchowym. Twoje przekonanie na temat Boga jest mocno ograniczajace.
-
Tomekk3
ok, a możesz podać przykład , opisać i przybliżyć : ) , w jaki sposób te uzdrowienia dokonywane przez Jezusa i opisywane w ewangelii "są powodem tworzenia karmy, a nie wypalenia" , czy to tylko wnika z tego twego założenia/przekonania, że tak jest ?
matek
szkoda jej, fajna byla. Nie wiedzialem nawet, ze chorowala na raka. W grudniu skonczylaby 36 lat.
na hasło Przybylska od lat wyświetla mi się fragment "Kariery N.D." i scena w restauracji z jej tekstem o aberracji... niezmiennie mnie to rozśmiesza i tak już mi chyba zostanie ; )
-
Wracając do tego co pisaliście o karmie, ciekawi mnie od czego zależy skutek działania. Skoro dla boga karma nie ma żadnego znaczenia, nie sądzi nas za nic, wybaczył nam już za wszystko i nas kocha to.. co sprawia że za pewne działania przychodzą pewne skutki ?
Dla przykładu ktoś zabił człowieka. Jak mniemam tylko ten ktoś będzie odpowiedzialny za skutki swojego działania, a teraz jakie te skutki będą ? Mogą być różne. Od czego zależy jakie one będą ? O tego jak się człowiek czuje z tym co zrobił ?
(tu już nie biore pod uwage że w dzisiejszych czasach było by więzienie sąd czy inne rzeczy )
-
Mnie ciekawi jak to jest z tymi oświeconymi po śmierci. Do jakiego miejsca idą i co kto o tym decyduje.
Bo jak pisałam, byłam włądcą karmy. I moim zadaniem było sprawdzanie czy ktoś jest oświecony czy nie. Była jakaś granica za którą ja wpuszczałam oświeconych a nieoświeconych zawaracałam spowrotem na ziemię.
Potem mnie wylali z tej funkcji bo wyszło że ja nie miałam pojęcia o oświeceniu.
-
Nie ma zadnego Oswiecienia ktore jest koncem wedrowki, przynajmniej z Ziemi. To jest kolejny etap, po ktorym nastepuja kolejne wcielenia, tylko jakby na ,,wyzszych" planach. Do prawdziwego Oswiecenia czy jak kto woli, scalenia z Istota Boska dochodzi po - w rozumieniu ziemskich - nieskonczonej liczbie eonow, do tego stopnia dusza ma doswiadczac aby jedncozesnie sie nauczyc na wlasnych bledach i potem sie z nich oczyscic. Ziemie nazwalbym jednym z pierwszych etapow, cos jak Czysciec zaraz po Piekle.
-
Zed w bahawadgicie jest takie rozróżnienie na różne planety. Też w eboku "misja" jest sporo informacji na ten temat ale do końca nie jestem pewny czy to wszystko to prawda.
-
Skoro Wszechswiat jest ogromny, dlaczego ludzie mieliby sie stuprocentowo Oswiecac nie doswiadczywszy innych swiatow? Bez sensu dla mnie....antropocentryczna wizja swiata ciagle jak dla mnie.
-
Zed
ty nie mówisz o Oświeceniu tylko o transie mnożenia doświadczeń. Oświecenie to najwyższa jakość, a nie największa mnogość.
Inga
Prawdziwi Oświeceni nie podlegają władcom karmy ale takich jest (wśród inkarnowanych) jak na lekarstwo. Może zajmowałas się tymi, co tylko nie mieli już inkarnować i kontynuowali praktykę w czymś w rodzaju światów mentalnych - takich jest troszkę więcej.
-
Przez tysiąclecia wiele napisano o karmie i oświeceniu. Część z tego, to próba zrozumienia nauk ludzi na skraju oświecenia. Część z kolei to "twórczość" nieoświeconych.
Tak naprawdę, życie jest po prostu ewolucją. Nie ma żadnych władców karmy. Karma to wypadkowa naszych intencji. Jeśli ktoś czyni źle, ale do podświadomości nie dociera, że krzywdzi innych poprzez swoje czyny, to nic mu za to nie grozi w następnych wcieleniach. Negatywna karma rodzi się w chwili, gdy zaczyna w nas pojawiać się świadomość swoich czynów.Wraz z tą świadomością rodzi się autodestrukcja karmiczna.
Oświecenie to jeden z etapów ewolucji. Mówiąc językiem gier komputerowych - przejście na wyższy level. Świat, który dla nas jest światem oświeconych, dla jeszcze wyższych światów jest czymś w rodzaju "przedszkola". Jest to świat w którym nie ma już potrzeby wcielania się w materię, ale istnieje jeszcze zainteresowanie życiem świata materialnego. Na wyższych etapach to zainteresowanie zanika.
I jeszcze jedno niedawno sobie uświadomiłem. Dla Absolutu nie ma żadnego znaczenia czy oświecę się w tym wcieleniu, czy za tysiąc wcieleń. Nie ma też znaczenia czy świat materialny przetrwa, czy też zostanie zniszczony. Z poziomu Absolutu wszystko i tak kończy się szczęśliwie. Ale dla nas może to być wcześniej lub później. Wiele zależy właśnie od nas samych.
-
Karma to wypadkowa naszych intencji. Jeśli ktoś czyni źle, ale do podświadomości nie dociera, że krzywdzi innych poprzez swoje czyny, to nic mu za to nie grozi w następnych wcieleniach. Negatywna karma rodzi się w chwili, gdy zaczyna w nas pojawiać się świadomość swoich czynów.Wraz z tą świadomością rodzi się autodestrukcja karmiczna.
karma to skutki naszych intencji wyborów i działań,
jeżeli ktoś ma podświadomość to ma i świadomość, również swoich czynów ; ) oraz tzw. sumienie, z którym może zupełnie nie mieć kontaktu, ale to nie podświadomość decyduje o tym czy, kiedy oraz jak działa prawo karmy,
nieznajomość prawa ( ludzkiego i boskiego) nie zwalnia z konsekwencji działań, ponoszone skutki nie zależą od tego co myślimy podświadomie czy świadomie o czymś co już zrobiliśmy - od zawartości podświadomości oraz naszego świadomego nastawienia do tego zależą kolejne skutki, więc oczyszczanie ich jest ważne... i przynosi pozytywne skutki - ale czyny dokonane z określonym nastawieniem (w momencie dokonywania tego czynu) i tak przyniosą określone skutki, których często nie zmieni zmiana nastawienia (do tego co zrobiliśmy) już po fakcie:
jak ktoś upije się i zaśnie w zimie na zewnątrz to czy jest tego świadomy czy nie, czy robił to dla przyjemności czy z upił się z egzystencjalnego : ) bólu i tak skutkiem będzie zamarznięcie? po śmierci może czuć się winny z tego powodu, albo związanych z tym powodów ( np. że zostawił dzieci na pastwę losu przez swoją głupotę, albo ktoś będzie go za to przeklinał) i pojawią się kolejne skutki tego co zrobił - skutki poczucia winy, przekleństw itp.
równie dobrze, ktoś taki może też zmienić nastawienie do siebie na pozytywne, przebaczyć sobie i tym którzy mu klątwią... ale to już nie wróci mu życia?
autodestrukcja karmiczna, poczucie winy itp. to kolejne wybory podejmowane świadomie czy z podświadomego automatu pod wpływem innych przyczyn i ich skutków, np. ktoś coś zrobił ( np. kogoś przejechał skutkiem czego ukarano go, niezależnie od tego czy dociera do niego że jest to dobre czy złe i jakie jest nastawienie do tego co zrobił, jak się z tym czuje, w jakim stanie świadomości to zrobił i tak podlega prawu w tym przypadku ludzkiemu, które to skutki wracają w tym wcieleniu)... a do tego czuje się winny, wtedy skutki działania to jedno, skutki poczucia winy to drugie, czy uwolnienie od poczucia winy automatycznie sprawi, że wyjdzie z więzienia?
są też tacy którzy czują się winni bo np. kogoś zabili w obronie koniecznej, ale zostają uniewinnieni - nie ponoszą skutków tego czynu, mogą ponieść skutki poczucia winy, jak sami zaczną się za to karać, ale pobudki ich działania były czyste niezależnie od świadomej/podświadomej oceny własnej czy cudzej i towarzyszących im nastawień
uwolnienie od poczucia winy wiąże się z uwolnieniem od przyczyn i (tworzenia) skutków poczucia winy, ale czy uwalnia od skutków działań, które wywołały to poczucie winy? a czy uwalnia od skutków czynów popełnionych pod wpływem poczucia winy? czy może to co wysłałeś i tak wróci?
jaka jest przyczyna poczucia winy od której można się uwolnić i ją zmienić? chyba chodzi o zmianę sposobu postrzegania siebie i podejścia do siebie i danej sytuacji, niezależnie jaka by nie była... wtedy świadomość wzrasta, a autodestrukcja karmiczna zanika ?
-
i skoro wychodzi mi że karma związana jest z intencjami , wyborami i czynami, to uwalnianie od karmicznych przyczyn i skutków na poziomie intencji wiązałoby się z introspekcją i rozróżnianiem, na poziomie wyborów z uważnością i roztropnością, a na poziomie skutków działań z cierpliwością i ... wdzięcznością : D
-
Zed
ty nie mówisz o Oświeceniu tylko o transie mnożenia doświadczeń. Oświecenie to najwyższa jakość, a nie największa mnogość.
Inga
Prawdziwi Oświeceni nie podlegają władcom karmy ale takich jest (wśród inkarnowanych) jak na lekarstwo. Może zajmowałas się tymi, co tylko nie mieli już inkarnować i kontynuowali praktykę w czymś w rodzaju światów mentalnych - takich jest troszkę więcej.
Taaa, za to ty jus sie Oswieciles i wiesz jak to jest. Brwao, nic tylko samych Oswieconych mozna tu spotkac. Powodzenia chlopie...
-
Frisky
Nie można rozpatrywać karmy stosując ziemskie porównania. Żyjąc w materii jesteśmy ukierunkowani karmicznie i możemy zmieniać swoje życie tylko i wyłącznie w bardzo ograniczonym zakresie. Gdybym miał użyć porównań to porównałbym nasze życie do jazdy pociągiem, np. z Warszawy do Szczecina. Możemy chodzić po wszystkich wagonach, poczytać literaturę, zjeść posiłek w "Warsie", poznawać ludzi, rozmawiać z nimi. Ale nie możemy nagle zmienić kierunku i pojechać tym samym pociągiem np. do Katowic. Żyjąc na ziemi jesteśmy poddani karmie, którą stworzyliśmy i to o czym piszesz to nie są skutki naszych bieżących intencji, tylko skutki karmy wytworzonej w poprzednich wcieleniach. To, że ktoś upije się i zamarznie pomimo nieświadomości swojego czynu jest właśnie skutkiem działania karmy z bardzo głębokiego poziomu nieświadomości, z którą już się urodził. Nie można mylić świadomych czynów i odczuć z poziomem głębokiej nieświadomości. Karma z reguły działa z dużym opóźnieniem, chociaż są oczywiście wyjątki. Im większy kontakt świadomości z nieświadomością tym szybsze działanie karmy.
Naprawdę nie istnieje żadne "prawo karmy", które byłoby skutkami naszych wyborów i działań. Tak to tylko wygląda z poziomu życia w materii i dlatego tak zostało opisane w dziełach religijnych. Ale to tylko pozory. Takie same pozory jak w przypadku twierdzeń ludzi, którzy nie wierzą w reinkarnację, że wszystko jest dziełem przypadku. To przypadek sprawia, że nam się powodzi lub nie. Albo ma się szczęście albo pecha. Takie twierdzenia mają również swoje uzasadnienie. Dla ludzi, dla których życie zaczyna się i kończy na przestrzeni tego jednego, konkretnego życia, tak właśnie wygląda świat. Wszystko jest przypadkowe.
-
Mirek
zaczynając od końca:
nawet ludziom "dla których życie zaczyna się i kończy na przestrzeni tego jednego, konkretnego życia," ciągi przyczynowo-skutkowe są znane i ich działanie oczywiste, bez tego nie mogliby funkcjonować ani osiągać swoich doczesnych celów, przypadkiem określają jedynie to co im się wymyka, czyli mówią o przypadku, gdy nie potrafią dostrzec przyczyn, które są poza zasięgiem ich pojmowania/postrzegania/definiowania rzeczywistości
przyczynowość nie jest związana (tylko) z materią, wszędzie tam gdzie jest czas (czyli nawet w niematerialnym i najsubtelniejszym świecie Bogów haha, czyli w całym stworzeniu), tam obowiązuje prawo karmy
karma w zależności od rodzaju działania manifestuje się od razu, albo dopiero wtedy gdy chcemy uwolnić się z cyklu narodzin i śmierci, najczęściej gdzieś pomiędzy, nie zależy to od kontaktu z nieświadomością, ale od rodzaju karmy/działania, np. wkładając rękę do ognia odczujemy efekty od razu i one po kilku tygodniach zanikną na poziomie fizycznym, efekty hipnoz, klątw, magii mogą zamanifestować się w tym albo którymś kolejnym wcieleniu na różnych poziomach, z fizycznym włącznie i ciągnąć przez tysiąclecia
niezależnie od podświadomych pobudek i karmicznych uwarunkowań oraz wpływów mamy wciąż świadomość i wolę, której możemy użyć do realizowania ich/ulegania im/pogłębiania skutków lub powstrzymywania się od działań/ uwalniania się od ograniczeń, nawet bez wnikania w głąb siebie, zgodzę się, że bezwładność tego układu związanego z karmą działania w materii stwarza pewne ograniczenia ( stąd często potrzebna jest cierpliwość) , ale dotyczą one ciała ( np. trudno zmienić płeć), w zależności od rodzaju karmy mogą dotyczyć warunków życia, związków, a już zmiany na subtelnych poziomach już to mniej dotyczy, czyli np. można uwolnić się od poczucia winy czy niespełnienia, będąc wciąż w tej samej sytuacji życiowej
ziemskie porównania odnoszą się do przykładów działania i tworzenia sobie karmy poprzez intencje, wybory i działania tu na Ziemi , i nie tylko tutaj, i nie tylko na poziomie materii, więc nie wiem czemu miałyby być jakieś nieprzystające do funkcjonowania prawa karmy w ogólności?
-
Frisky
Rodzimy się z wieloma opcjami karmicznymi, tzn., że w zakresie karmy mamy wiele możliwości. I tak może być, że w jednym życiu, w zakresie realizacji karmy na to życie możemy "stoczyć się", popełnić przestępstwo i pójść na wiele lat do więzienia, albo zostać lekarzem i ratować życie ludzi. Zakres swojej karmy można odkryć w drodze odpowiednich ćwiczeń. Kiedyś Leszek prowadził takie zajęcia, chyba nazywało się to "droga życia", albo jakoś podobnie. Podczas takich ćwiczeń ja np. ujrzałem w sposób ogólny kierunki dostępne mi w tym życiu i alternatywne zakończenia mojego życia.
Ciąg przyczynowo-skutkowy o którym piszesz jest kolejną złudą. Tylko wydaje się, że jak nauczysz się na egzamin to na pewno dostaniesz piątkę, a jak nie nauczysz się to dostaniesz niedostateczny. Taki ciąg przyczynowo-skutkowy karma bardzo łatwo może zakłócić. Na pewno znasz ludzi, którzy uczyli się i na egzamin mieli "pecha", bo zapytano ich akurat o to czego nie wiedzieli. Ja zakłócałem ten ciąg na studiach. Po pewnych doświadczeniach, opracowałem modlitwę przed egzaminem i od tego momentu nie było ważne czy się uczyłem czy nie. Co najwyżej dostałem trojkę, ale bez względu na to czy umiałem czy nie, egzamin zawsze miałem zdany.
-
Widzę Fryski, że nie przeczytałeś artykułu, który wcześniej zalinkowałam.
To, że napniesz łuk, nie oznacza jeszcze, że strzała trafi w cel ;)
-
przyczynowość nie jest związana (tylko) z materią, wszędzie tam gdzie jest czas (czyli nawet w niematerialnym i najsubtelniejszym świecie Bogów haha, czyli w całym stworzeniu), tam obowiązuje prawo karmy
Frisky
To co nazywasz ,,najsubtelniejszym światem Bogów" to pewnie jest, moim zdaniem, tylko wysoki astral i nic wyżej. Temat iluzoryczności karmy w ujęciu sympatycznej A. Kubicy: (ten link był już na forum) http://www.youtube.com/watch?v=SMOIzl0fwRY
Karma: 22:00 minuta filmu.
ciąg dalszy: 26:00 minuta.
Teraz od siebie.
To, że podlegam karmie nie znaczy, że ono jest prawdą ostateczną. Jestem jak ryba w sieci i zauważam rónocześnie, że poza moją siecią istnieje dalsza przestrzeń. Obecnie jestem w karmę uwikłany jednocześnie zdając sobie sprawę intelektualnie z iluzoryczności tego uwikłania. Dopiero jak będę sobie zdawał sprawę z iluzoryczności karmy na poziomie duchowym a nie tylko na poziomie intelektualnym wtedy (mam nadzieję) nastąpi moje uwolnienie od karmy.
Acha jeszcze jedno - czas to kolejna iluzja.
Po pewnych doświadczeniach, opracowałem modlitwę przed egzaminem i od tego momentu nie było ważne czy się uczyłem czy nie. Co najwyżej dostałem trojkę, ale bez względu na to czy umiałem czy nie, egzamin zawsze miałem zdany.
Mirek
To ja poproszę na pw o tą modlitwę. Skorzystać nie wiem czy skorzystam ale poczytać warto.
-
Mirek
to co piszesz nijak nie wychodzi poza prawo karmy i nie tworzy z tego prawa zludzenia, bo w jaki sposób zakłócasz ciąg przyczynowo-skutkowy w tym swoim opisie? ano wprowadzając inną przyczynę (modlitwę) i otrzymujesz inne skutki/ albo te same co inni ale inną drogą, w żaden sposób nie unieważniasz działania prawa karmy, ale korzystasz z niego i jedynie z innego poziomu wpływasz na karmę, w taki bardziej duchowy albo w twórczy sposób, odmienny od innych
: )
teoretycznie wszystko można zmienić, ale w praktyce jest karma odwracalna i nieodwracalna ( rozumiejąc to że wszystko i tak zaniknie kiedyś ale pewne rzeczy/procesy można skrócić/odwrócić/wygasić przed wyznaczonym czasem wynikającym z siły , wprawionego przez przyczynę, skutku, albo zwyczajnie uniknąć i zneutralizować) - to czy jest to odwracalne czy nie, zależy od człowieka , dla jednego nieodwracalnym/nieuniknionym może być coś co dla innych jest bułką z masłem ; )
podobnie jest z rozróżnianiem, takie 100% czym ono jest w istocie? ano mistrzostwem w "prawie karmicznym" : rozróżniasz co jest korzystne czyli co przyniesie dobre skutki, a co nie, nie wymyślasz sobie co jest dobre a co złe, albo korzystne /niekorzystne ( chyba ze jesteś na poziomie Stwórcy haha i tworzysz pewne zasady funkcjonowania swojego albo cudzego wszechświata ) ale rozpoznajesz , w rd celem jest wyjście ponad te uwarunkowania, ale robisz to w ramach obowiązujących mechanizmów i praw, albo przy uwzględnieniu ich działania, znajdujesz nowe drogi wyjścia, albo odkrywasz stare i zapomniane, tak czy siak musisz to robić dopóki podlegasz temu znajdując się tutaj , które to zasady np. rozpoznajesz z obserwacji i własnych/cudzych doświadczeń, albo np. otrzymujesz intuicyjne przekazy, za którymi podążasz
czyli funkcjonowanie tych uniwersalnych praw, podobnie jak całego wszechświata, nie zależy od twej podświadomości, jej zawartości , kontaktu z nią itp. , na odwrót : zawartość twej pś, twój świadomy wybór ( który może być wypadkową podświadomych tendencji albo i nie) , czy jakiekolwiek twoje działanie, wchodzi w kontakt z danym i obowiązującym prawem i przynosi ściśle określone skutki, czyli to co tym steruje nie zależy od twego widzimisię, jedynie twoje widzimisię wpływa na Ciebie, a rozróżnianie, czyli rozpoznanie tych praw i związane z tym właściwe działanie pozwala Ci się z tego wyplątać : )
-
Dariusz
oczywiście, że gdy rozpoznasz iluzoryczność stworzenia, karma i prawo karmy przestanie mieć znaczenie : )
trudno to zrobić gdy doświadcza się ciężkiej karmy i ją tworzy po drodze, to pierwsze w postaci cierpienia często nie pozwala się skupić, a to drugie świadczy o tym, że wbrew temu co się deklaruje ulega się iluzji
-
Dariusz
Nie istnieje jakaś uniwersalna modlitwa. Najważniejsze, żeby podświadomość "załapała", że po wykonaniu określonego rytuału (np. jakiejś określonej modlitwy) jestem bezpieczny i osiągam określony cel (zdanie egzaminu) bez względu na jakiekolwiek uwarunkowania. W moim przypadku była to jedna z modlitw chrześcijańskich, powtórzona z koncentracją trzykrotnie. Chociaż świadomie nie byłem już wówczas religijny, to zdawałem sobie sprawę, że podświadomość nadal tkwi w korzeniach religii i dlatego z całą premedytacją użyłem takiej właśnie modlitwy. I zadziałało. Sam rytuał jest zupełnie nieistotny. Konieczne jest tylko żeby podświadomość miała z tym rytuałem pozytywne skojarzenia.
-
To co napisałeś do Dariusza to kwintesencja tego co cały czas chcę wyrazić.
„oczywiście, że gdy rozpoznasz iluzoryczność stworzenia, karma i prawo karmy przestanie mieć znaczenie : )”
Po oświeceniu podświadomość znika, gdyż wszystko staje się świadome. Co za tym idzie oświecony może w sposób świadomy kierować swoją karmą. U nieoświeconych karmę w większości tworzą właśnie podświadome dążenia i pragnienia.
To co nazywasz uniwersalnymi prawami to tylko wypadkowa intencji wszystkich ludzi (i nie tylko ludzi). Tak jak nie istnieje żaden Bóg, o którym mówią religie, tak nie ma też żadnego uniwersalnego prawa. To, że nie możemy wpływać na wiele spraw związanych z naszym życiem wynika tylko i wyłącznie z naszych nieświadomych intencji, które spowodowały, że jesteśmy w takim a nie innym miejscu na ziemi z takimi, a nie innymi zdolnościami, otoczeniem i trudnymi do policzenia innymi przypadłościami. Wracając do mojego przykładu z pociągiem, to wygląda tak, że nasze intencje spowodowały, iż wylądowaliśmy w takim a nie innym pociągu, z takimi, a nie innymi wagonami, jadącego w takim a nie innym kierunku. Możemy robić wiele w tym pociągu. Możemy przespać całą drogę, możemy oglądać drogę, która przebywamy, nawiązać wiele znajomości itd. Ale nie możemy zmienić kierunku jazdy.
Te prawa o których piszesz to właśnie determinacja, którą określiliśmy sobie na dane wcielenie poprzez świadome i nieświadome intencje.
-
Mirek
: )
zgodzę się że oświecony może w pełni świadomie kierować swoją karmą, czyli albo jej nie tworzy, albo tworzy tylko co chce, z tym że to co stworzył jako nieoświecony i jako oświecony dalej manifestuje się i zanika np. na jego ciele, albo w świecie, zgodnie pewnymi zasadami, i nie są to umowne zasady wcielonych dusz czy powstałe w wyniku intencji zbiorowej nieświadomości, chodziłoby raczej o umowę czyli to na co wszyscy się zgadzają wchodząc tutaj i w tym uczestnicząc... zmiana intencji uczestników nie zmienia zasad ( no chyba że te w które wspólnie wierzą, ale te są wtórne) , zmienia warunki i kierunek rozwoju, szybkość ewolucji itp.
różnica jest taka że oświecony zupełnie się z tym nie utożsamia, więc można spotkać takiego jako zupełnie obojętnego, jako dopalającego swoją zanikająca karmę i zbierającego swoje cząstki energii itp. , albo jako wprowadzającego jakąś wyzwalającą misję, na przykładzie tych ostatnich widać jak uniwersalne jest to prawo: każdy kto działa w tym świecie nawet taki który rozpoznał jego iluzoryczność podlega prawu karmy, każde działanie tworzy karmę
a czy będąc oświeconym na pewnym wysokim poziomie możesz stworzyć swój materialny wszechświat w oparciu o uniwersalne zasady i własne poprawki oraz prawa, zaludnić swoimi cząstkami i zaprosić tam inne dusze na wspólne life party? czemu nie : )
piszesz o intencjach jako tworzących karmę, a przykład z pociągiem jest o ich dalszych zbiorowych i złożonych skutkach, nie możesz zmienić kierunku jazdy bo to jest właśnie to prawo karmy plus zasady ustalone przez danego przewoźnika, od góry, skoro wsiadasz to już jedziesz na ustalonych zasadach/w określonym kierunku, po pewnym czasie dociera się do (osobistej lub zbiorowej) zwrotnicy albo do stacji ; )
więc te nasze intencje "w pociągu" wywołują pewne skutki niezależnie od naszego widzimisię, czyli znowu warto rozróżniać : jakie intencje wywołują jakie skutki, czy skutki tych intencji zależą od jakiejś umowy dusz tutaj? a ich szybkość manifestacji od ich kontaktu z nieświadomością? one zależą od Boga, od Stwórcy/Stwórców, czyli "wymyślone" i ustalone są z góry, zgodnie z uniwersalnymi zasadami leżącymi u źródła i podstawy wszelkiego stworzenia ( coś z nimi współbrzmi lub nie) , nawet jak to czy tamto dzieło sam (współ)projektowałeś, to wchodząc w układ podlegasz tak samo jego zasadom jak "goście", możesz mieć tą przewagę, że możesz znać jakieś myki, ale gdy w efekcie karmy i iluzji odetnie Cię od swoich wyższych aspektów to i tak nie będziesz potrafił z tego skorzystać i "prześpisz stację" , na szczęście możesz to tak zaprojektować że wyjście odsłoni Ci się po ściśle określonym czasie ( np. 10 tys. lat) i będziesz w stanie z niego skorzystać, albo jako pasażer przy wejściu zamówić budzenie u konduktora/kierownika pociągu haha, albo u kogoś kto wsiądzie do niego w tym celu na pewnym etapie drogi i nie będzie spał? możesz sie tez sam obudzić i odczekawszy do stacji (spłaciwszy całą karmę ) po prostu wysiąść z tego pociągu, czy tu na Ziemi to początek czy koniec podróżowania ? zależy od tego co kto lubi i w jakich pociągach jeszcze śni ; )
-
Frisky
Co do pierwszej części Twojego ostatniego postu to się nie wypowiadam, bo mój wgląd tak daleko nie sięga. Jeśli chodzi o drugą - nie traktuj porównań zbyt dosłownie. Nie da się znaleźć idealnych porównań z rzeczywistością. Mają one sens, ale tylko w bardzo ograniczonym zakresie.
-
Mirek
dla mnie porównania to tylko porównania i dzięki za miłą rozmowę , zgłosiło mi się sporo dusz o wysokim poziomie wibracji do oczyszczenia wspólnej karmy w jej trakcie (stąd chyba ta przyjemna atmosfera i miła odmiana dla mnie po wcześniejszych rozmowach tutaj)
: )
jeszcze co do tych strażników karmy to spokojnie mogą to być dusze albo jakieś istoty które strażnikują pewnym strukturom albo egregorom, jak ktoś pełnił taką funkcję i go zwolnili : ) to może znaczyć że nie przystawał do pewnych idei które się z tym wiązały i wg których miał funkcjonować, byłaby to pewna grupa dusz wewnątrz stworzenia przestrzegająca zbiór pewnych "obowiązujących" zasad (coś jak prawa ludzkie, w każdym kraju inne) tworząc np. jakieś manipulacyjne struktury i hierarchie, uwolnienie od nich jak najbardziej wskazane nie świadczy o tym, że wynika z tego że nie ma żadnych zasad i praw, bo wg jakich zasad funkcjonuje ten wszechświat, na poziomie materii i subtelnych? bez żadnych? stworzyła i podtrzymuje je tylko zbiorowa nieświadomość i intencje uwikłanych w nim dusz?
-
Tomekk3
ok, a możesz podać przykład , opisać i przybliżyć : ) , w jaki sposób te uzdrowienia dokonywane przez Jezusa i opisywane w ewangelii "są powodem tworzenia karmy, a nie wypalenia" , czy to tylko wnika z tego twego założenia/przekonania, że tak jest ?
Frisky
Proszę o to przykład :
"egzorcyzm opętanego.Wygonił zeń złe duchy i demony jakie przegonił na świnie a te uciekły i wpadły do morza.potopiły się."
Przy woli Dusz inkarnowania jako zwierzęta ich dusze zostały opętane mocą Jezusa.
-
Pomijam tu 412000 codziennych pijaków, pijących wino i krew dla zbawienia.
-
Tomek, no to masz dylemat, bo nie mozesz nic przyjmowac od ludzi ktorzy sa dalej w rozwoju duchowym. Twoje przekonanie na temat Boga jest mocno ograniczajace.
Sebastian
Czym jest pośrednik w drodze uzdrowienia a jaką bierze zapłatę. Jaką zaś bierze Bóg za to samo. A zapłata karmiczna w kolejnych inkarnacjach?
Pozdrawiam :)
-
Frisky
Proszę o to przykład :
"egzorcyzm opętanego.Wygonił zeń złe duchy i demony jakie przegonił na świnie a te uciekły i wpadły do morza.potopiły się."
Przy woli Dusz inkarnowania jako zwierzęta ich dusze zostały opętane mocą Jezusa.
1. dusze świń opętały złe duchy, zgodnie ze swoim życzeniem, a nie moc Boga działająca przez Jezusa : )
2. ogólnie ten fragment w ew. pokazuje jak w najlepszy sposób i przy uwzględnieniu obowiązującego prawa karmy Jezus dokonał uwolnienia gościa, nie ma tu rozbieżności między wolą Boga , bo te duchy odwoływały się do Boga (!) jako dawcy prawa i domagały się uwzględnienia tego boskiego prawa, gdy Jezus rozkazywał im by wyszły, czyli pewne przyczyny karmiczne umożliwiały im dostęp do tego gościa, "Co się tu do mnie wtrącasz, Jezusie, Synu Boga Najwyższego!? Zaprzysięgam Cię na Boga, nie dręcz mnie!"... i skoro miały z niego jednak wyjść to wyraziły przy tym życzenie - czyli chciały coś w zamian, co też zostało uwzględnione i im umożliwione
- ciekawy przykład jak Jezus uwzględnia to prawo naturalne/boskie... czyli obowiązującą wolę Boga Ojca zawartą w prawie karmy, a w innym miejscu uzdrawia gościa nad sadzawką i każe mu zwinąć matę i sobie iść wiedząc że gościu złamie tym samym umowne prawo obowiązujące wśród Żydów i będą mieli mu to za złe - a przy okazji Jezus mówi mu żeby nie tworzył sobie nowej karmy...
"– Jest szabat! Nie wolno ci nosić maty! To wbrew przykazaniom!
– To człowiek, który mnie uzdrowił, powiedział: „Zwiń matę i chodź” – odrzekł uzdrowiony.
– Kto ośmielił się coś takiego ci rozkazać? – dociekali.
Uzdrowiony nie potrafił odpowiedzieć, bo Jezus zniknął w otaczającym ich tłumie. 14 Jakiś czas potem Jezus odnalazł go w świątyni i powiedział:
– Wyzdrowiałeś. Teraz nie grzesz, żeby nie spotkało cię coś gorszego!
Wówczas człowiek ten udał się do przywódców i oznajmił im, że to Jezus go uzdrowił."
3. patrząc na to z punktu widzenia pogardzanych świń i ich woli, których przeznaczeniem i tak była śmierć od noża rzeźniczego (o co też ich nikt nie pytał czy chcą i lubią tak skończyć) , to również mogły na tym zdarzeniu jeszcze zyskać, czyli inkarnować w bardziej sprzyjającym otoczeniu albo i nawet w ludzkich ciałach? szeroko znana jest zdolność przyspieszania ewolucji przez takich mistrzów duchowych
-
ten pierwszy punkt to trochę zmarałem, więc poprawka dla jasności:
1. to złe duchy opętały ciała świń , zgodnie ze swoim życzeniem , a nie moc Boga działająca przez Jezusa : )
-
co to znaczy ' zmarałem' ??
ten pierwszy punkt to trochę zmarałem, więc poprawka dla jasności:
1. to złe duchy opętały ciała świń , zgodnie ze swoim życzeniem , a nie moc Boga działająca przez Jezusa : )
-
ano było to niejednoznaczne, zmarałem czyli inaczej mówiąc spaściłem to ; )
-
że popsułeś
-
Powiedzmy sobie, że przypowieść o świniach, w które weszły opetujące duchy, jest pewną metaforą, a nie opisaniem faktycznej sytuacji.
Niestety, ani w realu, ani w metaforze, nie pojmuję, o co autorowi tych słow mogło chodzić?
Może to bajka w stylu "tfu, na psa urok"? :)
-
Frisky
Piszemy tu na forum osób rozumiejących że karma jest karmą. Jako regreserzy mamy jej pamięć i rozumiemy skutki.
W czasie sesji wiele osób ma wspomnienia inkarnacji w zwierzęta. W rozmaite latające, wijące się, w czworonogi i nie tylko. Załóżmy że w tym czasie ty byłeś jedną z owych świń kiedy Jezus uzdrowił opętanego. Wówczas cały twój wpis i koncepcja całkiem wali się w gruzy. Bo Jezus uczynił ci krzywdę podsyłając opętujące byty. Przez wiele wcieleń po utopieniu się w jeziorze miałeś z tym problemy. Na początek odreagowania samego utopienia przez Jezusa.
Jezus nie podziałał wg idei opisanych w książce Leszka Egzorcyzmy.
W historii Jezusa jedynego syna Boga trzeba widzieć też Psalm 2 .
,,Ogłoszę postanowienie Pana:
Powiedział do mnie:
"Tyś Synem moim,
Ja Ciebie dziś zrodziłem.
8 Żądaj ode Mnie, a dam Ci narody w dziedzictwo
i w posiadanie Twoje krańce ziemi. "http://www.nonpossumus.pl/ps/Ps/2.php
Masz zatem w Biblii opisanych z imienia 2 synów Boga z których jeden jest czczony jako Bóg, a drugi pokazuje na Boga w ponad 100 psalmach.
Aby te bałwochwalcze idee [sprzeczne z dekalogiem]ukryć przed ludźmi, z chrześcijańskiego dekalogu usunięto drugie przykazanie związane z zakazem modlenia się do obrazów i rzeźb. http://pl.wikipedia.org/wiki/Dekalog
,,Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. „
Podzielono przykazanie nr 10 na dwa i suma ich się zgadza teraz, a bałwochwalstwo przypudrowano na inne też sposoby.
Frisky. Sam nie znasz tego przykazania, ani się nim nie kłopoczesz-bo byś nie pisał podobnych kwestii. Zapominasz, że nigdzie w całej Biblii nie ma 1 zdania które kasuje owo 2 przykazanie lub robi upgrade na jednego z 2 synów Boga. Pamiętajmy, że po przecinku Bóg dodał tam taką kwestię ,,Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą"
Już w III w.ne. w pismach gnostyków zwracano uwagę że te ukarane przez Boga 3 pokolenia dotyczą 3 kolejnych inkarnacji danego praktykanta bałwochwalstwa, a nie czciciela, jego dzieci, wnuków itp.
Pozdrawiam serdecznie
-
Tomekk3
Jezus uczynił ci krzywdę podsyłając opętujące byty. Przez wiele wcieleń po utopieniu się w jeziorze miałeś z tym problemy. Na początek odreagowania samego utopienia przez Jezusa.
patrząc z punktu widzenia ciała i przywiązania do życia nieświadomej świni : ) to na pewno, ale przecież nie musimy patrzeć z poziomu jej osobowości , chyba że się z tym poziomem wciąż utożsamiasz?
patrząc z punktu widzenia ewolucji duszy to niekoniecznie : świnie pożyłyby chwile i zostały zaszlachtowane, odrodziłyby się jako zwierzęta ( może tez z traumą tego, że ktoś je zabił gdyby się nad nimi znęcał) ,
a tak ciało poszło z opętującym duchem na dno, a może te duchy i do piekła : ) a dusza świni do nieba i powróciła jako ludzka, gdzie tu strata? każdy mógł na tym zyskać, gościu uwolniony został od opętujących duchów, prawu stało się zadość, zaspokojone zostały ich roszczenia a i dokonać się mógł postęp w rozwoju znacznej liczby świń
taka świnia mogłaby ewoluować do tej pory jako zwierzę, a tak to jako człowiek od 2 tys. lat odreagowała sobie na regresingu obciążenia i... pozostaje czysty zysk, bo spokojnie mogła to być umowa na poziomie Ducha
Frisky. Sam nie znasz tego przykazania, ani się nim nie kłopoczesz
a co to ja Żyd ortodoks jestem, o zakapcaniałej mentalności starotestamentowej? mi to rybka, jak ktoś wysuwa archaiczne teksty o bałwochwalstwie i cytuje przy okazji wersety o mściwym Bogu jako obowiązujące wszystkich prawo, przeciwstawiane Jezusowi to wg mnie ma trochę nie do końca poukładane w głowie, delikatnie mówiąc ; ) przecież to zwykły skansen duchowości haha
- syndrom osądzającego ojca i zwalczanie konkurencji, więc może daruj sobie te patriarchalne bzdety o mściwym i zazdrosnym Bogu, wymieszane z niechęcią do miłości ucieleśnionej przez Jezusa, (pod wpływem której wszystko rozkwitało i rozwijało się duchowo )... a wszystko to przeplatane z regresywnymi hasłami , no niezły kociołek : )
-
Jeszcze dla wielbicieli prawa i 10 przykazań ustanowionych dla Izraelitów:
"Wrócił Mojżesz i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zlecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: «Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy». "
Czyli np.:
Rzekł nadto Pan do Mojżesza: «Tak powiesz Izraelitom: Wy sami widzieliście, że z nieba do was przemawiałem. 23 Nie będziecie sporządzać obok Mnie bożków ze srebra ani bożków ze złota nie będziecie sobie czynić. 24 Uczynisz Mi ołtarz z ziemi i będziesz składał na nim twoje całopalenia, twoje ofiary biesiadne z twojej trzody i z bydła na każdym miejscu, gdzie każę ci wspominać moje imię. Przyjdę do ciebie i będę ci błogosławił.
(...)
Kto by pobił kijem swego niewolnika lub niewolnicę, tak iżby zmarli pod jego ręką, winien być surowo ukarany. 21 A jeśliby pozostali przy życiu jeden czy dwa dni, to nie będzie podlegał karze, gdyż są jego własnością.
(...)
Jeśli pożyczysz pieniądze ubogiemu z mojego ludu, żyjącemu obok ciebie, to nie będziesz postępował wobec niego jak lichwiarz i nie każesz mu płacić odsetek.
25 Jeśli weźmiesz w zastaw płaszcz twego bliźniego, winieneś mu go oddać przed zachodem słońca, 26 bo jest to jedyna jego szata i jedyne okrycie jego ciała podczas snu. I jeśliby się on żalił przede Mną, usłyszę go, bo jestem litościwy.
: )
-
Jeszcze dla orędowników prawa mojżeszowego i 10 przykazań, którzy podchodzą do tego poważnie a nie na zasadzie " co mi pasuje":
1 Mojżesz zebrał całe zgromadzenie Izraelitów i powiedział do nich: "Oto, co Pan nakazał wam wypełnić: 2 Sześć dni będziesz wykonywał pracę, ale dzień siódmy będzie dla was świętym szabatem odpoczynku dla Pana; ktokolwiek zaś pracowałby w tym dniu, ma być ukarany śmiercią. 3 Nie będziecie rozpalać ognia w dniu szabatu w waszych mieszkaniach".
przykład zastosowania przy udziale wszystkich a nie tylko tych najbardziej gorliwych , czyli obowiązek działania i naśladowania, wola dawcy tych przykazań co i jak trzeba robić z burzycielami porządku społecznego :
“Gdy Izraelici przebywali na pustyni, spotkali człowieka zbierającego drwa w dzień szabatu. Wtedy przyprowadzili go ci, którzy go spotkali przy zbieraniu drew, do Mojżesza, Aarona i całego zgromadzenia. 34 Zatrzymali go pod strażą, bo jeszcze nie zapadło postanowienie, co z nim należy uczynić. 35 Pan zaś rzekł do Mojżesza: «Człowiek ten musi umrzeć - cała społeczność ma go poza obozem ukamienować». Wyprowadziło go więc całe zgromadzenie poza obóz i ukamienowało według rozkazu, jaki wydał Pan Mojżeszowi.”
(IV Mojż. 15,32-36)
-
Nie rozumiem podniecenia. Jahwe to pieprzony demiurg-kosmita z wyższym ilorazem IQ niż większość ludzi na Ziemii. Zrobił sobie z nich głupich niewolników na dodatek wymyślając Prawo Karmy by jeszcze nie daj Boże się za szybko nie Oświecili i nie nawiali z tej nudnej planety.
...O! zapomniałbym nakarmić rybki w akwarium i włączyć im światło. Niech się stanie Światłość a manna zleci z Nieba do ..wody ? głupie rybki
-
No przecież Jahwe to był jeden z Anunaków, którym głównie chodziło o fedrowanie złota i szukanie głupich co by to robili za friko. POza tym lubili robić zamieszanie czyli uchodzić za bogów.
CHoć pewnie jak się Mojrzesz modlił to mu mogły przeychodzić manifestacje i z własnego WJ w przypadkach w miare czystszych intencji
-
Niezależnie od mniej lub bardziej powszechnych objawień dot. Jahwe to nie chodzi mi o podniecenie ( chociaż wątek posłusznych niewolnic interesujący haha) ale o zrozumienie, jak mi ktoś w tym przypadku Tomekk3 wyjeżdża z tekstem przykazań o bałwochwalstwie jako obowiązującym wszystkich a nie tylko Izraelitów, to ja się go pytam na ile przestrzega tych przykazań i praw z tym związanych, np. w kwestia składania ofiar ze zwierząt do których zostali przy okazji zobligowani pomijając obowiązek kamieniowania tych którzy zakłócają szabat i wiele innych jasno sformułowanych i bezwzględnie/bezdyskusyjnie egzekwowanych nakazów Pana
co do kwestii zniewolenia - oni zawarli umowę z Jahwe i zobowiązali się przestrzegać przedstawionych zasad czerpiąc z tego korzyści, ponosząc też skutki odstępstw, jak to z niedotrzymywaniem umów bywa
DAbubu
nie wiedziałem że prawo karmy nie istniało przed Mojżeszem i poza tym wąskim kręgiem Izraelitów, czyli nie ma co się uwalniać od przyczyn i skutków , czynów popełnionych przed Mojżeszem bo ich nie było? :-)
chyba jednak mylisz prawo karmy z umownym mojżeszowym prawem związanym z przymierzem Izraelitów z Jahwe, patrząc na to co pisał do mnie Tomek to chyba nie Ty jeden, tak to wrosło w umysły ludzi że wydaje się jednym że jest to naturalne prawo albo że nienaturalne i innego nie ma?
-
Frisky
Nie, nie mylę. Jahwe czy jak mu tam jeszcze na imię/imiona istniał na pewno wcześniej niż te wszystkie późniejsze potopy i przymierza..
-
a to byłby Stwórca tego świata w takim razie skoro to on wymyślił prawo i zasady karmy : ) , ale wtedy i tak to prawo przymierza byłoby związane z umową i jej celem: "Będziecie strzec ustaw moich i wykonywać je. Ja jestem Pan, który was uświęca! "
- wychodziłoby na to ( niezależnie kim jest Jahwe) że te jego warunki przymierza, są/były bardziej osadzone w tym prawie naturalnym niż inne prawa okolicznych ludów i stąd ta przewaga?
:
22 Będziecie strzec wszystkich moich ustaw i wszystkich moich wyroków i będziecie je wykonywać, aby was nie wypluła ziemia, do której was wprowadzam, abyście mieszkali w niej. 23 Nie będziecie postępować według obyczajów narodu, który wypędzam przed wami. Ponieważ wszystkie te rzeczy czynili, napełnili Mnie obrzydzeniem. 24 Dlatego powiedziałem wam: wy posiądziecie ich ziemię, Ja sam daję wam ją w dziedzictwo, ziemię opływającą w mleko i miód. Ja jestem Pan, Bóg wasz, który oddzieliłem was od innych narodów.
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=112
"Ktokolwiek złorzeczy ojcu albo matce, będzie ukarany śmiercią: złorzeczył ojcu lub matce, ściągnął śmierć na siebie."
- złorzeczenie ojcu lub matce naturalnie ma swoje negatywne skutki, w ramach tej umowy obowiązkowo karane jest śmiercią,
podobnie jak np. tutaj:
"Jeżeli jaki mężczyzna albo jaka kobieta będą wywoływać duchy albo wróżyć, będą ukarani śmiercią. Kamieniami zabijecie ich. Sami ściągnęli śmierć na siebie"
itd. itp.
-
ciekawe czy w związku z tymi ustanowionymi zasadami bezwzględnej eliminacji odstępców itp., oprócz wymogu wolności od negatywnej karmy, przewija się wątek doboru jak najlepszego materiału genetycznego? :
"Dalej Pan powiedział do Mojżesza: 17 «Tak mów do Aarona: Ktokolwiek z potomków twoich według ich przyszłych pokoleń będzie miał jakąś skazę, nie będzie mógł się zbliżyć, aby ofiarować pokarm swego Boga. 18 Żaden człowiek, który ma skazę, nie może się zbliżać - ani niewidomy, ani chromy, ani mający zniekształconą twarz, ani kaleka, 19 ani ten, który ma złamaną nogę albo rękę, 20 ani garbaty, ani niedorozwinięty, ani ten, kto ma bielmo na oku, ani chory na świerzb, ani okryty liszajami, ani ten, kto ma zgniecione jądra. 21 Żaden z potomków kapłana Aarona, mający jakąś skazę, nie będzie się zbliżał, aby złożyć spalaną ofiarę Panu. On ma skazę - nie będzie się zbliżał, aby ofiarować pokarm swego Boga. 22 Jednakże wolno mu jeść pokarm swego Boga, zarówno święty, jak i najświętszy. 23 Tylko nie będzie podchodził do zasłony i nie będzie się zbliżał do ołtarza, bo ma skazę. Nie będzie bezcześcił moich świętości, bo Ja, Pan, jestem tym, który je uświęca!» "
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=113
-
Rozumiem. A jak widzicie Króla Dawida syna bożego o jakim wspomina Biblia w kontekście wypromowania tylko jedynego z nich ,a mianowicie syna bożego Jezusa?
Czy nie jest tak ,że Jezus chciał być czczony przez wielbicieli ,a Dawid nie?
-
Tomekk3
nie wiem czy akurat to będzie jakakolwiek odpowiedź na twe pytanie , ale dzięki za zapodanie Dawida w tym momencie : )
kontynuując objawienie związane ze sterowanym doborem odpowiedniego materiału genetycznego przez prawodawcę Izraelitów czyli Jahwe, to Dawid byłby takim oczekiwanym efektem tego całego siania 10-ciu przykazań i wszystkich z nimi powiązanych praw, przez te pokolenia, które to sianie i ugruntowanie wiązało się często z eliminacją osobników o niepożądanych cechach itp.
.... bo oto "znikąd" i jakby przypadkiem pojawia się samorodek , czyli obdarzony naturalnymi/genetycznymi cechami Dawid, o niezwykłych cechach motorycznych, przywódczych, inteligencji, uroku itp. (taki splendor i magnetyzm, że aż jego król mu zazdrości i nie mogąc tego powstrzymać, chce go zniszczyć), który reaguje na zakres światła Prawodawcy, czyli jest tym jego oczekiwanym "synem" - w efekcie dalszego rezonansu te jego cechy/geny zostają rozwinięte i ugruntowane w przeciągu jednego wcielenia i kończy jako doszlifowany diamencik, co ciekawe ma syna który znany jest (oprócz swej mądrości) również z tego, że miał 1000 żon... czyli patrząc z tego punktu widzenia mając już ugruntowany materiał genetyczny od ojca, zajmował się tylko jego rozsiewaniem i korzystaniem z tego dziedzictwa? byłaby to kulminacja (w osobie Dawida) i spełnienie/manifestacja tej genetycznej misji (Salomon)...
- potomkowie noszący te geny powinni pamiętać, że jest to dzieło "zazdrosnego i mściwego " STwórcy czyli ich ziemskie powodzenie związane jest bardzo ściśle z przestrzeganiem Prawa , czyli również ściśle określonym zakresem częstotliwości/światła , a wszelka dysharmonia i odstępstwo (w dół czy w górę), czyli np. tzw. bałwochwalstwo, spowoduje u nich bardzo niekorzystne skutki?
Jezus jest jakby inny , ogłasza że jego królestwo nie jest z tego świata, czyli jakby nie ma podstaw genetycznych?, prowadzenie przez Ojca i jego miłość pozbawiona jest ziemskich aspiracji, naleciałości i pragnień, czyli ma cechy wyrzeczenia i poświęcenia:
wyrzeczenie polegające na braku przywiązań ( zbudowanych na doczesnych pragnieniach, które były przyczynkiem i motorem mojżeszowego przymierza ze Stwórcą raz związanej z tym drogi)
oraz poświęcenie polegające na ofierze z tego co przemijające na rzecz tego co wieczne i ponadosobowe (stąd ofiara z ciała?) i stąd ma charakter powszechny/pozagenetyczny/ponaddoczesny
to takie pierwsze skojarzenia muszę się temu bliżej przyjrzeć : )
-
Salomon mógł być bliski oświecenia. Opisano jednak" Upadek Domu Salomona".Odstąpił On od 2 przykazania dekalogu, zajął się magią, mocami,Dźinami, wykonywał amulety i talizmany.
Wracając do pyania wcześniejszego: Dlaczego tylko promocja obejmuje tego syna bożego, którego wspomina się sprzecznie z 2 przykazaniem dekalogu?
Pozdrawiam
-
Dlaczego tylko promocja obejmuje tego syna bożego, którego wspomina się sprzecznie z 2 przykazaniem dekalogu?
może dlatego że chrześcijaństwo to nie jest religia oparta na prawie żydowskim, ale na miłości , a ta ostatnia rządzi się swoimi prawami? : )
ten pierwszy "syn" był związany z rodem i plemieniem/ genami, był jego efektem, realizował interes pewnej grupy i cel Prawodawcy, najczęściej sprzeczny z interesami innych plemion i ludów, czyli ograniczony był przez Prawo-umowę oraz partykularne cele, a ten drugi jest synem Boga-Ojca, który jednako kocha całe Stworzenie i którego królestwo nie jest z tego świata, więc który w naturalny sposób przekracza to stare prawo, obowiązujące Izraelitów
dekalog to część prawa-umowy , a Jezusowe przykazanie miłości przekracza wszystkie te prawa i umowy, zwłaszcza tam gdzie stanowią ograniczenie dla miłości ( i jej okazywania, co widać w działaniach Jezusa ), choć co ciekawe można dokładnie takie samo działanie miłości zobaczyć już na przykładzie |Salomona, gdzie traktowane jest jako grzech za który jest kara i sprowadzane jest do chuci dziadka Salomona, ale może sens tego jest trochę inny niz chcą ukazać nam przywiązani do Prawa skrybowie biblijni?:
Salomon miał 700 żon i 300 nałożnic/drugorzędnych żon, traktując 1000 symbolicznie jako pełnię i spełnienie , można powiedzieć że 700 było zgodnych z prawem-umową, a 300 wykraczało ponad nie : ) a że mowa tam o miłości Salomona (która nie mieściła się w ramach Prawa) czyli to całe związane z miłością i tolerancją "bałwochwalstwo" , można uznać za wykraczające ponad ograniczenia prawa i jako że niszczyło cele dla których zostały one ustanowione, więc było "obrzydliwe" w oczach Prawodawcy, ale dające spełnienie i wyzwolenie (oświecenie) Salomonowi (miłość i tolerancja dla odmienności , uznanie prawa do tego że każdy może sobie wielbić Boga jak lubi i jak mu pasuje i dostrzeganie Jednego Boga w tych odmiennych praktykach, to piękne i oświecone cechy, nieprawdaż?)
Salomon wykonał swoje zadanie i ostatecznie - jako że nie był głupim i nieświadomym narzędziem - wyrósł ponad nie? : ) być może z tego wynikało jego późniejsze jawne nieposłuszeństwo i brak przywiązania do tego całego rodowego/genetycznego następstwa bo przecież musiał wiedzieć, że nie w smak to jest jego Prawodawcy:
"Pan rozgniewał się więc na Salomona za to, że jego serce odwróciło się od Pana, Boga izraelskiego. Dwukrotnie mu się ukazał 10 i zabraniał mu czcić obcych bogów, ale on nie zachował tego, co Pan mu nakazał. 11 Wtedy Pan rzekł Salomonowi: «Wobec tego, że tak postąpiłeś i nie zachowałeś mego przymierza oraz moich praw, które ci dałem, nieodwołalnie wyrwę ci królestwo i dam twojemu słudze. 12 Choć nie uczynię tego za twego życia ze względu na twego ojca, Dawida, to wyrwę je z ręki twojego syna. 13 Jednak nie wyrwę całego królestwa. Dam twojemu synowi jedno pokolenie ze względu na Dawida, mego sługę, i ze względu na Jeruzalem, które wybrałem». "
-
Czy nie jest najprostszym dla regresera stwierdzenie, że Jezus jest królem nie z tego świata, bo ma pamięć karmiczną i przypomniało mu się ,że gdzieś tam np. u Azteków inkarnował jako król? Mógł widzieć nawet te koroną złotą ,a nawet wysadzaną kamieniami. Co wcale nie oznacza ,że ma królować na Ziemi i w Niebie na wieki.
-
Chyba zamiast dysput o tym które jest "mojsze" warto się skonfrontować w sobie z myślą "jestem równy Jezusowi(/Dawidowi etc.), Jezus(/Dawid etc.) jest równy mi". Forum nie jest po to by promować religie bądź bożków, a robienie z jakichś postaci lepszych, bardziej wyjątkowych (poza ludzką skalę) to podwaliny religii w miejsce świadomości. Z czasem zapomina się dlaczego ktoś jest ważny, a pamięta tylko że ważny.
-
Tomekk3
Czy nie jest najprostszym dla regresera stwierdzenie, Jezus jest królem nie z tego świata, bo ma pamięć karmiczną i przypomniało mu się ,że gdzieś tam np. u Azteków inkarnował jako król?
no to byłby królem z tego świata... można sprowadzić to do zgodności z obowiązującymi kogoś tam regułami (dekalogiem), a jak nie wyjdzie to do subiektywnych wspomnień... można tez zauważyć że pomimo jakichś tam cudzych praw i (domniemanej) przeszłości komuś się mogła zmienić świadomość i wyrósł ponad to
pozdrawiam : ))
Witek D.
robienie z jakichś postaci lepszych, bardziej wyjątkowych (poza ludzką skalę)
można być samemu świadomym równości i jednocześnie (wciąż różnych) cech i zdolności oraz różnych poziomów świadomości? Dawida, Jezusa i ... swoich w tym wszystkim ?
jestem równy królowi Dawidowi... ale nie jestem i nie stanę się z tego powodu królem i nie mam i chyba (?) nie będę miał takich genów w tym wcieleniu,
jestem równy Jezusowi, ale wciąż (póki co) nie mam takiej świadomości i chyba raczej (haha) nie stanę się zbawicielem chrześcijan,
jestem równy Salomonowi ale nie mam i chyba nie będę miał w tym wcieleniu takich bogactw, 1000 żon i nałożnic etc.
- oni są mi równi i jednocześnie przewyższają (niezmiennie będą przewyższali) mnie pod wieloma względami - z taką myślą też można się skonfrontować... i poczuć z tym dobrze : ))
-
Jeszcze co do tego fragmentu w którym sam Pan osobiście i dwukrotnie ukazuje się Salomonowi i ostrzega go oraz napomina... a on nic...ale jakże to mogło być?
więc albo mu faktycznie kompletnie odbiło na punkcie tych 1000 szczelin ; ) i przedkładał je nad wszystko inne, albo dziwnie przestało mu zależeć na tym na czym się to posłuszeństwo opierało czyli na tym co Pan w nagrodę jemu oraz jego pobratymcom obiecał i faktycznie dawał, a więc za karę jemu (a raczej dopiero jego potomkowi) odebrał:
władzę oraz związane z tym bogactwo ( w dużej części ale nie wszystko) ,
- więc może Salomon stał się wolnym od tych pragnień i przywiązań?
"Nienawiść powoduje spory, lecz miłość przykrywa wszystkie występki."
Z przypowieści Salomona : )
-
,,Patrząc na okrucieństwo i głupotę ludzka, na bezmyślność i mord wobec wszystkich istot nierównych człowiekowi jak i wobec nich samych nietrudno mi przychodzi zrozumieć Jezusa i jego posłannictwo cierpienia za grzechy innych. Szkoda, ze nie rozumiał on, ze zginął nadaremno bowiem człowiek od chwili jego śmierci nie zmienił się ani trochę."
Cala prawda o chrzescijanstwie i o swiecie, w ktorym przyszlo nam zyc.
-
Ja widzę jedyną drogę możliowśći zmiany ludzi na lepszych. Poprzez upowszechnianie wiedzy psychologicznej o wpływie dzieciństwa na samopoczucie człowieka w dorosłym zyciu i dzięki temu lepszemu traktowaniu dzieci które potem wyrosną na szczęśliwszych i lepszych ludzi. I tak dobro zacznie rodzić dobro.
A włąśnie religia chrześcijańska bardzo zaszkodziła w tym zakresie oceniając dzieci jako złe od urodzenia i nakazując wyplenianie z nich tego zła.
-
Popieram chociaz chyba Jezus mawial, ze dzieci do bodajze 7 roku zycia sa swiete czy cos takiego. Tak czy tak religie to niezly syf ogolnie.
-
Popieram chociaz chyba Jezus mawial, ze dzieci do bodajze 7 roku zycia sa swiete czy cos takiego. Tak czy tak religie to niezly syf ogolnie.
Zgadzam się i myślę ze odcinają od prawdziwego Źródła, przez co szkodzą bardziej niż można się tego spodziewać. Ja np mam ciśnienie na słowo Bóg i ogólnie pojęcie Boga, co mi sporo blokuje dopóki tego nie przerobie
-
..no i nabrałem znowu ochoty...
-
tak jeszcze motyw (być może wyzwolenia/a na pewno) przemiany Salomona ładnie ujęty w jego pieśni:
8:7 Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości,
nie zatopią jej rzeki.
Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu,
pogardzą nim tylko.
-
a co to ja Żyd ortodoks jestem, o zakapcaniałej mentalności starotestamentowej? mi to rybka, jak ktoś wysuwa archaiczne teksty o bałwochwalstwie i cytuje przy okazji wersety o mściwym Bogu jako obowiązujące wszystkich prawo, przeciwstawiane Jezusowi to wg mnie ma trochę nie do końca poukładane w głowie, delikatnie mówiąc ; ) przecież to zwykły skansen duchowości haha
Ciekawe zestawienie dialogów z tego filmu o sekcie żydowskiej , w której nie pasuje Dekalog.
http://www.youtube.com/watch?v=RhJSreEdV1E&spfreload=10
-
to co cytujesz z mojego postu to nie jest zestawienie dialogów z tego filmu, nie wszystko na świecie kręci się wokół Żydów i ich żydowskiej-plemiennej religii , oraz dewiacji i objawień ich (pseudo)proroków
skoro dalej manipulujesz to przypomnę:
10 przykazań zostało im dane w zestawie z wszystkimi innymi prawami i przykazaniami, jak cytowałem poniżej Izraelici przysięgali że dotrzymają ich wszystkich, w zestawie z ofiarowywaniem zwierząt, akceptacją niewolnictwa itp. itd.
szczytowym osiągnięciem było panowanie Salomona (który jak na mędrca przystało, jakby na końcu wykroczył ponad to), a wcześniej Dawida, twojego Tomku idola, który oprócz innych osiągnięć, zdolności i cech, znany był również m. in. z rabunków cudzego mienia i czystek etnicznych, rasowych, religijnych na całkiem dużą skalę... czyli ludobójstwa?
wszystko albo większość w oparciu (?) o te zasady i przykazania
więc jeśli chodzi o dekalog to obowiązuje on Żydów, a mi zwyczajnie nie przeszkadza : )
-
Biblijne korzenie żydowskiego rasizmu:
"chociaż żydowski rasizm ma korzenie biblijne badacze tego fenomenu (oraz dezinformatorzy) w ogromnej większości dopatrują się korzeni żydowskiego rasizmu w Talmudzie. "
https://opolczykpl.wordpress.com/2014/10/12/biblijne-korzenie-zydowskiego-rasizmu/
-
http://innemedium.pl/wideo/mieszkaniec-kosowa-oglosil-sie-wcieleniem-hitlera
Mieszkaniec Kosowa uważa się za wcielenie Adolfa Hitlera :-)
-
Wibracje osobiste (czyli wieczne imię) są różne, nawet nie harmonijne.
No, ale facet ma pomysł na zarabianie.
-
Wibracje osobiste (czyli wieczne imię) są różne, nawet nie harmonijne.
No, ale facet ma pomysł na zarabianie.
Czytałem też o osobach, co do których były podejrzenia, że to Hitler, któremu udało sie uciec do jakichś krajów Am. Płd., ale po tych zdjęciach widać, że to są inne osoby, inna energia, choć fizycznie podobieństwo było duże. Zdaje się więc że nie przeżył.
-
Ja odnalazłam swoje poprzednie wcielenie i jest nim żydówka.
Nie ma wątku o Żydach więc tu o tym napiszę.
Wczoraj poczułam duży lęk przed posiadaniem większych pieniędzy. I okazało się że to lęk z poprzedniego wcielenia, sprzed wojny. Żydzi dośaidczali wtedy wielkiej nienawiśći ze strony Polaków za to że mieli dużo pieniędzy a była to nienawiść do żydostwa. Boję się miec pieniądze żeby znów nie czuć tej nienawiśći innych do mnie.
Zastanawia mnie czy przed wojną w stosunku do Żydów używało się terminu Żydostwo?
-
to jest wcielenie w którym umarłaś w czasie wojny? i to jest następne? czyli masz prawie 70 lat czy miałaś długą przerwę? ;)
-
Czy uzywalo sie takiego terminu odnosnie Zydow, tego nie wiem. Wiem natomiast, ze Zydzi od czasu do czasu wlasnie ze wzgledu na swoja gospodarnosc, kupiecki talent tudziez ze wzgledu na swoich co poniektorych pobratymcow gloszacych idee Narodu Wybranego byli posadzani o rozne rzeczy (o konszachty z Diablem wlacznie) jak i o to, ze sie wywyzszaja i oszukuja innych i spotykaly ich za to przesladowania i lincze, natomiast do czasow II Wojny Swiatowej mieli sie u nas stosunkowo dobrze (na tle owczesnych monarchii absolutystycznych w Europie). Uzylem slowa stosunkowo, poniewaz juz od czasow Kontrreformacji czyli gdzies od drugiej polowy XVI w. w Europie, a szybko potem takze i w Polsce ludnosc pochodzenia zydowskiego, jako wyznajaca inna od katolickiej wiare, miala pod gorke (podobnie mieli tez ludzie wyznajacy Prawoslawie i inne odlamy religijne), i im blizej czasow wspolczesnych, tym miala gorzej (bo stad miedzy innymi zrodzil sie nasz ,,slynny" nietolerancyjny katolicyzm, ktory wczesniej roznil sie dosc znacznie od tego, co glosza dzisiejsi ojcowie Kosciola w Polsce). Niemniej nie czytalem o jakis ogromnych pogromach Zydow na terenie owczesnej Korony Polskiej i Panstwa Litewskiego. Nawet za rozbiorow zylo sie im u nas wzglednie dobrze i spokojnie, czego dowodem sa liczne pozostalosci dzielnic zydowskich w wiekszosci miast na terenie obejmujacym owczesna Rzeczpospolita Obojga Narodow.
Ostatnio czytalem o wypadkach, kiedy kraj nawiedzala dzuma lub inna zaraza i wtedy zdarzalo sie, ze z zadrosci szukano kozla ofiarnego, i szukano winnych rozpowszechniania zarazy wsrod Zydow ale jak mowie, byly to na tle owczesnej historii panstwa polskiego raczej incydenty, nie pospolite lamanie praw jakiejs szczegolnej nacji.
-
Po pierwsze to kobiecie nie liczy się lat
a po drugi e to długo siedziałam w astralu.
Zresztą miałam widzenie że umrę przed 70 tką.
-
Wczesniej mówiłas że nie pamiętasz swojego poprzedniego wcielenia i dlatego zaciekawiło mnie jak to jest teraz. Najprościej mi się sformułowało pytanie przez zapytanie o wiek.... :-)
ps
Rozwojowe kobitki nie przejmują się wiekim :-)
-
Od dawna mi się wydawało, miałam takie przypuszczenie że moja mama znała się kiedyś z Leszkiem.
A dzisiaj przypomniałam sobie że byli małżeństwem a ja byłam ich dzieckiem. Ale szczegółów nie będę opisywała.
-
Po pierwsze to kobiecie nie liczy się lat
a po drugi e to długo siedziałam w astralu.
Zresztą miałam widzenie że umrę przed 70 tką.
jak to wyglada od strony nie wcielania sie dlugo dokladnie? Czytalem, ze ponoc tylko nieliczne osoby/dusze moga na dluzej sie nie wcielac, wiekszosc inkarnuje gora po roku od swojej smierci biologicznej.
Pytam, bo tez mam wrazenie, ze dlugo nie bylo mnie tutaj, na planie ziemskim, stad przypuszczam takie pogubienie w realiach tutaj; ja gdzies pamietam czasy, kiedy byl bardzo surowy podzial na klasy spoleczne i zasady, ale mialo to - dla mnie - ten plus, ze albo pochodzilem z dobrze sytuowanej rodziny albo umialem przebic sie do klasy stojacej wyzej. A dzis odnosze wrazenie, ze mozna wszystko i nic zarazem, ze nawet jak cos osiagniesz to za przyslowiowe piec minut mozesz wszystko stracic bo zamiast podzialu klasowego rzadzi niestabilna ekonomia i podaz. Ponoc to jest dobre, bo pozwala na swobodniejszy przeplyw, na zmienianie rol spolecznych, szybszy awans ale ja sie w tym calkowicie gubie. Brak mi jakies stabilizacji ekonomiczno-panstwowej, charakterystycznej dla epoki z przed konca II Wojny Swiatowej.
Inga, mozesz cos podpowiedziec odnosnie tematu?
-
Ja przez cały ten okres usiłowałam się wcielić ale nie mogłam się zaczepić do macicy. Autodestrukcja mi na to nie pozwalała.
Ale są inne przypadki.
Razem z moją regreserką wyciągałyśmy z astrala Cooka, który tam siedział do tej pory od czasów śmierci na Hawajach około 200 lat temu. Siedział tam tak długo bo umarł w takich okolicznościach, że nie mógł się oczyścić z emocji które ta śmierć spowodowała. Był wobec nich bezsilny i dopiero jak regreserka go z nich oczyściła to mógł się wcielić. Inne osoby, Hawajczycy też tam siedzieli od 200 lat, po tym jak ich wysadziłam w powietrze. Do tej pory byli w szoku po tej śmierci.
Natomiast mój inny przyjaciel siedział od wielu lat w astralu bo się bał zemsty za to co zrobił ludziom. Dopiero gdy go uspokoiłam i wyjaśniłam że już nikt na niego nie poluje, poczuł się bezpiecznie i się wcielił.
Nie wiem na jakiej zasadzie te dusze potrafią tam siedzieć. Zresztą nieraz się słyszy o duchach straszących gdzieś na zamkach. Ci ludzie też nie potrafią się wcielić.
-
On zginal straszna smiercia, chyba sie meczyl sporo zanim oddal ducha.
Ja nie mam pamieci poprzednich wcielen, jedynie przeczucia ale jak czytam opisy historyczne bitew i tego, w jaki sposob dokonywano jeszcze 200 lub 300 lat temu egzekucji na ludziach to sie nie dziwie, ze maja tak traumatyczne wspomnienia.
Jedyne, co mam to luzne skojarzenia z jakimis epokami. Do nie dawna np. odrzucalo mnie od calego Sredniowiecza i dopiero teraz moge w miare spokojnie czytac o tej epoce, choc np. Anglia czy Niemcy ciagle wywoluja u mnie odraze i lek. Nasza polska historia wrecz przeciwnie: opisy bitew i splendoru fascynuja mnie, choc wolalbym nie wiedziec, z jakiego powodu (bo bylismy rownie okrutni dla swoich poddanych jak ludzie gdzie indziej).
Ale za to w ogole nie ,,rusza" mnie II Wojna Swiatowa. Ani lek ani ciekawosc. Totalna pustka. Zero zainteresowania poza wiadomym obrzydzeniem dla postepkow nazistow czy bolszewikow. Ale to typowo ludzkie raczej. Wnioske chyba taki, ze nie bylo mnie wtedy tutaj raczej.
Czasami zazdroszcze Wam tych wspomnien, moze wtedy wyszloby czemu sie tak gubie w obecnym wcieleniu i swojego miejsca nie moge znalezc...
-
Widzę że dobry jesteś z historii jeżeli wiesz jaką śmiercią zginął.
"Czasami zazdroszcze Wam tych wspomnien, moze wtedy wyszloby czemu sie tak gubie w obecnym wcieleniu i swojego miejsca nie moge znalezc..."
A ja na twoim miejscu poszukałabym we wczesnym dzieciństwie, poprze nawiązanie kontaktu ze swoim dzieckiem wewnętrznym.
-
jak czytam opisy historyczne bitew i tego, w jaki sposob dokonywano jeszcze 200 lub 300 lat temu egzekucji na ludziach to sie nie dziwie, ze maja tak traumatyczne wspomnienia.
,
W czasie II wojny, wywieziono do obozu w Niemczech harcerkę, Polkę. Została ŚCIETA ! TOPOREM.
-
Widzę że dobry jesteś z historii jeżeli wiesz jaką śmiercią zginął.
"Czasami zazdroszcze Wam tych wspomnien, moze wtedy wyszloby czemu sie tak gubie w obecnym wcieleniu i swojego miejsca nie moge znalezc..."
A ja na twoim miejscu poszukałabym we wczesnym dzieciństwie, poprze nawiązanie kontaktu ze swoim dzieckiem wewnętrznym.
Lubie bardzo historie i to dla mnie jak narazie jedyny sposob na konfrontacje z poprzednimi wcieleniami. Odczuwam spory lek przed regresja, mozliwe ze albo jeszcze nie czas albo cos niezle narozrabialem, skoro tak jest.
Tez mi sie wydaje, ze to idzie z dziecinstwa. Generalnie za dziecka bardzo nie lubilem szkoly i rowiesnikow, bo sporo mi dokuczali a szkola tez zbytnio do nauki i kreaytownosci sie nie przyczynila i wlasciwie to sie ciagnelo potem jeszcze dlugo, przez szkole srednia i pozniej. Stad chyba nabralem tak duzej niecheci do rozwijania wlasnego potencjalu tutaj. A teraz jest mi to robic o tyle trudniej, ze po pierwsze zyjemy w kraju w jakim zyjemy (gdzie trudno jest wiekszosci z nas), po drugie nie majac jakiegos ,,asa" w rekawie trudniej sie jest przebic gdziekolwiek. Dlatego ciagnie mnie do wyjazdu, byc moze inny kraj da mi lepsza energie, gdzie bede mial ochote spelniac sie kreatywnie i gdzie ludzie niejako zachecaja do dalszego rozwoju (chocby w pracy, uwazam ze atmosfera w niej jest kluczem do sukcesu zawodowego).
-
Hej "wszedzie dobrze gdzie nas nie ma".....ha ha zart tylko. Moze powiedziec wszedzie jest to samo, musisz miec pomysl na siebie i jeszcze troche szczescia. Za granica jest inaczej inna mentalosc, ale nikt nie czeka na ciebie z kwiatkami w reku.
Jestem kobieta, mam meza, moze jest mi latwiej sie utrzymac, ale kazdy cos chce, probuje sie spelniac i byc zadowolonym. Powiem tak moze jest wiecej szans na zachodzie, ale trzeba je sobie znalesc, wykreowac i aby cos znalesc co ludzie beda chceli od ciebie jest podstawowym wymogiem.
Ja czesto sie zastanawiam - czego ludzie tutaj potrzebuja, co moge im dac, aby oni byli zadowoleni i ja szczesliwa?
Jesli to wiesz bedzie tobie latwiej sie ustawic w zyciu gdziekolwiek znajdziesz twoje miejsce na ziemi.
-
Wiem o tym. Na pewno bede musial podszlifowac jezyk. Mimo ze znam go w miare dobrze, to jednak aby skonczyc np. specjalistyczny kurs czy szkole, bede musial troche pozyc tam aby zaczac w mig lapac to, co mowia ludzie. No i kwestia zawodu: na pewno bede miec troche bardziej pod gorke, bo mnie osobiscie interesuja rzeczy niszowe, nie te skierowane do szerokiej gamy ludzi a bardziej te wyspecjalizowane, odnoszace sie do konkretnego klienta lub dzialania. Wiec zobaczymy...wiem, ze tutaj w Polsce raczej na pewno nie mam szans na robienie tego, co bym chcial wiec pozostaje mi wyjazd. No i kwestia zarobkow. W Polsce nie mam szans na wlasne mieszkanie, a mieszkac na stancji nie chce, bo to jest meczace na dluzsza mete. A tam ludzie dosc latwo osiagaja materialny stopien bycia, jesli maja stala prace.
-
Dasz rade, duzo polakow umie sie przebic. Wazne, abys sie rozwijal duchowo bo to pomaga w zyciu no i kreowal. Nieraz trzeba cierpliwosci, ale jesli czegosc chesz osiagniesz. Tylko moja rada kieruj sie intuicja. Jak cos nie idzie, to odpusc i zadaj pytanie dlaczego nie idzie. Nie rob cos na sile, bo wtedy najprostsza sprawa moze utknac w martwym punkcie.
Korzystaj z pomocy innych, pytaj szukaj na wlasna reke i inwestuj w siebie. W swoj rozwoj duchowy.
-
pkrl5758
Jestem w efie od 91, moja znajomość niemieckiego jest prawie żadna, ale nie było jeszcze czegoś takiego , żebym sobie jakejś sprawy w urzędzie nie ,, załatwił ''.
Od początku mojego pobytu w tymże efie , jeżdę każdego roku , na 6 miesięcy do Polski i częst słyszę : jesteś już tak długo w Niemczech a jeszcze nie znasz niemieckiego. Moja odpowiedź jest zawsze taka sama : nie po to przyjechałem do efu żeby uczyć się języka.
-
A jak radzisz sobie w takim razie z praca, jesli to nie tajemnica?
Dla mnie emigracja bedzie sie wiazac raczej z dluzszym, jesli nie stalym pobytem, stad chec inwestycji w taki wyjazd wlasnych umeiejtnosci i nabycia nowych, ktore pozwola mi sie bardziej zaklimatyzowac. Jezyk chce i musze znac, aby moc zajmowac sie tym, czym chcialbym sie zajmowac tam no i paradoksalnie, fajnie jest wiedziec, o czym do Ciebie ktos mowi, chocby po to, aby moc bez przeszkod porozmawiac na kazdy temat. To skutecznie obniza poziom wyobcowania, a ma inne atuty jeszcze :).
-
WG,
nie po to przyjechałem do efu żeby uczyć się języka.
.
Niesamowite.
Ooo, a po co ? :)
Jakiś cel był ?
-
Wniebowzięcie
Widzę że masz coś co cię łączy z muzułmanami.
-
Tess
Cała rodzina i moi przyjaciele już tam byli , no i bardzo mi ich brakowało.
I czułem się fatalnie. Samotność gryzła jak żółte psisko.
Z perspektywy czasu okazało się , że dobrze zrobiłem i jestem z mojej decyzji oraz z tego mojego pobytu jestem zadowolony.
-
WG,
To miłe, że jestes zadowolony z decyzji, którą wtenczas podjąłeś :))
A co do języka to, proszę, powiedz mi, czy istotnie nie mówisz po niemiecku ?
Po 24 latach pobytu ?
Czy to tylko blef z twojej strony ;)
-
Tess
Dużo rozumię ,natomiast mówię bardzo kiepsko i bezokolicznikowo ,
Znam bezbłędnie kilkadziesiąt najbardziej potrzebnych mi zwrotów i wyrażeń.
Podczas rozmów z Niemcami nigdy nie spotkały mnie z ich strony jakieś pogardliwe czy też śmieszne reakcje na mój niemiecki. A często bywało tak ,że po moich pierwszych słowach odbierali mnie jako osobę , która zna dobrze ich język.
-
:)
-
pkrl5758
Odpowiem trochę później, ponieważ mam kłopoty z kompem , a że udzielam się w różnych miejscach to mam ,,zaległości " i nie wiem od czego zacząc.
Pozdrawiam
-
W tym temacie, poszukiwanie poprzednich wcieleń, chcę coś napisać. Bo chyba coś konkretnie znalazłam.
I czuję, że muszę to napisać :)
Leszek wspomniał, że najkrótszy okres miedzy wcieleniami to 12 m-cy + 9 m-cy na ciążę.
Otóż, do ubiegłego roku, sądziłam, że w moim ostatnim wcieleniu zostałam podczas wojny skazana ( oskarżona pod wpływem intrygi, donosu, skazana i zamordowana - chyba w obozie w Niemczech ). Osoby "intrygująco/skazujące" to istoty z mojej obecnej pracy :( Karma - musi być oczyszczona . Mniejsza z tym.
Więc myślałam dotąd, że to właśnie TO było moje poprzednie wcielenie.
Kiedyś, kiedy jeździłam intensywnie na warsztaty regresingu, dość spontanicznie i jakby nie na temat ( co znaczy, że jeszcze wtedy nie miałam tego przerabiać, to nie był ten czas ), przypominałam sobie , że jeszcze się w międzyczasie rodziłam i umierałam jako dziecko. Ale nie traktowałam tego serio, bo myślałam, że podpinam się pod wspomnienia rodzinne, miałam rodzeństwo, które zmarło.
Dopiero w zeszłym roku dowiedziałam się, że to JA jeszcze dwa razy "zdążyłam nawrócić" ;))
Otóż gdy byłam dzieckiem, to latem do moich obowiązków należało pójście na cmentarz i dbanie o kwiatki na grobach mojego braciszka i siostrzyczki. Grabiłam, podlewałam te kwiatki. Siadałam sobie obok i coś tam "do nich" mówiłam. Głównie, że szkoda, że umarli, bo miałabym rodzeństwo i miałabym z kim sie bawić.( Mam brata ale on jest starszy ode mnie 9 lat i nigdy za bardzo więzi miedzy nami nie było)
Ale specjalnego smutku nie czułam wtedy.
Czyli zarówno braciszek jak i siostrzyczka - to byłam ja !
To był szok. Ale jednocześnie ulga :) Coś pojaśniało.
A co do tego czasu jaki jest potrzebny między inkarnacjami.
Mam dokumenty rodzinne, tzw "Książkę rodzinną", pamiątka po moich rodzicach ( tu chciałam napisać "nieżyjących rodzicach" - ale to mijałoby się z prawdą. Wiem, że żyją :)) ).
I tam jest napisane, że braciszek zmarł 23 lutego ( żył 20 dni ), a siostrzyczka urodziła się 1 listopada następnego roku ( żyła pół roku ).
Między lutym - smiercią a listopadem - narodzinami następnego roku mija - 12 m-cy + 9.
Szybko poszło . Na styk wręcz ;)
Dzieci umierały bo widać ewidentnie bały się tego wcielenia.
Co do mnie bezposrednio.
Gdy juz mama zaszła ze mną w ciążę, to będąc w jej połowie, dźwignęła miskę z mokrym praniem. Ciężkie to było, więc dostała potężnej przepukliny. Lekarz jej powiedział, że albo mnie usunie i będzie żyć, albo zaryzykuje urodzenie mnie i może umrzeć.
Wybrała naturalnie to drugie.
Tak, że zaczęło się coś takiego.
"Lepiej ty żyj - ja sobie umrę. Nie żyj ty mamo, ja jeszcze się przecież nawet nie urodziłam". Itd, itp. Dziwna i okropna sprawa.
( na regresingu wielokrotnie odreagowywałam medytację wymiany - dosłownie prawie co sesję. Brud nazbierany, że szok ! Nawet teraz, a właściwie do niedawna, gdy kogoś dajmy na to pomasowałam, np bratową bolał bark - pomasowałam i ... ledwo do domu doszłam ! A ona mi dzwoni szcęśliwa, że jaka ulga ! Przestało boleć :))
A ile ludzi mi się wyżalało ! . Ludzie czasem traktują drugiego człowieka jak odkurzacz na swoje brudy !
No ale z tym moim urodzeniem - zdarzył się cud.
Mama przeżyła. Urodziłam się całkiem normalnie. W domu - odebrał mnie tata . Z położną w tle ;)
Pamiętam jego mocne, męskie dłonie. Takie "pewne", "stabil" :)
Tylko ... No własnie. Przez pół ciąży obie żyłyśmy ze śmiercią na ramieniu. Wibracja śmierci.
Zaważyło na dalszym życiu.
Nie od razu wyszło. Dużo później.
Podsumowując.
Człowieczek taki czasem odważnie się decyduje. Mówi sobie "No to idę. Już czas . Trzeba się zmierzyć" :)
Ale potem "wymięka". I im bardziej ku wyjściu, tym większe przerażenie go ogarnia. Bo wie ...
I może jest czasem taka szansa, opcja, ze kiedy urodzi sie w trochę innej konfiguracji, ciut ciut innej, na przykład jedno z rodziców bedzie "lepszym wariantem", albo polepszy sie sytuacja polityczna, finansowa. Czy coś ;)
Nie twierdzę, że totalnie.
Ciut, odrobinkę. Z małymi modyfikacjami.
To może zmierzy sie ze swoja karmą w bardziej komfortowych warunkach ? :)
Bo może dziecko chce się spotkać tylko z jednym z rodziców, bo albo maja wspólną karmę albo wie, że to właśnie ten rodzic, pomoże mu mimo wszystko.
A tu, jeżeli tenże rodzic tkwi w jednej, relacji no to nie ma wyboru.
I czas się wcielać. Tylko potem okazuje się, że coś ten drugi rodzic jest albo zły, albo w ogóle nieistotny. Nie ma więzi.
I czasem jest tak, że po poczęciu rodzice sie rozstają. Nic np ojca do dziecka nie ciagnie. Bo nie maja "wspólnych tematów" :))
Są z innych bajek.
-
Często dotąd spotykałam się z poglądami rozwojowców, niektórych oczywiście, ze rodzice to przypadek, obce dusze. No taka zależność bezemocjonalna, karma. Wszystko na zimno i takie tam.
Otóż uważam, ze to jest eskapizm. Uciekanie od sprawy. Nie ma przypadków ! Relacja z rodzicami to nie jest przypadek.
Może się zdarzyć czasami, że jedno z rodziców, albo matka albo ojciec, 'jest bo jest, bo ktoś musiał byc do pary' - choćby na ten moment.
Lecz generalnie związki z rodzicami to są najsilniejsze karmicznie związki jakie znam !
I ucieczka, narzekanie, trwanie w transie użalania się, granie ofiary tej relacji, nic nie da !
Trzeba sie temu przyjrzeć, zaakceptować i coś z tym zrobić.
Na przykład powierzyć lub nieustannie powierzać ją do skutku, do odczucia poprawy, Bogu, i prosić go o uzdrowienie jej w Jego Miłości, Świetle i Jego Mocą.
-
Lecz generalnie związki z rodzicami to są najsilniejsze karmicznie związki jakie znam !
Też tak uważam. I nie ma przeproś :). To trzeba przepracować, bo inaczej to tylko pudrowanie noska zamiast realnej zmiany.
-
Też tak uważam. I nie ma przeproś :). To trzeba przepracować, bo inaczej to tylko pudrowanie noska zamiast realnej zmiany.
i tak głośno myślę, czy bez korzystania z metod jest możliwym rozpoznanie prawdziwych intencji dla których dorosłe dziecko czuje wewnętrzny przymus doprowadzać jednego z rodzicow do zdrowia mimo, że reszta rodziny olała sprawę dawno
może to misja i jeszcze więcej złego niż dobrego niesie
Tess, pięknie opisałaś :) odważna duszo gratuluje wytrwałości !
te odczucia nad grobem - doświadczam nad 1 :)
-
Wilson,
Dziękuję :)
Jedna z osób profesjonalnych - nie wiem jak okreslić jej profesję, tyle tego :) - powiedziała "Duszo, dlaczego tyle wzięłaś na raz ?". Ja nie wiem dlaczego. Ale jak juz to konkretnie ;))
A z tym te odczucia nad grobem - doświadczam nad 1 :)
- wiesz to jest o tyle fajne, że wiesz, że jest na pewno reinkarnacja. Rozmyslasz wtedy co i jak było, masz "dowody" :)
I stąd już lżejsza droga do postanowień, wniosków.
A co przymusu.
Przymus po jakims czasie może zrodzić bunt.
Lepiej by było jakby twoje działania wynikały ze współczucia.
A już najpiękniej z Miłości :)
-
i tak głośno myślę, czy bez korzystania z metod jest możliwym rozpoznanie prawdziwych intencji dla których dorosłe dziecko czuje wewnętrzny przymus doprowadzać jednego z rodzicow do zdrowia mimo, że reszta rodziny olała sprawę dawno
może to misja i jeszcze więcej złego niż dobrego niesie
Wydaje mi się, że jest to możliwe. Przy dużej uważności.
Można spróbować opisać tę relację gdzieś na kartce. I zwrócić uwagę na "nieadekwatne" słowa. Np. u mnie w domu jak byłam chora i kaszlałam to mówiono mi "Nie zdychaj". I dla mnie to wydawało się normalne. Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że do człowieka nie mówi się "nie zdychaj". Tak się mówi np do psa.
Jeżeli chodzi o relacje to takim uświadamiającym pytaniem jest pytanie do podświadomości: "A tak naprawdę to za kogo on (ten rodzic ) mnie ma"?
To jest pytanie o funkcję jaka się pełniło w rodzinie i wobec tej osoby. Podświadomość wie.
Tyle co mi na razie przychodzi do głowy...
-
Można tez w sumie dać bezpośrednie polecenie do podświadomości np
"Ja .... z bożą pomocą uwiadamiam sobie wszystkie moje intencje w stosunku do ....... To bezpieczne, mądre i w porządku gdy uświadamiam sobie wszystkie moje intencje w stosunku do... "
No i modlitwa o oczyszczenie intencji:
Niech wszystkie moje intencje w stosunku do ....... zostaną oczyszczone i jako czyste niech wrócą do mnie.
Jak zostaną oczyszczone to wszystko stanie się jasne.
-
Diękuję za inspirację Lilliole :)
podobnie kombinowałam , a to pytanie to strzał w 10 !
na koniec okazuje się, że ja już parokrotnie uświadamiałam sobie sedno czemu u mnie i u niej takie postawy i dlaczego ale ja nie ufam sobie ani nie wierze w siebie na tyle, ze wciaz szukam sytuacji, w której jesli ktos z zewnatrz mi cos powie to tojest prawda a jesli nie to nie i ja jestem w błedzie
stale ciężko wierzyć w siebie kiedy wedle osadu mamy jest smrodem , leniem i kupą gówna a jak ma dobry nastrój to jednak zdolną i sprytną dziewczyną z talentami, która potrafi z ludźmi być i radośnie się przejawiać
i stale się dziwię czemu mi tak na jej miłości i akceptacji zależy mimo dorosłości
Pozytywne na pewno jest to, że już teraz widząc jakich fajnych rodzicow maja inne dzieci , takie rodzące się choćby znajomym wybieram dla siebie już teraz lepszą opcję na przyszłość, ciekawa jestem na ile się uda :))
-
na koniec okazuje się, że ja już parokrotnie uświadamiałam sobie sedno czemu u mnie i u niej takie postawy i dlaczego ale ja nie ufam sobie ani nie wierze w siebie na tyle, ze wciaz szukam sytuacji, w której jesli ktos z zewnatrz mi cos powie to tojest prawda a jesli nie to nie i ja jestem w błedzie
Ja tez tak miałam. Nie ufałam sobie totalnie. Nadal jeszcze ciesze się jak ktos potwierdza moje czucie czegoś. Chociaż ma to juz coraz mniejsze znaczenie.
Pamiętam jak po raz pierwszy zaczęłam sobie uświadamiać, że to wszystko co czułam od dzieciństwa, moje postrzeganie nie było jakimś zmyśleniem jak mi wmawiano , lecz było zgodne z rzeczywistością. Płakałam ze wzruszenia. To było jak powrót do domu. Świadomość, że moge sobie ufać daje mi mnóstwo siły.
Wg mnie to jest tak, że jeżeli coś myślisz, w coś wierzysz - to możesz się mylić, ale jeżeli coś czujesz to na pewno tak jest.
-
Wg mnie to jest tak, że jeżeli coś myślisz, w coś wierzysz - to możesz się mylić, ale jeżeli coś czujesz to na pewno tak jest.
,
Lilliole - piękne :)
"Czucie i wiara silniej mówią do mnie
Niż mędrca szkiełko i oko". Mickiewicz.
Zaufać temu - trudna sprawa :)
-
Pytanie do bardziej ,,zakreconych" :).
Powszechnie uwaza sie, ze miedzy smiercia a narodzinami istnieje 12 miesiecy pobytu w tzw. astralu plus 9 miesiecy na ciaze. Czyli daje nam to 12 + 9 = 21 miesiecy poza cialem fizycznym/materia.
Proboje od dawna dociec, dlaczego nie moge przypomniec sobie ostatniego wcielenia (jakkolwiek by to mialo wygladac - czy to odczuc, czy cos zauwazyc itp.). Co jakis czas przepytuje dyskretnie rodzine o rozne fakty z mojego i ich zycia a dzisiaj wypytalem czy mniej wiecej w tym samym okresie, kiedy przypadalaby moja ostatnia ,,smierc" (to jest 21 miesiecy przed moimi narodzinami na tenczas) ktos bliski (rodzina lub znajomy) nie odszedl. No i okazalo sie, ze jednak nie. Ale co znamienne, dowiedzialem sie o dacie slubu moich rodzicow. Byl to 11 lutego, czyli bardzo silna liczba mistrzowska 11/2. W portrecie numerologicznym moj tzw. pierwszy okres zycia (czyli w nazewnictwie ezoterycznym cykl forumujacy) to wlasnie 11/2. Przypadek?
I teraz: czy mozliwe, ze skoro mama az tak silna osobowsc, Ego, czy mozliwe jest abym siedzial nieco dluzej w astralu niz zwykli ,,smiertlenicy"? ;). Pytalem tez, czy kapke wczesniej ktos z rodziny nie odszedl ani czy jacys szczegolnie bliscy znajomi moich rodzicow nie pozegnali sie ze swiatem ale kompletnie nic. Dopiero kilka lat do tylu odnotowalm smierc matki mojej matki. Duzo wczesniej, bo az ponad dwadziescia lat (czy nawet trzydziesci) zmarl ojciec mojego ojca. Czyli to troche dlugo jak na przebywanie w astarlu miedzy kolejnymi wcieleniami. Nurtuje mnie to, bo na stowe z moimi obecnymi rodzicami laczy mnie karma a ponoc najczesciej inkarnujemy w obrebie tej samej grupy dusz, czesto na przemian jako dzieci i rodzice, przyjaciele, rodzina. A u mnie sladow brak. Osoba, ktora robila mi portret astrologiczny powiedziala, ze moja dusza pochodzi z gwiazd i jest to moje pierwsze wcielenie ziemskie. Oczywiscie potraktowalem to jako duza alegorie bo na pewniaka juz wczesniej po Ziemi sobie chodzilem tu i tam ale i tak interesujace jest ten brak pamieci karmicznej z okresu otstaniego wcielenia/wcielen, tak mniej wiecej do jakis 100 lat od chwili obecnej.
Dodam, ze jak narazie tylko taka droga umozliwia mi badanie moich wcielen, wiec pytam :).
-
Osoba, ktora robila mi portret astrologiczny powiedziala, ze moja dusza pochodzi z gwiazd i jest to moje pierwsze wcielenie ziemskie. Oczywiscie potraktowalem to jako duza alegorie bo na pewniaka juz wczesniej po Ziemi sobie chodzilem tu i tam
niekoniecznie jest w tym sprzeczność, zależy z czym się utożsamiamy, Duch wysyła jakimś tam kanałem swoją cząstkę-duszę/swoje cząstki które jakoś tam krążą w cyklach reinkarnacji np. tej planety, czasem może być tak, że jak one gdzieś tu poutykały na amen, to wydziela z siebie i wysyła jakąś kolejną w "trybie awaryjnym" np. z misją odnalezienia i uwolnienia tych wcześniejszych... i dla takiej duszy jest to tutaj pierwsze wcielenie... ale już z ciężką ziemską karmą
: )
-
niekoniecznie jest w tym sprzeczność, zależy z czym się utożsamiamy, Duch wysyła jakimś tam kanałem swoją cząstkę-duszę/swoje cząstki które jakoś tam krążą w cyklach reinkarnacji np. tej planety, czasem może być tak, że jak one gdzieś tu poutykały na amen, to wydziela z siebie i wysyła jakąś kolejną w "trybie awaryjnym" np. z misją odnalezienia i uwolnienia tych wcześniejszych... i dla takiej duszy jest to tutaj pierwsze wcielenie... ale już z ciężką ziemską karmą
: )
Moglbys nieco bardziej sprecyzowac? Bo troche nie zlapalem tego, co napisales :).
-
troche nie zlapalem tego
- no bo to zależy z czym się utożsamiamy czy jaki punkt widzenia/jakie założenia przyjmiemy , gdy patrzymy na siebie tutaj jak na wcieloną cząstkę naszego Ducha, którym wciąż jesteśmy, to jest to bardziej zrozumiałe, a gdy patrzymy na siebie tutaj wcielonych, jak na wszystko czym jesteśmy, to już mniej
-
No ja zdecydowanie traktuje siebie i moje poprzednie wcielenia jako Dusza, ktora inkarnuje sie raz za razem w nowe ciala. Nie robijam tego na czaste Ducha itp. Stad moje watpliwosci. Ale wracajac do glownego tematu - co sie musialo stac, ze nie mam pamieci ostatniego wcielenia? (A moze mam tylko nie traktuje tego jako wspomnien?)
-
niekoniecznie jest w tym sprzeczność, zależy z czym się utożsamiamy, Duch wysyła jakimś tam kanałem swoją cząstkę-duszę/swoje cząstki które jakoś tam krążą w cyklach reinkarnacji np. tej planety, czasem może być tak, że jak one gdzieś tu poutykały na amen, to wydziela z siebie i wysyła jakąś kolejną w "trybie awaryjnym" np. z misją odnalezienia i uwolnienia tych wcześniejszych... i dla takiej duszy jest to tutaj pierwsze wcielenie... ale już z ciężką ziemską karmą
: )
Teraz dopiero cos poczulem....napisales: czasem może być tak, że jak one gdzieś tu poutykały na amen, to wydziela z siebie i wysyła jakąś kolejną w "trybie awaryjnym" np. z misją odnalezienia i uwolnienia tych wcześniejszych. Wiesz, ja odkad pamietam, to znaczy gdzies tak od czasow dorastania mialem ciagle wewnetrzne poczucie, ze ja mam cos tutaj znalezc, ze mam cos/kogos? odnalezc, poszukiwac. Stad bierze sie chyba moj ped do coraz to nowych zainteresowan ale i tez ciagly wewnetrzny glos nakazujacy szukac, ale nie wiem dokladnie czego. Byc moze czegos, co samo kiedys postawione zostanie mi na drodze.
-
- co sie musialo stac, ze nie mam pamieci ostatniego wcielenia? (A moze mam tylko nie traktuje tego jako wspomnien?)
może być tak, że tego nie akceptujesz, albo używając modelu cząstek : ) jest to wciąż aktywny wpływ m. in. zaślepień, presji i ograniczeń tej poprzedniej , albo jedno i drugie
wewnetrzne poczucie, ze ja mam cos tutaj znalezc, ze mam cos/kogos? odnalezc, poszukiwac.
pisałeś coś o silnym ego wcześniej, bez ego funkcjonowanie tutaj raczej byłoby niemożliwe, ale jego przerost często zamyka kontakt z Duchem i tworzy zaślepienia, ego związane jest z pragnieniami i może być tak że to czy inne pragnienie masz wpisane "odgórnie" jako taki "rdzenny" element, jednocześnie używając modelu cząstek : ) nie tylko ty szukasz tutaj tego co się zgubiło ale i w drugą stronę, niestety polega to również na tym, że często nieświadomie odnajduje się zgubę czy patrząc z drugiej strony : swego zbawcę na którego się czekało : ), ale samo to nie sprawia, że dokonuje się uwolnienie i wtedy tworzy się b. silne i trwałe energetyczne połączenie ( co zrozumiałe ze względu na naturalne powinowactwo Ducha), jak wspomniałem powyżej doświadcza się wtedy również wpływu ego, myśli, emocji itp. wszelkich obciążeń, przekonań itd. tej czy innej cierpiącej cząstki, więc gdy jest to np. psychopata o silnym umyśle ; ) , wtedy może wręcz nami zawładnąć, najczęściej w jakiejś mierze i % współtworzy naszą osobowość
-
Moze byc jak mowisz :). A! Jeszcze cos, co zapamietalem z czasow dziecinstwa: rodzice bardzo czesto powtarzali, ze ja w ogole ani uroda ani charakterem nie przypominam zadnego znanego czlonka rodziny. To tez moze tlumaczyc ,,obce" pochodzenie, czyli ze wybralem sobie rodzicow nie przypadkowo i ze chyba sporo musialem sie napocic aby wybrac takie a nie inne polozenie geograficzne. Cos mam przeczucie, ze jednak troche moglem posiedziec sobie w tym astarlu i ,,pogrymasic" zanim sie znowu wcielilem.
-
http://innemedium.pl/wideo/chlopiec-ze-stanow-zjednoczonych-powiedzial-ze-w-poprzednim-zyciu-byl-czarnoskora-kobieta
-
Cytat Frisky'ego o karmie - ciekawy
http://ewolucja.net/karma.html
Rozróżnia się co najmniej 8 rodzajów karmy:
1-karma pojawiająca się jako skutek w tym samym życiu,
2-skutki karmiczne pojawiające się w następnym życiu,
3-skutki karmiczne ciągnące się przez kolejne żywoty,
4-karma, której rodzaj odpłaty jest określony,
5-karma o nieokreślonym rodzaju odpłaty,
6-karma, której czas odpłaty określony,
7-karma, której czas odpłaty jest nieokreślony,
8-karma, której zarówno czas i zawartość odpłaty nie są określone.
« Ostatnia zmiana: 2014-10-04, 16:49:35 wysłana przez Frisky »
-
Karma rodowa
siła rodu i karmy rodowej wg tej samej pani:
http://slipinska.pl/?p=446
-
Z postu Mirka - na czasie ? :))
Ciąg przyczynowo-skutkowy o którym piszesz jest kolejną złudą. Tylko wydaje się, że jak nauczysz się na egzamin to na pewno dostaniesz piątkę, a jak nie nauczysz się to dostaniesz niedostateczny. Taki ciąg przyczynowo-skutkowy karma bardzo łatwo może zakłócić. Na pewno znasz ludzi, którzy uczyli się i na egzamin mieli "pecha", bo zapytano ich akurat o to czego nie wiedzieli. Ja zakłócałem ten ciąg na studiach. Po pewnych doświadczeniach, opracowałem modlitwę przed egzaminem i od tego momentu nie było ważne czy się uczyłem czy nie. Co najwyżej dostałem trojkę, ale bez względu na to czy umiałem czy nie, egzamin zawsze miałem zdany.
-
Kontrowersyjny wg mnie post
Przez tysiąclecia wiele napisano o karmie i oświeceniu. Część z tego, to próba zrozumienia nauk ludzi na skraju oświecenia. Część z kolei to "twórczość" nieoświeconych.
Tak naprawdę, życie jest po prostu ewolucją. Nie ma żadnych władców karmy. Karma to wypadkowa naszych intencji. Jeśli ktoś czyni źle, ale do podświadomości nie dociera, że krzywdzi innych poprzez swoje czyny, to nic mu za to nie grozi w następnych wcieleniach. Negatywna karma rodzi się w chwili, gdy zaczyna w nas pojawiać się świadomość swoich czynów.Wraz z tą świadomością rodzi się autodestrukcja karmiczna.
Nie zgadzam sie, ze jeżeli ktoś czyni źle, ale to do podświadomości nie dociera, to nic mu nie grozi w następnych wcieleniach.
Bo to by znaczyło że przez tysiąclecia całe zastępy demonów i strzyg, nie poniosą żadnych konsekwencji za swoje czyny. Ponieważ cos takiego jak poczucie, że wyrządzają krzywdę, jest im obce.
-
mi sie wydaje ze nie poniosą, mogą zostać unicestwione, ale raczej nie poniosą
-
Kontrowersyjny wg mnie post
Nie zgadzam sie, ze jeżeli ktoś czyni źle, ale to do podświadomości nie dociera, to nic mu nie grozi w następnych wcieleniach.
Bo to by znaczyło że przez tysiąclecia całe zastępy demonów i strzyg, nie poniosą żadnych konsekwencji za swoje czyny. Ponieważ cos takiego jak poczucie, że wyrządzają krzywdę, jest im obce.
One nie ponoszą konsekwencji bazujących na kreacji własnej z poziomów poczucia winy. ALe mogą ponosić konsekwencje bazujące np na tym że ktoś zemści się na nich za zło którego doświadczył. Pytanie - czy wobec braku poczucia winy taka zemsta może się wykreować? Chyba tak
-
Cała nadzieja w tym, że nie będą trafiać na same dobre dusze uwalniające się od relacji z nimi i PRZEBACZAJACE im :)
Bo inaczej to to wszystko nie ma dla mnie sensu !
Ta cała karma and stuff.
-
strzygi i demony to roboty (automaty) - one nie mają obowiązku doświadczać rzeczy tak samo jak reszta chociaż pewnie w wielu przypadkach mogą :-)
-
Większość pedofilów, kryminalistów to strzygi, demony. Politykierzy prowadzący ludzi ku złu od stuleci też.
I oni sie świetnie bawią ! Gwałcąc, kradnąc, bezdusznie patrząc na cierpienie.
Jeżeli za to nie poniosą konsekwencji to znaczy, że sprawiedliwość= konsekwecję należy wymierzać TU I TERAZ.
Z automatu.
-
A po co ci sprawiedliwośc skoro możesz mieć bezpieczeństwo w relacji ze strzygami i demonami? Zresztą na tym polega "wyższa" sprawiedliwość, że każdy dostaje od tych istot to co sobie sam wykreował. Ta wyższa sprawiedliwość jest zawsze zachowana i nie ma potrzeby jej "wymierzać" :-)
-
Tu nie o mnie chodzi.
I jeżeli by tak było istotnie, że 'oni' nie poniosą konsekwencji, to znaczyłoby, że ostatecznie na świecie istniałyby tylko te złe. Bo dobre byłyby przez nie zniszczone.
Generalizuję trochę ale celowo. Żeby coś podkreślić, nazwać...
-
Ja bym powiedział , że wielu (najwięcej?) takich "najgorszych sadystów i bandytów" to były te kochane aniołki z p. Hitlerem na czele. Nie ja wyciągnąłem temat polityki :P
-
Tess
Przesadzasz z generalizowaniem.
Mariusz dobrze odpowiedział.
Jeśli nie ma poczucia winy, nie ma też skutków wynikających z poczucia winy. Ale są inne skutki:
1. Silne presje złorzeczących ofiar, podpięte do ciala astralnego i przenoszone z wcielenia na wcielenie (nawet w formie węzłów karmicznych!).
2. Ciekawośc, jak to jest być po 2 stronie (to raczej nie u strzyg i demonów, a u UA).
3. Założenie, że to co robię, jest dobre, zmusza po pewnym czasie, by tej dobroci doświadczyć na własnej skórze.
4. Zalożenie, że to co robię, służy wyższym celom, w jakimś czasie doprowadzi do skonfrontowania z kimś, kto też słuzy wyższym celom.
5. Trzeba też wziąć pod wagę, że między krzywdzicielem, a jego ofiarą może powstać silny związek karmiczny, bazujący na poczuciu krzywdy i zemsty. Mo ze się on ciągnąć przez tysiące wcieleń. W tym czasie żadna ze stron nie dozna spełnienia! A im mniej go bedzie czuła, tym silniej będzie dążyć do spełnienia!
Zapewne to nie wszystko.
A poza tym, dlaczego miałabyś sama się mianować władcą karmy dla strzyg i demonów? :)
-
Fajnie Leszek napisałeś. Mariusz też.
To też mój temat, bo mam spore poczucie niesprawiedliwości i nie rozumie tego tematu do końca.
Bo tak sobie myślałam, że ok, wystarczy nie czuć się winnym i sprawa załatwiona. Bez sensu.
Każdy może poczuć się niewinny, bo dojdzie do tego, że ominą go skutki wyborów. Niby fajnie, ale jakoś nie do końca...
Achh...Karanie. Ostatnio sobie wypalałam coś takiego, że byłam istotą, w wyższych "światach" niż Ziemia, która ma wymierzać sprawiedliwość, by uczyć w ten sposób.
Dziwna sprawa. I ten temat się ciągnie u mnie jak flaki z olejem. Pś ma przekonanie, że trzeba karcić i karać, bo inaczej nie da rady. Chciałabym w końcu zrozumieć do końca
" jak to działa" i uzdrowić ten temat do końca.
-
Czy to są właściwe wnioski że skutki odczuć i emocji wracają w formie tendencji do odczuć i emocji, skutki myśli i słów podobnie, skutki neg. działań wracają w formie działania, czyli np. zewn. blokad działania , warunków zewnętrznych , albo neg. działań ze strony innych,tendencje emocjonalne i mentalne też mogą przechodzić w działania (również ze strony innych), ale nie muszą?
To co wysłaliśmy w ten wszechświat zapisane jest i przechowywane poza nami - we wszechświecie i wraca do nas z matematyczną precyzją w odpowiednim czasie i przyciąga określone sytuacje, to można mniej lub bardziej neutralizować,
to co stworzyliśmy i podtrzymujemy w sobie to samoograniczenia, którymi też przyciągamy określone stany i sytuacje, ta część zależy od nas i naszych wyborów
do tego dochodzi karma związków - niesione przez innych i zwracane nam przez innych ludzi skutki , które zależą już od wyborów innych np. zemsta/przebaczenie, można przed tym próbować uciekać :-)
-
Wnioski właściwe.
Ale trzeba pójść dalej i uzdrowić karmę :)
-
Żadnym władcą czyjejkolwiek karmy nie mam zamiaru absolutnie być !
Chodziło mi o to, czy jeżeli taka strzyga czy coś podobnego, wyrzadza krzywdę, to poniesie konsekwencje tych czynów czy nie ?
Ponieważ oni nie mają czegoś takiego jak poczucie winy, współczucie - to wynika z waszych wypowiedzi, że nie poniosą tej 'kary'.
Czyli nie ma to jak być jednym z nich - 'sie kradnie sie żyje'. I hulaj dusza piekła niet.
-
3. Założenie, że to co robię, jest dobre, zmusza po pewnym czasie, by tej dobroci doświadczyć na własnej skórze.
Oby !
-
Żadnym władcą czyjejkolwiek karmy nie mam zamiaru absolutnie być !
Chodziło mi o to, czy jeżeli taka strzyga czy coś podobnego, wyrzadza krzywdę, to poniesie konsekwencje tych czynów czy nie ?
Ponieważ oni nie mają czegoś takiego jak poczucie winy, współczucie - to wynika z waszych wypowiedzi, że nie poniosą tej 'kary'.
Czyli nie ma to jak być jednym z nich - 'sie kradnie sie żyje'. I hulaj dusza piekła niet.
Czytalem gdzies, ze tego typu byty nie moga dostapic Boga czy cos takiego, a wiec z gory sa skazane na ,,zatracenie". Chyba Leszek o tym pisal w watku o roznych typach dusz.
Tutaj jest cos jeszcze na ten temat:
Strzygi i demony zaliczamy do linii inwolucyjnych. Nie zdają one sobie sprawy, że podążają w nicość. Nie mają pojęcia o swym pochodzeniu. Znakomicie za to wiele z nich orientuje się w świecie astralnym, za co zyskały uznanie u wielu upadłych aniołów.
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/137
-
Tess,
alez Ty sie zawzielas!:)
A co to nas powinno obchodzic? Dla nas wazne, ze mamy swoja droge, swoje cele, oraz - najwazniejsze - ze moc Boga jest silniejsza od wszystkich demonow.
Ale one i tak ida w kierunku samounicestwienia. Mowiac obrazowo, my sie zamieniamy w slonce, oni - w czarna dziure. My robimy swoje, oni swoje. Nie interesowac sie, zostawic. Oni Swiatlo i tak omijaja z daleka, bo by ich rozpieprzylo.
EDIT: A, no i jeszcze ten argument, ze jesli nie ma dla nich kary to nic, tylko byc jednym z nich:D Naprawde? Mialabys ochote mordowac, grabic, truc i palic, gdyby Ci obiecano, ze nikt i nic Cie nie ukarze?:D Bo ja mysle, ze to zwyczajnie nie lezy w nature boskiej istoty. Chociaz kazdy z nas nosi tzw. nasienie diabla, czyli zmagazynowana informacje o "ciemnej stronie". Jest w nas informacja o calym wszechswiecie, wiec i o Ciemnosci tez. Dlatego do rozwoju nalezy podchodzic powaznie i uczciwie, bo podobno im wyzej, tym wiecej moze kusic, zeby sie sprzeniewierzyc.
-
Oni Swiatlo i tak omijaja z daleka, bo by ich rozpieprzylo.
Wiem Aniołku :)
Doświadczam tego w relacjach codziennych :(
-
Wlasnie jeszcze dopisalem edit do poprzedniego wpisu:)
Tess, po Twoich wpisach od dawna widac, ze masz "problem" ze strzygami. Nie zazdroszcze, ale z drugiej strony widac taka lekcja.
It will be alright in the end, and if it's not alright, it means it's not the end...
-
Aj noł, aj noł :)
btw - it's strzyga. One :((
-
No dobra, ale słuchajcie, strzygi nawet jeśli nie mają poczucia winy, nie karzą siebie za to, nie karzą siebie poprzez innych. Sprawia im przyjemność czynienie zła, to chyba też podlegają prawu karmy...w myśl tego co Leszek napisał poniżej w podpunktach. Ich też karma powinna "dopadać". Też powinno do nich wracać. W sumie strzyga ma ciało, odczuwa ból, ma emocje.
Więc też są pewne warunki by cierpiała. Te istoty lubią krzywdzić innych i sprawia im to przyjemność, jednak chyba nawet im nie sprawia przyjemności np choroba ich własnego ciała, czy inne przykre DLA NICH SAMYCH sytuacje.
Nie, nie mam problemu ze strzygami, chodzi mi bardziej o Boską sprawiedliwość i konsekwencje złych czynów :))
Tak sobie myślę, że one są tragiczne, bo do nich wręcz musi ta karma ciągle wracać, czyli nakręca się autodestrukcja, w takim wypadku. Bo normalnie Boska istota, może się rozwijać, wybaczyć, zrozumieć, przepracować:) Cierpi jeśli jest zawzięta i nie wie że może. A taka strzyga raczej intencji nie zmieni, więc nakręca się koło krzywdzenia i zbierania skutków karmicznych.
Ciekawe... bo ja w pś mam przekonanie, że jak się człowiek czuje niewinny i w porządku, to cokolwiem nie zrobi nie zbierze skutków... Że prawo karmy to jest taki wymysl na poziomie emocjonalno- mantalnym. Że jest " sztucznym tworem" i działa na tego, kto w to wierzy i pozwala by na niego działało. Działa przez czynnik wiary.
Przecież nawet jeśli się coś złego robiło, to można to sobie uświadomić, odreagować emocje, podjąć inne decyzje i karma znika....
Chodzi też o to, że kojarzę coś takiego, że prawem karmy manipulowano i straszono, by ludzi kontrolować. By wierzyli w karę bożą, skutki karmiczne, whatever;)
-
Do skutków które Leszek opisał dodałbym jeszcze jedno - ktoś kto działa z premedytacją w sposób negatywny, destrukcyjny, niszczy też własną uczuciowość, zdolność do doświadczania uczuć wyższych, zaniża tym samym swoje wibracje. W przypadku strzyg - jest to techniczne zgodne z ich intencjami, chociaż można powiedzieć że one nie rozróżniają wibracji (nie mają dostępu ponad te, które są tworzone).
Jest jeszcze inna sprawa w kontekście strzyg i ich destrukcyjnych działań - one odzwierciedlają negatywne intencje wobec samych siebie, osób które budują z nimi relacje karmiczne i zależności. Więc są w pewnym sensie katami, wykonawcami. Tak długo jak są negatywne intencje, tak długo pojawiają się ich wykonawcy.
Władowanie się w relację ze strzygą może opierać się albo na nieczystych intencjach wobec siebie, albo na nieświadomości tego, co taka relacja powoduje (i nie rozróżnianiu wibracji które za nią idą, póki się ich na własnej skórze nie doświadczy), lub po zaniżeniu wibracji na skutek traumy, szoku. To głównie, poza sytuacjami gdzie jest świadome dążenie do kontaktu ze strzygami.
-
Mnie tez sie raczej wydaje naturalne, ze strzygi podlegaja prawu karmy, chociaz moze u nich to troche inaczej wyglada, bo energetyka z gruntu inna? Leszek np. kiedys pisal z tego, co pamietam, ze wiele strzyg moze chlac i cpac i nie podupadaja na zdrowiu tak jak ludzie.
Z niewinnoscia i prawem karmy to w ostatecznym rozrachunku tak jest, tylko ilu ludz itak naprawde jest na takim poziomie, zeby wyjsc poza nia "ot tak sobie"? Nie wiem tez, czy konstrukt jest "tylko" mentalno-emocjonalny, czy to jakas jeszcze "wyzsza" konstrukcja?:)
-
Wnioski właściwe.
Ale trzeba pójść dalej i uzdrowić karmę :)
dzięki ,
a tak przy okazji że spytam, czy to "Zrozumienie i doświadczenie fundamentalnej podstawy istoty człowieczeństwa i przyczyny istnienia na ziemskim planie." będzie dostępne gdzieś bliżej niż na końcu świata? dawno nic mnie tak nie zaciekawiło, może dlatego, że lubię fundamenty i podstawy : )
-
Właśnie nad tym się zastanawiam, czy jest jeszcze jakaś " wyższa konstrukcja" czy tylko zabawa na poziomie astralny i mentalnym. Czyli karma jest iluzją, i tutaj jak z każdą iluzją jest tak, że ona działa na tych którzy w nią uwierzyli. A nasza tzw karma to właśnie iluzje: wyobrażenia, przekoniania, emocje...
Jeśli to uwalniamy, to karma znika. Dzięki temu możemy tą karmę uzdrawiać właśnie, że ją rozbijamy świadomością, wybaczeniem, niewinnością itd. Wypala się ona na poziomie mentalno- astralnym.
Tylko ja dochodzę teraz do czegoś takiego, że mając tego już świadomość, osoba robi coś złego, np kradnie i ona robi to świadomie, nie czując się winna, od razu sobie wybacza. Bo wie, że na teraz nie umie inaczej...choć by chciała. Ale jest np w trudnej sytuacji. I nie czuje się winna, może sobie myśleć nawet, że kiedyś odda jak będzie miała.
I teraz czyn jest czynem... intencje są świadome, ale jest w tym wybaczenie sobie, oraz poczucie niewinności. I co teraz? Intencje nie takie złe, ale jednak szkodliwe realnie dla tego kto został okradziony prawda?
Chodzi mi o to, ze jest w tym już pewna świadomość, dobre intencje do siebie, ale też pewne manipulowanie prawem karmy, można by powiedzieć.
-
Jesli chodzi o strzygi, to jeśli mają inna energetykę do tego stopnia, że alkohol im nie robi na ciało, to jest to ciekawe. Bo by wynikało z tego, że ciało samo w sobie jest jakimś neutralnym tworem. A to energetyka nadaje mu właściwości, że tak powiem.
Poza tym to jak ma taka strzyga skutków doświadczyć, jak ją zło tylko zasila i nawet nie działa na poziomie fizycznym...
Bo wychodzi na to, że ta istota to jak jakiś błąd w systemie....;)
"Ale one i tak ida w kierunku samounicestwienia. Mowiac obrazowo, my sie zamieniamy w slonce, oni - w czarna dziure."
No chyba nie idą, skoro nic na nie nie działa.
-
Tak długo jak sa negatywne intencje tak długo pojawiaja sie wykonawcy.
To prawda. Tylko gdy w grę wchodza dzieci, trudno im zmienic intencje ot tak. I patrzenie na to wszystko powoduje, ze chciałoby sie nie czekać na skutki karmiczne, tylko im troche pomóc w materializacji ;))
-
Ten temat jest o tyle istotny, że strzygi - jako cholernie sprytne, wręcz cwane twory, są dość "popularne". Bywają 'u władzy' :(
-
Laka
Strzygi nie są w stanie poradzić sobie w środowiskach w których dominuje uczciwość, współpraca i rzetelność - jak to przeważa to nie mają one czym tam oddychać i to jest jeden ze skutków karmicznych tego co robią. W bagienkach mogą królować. Ale też poruszanie się na poziomie niskich wibracji nosi ryzyko czegoś nieprzewidywalnego (jak wszyscy chcą się tłuc nawzajem, to z czasem każdy dostanie - bo tego się nie da kontrolować)
Dla osoby mającej zdolność doświadczania uczuć wyższych, działanie w oddzieleniu od nich powoduje większe cierpienie, niż dla osób które ich nie mają. Więc cierpieć mogą fizycznie czy emocjonalnie i może je to płoszyć względem tego od czego cierpią, ale tak naprawdę nie przeżyją tego co najbardziej boli. Najważniejsze dla nich to warunkowa przyjemność więc będą działać (i odbierać skutki swoich działań, interpretować je) tak, by jak najmniej ją ograniczać.
-
A czy nie mylicie niektorych strzyg z USA przypadkiem? One wedlug mnie dzialaja podobnie, bo jedne i drugie maja dosc niskie wibracje. USA chyba tylko roznia sie tym, ze stracily swiadomosc Boga ale to nie oznacza, ze nagle sie przejma swoim postepowaniem. Nie wiem, czy dobrze pamietam, ale Leszke pisal kiedys, ze Hitler byl takim UA a przeciez postepowal wypisz wymaluj jak strzyga lub osoba opetana przez demona.
Wiec jak to w koncu jest?
-
Strzygi to mistrzowie zadymy. Każdej !
W domu. W pracy. Nawet na szerszym forum.
-
pkrl
Różnica jest w zdolności do przeżywania uczuć wyższych. Plus - w kontekście rozpoznania, strzygi nie mają czakr, a przynajmniej takich ośrodków energetycznych, które by przyjęły duchowe wibracje. Układ energetyczny strzyg to coś stworzonego, zaprojektowanego, a dla ludzi, UA, to coś co pojawia się samo, naturalnie (jako dostosowanie do płaszczyzn na których funkcjonują).
-
Witek D
:) No racja. Też tak coś czułam właśnie jak napisałeś. Jak sie chlapie w bagnie to też obrywa. Napisałam o ciele, tutaj ktoś przytoczył że inna energetyka... OK, ale są też inne aspekty. Zawsze można zostać " uszkodzonym" fizycznie, nawet jeśli się nie choruje ;) Tak czułam, ze jednak strzyga doświadcza w jakiś sposób skutków.
Dla nich faktycznie cierpienie może podowodować wysoka energia, tak jak nasze powoduje energia destrukcyjna.
Nie rozumiem tej drugiej czesci Twojego posta:) Może jutro jeszcze raz przeczytam, bo dziś już późno.
A teraz myślę sobie, że ciało samo w sobie jest neutralne, jest jak plastelina;) A co z niej sie zrobi zależy od istoty która używa:)
Hehe mam taki etap, że chce zrozumieć Boga i ten "system";)
-
Czyli np. osoba, ktora iles tam lat pije alkohol i dalej trzyma sie jak ,,nowa" to automatycznie strzyga?
-
Czyli np. osoba, ktora iles tam lat pije alkohol i dalej trzyma sie jak ,,nowa" to automatycznie strzyga?
to alkoholik ; )
-
Witek,
ja tez nie pojmuje tej drugiej części postu :)
-
Laka
Fakt, że prawem karmy manipulowano i straszono, by ludzi kontrolować. By wierzyli w karę bożą, skutki karmiczne. Taka jest istota religii.
Jednakże prawo karmy i tak działa, czy sie nim straszy, czy nie :)
Prawu karmy podlegają wszystkie istoty ludzkie (bez wzgledu na swoje pochodzenie, religię, wiarę, filozofię, nawet sceptycy i cynicy).
Jesli ktoś, mając swiadomośc prawa karmy, kradnie, czyli dziala na cudzą niekorzyść, tym samym daje innym prawo do tego, żeby go okradali, bo przeciez uznał, ze w warunkach szczególnych można kraść! Tak np. czynili SS-mani, którzy o prawie karmy co nieco wiedzieli.
Tu musimy wrócić do zasad huny, które mowią, ze NIC kosztem innych i NIC kosztem swoim dla innych!
Nawet ci, którzy kradną na wielką skalę i zgodnie z prawem, muszą się liczyć z tym, że w przyszłości zgodnie z prawem ich majątki przepadną na rzecz państwa!
Ciało samo w sobie nie cierpi! Cierpi nasza psychika z powodu działania układu nerwowego, czy zaburzeń energetycznych odbieranych przez układ nerwowy.
Do tego, co opisał Witek, dodam, że osoby, u których stwierdzono psychopatię, to NAJCZĘSCIEJ strzygi, albo wychowywane / przekodowane przez nie UA.
Psychopata, to osobnik, który wydaje się stabilny, przewidywalny, dbający o rodzinę (!). Stąd psychopaci mają wzięcie u pomylonych aniołków, które pragną stabilizacji.
https://www.flickr.com/photos/leszekzadlo/8079052807
Frisky
"Zrozumienie i doświadczenie fundamentalnej podstawy istoty człowieczeństwa i przyczyny istnienia na ziemskim planie." NA PEWNO będzie dostępne gdzieś bliżej niż na końcu świata. :)
Zrozmienie następuje w wyniku poznania siebie i prawa karmy, dzięki medytacjom. Nie musimy czekać z samopoznaniem do końca świata :)
pkrl5758
Hitler był opętany. Prawdopodobnie wcześniej ustrzygowiony. Czuję też u niego inicjacje z Atlantydy. A więc to nie strzyga.
Tess
Zamiast kombinować, jak funkcjonuje strzyga, przypomnij sobie, jak ją sama stworzyłas? W jakim celu? Kiedy straciłaś nad nią władzę? Kiedy uczyniłaś z niej swojego IDOLA i z jakimi intencjami? Kiedy uznalaś, że jest istotą WYZSZĄ od Ciebie, doskonalszą i mającą potężniejszą moc niż Ty. I z jakimi intencjami powierzyłaś jej pieczę nad swoją rodziną?
A potem wycofaj całe wsparcie energetyczne i emocjonalne, ktorym ją CIĄGLE zasilasz!
-
Często w rozważaniach na temat karmy pomijamy kwestię wibracji. A wibracje są powiązane z naszymi kreacjami i ich skutkami.
Niskie wibracje są związane z destrukcją.
Człowiek, bądź UA, ma możliwość WYBORU, czy się dostraja do wysokich, czy do niskich wibracji. Nie ma przymusu, lecz ma wybór! Może byc uduchowiony, "zwyczajny", lub opętany przez "moce nieczyste".
Inkarnowane strzygi i demony NIE MAJĄ WOLNOŚCI WYBORU źródła wibracji! Nie są w stanie dostrajać się do wysokich wibracji! Działają więc PRZYMUSOWO w świecie NISKICH wibracji, co powoduje KONSEKWENCJE w postaci destrukcji, bądź autodestrukcji.
Zafascynowanie "władzą", mocą destrukcji, bezwzględnością (rozumianą jako konsekwencja w działaniu) czy okrucieństwem strzyg, ma swoją wiele tysięcy lat trwającą historię. Poczynając od ubóstwiania strzyg jako doskonałych wojowników, po uznanie ich za wzór cnót ludzi walczących o lepszą przyszłość(!).
Ci, którzy byli obecni przy sądzeniu oraz kaźni Jezusa, mają wkodowane przekonanie, że skończył się czas władania Boga na Ziemi, a zaczął się czas triumfu zła! I że zło bedzie zwyciężać za pośrednictwem sądów.
Strzygi i demony z KONIECZNOŚCI działają w sferze negatywnych kreacji. Człowiek czy UA może wybrać, w jakiej sferze działa. Dlatego TYLKO człowiek lub UA (+ inne istoty mające Wyższe ja) może wyjść z destruktywnej relacji ze strzygą lub demonem. Zaś strzyga ani demon wyjść z niej nie mogą.
Istoty destruktywne pozostają w świecie destrukcji. Mozna to znać za "karę", albo za konsekwencję ich karmy. Możemy ją z nimi dzielić, albo wyjść do świata wyższych wibracji, co nas chroni przed kontaktowaniem się z nimi, a więc i przed możliwością realizowania ich celów wobec nas!
Jeśli ktoś podnosi swoje wibracje, to powinien je ugruntować dzięki REGULARNYM medytacjom.
Jeśli ktos, komu się wydaje, że osiągnął stan wysokich wibracji, a "coś" go ciągle z tego stanu wybija, to znaczy, że nie ugruntował w sobie dostrojenia do wysokich wibracji, natomiast ciągle MA POCIĄG do wibracji niskich!
-
Leszku, a jak odnosi sie prawo karmy do sytuacji, w ktorej czlowiek np. zmuszony jest do nielegalnego procederu bo nie ma innego zrodla zarobkowania (bo nie ma innej pracy lub ten ktos do innej pracy isc nie chce z roznych powodow)? Pomijam tutaj jakies kradzieze czy inne przestepstwa ale np. kwestia zarabiania bez placenia podatkow czy np. wprowadzania na rynek czegos nielegalnego, co daje przychod (no sa ludzie, ktorzy handluja papierosami czy nielegalnym oprogramowaniem przykladowo).
-
Sam dałeś sobie odpowiedź:
"...do innej pracy isc nie chce z roznych powodow"
A przecież MA WOLNOŚĆ WYBORU! Tylko z jakichś powodów nie chce z niej skorzystać.
-
No tak, ale np. jesli maja wybor zarabiac mniej choc legalnie to troche tak, ze warunki im w sumie daja wybor miedzy czyms lepszym a gorszym w sensie zarobkowania i tutaj poniekad rozumiem taka decyzje.
Mozesz to rozwinac szerzej bo ciagle mam klopoty ze zrozumieniem definicji tzw. sprawiedliwosci. No bo przeciez gdyby - ja tak mysle - ona istniala, warunki bytowe bylyby lepsze od warunkow ktore czlowiek sam musi wykreowac, aby np. zarobic okreslona sume. A czesto tak nie jest i stad chyba ludzie zarabiaja w sposob nielegalny.
No bo popatrzmy np. na sytuacje jakiegos tam czlowieka z biednego rejonu: nie ma tam roboty, wyjechac za bardzo nie ma gdzie, nie ma tez zbytnio mozliwosci podniesienia swoich kwalifikacji no i pozostaje mu tylko taka metoda zarobkowania.
-
Mój dziadek urodził się w podkarpackiej wsi, gdzie bieda aż piszczała. Po jakimś czasie został wydziedziczony i wygnany przez rodziców z domu. Pozostałe jego rodzeństwo było grzeczne i odziedziczyła nalezny mojemu dziadkowi kawałek gruntu. A co zrobił dziadek?
Poszedł w świat. Nauczył się dobrego zawodu i zaczął prowadzić własny interes. Zrobil coś, czego nikt inny zrobić nie chciał, bo wszyscy się bali handlować z Żydami. A dziadek wszedł z nimi w legalne interesy! Skupował trefne zwierzęta i robił z nich pyszne i tańsze niż konkurencja wyroby MASARSKIE, A ZARABIAŁ na nich wiecej!
To tylko jeden z wielu znanych mi przykładów, że jak sie chce, to się da :)
Więcej można usłyszeć od ludzi, którzy wyjechali za granicę i musieli liczyć na siebie!
Jedni się odnaleźli, inni przerażeni wrocili.
Z kilkudziesięciu osób z mojej rodziny, które wyemigrowały do Brazylii oraz Argentyny, w czasie wielkiego kryzysu lat XX-tych, tylko 2 tam zostały i świetnie sobie radziły! Reszta albo zmarła, albo wróciła na Śląsk, gdzie najlepiej potem czuła się w realiach gospodarczych socjalizmu.
-
A jesli ktos nie chce pracowac (bo np. ma problem z wytrzymaniem w pracy czy w ogole z podejmowaniem tego typu obowiazkow)? Co to moze byc za ograniczenie/wzorzec kiedy praca wydaje sie niewolnictwem lub czyms co nie daje spelnienia tylko przeszkadza w zyciu?
-
Może:
1. był niewolnikiem i ma zle skojarzenia
2. pracował przymusowo (Niemcy, Egipt, POLSKA - pańszczyzna, albo co innego).
3. Wydaje mu się, że praca ogranicza, jest nudna, męcząca, obrzydliwa (prawdopodobnie wzorce przejęte od rodziców lub dziadków).
4. Był szlachcicem hiszpańskim, który uważał, że praca to zajęcie niegodne, zaś kradzieże, czy rabunki, to zaszczytne :)
5. Był arystokratą lub kapitalistą pogardzającym ludźmi pracy.
6. Matka chciała go zabić w łonie przepracowując się świadomie i celowo.
7. może być jeszcze co innego, co mi nie przychodzi teraz do głowy.
-
Może:
1. był niewolnikiem i ma zle skojarzenia
2. pracował przymusowo (Niemcy, Egipt, POLSKA - pańszczyzna, albo co innego).
3. Wydaje mu się, że praca ogranicza, jest nudna, męcząca, obrzydliwa (prawdopodobnie wzorce przejęte od rodziców lub dziadków).
4. Był szlachcicem hiszpańskim, który uważał, że praca to zajęcie niegodne, zaś kradzieże, czy rabunki, to zaszczytne :)
5. Był arystokratą lub kapitalistą pogardzającym ludźmi pracy.
6. Matka chciała go zabić w łonie przepracowując się świadomie i celowo.
7. może być jeszcze co innego, co mi nie przychodzi teraz do głowy.
No to juz po trochu wiem, co mi dolega :). Obstawiam opcje nr. 3 oraz 4 (choc niekoniecznie Hiszpania). Bo ja od dziecka bylem szczegolnie przez matke presjonowany zeby sie dobrze uczyc, itp. a we wnetrzu czulem sie zawsze niestworzony do takiej typowej rutynowej roboty i zajec. No i ogolnie jakos tak spolecznie czujem presje na to.
Ok Leszku, to do tego, pisalem do Ciebie na prive'a dolaczam to co wyszlo teraz i od razu pytam, jak to przepracowywac? Niechec do pracy mam okropna, wrecz lekowa choc jak napsialem pracowac lubie..ale tylko wtedy kiedy praca jest zwiazana z tym, co mnie osobiscie ciekawi i na warunkach ktore mi odpowiadaja.
-
Afirmacja:
Doskonale zarabiam na tym, co mnie osobiscie ciekawi i na warunkach ktore mi odpowiadaja.
Będzie wywalało. A jak już wywali, to będzie wiadomo, co odreagować i wypalić w węzłach karmicznych :)
-
Afirmacja:
Doskonale zarabiam na tym, co mnie osobiscie ciekawi i na warunkach ktore mi odpowiadaja.
Walkowalem to juz setki razy i zlapalem sie w koncu na tym, ze moja ps nie wierzy w afirmacje ani inne techniki! Co w takiej sytuacji zeby wspomoc dzialanie afirmacji? Bo ps chyba ma okropna blokade na praktyki czy w ogole pozytywne myslenie (jakies kody???).
I czy kepiej pisac na kartce, czy mozna komputerowo? Bo tez zlapalem sie na tym, ze piszac recznie afirmacje jakby maja wieksza moc dzialania a komputerowo troche tak na zasadzie pisania i tyle ale moze to tylko jakies kolejne wywalki ps.
-
Leszku - czy ta podkarpacka wioska nie leży przypadkiem w okolicy Kolbuszowej - tutaj mieszka sporo Żądłów.
-
Afirmacja:
Doskonale zarabiam na tym, co mnie osobiscie ciekawi i na warunkach ktore mi odpowiadaja.
Będzie wywalało. A jak już wywali, to będzie wiadomo, co odreagować i wypalić w węzłach karmicznych :)
Zmieniam poprzednia wypowiedz :). Wywalilo mi od pierwszego razu ale nie spodziewalem sie, ze wywali mi cos takiego:
,,Nie lubie pracy", ,,Nie wiem co mnie ciekawi", ,,To co robie nudzi mnie" itp.
Nadal stosowac powyzsza afirmacje jesli od razu na wejsciu tak silnie wywalilo negatywami?
-
Wydaje mi sie, ze komp ogolnie nie wzmaga, nie prowokuje spokoju i rozluźnienia tylko aktywnosc umyslowa (na to sie podświadomosc nastawia przy kompie.) dlatego efekt na pewno gorszy tudziez bez sensu jak mozna dlugopisem.
-
pkrl5758
W tym wypadku chyba pozostaje wypalić węzły karmiczne.
Wywałki z kolumny reakcji zamienia się na afirmacje:
,Nie lubie pracy" na Lubię pracować i sprawia mi to przyjemność,
,,Nie wiem co mnie ciekawi", na Wiem, co mnie ciekawi, interesuje itd. lub nawet SAM wiem....
,,To co robie nudzi mnie" na to, co robię, jest dla mnie interesujące.
Dobrze też wykonywać medytację świadomości tego, co się robi, czyli być UWAŻNYM przy zajmowaniu się czymkolwiek z pełną koncentracją uwagi na tym.
Lubię pisać afirmACJE, i zaczynam zauważać ich działanie
MagiQ
Na południe od Krakowa jest wiele wiosek, gdzie to nazwisko jest popularne.
-
pkrl5758
W tym wypadku chyba pozostaje wypalić węzły karmiczne.
Wywałki z kolumny reakcji zamienia się na afirmacje:
,Nie lubie pracy" na Lubię pracować i sprawia mi to przyjemność,
,,Nie wiem co mnie ciekawi", na Wiem, co mnie ciekawi, interesuje itd. lub nawet SAM wiem....
,,To co robie nudzi mnie" na to, co robię, jest dla mnie interesujące.
Dobrze też wykonywać medytację świadomości tego, co się robi, czyli być UWAŻNYM przy zajmowaniu się czymkolwiek z pełną koncentracją uwagi na tym.
Lubię pisać afirmACJE, i zaczynam zauważać ich działanie
MagiQ
Na południe od Krakowa jest wiele wiosek, gdzie to nazwisko jest popularne.
No wlasnie. Nie wiem, za co sie zlapac na pierwszy rzut.
Jakie wezly karmiczne byc wypalal u mnie? Mozesz sie odniesc do tego, co napisalem jeszcze na prive'a? Chcialbym, abys jakos delikatnie pomogl mi ustalic plan dzialania na zasadzie, ktora afirmacja pierwsza (bo chyba pisanie zbyt wielu nie da efektu pozadanego a i ja nie czuje sie na silach walic od razu kilka afek jednoczesnie).
-
Afka:
Lubię pisać afirmACJE, i zaczynam zauważać ich działanie
Co do węzów, to nie da się zaplanować kolejności wypalania. Musi być od silniejszych do słabszych. Mam jednak wrażenie,że u Ciebie te związane z pracą są silniejsze.
Reszta na priv.
-
Ok
To czekam na info co do wypalania itd.
-
A potem wycofaj całe wsparcie energetyczne i emocjonalne, ktorym ją CIĄGLE zasilasz!
O , w tym się z Leszkiem zgadzam.
Tess
Ja ci też juz pisałam że ją zasilasz a nie chciałaś w to uwierzyć.
-
Leszek
:)
Ok.
Niedawno wypalałam sobie bycie archaniołem. Czyli ogólnie karma związana z byciem "istotą wyższą", która ma zarządzać istotami. Także "wyższa istota", która ma regulować to jak żyją ludzie na Ziemi, ale też pewnie i na innych planetach, opiekowanie się Ziemią, tworzenie. To takie trochę bawienie się w Boga, po swojemu. Stąd to pomieszanie.
-
No, to widzę, ze pooszło ! Urbi et Orbi :)
A z tą "pieczą" nad rodziną to przesada.
Ale na pewno to moja sprawa. I to ja mam ją do załatwienia.
Zreszta to czynię.
Inga,
Ależ ja o tym wiem :)
Już wiem. I już nie zasilam ! Dalej juz nie da rady.
Ty mówiłaś też, że 'raczej powinnam sie przejmować'... A ja nie chcę.
I tłumaczyłam, że przejmowanie sprawy nie załatwia.
Wiem co robić. I to robię.
A wyciągnęłam z 'dna szuflady' :) ten wątek, żeby omówić na forum sprawę konsekwencji karmicznych. W tym tych dla strzyg i demonów.
Mam na myśli szerszą sprawę ( niż tą strzygunię w rodzinie ). I zaznaczyłam to :)
Otóż w większości, niestety, w korporacjach u steru władzy, w zarządach, są poustawiani właśnie strzygi i demoniczni.
Bezwzględni. Robiący demolkę i zadymę dookoła po to, aby się nakarmić energią strachu i dezorientować ludzi.
Podczas gdy oni, w tym czasie, zachowują beznamiętnie zimną krew. I wtenczas wychodzą na jedynych umiejących zarządzać konfliktem i problemem.
-
Tak się zastanawiam, czy najzwyklejsze, takie ludzkie, po prostu, pomaganie strzyguni w domu w obowiązkach, czasem przy wnukach, czasem - to moja fobia, mam hopla na tym punkcie - umycie podłóg, to wspólczucie, to zasilanie jej swoja energią ?
Czy tylko akceptacja ?
Ja już chwilami nie wiem jak mam na nią patrzeć !
Bo jak bym patrzyła z 'miłością' - napisałam w cudzysłowie, bo wszak czysta miłość to to nie jest ja wiem ale .. - to ją szlag trafia !
Walczyć z nią nie chcę bo ona mnie pokona doswiadczeniem ;))
To jak mam patrzeć ???
Bo wszak od czasu do czasu trzeba spojrzeć na człowieka jak się z nim rozmowę prowadzi.
Łe tam. Już wolę tymi podłogami się zajmować :))
-
Tak mi jeszcze przyszło do głowy w temacie zwrotów karmicznych, jak Leszek pisał, że jeśli ktoś np kradnie( nie ważne jakie ma intencje do tego) to zostanie mu zabrane, czyli jakby tworzy pewien dług, który domaga się wyrównania.
Jak wygląda karmicznie spłata takich długów? Bo jeśli ktoś mocno sobie nagrabił, to może się nie wypłacić przez wiele wiele wcieleń. Jeśli prawo karmy, nie zna pojęcia łaski, to by wychodziło na to,
że musi to wszystko spłacać i będzie biadował wiele wiele wcieleń. Aż się dług wyczerpie.
Zakładając, ze musi oddać dokładnie tyle ile zabrał. I tutaj afki na dostatek niewiele pomogą. Bo to nie byłaby kwestia zasługiwania, wybaczenia, zrozumienia, tylko wyrównania konkretnej energii.
-
A jesli ktos nie ma takiego dlugu karmicznego, a ma problemy z praca np. nie moze ciagle znalezc/stworzyc pracy zgodnej z jego potrzebami (finansowymi, czasowymi, zawodowymi) i trafia ciagle na prace, ktore sa totalnym przeciwienstwem?
-
Otóż w większości, niestety, w korporacjach u steru władzy, w zarządach, są poustawiani właśnie strzygi i demoniczni.
Czy aby nie demonizujemy tych korporacji ze juz wiekszosc? Skad takie dane? Bylo jedno powazniejsze badanie, ze 20% tzw CEO maja cechy psychopatyczne, co tez jeszcze na 100% nie przesądza, ze sa psychopatami, ani strzygami.
-
Właśnie nad tym się zastanawiam, czy jest jeszcze jakaś " wyższa konstrukcja" czy tylko zabawa na poziomie astralny i mentalnym. Czyli karma jest iluzją, i tutaj jak z każdą iluzją jest tak, że ona działa na tych którzy w nią uwierzyli. A nasza tzw karma to właśnie iluzje: wyobrażenia, przekoniania, emocje...
Jeśli to uwalniamy, to karma znika. Dzięki temu możemy tą karmę uzdrawiać właśnie, że ją rozbijamy świadomością, wybaczeniem, niewinnością itd. Wypala się ona na poziomie mentalno- astralnym.
Tylko ja dochodzę teraz do czegoś takiego, że mając tego już świadomość, osoba robi coś złego, np kradnie i ona robi to świadomie, nie czując się winna, od razu sobie wybacza. Bo wie, że na teraz nie umie inaczej...choć by chciała. Ale jest np w trudnej sytuacji. I nie czuje się winna, może sobie myśleć nawet, że kiedyś odda jak będzie miała.
I teraz czyn jest czynem... intencje są świadome, ale jest w tym wybaczenie sobie, oraz poczucie niewinności. I co teraz? Intencje nie takie złe, ale jednak szkodliwe realnie dla tego kto został okradziony prawda?
Chodzi mi o to, ze jest w tym już pewna świadomość, dobre intencje do siebie, ale też pewne manipulowanie prawem karmy, można by powiedzieć.
wiążąc to sobie z tematem niewinności z innego wątku:
można i warto mieć poczucie niewinności i je rozwijać , ale warto mieć świadomość że działanie które z niej wynika jest ściśle związane z prawością, czyli
ktoś kto czuje się niewinnie, ale działa w sposób nieprawy i kosztem innych tworzy karmę w oparciu o te działania i związane z nimi intencje, tendencje itp. warto mieć świadomość, że podstawą takich działań nie jest niewinność , ale coś innego, nakładanie na to poczucia niewinności nie zmienia sytuacji i skutków działań, niewinność pojawia się jedynie jako nakładka, czyli jest w tym np. wyrachowanie lub/i zakłamanie, albo (samo)usprawiedliwianie, często jakoś tam pozytywnie uzasadnione więc w najlepszym razie jest to wypadkowa zawierająca również pozytywne cechy w jakimś tam %-cie
niewinność bez prawości i przenikliwości to jedynie pewna idea w zarodku, poprzestając na tym i nadużywając jej tworzy się manipulacyjne "wyższe konstrukcje" , w których te czyste idee/cechy zaczynają służyć jedynie np. jako wymówki dla działań które oparte są na innych ideach/cechach/pobudkach/przekonaniach przejawiających się w różnych formach nieprawości i zaślepienia
przykładowo jestem biedny/głodny więc mogę kraść i jestem w tym niewinny, albo z drugiej strony jestem niewinny zawsze i wszędzie więc mogę się bezkarnie wzbogacić/zaspokoić głód kradnąc - są tu trzy rodzaje skutków karmicznych, wynikające ze stanu (biedy/głodu), działania (kradzieży) i poczucia (niewinności), gdzie bieda/głód, kradzież i ich skutki nie wynikają z niewinności, ale z innych bardziej istotnych (ale ukrywanych ) przyczyn : )
-
Ja jestem ciekaw, jak to od strony karmicznej wyglada, jesli idzie np. o zarabianie na czarno. Bo nie ma co ukrywac, spora liczba ludzi jest ,,zmuszona" do ukrywania swoich dochodow przed polskim fiskusem. Wiadomo, ze rozpatrujac to od strony duchowej moze kiedys one kogos okradaly (te osoby) i teraz to sie odwrocilo ale jak to sie ma, jesli polski fiskus (ZUS i inne) to w instytucje nie dosc, ze nastawione na rabunkowa dzialalnosc, to jeszcze dowodzone przeza ludzi, ktorzy na sto procent lamia prawo karmy w sensie prawosci.
Albo inny przyklad: wiele osob posiada nielegalne oprogramowanie sciagniete z sieci. Iles tam osob pozniej kupuje oryginalne, aby moc bezpiecznie na nim pracowac i co wazniejsze, nie miec problemow z aktualizacjami itp ale jednak wiekszosc dalej jedzie na nielegalnych wersjach. I teraz taki Gates, ktrego Microsoft jest ogromna korporacja chce zarabiac na swoich produktach (co normalne) ale z drugiej strony czy takie ciagle ,,nienasycenie" bogactwem i chcenie posiadania/zarabiania jeszcze wiecej nie lamie jakies zasady w mysl ktorej powinien byc jakis limit np. posiadania pieniedzy, wladzy? I czy sytuacja, gdzie ludzie zaczynaja omijac legalnie dostepny towar i kupuja czy wchodza w posiadanie pirackich kopii nie jest jakims prawem karmicznym, ktore ,,reguluje" te ilosc posiadania aby nie za nadto ktos wzrosl w sile, zabral wiekszosc dla siebie?
-
jak odbierasz coś komuś kto coś ukradł i oddajesz właścicielowi, wtedy to jest raczej chwalebne działanie, a co gdy zabierasz złodziejowi i zatrzymujesz dla siebie?
więc tutaj jest kwestia oszukiwania fiskusa ale też wszystkich którzy umówili się/zaakceptowali zasady i ich przestrzegają, z czego również korzystasz albo będziesz korzystał - jeżeli nie chcesz uczestniczyć w procederze który postrzegasz jako oszukańczy powinieneś wyjść z niego (nie zasilać, nie oszukiwać i nie korzystać), z tym trochę trudno i koło się jakby zamyka, tylko że jeżeli zamiast tego zaczynasz kraść i oszukiwać pod wpływem tego że jesteś/czujesz się okradany, to skutki twoich wyborów i działań też Cię dosięgną - a co takiego w ten sposób wybierasz?
( hahah teraz stanęło mi przed oczami trochę fachowców których zatrudniałem... )
możesz w tym wszystkim czuć się niewinny/winny, działać w sposób prawy /nieprawy, być przenikliwy/zaślepiony , w różnych układach - skutki karmiczne związane są z działaniem
raczej nie ma takiej zasady i karmicznej "kary" związanej z przekroczenie limitu bogactwa? : ) mogą być skutki związane ze sposobem dochodzenia do niego, np. niszczeniem środowiska przy okazji
-
jeżeli nie chcesz uczestniczyć w procederze który postrzegasz jako oszukańczy powinieneś wyjść z niego (nie zasilać, nie oszukiwać i nie korzystać), z tym trochę trudno i koło się jakby zamyka
No bardzo trudno powiedzialbym, bo jesli chce sie zyc w Polsce a nie ma sie warunkow do placenia fiskusa, to powstaje sytuacja patowa bo lamie sie prawo karmiczne nie z powodu intencji, ale z powodu braku wyboru (no wybor niby jest w postaci wyjazdu np. albo zmiany rodzaju zarobkowania ale kazdy wie z doswiadczenia, ze latwe to to nie jest :) ).
-
takie ugrzęźnięcie i zapętlenie to też jest pewna karma z przeszłości : )
jak z tego wybrnąć ? wklejałem dzisiaj w innym wątku ale wydaje mi się że jest to bardzo trafne biblijne stwierdzenie:
"Prawość niewinnego równa mu drogę(...)
(...)przenikliwość prawych wybawia."
można czuć się niewinnym i widzieć złożoność sytuacji ze wszystkimi wypaczeniami, ale tylko prawość - prawe działanie w każdej sytuacji, (jaka by ona nie była), najlepiej wynikające z niewinności, jak i przenikliwość ugruntowująca w prawości, wciąż byłaby tym najlepszym - jeśli nie jedynym ? - wyjściem
-
A moglbys to przelozyc na jezyk przecietnego zjadacza chleba bo nie roumiem tego, co napisane jest :).
-
no jeżeli czujesz się niewinny i widzisz że jest w czymś dużo wypaczeń i gdy w związku z tym wybierasz nieprawość bo akurat w tym ugrzązłeś a wiadomo zwyczajnie chcesz coś mimo to więcej osiągnąć, niż pozwala Ci ten układ , wtedy twoja nieprawość (czyli skutki nieprawego działania) i tak Cię zwiążą ,
to nieprawe działanie z czegoś będzie wynikać, ale na pewno nie z czystej niewinności i czystej przenikliwości!- w tym omawianym przykładzie będzie wynikać np. z wpływu cudzej nieprawości, z zaślepienia ( chęci zysków za wszelką/ taką cenę, czy niedostrzegania/pomijania istotnych przyczyn i skutków) i/albo z poczucia niewinności rozumianej jako bezkarność, czyli inaczej mówiąc z pewnej naiwności i zachłanności? : )
możesz czuć się winnym i być zaślepionym a jakimś szczęśliwym splotem okoliczności nieświadomie działać w prawy sposób, a wtedy nie będziesz miał negatywnych skutków wiążących pochodzących z tych działań, choć będziesz miał silne zalążki do tworzenia negatywnej karmy w postaci poczucia winy czy zaślepienia które mogą (albo i nie) prowadzić do innych nieprawych destrukcyjnych czy autodestrukcyjnych działań oraz ich skutków
wnioski:
1. świadomość (w tym poczucie niewinności i przenikliwość) czy też nieświadomość, nie zwalniają ze skutków działań,
2. skutki działań zależą od rodzaju tychże działań
3. idealny układ: niewinność-prawość-przenikliwość
-
Czyli jesli ktos np. nie placi podatkow albo nie zarabia legalnie (bo zatrudniony jest na czarno i nie ma na to wplywu a zarabiac musi) to czy wtedy ma negatywna karme czy nie?
Albo czy jesli ktos ma do wyboru prace legalna ale nie dajaca takich pieniedzy a praca nielegalna ktora daje wiecej pieniedzy to jesli np. ta praca nielegalna choc lamie jakis paragraf, nie krzywdzi nikogo poza machina podatkowo-urzednicza to jaka to jest karma?
-
tak czy inaczej wymuszone działania są wynikiem negatywnej karmy a gdy pod jej wpływem tworzy się kolejne podobne skutki, wtedy pogłębia się koleinę, albo lepiej wykoleinę ; ) ale gdy jest to pozytywna praca tyle że na czarno wtedy może nie pogłębiasz tamtej karmy tylko ją spłacasz (ktoś cię wykorzystuje) , a z podatkami jest to kolejna negatywna karma, ale może słabsza? oby : )
jak widzisz w tym tylko bezduszną machinę będziesz miał inne wnioski, niż wtedy gdy zobaczysz w tym ludzi (anonimowe społeczeństwo) , których również być może oszukujesz, więc odpowiedź jest zawarta w odpowiedzi na pytania: jak i kogo negatywnie to dotyka? oraz w jakim stopniu?
-
tak czy inaczej wymuszone działania są wynikiem negatywnej karmy a gdy pod jej wpływem tworzy się kolejne podobne skutki, wtedy pogłębia się koleinę, albo lepiej wykoleinę ; ) ale gdy jest to pozytywna praca tyle że na czarno wtedy może nie pogłębiasz tamtej karmy tylko ją spłacasz (ktoś cię wykorzystuje) , a z podatkami jest to kolejna negatywna karma, ale może słabsza? oby : )
jak widzisz w tym tylko bezduszną machinę będziesz miał inne wnioski, niż wtedy gdy zobaczysz w tym ludzi (anonimowe społeczeństwo) , których również być może oszukujesz, więc odpowiedź jest zawarta w odpowiedzi na pytania: jak i kogo negatywnie to dotyka? oraz w jakim stopniu?
No wlasnie. A co taki czlowiek z taka karma moze zrobic wtedy aby osiagnac prosperity nie lamiac prawa karmy i jesli ma karme niemozliwa do odpracowania w jednym wcieleniu a chec osiagniecia czegos jest u niego silniejsza od checi rezygnacji na rzecz splaty owej karmy?
-
No i ciekawi mnie sprawa tzw. odpowiedzialnosci zbiorowej jednostki wobec spoleczenstwa. Jesli jednostka nie zgadza sie np. z prawem podatkowym danego kraju/spoleczenstwa w ktorym zyje i go lamie, to jesli moze dowiesc ze lamie go na zasadzie nie z intencja szkodzenia innym ale aby np. jego pieniadze nie zasilaly rzeczy, na ktore owa jednostka sie nie godzi to czy dobrym jest wymaganie od tej jednostki podporzadkowania sie i wymuszania na nim tego?
-
No wlasnie. A co taki czlowiek z taka karma moze zrobic wtedy aby osiagnac prosperity nie lamiac prawa karmy i jesli ma karme niemozliwa do odpracowania w jednym wcieleniu a chec osiagniecia czegos jest u niego silniejsza od checi rezygnacji na rzecz splaty owej karmy?
no jak to co ; ) rozwijać jak najbardziej się mu uda niewinność-prawość-przenikliwość
wtedy nie będzie łamał prawa karmy, a być może zacznie również szybciej oczyszczać tamtą i okaże się w praniu co może a czego nie może oczyścić i w jakim czasie, bo np. tylko czuł się winny i czegoś -co mógłby osiągnąć- jedynie wewnętrznie sobie odmawiał, do tego zwiększy mu się przenikliwość więc może zacznie dostrzegać wartość tego co jest poza chceniem i niechceniem oraz związanymi z tym karmicznymi (pozytywnymi i neg.) skutkami , więc trochę spadną mu klapki z oczu i być może poszerzą się horyzonty, zacznie dostrzegać nowe możliwości oraz okazje również do oczyszczenia dawnej karmy i szanse na sukces, których wcześniej nie dostrzegał,
chcenia/niechcenia nie będą dla niego nadrzędne nad prawością, więc nie będzie tworzył ciężkiej karmy, nie będą go one zaślepiać ani odcinać od niewinności, a przez to wszystko w bliższej lub dalszej perspektywie stanie się bardziej szczęśliwy
- bo nie ma nic gorszego ; ) od nieszczęśliwego, niecierpliwego, zachłannego i zaślepionego człowieka, który w szybkim osiągnięciu bogactwa widzi źródło swego szczęścia
-
rozwijać jak najbardziej się mu uda niewinność-prawość-przenikliwość
Ta trójka to z jakiegoś systemu czy sam wymyśliłeś? Fajnie brzmi :)
-
Lynd
a zacząłem od remedium na naiwność (w postaci niewinności) a reszta doszła po drodze,
też mi się podoba : ) nawet bardzo, ale przez to mam kłopot bo widzę duże zaległości u siebie ; )
-
A mógłbyś rozwinąć co masz na myśli przez "przenikliwość"?
-
no związane ze znaczeniem, czyli przenikaniem ; ) gdzieś dzisiaj wklejałem o przenikliwości sędziego, to wszystko się jakoś tam łączy:
zdolność przenikania wszelkich zasłon, iluzji, zaślepień, rozpoznawania ich natury, rozpuszczania i przekraczania ich, umiejętność rozróżniania, aż do poziomu całości/bezstronności/ takości jakby ktoś się uparł: )
"emanacją"/skutkiem winy byłoby zaślepienie, a rozpoznawanie niewinności związane byłoby z rozwijaniem przenikliwości- zdolności przenikania, aż do urzeczywistnienia natury niewinności, choć do pełnego wyzwolenia potrzeba by jeszcze po drodze związanego z tym działania:
z zakorzenionego nasionka niewinności wyrasta łodyga przenikliwości, wbija się w samo niebo ; ) to na nich musi rozkwitnąć kwiat prawości ( prawie jak kwiat paproci hehe) ... tylko wtedy do kwiatu przylatuje trzmiel a z tego miłosnego związku rodzą się słodkie i wyzwalające owoce
"Prawość niewinnego równa mu drogę(...)
(...)przenikliwość prawych wybawia."
: )
-
O ooo ;))
Keanu Reeves I Paul Monet
http://images.cheezburger.com/completestore/2009/10/27/129011778112878804.jpg
http://hooray4.files.wordpress.com/2011/09/4082778326_5eff5ae00a_o.jpg
-
Z postu Leszka,
ciekawe :)
Ciekawe artykuly potwierdzające istnienie reinkarnacji:
http://niewiarygodne.pl/kat,1031981,title,Niepodwazalny-dowod-na-reinkarnacje-Ta-kobieta-byla-kiedys-egipska-kaplanka,wid,16097981,wiadomosc.html?smgajticaid=611897
http://niewiarygodne.pl/gid,13885323,img,13885363,kat,1017185,title,10-dowodow-na-istnienie-reinkarnacji,galeriazdjecie.html
http://nieztejziemi.org/dzieci-sa-dowodem-na-istnienie-reinkarnacji/
http://zagadkowe-zjawiska-swiata.blogspot.com/2012/12/reinkarnacja-najlepsze-dowody.html
« Ostatnia zmiana: 2013-10-23, 23:21:04 wysłana przez Leszek.Zadlo »
-
Wiecie co? Tak sledze poniekad watki dotyczace tego, co wyprawia nasz ,,kochany" rzad i nie moge oprzec sie wrazeniu, ze poniekad jest to nasza wina. Nie nasza w sensie, ze z premedytacja cos robimy, aby tak bylo ale nasza w tym rozumieniu, ze jako spoleczenstwo, calosc robimy malo albo nawet nic, aby ta sytuacje zmienic.
Przyznaje sie, ze do niedawna bylem totalnym ignorantem w temacie np. wyborow prezydenckich czy samorzadowych, bo wszystko co wiazalo sie z tym tematem, kwitowalem gowniarskim ,,mam to w d..e, i tak nic sie nie zmieni". No i jak teraz patrze na to, jak myslalem do niedawna, to nie dziwie sie, ze mam co mam :).
Ale do czego zmierzam. Sporo mysle na temat tego, jak powinny wygladac relacje nas z innymi, nie tylko z nasza najblizsza rodzina, ale z ludzmi w ogole, z naszymi sasiadami, blizszymi i dalszymi znajomymi itp. Pieknie by bylo, gdyby wszyscy sie kochali i wzajemnie szanowali no ale tak niestety poki co nie jest. Jest zgola odwrotnie - wiekszosc z nas w taki czy inny sposob naskakuje na siebie, nierzadko nie majac swiadomosci, ze robi tym samym krzywde tym osobom jak i sobie samemu.
Ale do czego zmierzam. Otoz mocno zastanawiam sie ciagle nad tym prawem karmy, gdzie np. czlowiek urodzil sie w takich warunkach, gdzie np. nie moze legalnie zarobkowac lub co gorsza, nie ma w ogole warunkow do zdobywania legalnie czegokolwiek. Mowie tu o warunkach typu ze musi cos ukrasc lub zdobyc sila, aby przezyc, nie np. o nielegalnej pracy na czarno.
Ale do sedna. Jesli polski rzad, jak sie dowiedzialem, uchwala ustawe, ze poslowie i politycy maja kwote wolna od podatku rzedu ponad 27 tys PLN/rocznie a przecietny obywatel ma niecale (chyba) 3 tys PLN/rok to cos tu jest nie tak. Ok, ale to moznaby jakos przecierpiec, gdyby ludzie jakos solidaryzowali sie ze soba, pomagali itp. Ale nie ma tak! Zamiast tego wiekszosc ciagle mysli tak, jak myslalem ja jeszcze do niedawna. I mam tutaj spora rozkmine, czy w takim wypadku, jesli np. nie place podatkow na takie spoleczenstwo/rzad z takim a nie innym podejsciem, to czy jest to jeszcze lamanie jakiegos prawa karmicznego, czy tez moze po prostu swiadomosc moja jest na tyle duza w tej materii ze dostrzegam, ze gdybym dal sie zlapac na ten haczyk, to np. mialbym o wiloe mniej pieniedzy na zycie i inne rzeczy (czyli ze de facto czuje sie okradany z uczciwie zarobionych pieniedzy a tylko nie wykazanych w ewidencji podatkowej).
Wiadomo, podatki sa potrzebne, bo nawet u nas, gdzie korupcja i zdzierstwo sa na porzadku dziennym, jakas tam ich czesc idzie na dobre cele (sluzba zdrowia czy oswiata chocby). Ale z drugiej strony czy branie takiego nieplacacego pod odpowiedzialnosc zbiorowa typu ,,skoro nie placisz podatkow (w domysle bez wzgledu na to, jak sa dystrybuowane), okradasz spoleczenstwo" jest dalej na miejscu (skoro wiekszosc tego spoleczenstwa ma cie totalnie w d...e)?
-
a czemu piszesz o tym w tym watku :P
-
No bo nie ma już wątku: magii i mistyka .... :P
-
Ale jest chociazby o gospodarce.
-
Aha :). No bo powiem szczerze, ze ja tez nie place podatkow i robie wszystko, aby - jesli zaloze dzialalnosc - nie placic jej w tym kraju, bo nie chce lozyc na to pasozytnictwo ani na to oglupiale, nic nie chcace zmienic spoleczenstwo ale ciekaw jestem czy jest lamanie jakiejs karmy czy nie. I tyle :).
I to tez jest przyczyna (tak czuje), co mnie totalnie demotywuje do dzialania. Po prostu odczuwam calym soba, ze zyjac tutaj, w takim a nie innym srodowisku, gdzie przytlaczajaca wiekszosc ludzi ciagle narzeka i tylko czeka, az im ktos cos da, nie umiem stworzyc sobie pozytywnego, kreatywnego srodowiska do pracy, do zainicjowania dzialan, ktore dawalyby mi satysfakcje i spelnienie zawodowe (to zwiazane z zarobkami takze). Odbieram to tak, jakbym byl otoczony taka jakby mgla tworzona przez innych ludzi, gdzie kazda inicjatywa, chec powstania czegos od razu spotyka sie z dezaprobata, niechecia do dzialania itp. Nawet zaczalem juz wstepnie rozmawiac z osobami bedacymi za granica o wyjezdzie, pytac sie o realia, przegladac oferty pracy, ale w glebi czuje ze ja - nawet jesli wyjade stad - chcialbym od razu robic tam to, co robie tutaj. Szkopul w tym, ze ciagle nie zarabiam na tym tyle, aby taki wyjazd mi sie tam oplacal (a obliczylem, ze potrzebaby mi bylo minimum na miesiac okolo $2000-3000 jesli nie wiecej, i to na sam start, bo chce jeszzce inwestowac w rozwoj tego, co robie).
Gdzies tutaj musi byc jakas blokada, miedzy mna a swiatem, ktorej nie potrafie rozwalic poki co. Cos mnie blokuje, czegos nie dostrzegam ale nie wiem kompletnie, w ktora strone szukac tego czegos, aby w koncu wyrwac sie z tego stanu jakby niemocy dzialania, dostrzegania, przyciagania odpowiednich okolicznosci, zdarzen, ludzi i sytuacji pozwalajacych na to, o czym pisze wyzej.
-
Pkrl,
Poszukaj w poprzednich wcieleniach :)
Gdzies tutaj musi byc jakas blokada, miedzy mna a swiatem, ktorej nie potrafie rozwalic poki co. Cos mnie blokuje, czegos nie dostrzegam ale nie wiem kompletnie, w ktora strone szukac tego czegos, aby w koncu wyrwac sie z tego stanu jakby niemocy dzialania, dostrzegania, przyciagania odpowiednich okolicznosci, zdarzen, ludzi i sytuacji pozwalajacych na to, o czym pisze wyzej.
-
Pkrl, państwo okrada nas w świetle prawa, to jest ok?
-
Pkrl, państwo okrada nas w świetle prawa, to jest ok?
Jak najbardziej nie jest to ok, jak rowniez to, ze my - spoleczenstwo - w jakims stopniu na to przyzwalamy, chocby godzac sie na to.
-
I co można z tym zrobić? Jeśli chodzi o moje zdanie, to unikanie płacenia podatków wcale nie jest takie naganne
-
I co można z tym zrobić? Jeśli chodzi o moje zdanie, to unikanie płacenia podatków wcale nie jest takie naganne
Mozna np. wspoltworzyc jakiegos rodzaju dzialalnosc pro-obywatelska, ktora moglaby w dalszej perspektywie wymoc na rzadzaych zmiany. Czy np. gdyby iles milionow Polakow nagle jednoczesnie zaczelo strajkowac, i dajmy na to, nasza gospodarka (transport, produkcja) stanelaby na dwa tygodnie, to myslisz ze nie wywowaloby to reakcji lancuchowej w postaci powaznego zaniepokojenia wladz? I czy myslisz, ze gdyby kontynuowac swoj upor, to czy takie pokojowe acz konkretne dzialania nie moglybydoprowadzic do dymisji wielu politykow i zastapienia ich ludzmi, ktorzy mogliby zostac wylonieni z posrod reprezentantow spoleczenstwa pragnacego zmiany?
Tylko widzisz, to co ja opisuje, moze sie zdarzyc w spoleczenstwie, ktore jest na tyle swiadome swoich praw (jak np. Islandia), ze tego typu dzialania moga nosic znamiona realnosci. W Polsce, jak to ujal jeden z moich kolegow, dopoki jest TV, kielbacha i wodka, nikt zadnych zmian tak naprawde nie chce. I tu sie kolo zamyka. Polacy wola narzekac, a jak przychodzi co do czego, nagle wszystko cichnie, byleby cos mrugalo w ekranie i w lodowce bylo. Z taka swiadomoscia dlugo tutaj nie bedzie zadnych zmian na lepsze (jesli w ogole).
-
Podatki, gospodarka, strajki, społeczenstwo,
I czy myslisz, ze gdyby kontynuowac swoj upor, to czy takie pokojowe acz konkretne dzialania nie moglybydoprowadzic do dymisji wielu politykow i zastapienia ich ludzmi, ktorzy mogliby zostac wylonieni z posrod reprezentantow spoleczenstwa pragnacego zmiany?
pkrl,
Tak jak cię lubię :) i na miłość boską !
A wcielenia do tego steku mają się jak ?
Czy mi sie wydaje coś ?
-
CZy jest odnalezione wcielenie Matki Boskiej?
-
O ile wiem, kilkadziesiąt się przyznaje.
Ja kojarzę tylko jedną i to nie za bardzo / nie do końca. Prawdę mówiąc, nie czuję żadnej z nich.
-
Bo jest ciekawa sprawa.
Moja podświadomość często mówi że moja mama jest bogurodzicą, że urodziła Boga i że w związku z tym należy jej się szczególna cześć.
Zaś dusza mojej mamy domaga się ode mnie wielbienia jej z tytułu że ona urodziłą Boga, że jest bogarodziecielką, i bardzo jej uwłacza że ja nie jestem katoliczką i nie oddaje jej czci boskiej, nie noszę na procesji obrazu z jej wizerunkiem. To mi się powtarza już od kilku lat. A wczoraj przy oczyszczaniu czakramu korony, czułam złość mamy że mam go większego od mamy, a to przecież ona jako bożarodzicileka powinna go mieć większego.
Po którym takim razie zaczełam się na poważnie zastanawiać nad tą kandydaturą na matkę boską.
-
Inga, to przekonaj swoją pś, że skoro mama jest Bogurodzicą, to ty jesteś ... Bogiem.
Co w pewnym sensie jest zresztą prawdą.
Myślę, że wówczas bardzo szybko znikną wszelkie odczucia związane z presją, czy wewnetrznym przymusem oddawania jej czci. Przede wszystkim dlatego, że bez Boga nie byłoby i Bogurodzicy, nieprawdaż?
-
To ja mam łatwiej bo podejrzenia co do poprzedniego wcielenia mam mocno przyziemne ;)
Może kiedyś jak ktoś będzie wahał to potwierdzi lub zaprzeczy moim przeczuciom.
-
Bo jest ciekawa sprawa.
Moja podświadomość często mówi że moja mama jest bogurodzicą, że urodziła Boga i że w związku z tym należy jej się szczególna cześć.
Zaś dusza mojej mamy domaga się ode mnie wielbienia jej z tytułu że ona urodziłą Boga, że jest bogarodziecielką, i bardzo jej uwłacza że ja nie jestem katoliczką i nie oddaje jej czci boskiej, nie noszę na procesji obrazu z jej wizerunkiem. To mi się powtarza już od kilku lat. A wczoraj przy oczyszczaniu czakramu korony, czułam złość mamy że mam go większego od mamy, a to przecież ona jako bożarodzicileka powinna go mieć większego.
Po którym takim razie zaczełam się na poważnie zastanawiać nad tą kandydaturą na matkę boską.
Może urodziła jakiegoś Awatara albo kogoś komu przypisywano boskie cechy ( może też chodzic o władcę). Awatarów było o wiele więcej, a Jezus tylko jeden. A skutek karmiczny czasem może być podobny. No chyba, że to przeświadczenie że ona urodziła konkretnie Jezusa.
{ czuję tez, żeby nie zabierać ci możliwości, że to chodzi o tą bogurodzicę w kontekście chrześcijańskim, bo to może być dla ciebie ważne}
-
Ja mam silne i jednoznaczne wspomnienia z otoczenia Jezusa, choć nie wiem na ile było to personalne, bo nie ukazała się historia, a tylko świadomość bycia tam, wtedy. Mogłem po prostu być jego uczniem.
Troche pachnie mi to czymś w rodzaju BIAŁEGO ASTRALA.
-
Bo jest ciekawa sprawa.
Moja podświadomość często mówi że moja mama jest bogurodzicą, że urodziła Boga i że w związku z tym należy jej się szczególna cześć.
Zaś dusza mojej mamy domaga się ode mnie wielbienia jej z tytułu że ona urodziłą Boga, że jest bogarodziecielką, i bardzo jej uwłacza że ja nie jestem katoliczką i nie oddaje jej czci boskiej, nie noszę na procesji obrazu z jej wizerunkiem. To mi się powtarza już od kilku lat.
Mi wychodzi, że nie jest. Może sama była jakąś boginią w jakimś starożytnym plemieniu?
-
Ja nawet myślałąm o tym aby komuś dac jej zdjęcie do sprawdzenia.
Ciekawe jakiego to Boga urodziła.
-
Kobieta, która włada 18 językami twierdzi, że zna je z przeszłych żyć
http://innemedium.pl/wiadomosc/kobieta-ktora-wlada-18-jezykami-twierdzi-ze-zna-je-przeszlych-zyc
Jak się chce, to mozna sobie przypomnieć :)
-
Zaskakujący wizerunek Jezusa Chrystusa przedstawiła grupa naukowców ze Stanów i Wielkiej Brytanii. W oparciu o m.in. dane antropologiczne doszli do wniosków, że Mesjasz najprawdopodobniej był niskim mężczyzną o muskularnej budowie ciała. Miał także m.in. szeroką twarz i krótkie lokowane czarne włosy.
http://www.tvp.info/23178594/niski-muskularny-o-ciemnej-karnacji-naukowcy-przedstawili-nowy-wizerunek-jezusa
może ktoś coś...
-
I co w tym dziwnego?
Tacy byli wtedy ludzie w tamtym rejonie świata.
Jakby się urodził w Europie to by wyglądał jak na obrazach jakie współcześnie mamy.
-
chodzi mi o potwierdzenie kogoś co ma dobrą pamięć z tamtych czasów, a nie domysły itp.
-
No ja go pamietam zupełnie inaczej. Niski, szczupły, drobny, twarz pociagła i co bardzo przyciagało uwagę to niezwykłe oczy, jasne, niebieskie, bardzo przenikliwe.
Moja córka która też go znała opisuje go tak samo jak ja.
-
Oczy zapewne miał po ojcu, rzymianinie.
-
Oo ;)
A ja go pamiętam inaczej. I co teraz ?
Smukły, mocny , ale tak jakoś delikatnie, subtelnie mocny.
100 % charyzmy. Pasji we wszystkim co robił - mówił, kochał, był.
I te oczy . Płonęły ! Sam magnetyzm. Czar.
Ale . . . ciemne.
-
To nie nowosc, ten niby zrekonstruowany wizerunek Jezusa widzialem juz dobrych pare lat temu. Coz, Jezus wyglada na nim jak przyglup, wiec trudno zeby sie taki wizerunek komus podobal:)
Warto przypomniec wizerunek zmaterializowany kiedys przez Sai Babe:
http://www.saibabaofindia.com/images/isa.gif (http://www.saibabaofindia.com/images/isa.gif)
Tak jakby zgadza sie z tym, co napisala Tess:)
-
Niczym Plejadianin :)
-
Słyszałem też, że cos a'la Conchita Wurst wyglądał. Jak widać różne opcje :)
Jedyne co wspólne to chyba niski wzrost
-
Warto przypomniec wizerunek zmaterializowany kiedys przez Sai Babe:
http://www.saibabaofindia.com/images/isa.gi
Not quite.
Był bardziej męski.
A ten jest taki jakiś "rozmiękczony".
A sumie czy ten tutaj nie przypomina wam kogoś ? ;))
-
Ze niby Leszek?:)
Nieee...
Ale Leszek moglby sie wypowiedziec, podobno go znal/zna.
-
Jest bardzo podobny!
Ale Leszek moglby sie wypowiedziec, podobno go znal/zna.
Niech ! ;)
-
A ten jest taki jakiś "rozmiękczony".
jak dla mnie to ma oczy kota ze Shreka
-
jak dla mnie to ma oczy kota ze Shreka
Ooo :))
-
Jest taka bardzo dobra ksiązka Dolores Cannon- One szły z Jezusem. Autorka to uzdrowiceielka cofająca do poprzednich wcieleń. Okazało się że kilku jej klientów znało Jezusa. W dwu przypadkach te osoby przypomniały sobie kolor oczu Jezusa i był on niebieski. Włosy są opisywane jako kasztanowe.
-
Uuup ;))
Ale Leszek moglby sie wypowiedziec, podobno go znal/zna.
-
Chciałam się podzielić taką ciekawostką z Atlantydy, którą sama sobie przypomniałam
Zycie na Atlantydzie wyglądało zupełnie inaczej niż nasze.
Tam potrafili dostawać się do pamięci drugiego człowieka i ją odczytywać. W ten sposób odczytywali sny ludzi i z tych snów czerpali pałną wiedzę o drugim człowieku. I na podstawie tej wiedzy kontrolowali ludzi w 100%.
-
Ja się już wypowiedziałem w art. Historia Jezusa inaczej i powołałem też na ksiązkę One szły z Jezusem :)
Zupełnie nie był podobny do tej rekonstrukcji "naukowców" i na kurdupla nie wygladał, choc oni tam zazwyczaj są niskiego wzrostu :)
Z rekonstrukcji wyziera gęba starego neandertalczyka, a nie człowieka 33 letniego, nawet zamieszkującego na pustyni (co by go mogło postarzyć)!
Inga
TO nic nadzwyczajnego. Dziś też telepaci to potrafią, tylko raczej już tego nie wykorzystują w takich celach.
-
A ja pisalem tu wczesniej, ze żyłem w pop wcieleniu tam gdzie Jezus i że mogłem być jego uczniem (raczej nie apostołem hehe ) ale ogolnie wyznawca. Mimo, że odczuwam to jako b.wazne, to nie wiele mi sie na ten temat do tej pory pokazało, oprocz tego, że raczej byłem po drugiej stronie barykady i w odczuciu byłem jego przeciwnikiem aczkolwiek jeszcze nie wiem czy jako jakiś urzednik czy "tak o" ;)
Inga- to ciekawe nt Atantydy
-
Aby móc wykorzystywać sny do poznawania podświadomości, musieli też umieć je bezbłednie interpretować.
-
LUDZIE INKARNUJA SIĘ PONOWNIE W NOWYCH CIAŁACH, KTÓRE FIZYCZNIE SĄ PODOBNE DO POPRZEDNIEGO WCIELENIA
http://www.nautilus.org.pl/index.php?p=artykul&id=3030
Coś w tym jest. Zauważyłem nie tylko u siebie.
-
Ja zauważyłem to w przypadku kilku osób które mają wyraźną karmę z japonii czy chin (dominuje ona w nich) , że miały urode troche azjatycką (oczy) . Może to wynika z sentymentu i przywiązania do danego wcielenia.
-
LUDZIE INKARNUJA SIĘ PONOWNIE W NOWYCH CIAŁACH, KTÓRE FIZYCZNIE SĄ PODOBNE DO POPRZEDNIEGO WCIELENIA
http://www.nautilus.org.pl/index.php?p=artykul&id=3030
Coś w tym jest. Zauważyłem nie tylko u siebie.
Leszek
CZy naprawdę Wałęsa to wcielenie Piłsudskiego?
A Jackowski był poprzednio Osswieckim?
Mnie się w to nie chce wierzyć.
-
Inga
Mnie też się nie chce wierzyć.
A spotykałem się z jeszcze wiekszymi bzdurami. Np pewien radiesteta zidentyfikował we WRON inkarnacje Kmicica, Ketlinga, Wołodyjowskiego i Zagłoby nie wiedząc, że te postaci są fikcyjne :)
-
LUDZIE INKARNUJA SIĘ PONOWNIE W NOWYCH CIAŁACH, KTÓRE FIZYCZNIE SĄ PODOBNE DO POPRZEDNIEGO WCIELENIA
http://www.nautilus.org.pl/index.php?p=artykul&id=3030
Coś w tym jest. Zauważyłem nie tylko u siebie.
Fakt.
Znam osobę, która jest podobna do mojej mamy nie tylko z wyglądu ale i z zachowania i charakteru.
Poza tym myślę, że w czasie tego życia przewijają się różne nasze wcielenia. I to może wpływać na "korektę" wyglądu nawet.
Np osoba 'odgrywając' dane wcielenie może ni stąd ni zowąd przytyć.
A potem to może minąć.
Etc.
-
Ja mam pewne wyobrażenie jak wyglądałam w poprzednim wcieleniu i gdybym zobaczyła swoje zdjęcie to bym siebie poznała.
I do siebie obecnej widze podobieństwo w typie urody a nie w szczegółach.
Jeżeli chodzi o moje wcześniejsze historyczne inkarnacje, to nie ma żadnego podobieństwa.
-
http://www.tvnstyle.pl/aktualnosci,1865,n/siwiec-wie-kim-byla-w-poprzednim-wcieleniu,106257.html
-
Udało mi się jakieś 3 lata temu natrafić na jedno ze swoich poprzednich wcieleń, po którym przetrwały wizerunki i inne informacje. Rozpoznałam się niespodziewanie i na autoportrecie. Płeć przeciwna do obecnej, a ujęcie takie, że podobieństwa fizycznego nie było, ale odczucie, że to ja było wyraźne jak obuchem w głowę, więc sprawdziłam sobie kto to i oprócz dużej ilości jego specyficznych dziwactw i powiązań, którymi też jestem obciążona, znalazłam kolejny jego autoportret. Człowiek na nim około 10 lat starszy niż na poprzednim, ale podobieństwo fizyczne było już tak duże, że o lepsze trudno. Później z wiekiem rozpił się, roztył, rozszalał, obrósł w swoje wzorce i podobieństwo fizyczne się skończyło :) Oprócz pewności co do tego, kogo widzę na tych autoportretach, wiele więcej nie czuję, a nie pamiętam kompletnie niczego i dobrze, bo nie chcę, wystarczy mi to czego dowiedziałam się w inny sposób. Kilka osób potwierdziło mi to wcielenie, w tym Leszek, więc nie mam się nawet jak tego wyprzeć :P
-
To ja mam teraz fazę odgrywania wcielenia baszy, który się obżerał, półleżał na poduchach i zachwycał się tańcami młodych, pięknych kobiet :)
https://www.flickr.com/photos/leszekzadlo/24094294346/
Strój tancerki z zupełnie innego kręgu kulturowego :)
-
LUDZIE INKARNUJA SIĘ PONOWNIE W NOWYCH CIAŁACH, KTÓRE FIZYCZNIE SĄ PODOBNE DO POPRZEDNIEGO WCIELENIA
http://www.nautilus.org.pl/index.php?p=artykul&id=3030
Coś w tym jest. Zauważyłem nie tylko u siebie.
Właśnie oglądam "moje opętane dziecko" na CI Polsat.
Seria jest o dzieciach i ich wspomnieniach jak zginęli poprzednio.
Dość rzetelnie niektóre przypadki opisują niektóre jakby naciągane, ale tytuł mylący.
Co do tych Piłsudskich itp to grunt żeby mieć wąsy ;P
Wszyscy chcą być Kleopatrą, a nikt nie chciał wspomnień, że zapi... przy budowie piramid.
Co do bliskich inkarnacji to kiedyś chyba leszku pisałeś, że ludzie płaczą i tęsknią zamiast się rozejrzeć wokół, bo bliscy już się inkarnowali w naszym otoczeniu.
Ja już bez wahadła dostawałem jednoznaczne znaki i pomimo niedowierzania i odrobiny sceptycyzmu dostawałem bardziej dosadne i przestałem zaprzecza, bo "to nie możliwe" żeby takie cuda na moich oczach więc czekam na większe ;)
-
A czy da się ze zdjęcia osoby zmarłej wybadać gdzie ona obecnie się wcieliła?
-
A czy da się ze zdjęcia osoby zmarłej wybadać gdzie ona obecnie się wcieliła?
Dołączam się do pytania.
-
A czemu mialoby sie nie dac?
-
To kto się podejmuje takich chałturek?
-
Pewnie można, ale po pierwsze z jaką dokładnością i po drugie jak zweryfikować czy mamy rację.
To nie rozwojowe to już lepiej przy jakiś podejrzeniach zbadać dwa zdjęcia ale gdy NAS to dotyczy, bo co mi pomoże w RD czy Wałęsa to wcielenie agenta Bolka ;)
może tylko po to, by poćwiczyć wahadłem co może zrobię jak będę miał czas, bo w tym nautilusie na rzut oka ich poniosło w paru przypadkach.
-
po drugie jak zweryfikować czy mamy rację.
najłatwiej jest zweryfikować umiejętności wykrywania miejsca czyjegoś pobytu np. na obecnie żyjących i/lub zaginionych:
czy ktoś żyje, czy nie i gdzie aktualnie przebywa - gdy skuteczność tego rodzaju wykrywania jest duża, wtedy badania pobytu już takie międzywcieleniowe stają się jakby bardziej wiarygodne? : )
-
Poszukiwanie zaginionych jest pożyteczne miejsce zmarłej babci chyba mniej skoro chciała uciec od nas więc nie ścigajmy jej.
-
Nie chodzi o to czy jest potrzebne czy nie, czy to czyiś kaprys czy misja. Chodzi o to czy w ogóle się da coś takiego zrobić na 100%.
A jeśli tak to jak ?
-
Oh, intencje sie dogrywaja, wiec babcia chce byc znaleziona.
-
Oh, intencje sie dogrywaja, wiec babcia chce byc znaleziona.
Dokładnie tak.
Jedni szukają idealnych połówek, inni idealnych kontrahentów, a jeszcze inni osoby z którą czują jakąś więź i chcą ją kontynuować nadal mimo, ze ta osoba zmieniła tylko ciało.
Można to nazwać misją..ale.
Przecież to tylko zmiana ciała. Mamy rodziny w których dorastaliśmy i zmienialiśmy ciało co kilka lat (co 7-9 ponoć ?). Inni członkowie naszych rodzin też. A nawet nasi przyjaciele czy znajomi.
Śmierć i ponowne narodziny ( śmierć i narodziny nie istnieją przecież dla Nas bo MY się nie rodzimy i nie umieramy, a jedynie ciało ulega procesowi rozpadu lub tworzy nowe) to tylko zmiana ciała.
Czemu mamy rezygnować z towarzystwa osób z którymi nam się dobrze układały relacje do końca ich życia a zostały nagle przerwane bo śmierć ?
-
Nie chodzi o to czy jest potrzebne czy nie, czy to czyiś kaprys czy misja. Chodzi o to czy w ogóle się da coś takiego zrobić na 100%.
A jeśli tak to jak ?
najłatwiej i w 100% uzyskasz pewność gdy odnajdziesz byłą babcię a ona (albo on w tym wcieleniu) spojrzy się na ciebie i powie - byłam twoją babcią poprzednio : )
coś w ten deseń robili w Tybecie gdy chcieli odnaleźć kolejną inkarnację lamy, zwykle rozpoznawali pośrednio poprzez przedmioty które należały do lamy, ale tam mieli nie tylko zdolności do odbioru takich informacji, ale i kultura temu sprzyjała, u nas jak zapukasz do drzwi za którymi jak mniemasz mieszka twoja była babcia, to będzie trochę trudniej to zbadać : )
-
Co do bliskich inkarnacji to kiedyś chyba leszku pisałeś, że ludzie płaczą i tęsknią zamiast się rozejrzeć wokół, bo bliscy już się inkarnowali w naszym otoczeniu.
a czy jest to możliwe, żeby dusza bardzo chcąc wrócić do danej rodziny zmanipulowała osobę, która nie planowała potomstwa i wcieliła się jako jej dziecko?
czy to możliwe, żeby dusza czekała dłużej niz rok na okazje, żeby sie wcielić do swojej dawnej rodziny?
-
ludzie często zmieniają swoje plany pod wpływem innych i niekoniecznie jest to manipulacja, a naturalne skutki funkcjonowania w pewnych relacjach
ocena zależy od poziomu motywacji z którymi się utożsamiamy, jeśli stawiamy na motywacje z poziomu "ja i moje pragnienia" a pod wpływem kogoś na chwile podejmujemy dalekosiężne w skutkach decyzje z poziomu miłości , albo obowiązku/zobowiązań/obietnic/ umów, (idąc w górę) albo instynktu (z tych niższych motywacji), to po powrocie na ten "zwykły" poziom możemy oceniać to pod kątem planów których nie zrealizujemy przez to,
- wycinkowa ocena bywa złudna i zwykle prowadzi do ograniczonych wniosków
kiedyś spotkałem gościa który jak twierdził pamiętał to co było przed wcieleniem ( i nie tylko) i opowiadał jak wpłynął na (przyszłego) ojca gdy ten dobierał się do przyszłej mamy zaszczepiając mu myśl "a spróbujmy, bez prezerwatywy"... no i spróbowali ; )
-
czy to możliwe, żeby dusza czekała dłużej niz rok na okazje, żeby sie wcielić do swojej dawnej rodziny?
Pomiędzy moja ostatnia inkarnacja , a obecna minelo 8 lat
-
ludzie często zmieniają swoje plany pod wpływem innych i niekoniecznie jest to manipulacja, a naturalne skutki funkcjonowania w pewnych relacjach
rozumiem,
użyłam słowa zmanipulowała, ale mogłam równie dobrze użyć słowa "wpłynęła",
nie chodzi mi o ocenę postępowania tylko o odpowiedź czy jest to możliwe?
kiedyś spotkałem gościa który jak twierdził pamiętał to co było przed wcieleniem ( i nie tylko) i opowiadał jak wpłynął na (przyszłego) ojca gdy ten dobierał się do przyszłej mamy zaszczepiając mu myśl "a spróbujmy, bez prezerwatywy"... no i spróbowali ; )
czyli wynikałoby z tego, że jest to możliwe
-
Pomiędzy moja ostatnia inkarnacja , a obecna minelo 8 lat
dzięki
pewnie to już tu kiedyś pisałam, ale jestem na 99 % pewna, że moja babcia wcieliła jako moja córka,
kiedys nawet pytałam o to Darka Logę na zajęciach, ale on tylko powiedział, ze jak przyjdzie czas to uzyskam pewnośc :-))
-
gdzieś słyszałem, że średnio między inkarnacjami mija ok 20 lat, że jedynie dzieci mogą się inkryminować ponownie w bardzo krótkim czasie, dni czy miesięcy.
-
gdzieś słyszałem, że średnio między inkarnacjami mija ok 20 lat, że jedynie dzieci mogą się inkryminować ponownie w bardzo krótkim czasie, dni czy miesięcy.
A ja z kolei słyszałam, że to jest przeważnie ok roku.
-
dzięki
pewnie to już tu kiedyś pisałam, ale jestem na 99 % pewna, że moja babcia wcieliła jako moja córka,
kiedys nawet pytałam o to Darka Logę na zajęciach, ale on tylko powiedział, ze jak przyjdzie czas to uzyskam pewnośc :-))
i jak to odbierasz? Lubiłaś babcie?
-
Ja też słyszałąm że około rok.
Ja zaś wcieliłam się po 30m latach, a to dlatego że nienawiśc do siebie nie pozwalała mi się zakotwiczyć w macicy.
-
Mi się wydaje że jak dusza jest stara (duzo inkarnacji) to może byc dlugo
-
i jak to odbierasz? Lubiłaś babcie?
tak, to była ta babcia z która byłam zżyta
i mimo, że nie planowałam dzieci i nigdy nie rozpływałam się na widok niemowlaków z córką mam dobrą relację
nie musiałam jej budować, ta relacja już była
tyle, że miałam spory problem w tym, żeby zrozumiała, że to ja jestem matka i decyzje należą do mnie
-
Czytałem książki: ciało eteryczne, ciało astralne i przyczynowe oraz na temat diamentowej drogi.
Z tych publikacji wynikało, że powtórna reinkarnacja trwa długo choć rożne terminy podawali ale z tego co sobie przypominam to nigdzie nie wspominali to tym żeby reinkarnacja osoby dorosłej mogła nastąpić w czasie jednego roku.
nie wiem jak jest w istocie ale na mój rozum wydaje mi się termin jednego roku błyskawicznym i mało realnym.
-
Lilliole
A czy jest podobieństwo fizyczne?
Nie czujesz się źle z tym że to twoja babcia?
Michał
Leszek pisze że około roku i nawet gdzieś podaj e na to dowody
-
Lilliole
czyli wynikałoby z tego, że jest to możliwe
takie wpływy to chyba powszechne zjawisko i jak to w zwykłych relacjach bywa: są wzajemne - różnie ludzie reagują na siebie, więc i jakiejś kobiecie która miała zamiar mieć dzieci może nagle odechcieć się gdy na jakimś poziomie wyczuje, że kręci się koło niej dusza która chce się wcielić, a której ta kobieta nie lubi
efekt to jest wypadkowa pragnień, intencji i możliwości/tendencji/obciążeń karmicznych po obu stronach i nie tylko obu: niektórym takie dzieci mogą służyć do zbliżenia się do wrogów karmicznych na których chcą się zemścić a którzy to wrogowie dla odmiany mają dobre relacje z tymi dziećmi - wtedy jest to np. straszliwa teściowa wykańczająca zięcia albo synową, więc podobnie jak w przypadku oczekiwania na wcielenie tak samo długo albo i dłużej trzeba czekać na okazję do zemsty, ale w obu przypadkach się to opłaca ; )
-
Chciałbym wiedzieć jak jest w istocie. Może kiedyś się dowiem:)
w diamentowej drodze pisali, że szybka reinkarnacja jest u dzieci i u osób które są bardzo przywiązane do poprzedniego życia.
Podawali, że takim przywiązaniem może być rodzina, papierosy lub alkohol.
autor pisał, że takie przywiązania bardzo ograniczają rozwój takiej duszy i przed śmiercią powinno się osobę utwierdzać, że sobie bez niej poradzą, że w wyniku śmierci rodzina nie poniesie szkody.
A w książkach na temat ciał człowieka pisali z kolej że tempo reinkarnacji zależy od stopnia oczyszczenia /uzdrowienia poszczególnych ciał. Jeśli człowiek za życia uzdrowił swoje emocje to w astralu spędzi mało czasu i w poszczególnych światach będących odpowiednikami ciał człowieka również spędza się tyle czasu ile potrzeba aby przerobić to co nie zostało przerobione za życia. ale to nie dusza tam spędza ten czas tylko nasza świadomość.
świadomość duszy i "naszą" należy tu rozgraniczyć.
-
Lilliole
A czy jest podobieństwo fizyczne?
Nie czujesz się źle z tym że to twoja babcia?
Nie mam zdjęć jak babcia była dzieckiem,a jak był młoda to są mocno niewyraźne,
sa podobieństwa, ale nie tzw "kropka w kropkę" chociaż mam wrażenie ze z wiekiem coraz większe
nie wiem czy mi przeszkadza, nie mam innych dzieci i nie wiem jak to jest inaczej
ja z mamą nigdy nie byłam zżyta, z ojcem też nie, a z babcią tak
-
U mnie przerwa pomiedzy ostatnim a przedostatnim trwała około rok.
-
Jak ktoś lubi opętywać, czy straszyć to sobie znajdzie coś do roboty pomiędzy inkarnacjami.. pół żartem
-
Lilliole
z tym wymuszeniem ciąży to troche naciągane ;)
ale chęć wcielenia przy dobrych relacjach i twoje odczucia to myślę, że trafione.
michał
20 lat to gruba przesada często rozpoznałem ludzi po rok i mniej.
-
To ja mam teraz fazę odgrywania wcielenia baszy, który się obżerał, półleżał na poduchach i zachwycał się tańcami młodych, pięknych kobiet :)
https://www.flickr.com/photos/leszekzadlo/24094294346/
Strój tancerki z zupełnie innego kręgu kulturowego :)
Sybaryta :)
Takich faz/wcieleń trochę miałeś Leszku, nieprawdaż ;))
-
Lilliole
z tym wymuszeniem ciąży to troche naciągane ;)
J034,
czyli uważasz, że dziecko nie może wywierać presji na swoich przyszłych rodziców?
-
Nie mogę zagwarantować, że to nie możliwe jednak u ciebie wyczuwam chęć żeby tak było, bo ...
Musisz sobie sama odpowiedzieć to odczujesz ulgę.
Może nie chciałaś wtedy już być mamą, ale zawsze ludzie chcą kiedy indziej dzieci, a jak się pojawią to myślimy, że może później byłoby lepiej.
-
Większość kobiet, które zachodzą w ciążę, przeżywa nieco wcześniej coś w rodzaju opetania przez przyszłe dziecko! A więc należy się liczyć z faktem wywierania presji przez inkarnującą się duszyczkę na jej rodziców.
Wyjątkowo zdarzają się przypadki dzieci, które muszą się już inkarnować, ale "mają wszystko w d..", więc trafiają do takich rodziców, którzy chcą (albo muszą wg przyszłych dziadków) mieć dziecko, a którym też wszystko jedno, jakie.
-
Nie mogę zagwarantować, że to nie możliwe jednak u ciebie wyczuwam chęć żeby tak było, bo ...
No właśnie jest dokładnie odwrotnie. Z łatwością akceptuje to, że ja wywierałam presję na moją matkę, żeby się u niej wcielić, a ciężko mi zaakceptować, że córka wywierała presję na mnie. Zawsze brałam całą odpowiedzialność na siebie nawet jak ktoś inny cos zmalował. Teraz się juz w większości od tego uwolniłam, ale kiedyś dochodziło nawet do takich absurdów, że moja matka źle zaparkowała a ja jako pasażer dostawałam za to opieprz.
-
Lilliole
Ja miałem tak, że to mnie "ciągnęli". Rodzice mnie oczekiwali, a ja nie chciałem się wcielić, bo mi było tam dobrze a do tego już wtedy zdawałem sobie sprawę, że jak sie wcielę to czeka mnie nie lada wyzwanie i trud. Jednak czułem coś w rodzaju ściągania i że to jest najwyższy czas, żeby to zrobić.
Zawsze brałam całą odpowiedzialność na siebie nawet jak ktoś inny cos zmalował. Teraz się juz w większości od tego uwolniłam, ale kiedyś dochodziło nawet do takich absurdów, że moja matka źle zaparkowała a ja jako pasażer dostawałam za to opieprz.
A nie wynika to branie odpowiedzialności za niepowodzenia innych z takiego przekonania: jestem zła.
-
Jakie wyzwanie i trud? To między wcieleniami nie można sobie poafirmować i wybrać lepszego życia? Pamiętasz jak wybierałeś wcielenie, czy wszystko szło z automatu?
-
Większość kobiet, które zachodzą w ciążę, przeżywa nieco wcześniej coś w rodzaju opetania przez przyszłe dziecko! A więc należy się liczyć z faktem wywierania presji przez inkarnującą się duszyczkę na jej rodziców.
Taka duszyczka potrafi sprawić, że potencjalni rodzice nagle bardzo "mają się ku sobie".
To mija po akcie zapłodnienia. Głównie tatusiowi.
Bo mamusia, jakby, nie ma wyboru ;)
-
Afirmowanie poznałem dopiero w tym wcieleniu, tak więc wówczas nic nie kreowałem, zdaje się że nie ma takiej możliwości.
Pamiętam, że miałem wybór życia.
Pokazały mi sie 2 opcje: łatwe życie ale z niewielką ilością karmy do przepracowania i mały rozwój oraz druga opcja: trudna droga z dużą karmą i pokonywanie ograniczeń ale za to rozwojowa. Wybrałem 2 opcję.
Było mi bardzo lekko i przyjemnie a potem był już przymus wcielania się i byłem go świadomy.
A konkretnie w pierwszej opcji miałem mieszkać w USA, pracować w rządowym departamencie, mieszkać w bogatej wilii, w bogatej dzielnicy i mieć kochająca żonę i dzieci.
-
Ja sobie wczoraj przypomniałam jak byłam przed wcieleniem sie progrmowana przez astrali w świecie astralnym. Wczoraj pozbywałam się tego programu.
-
Pokazuje mi sie , ze przyczynilem sie do ukrzyzowania Jezusa. Gdy uwalniam się od demonicznych energii . Razem z osobą ktora znam teraz i jeszcze inna, wyglada logicznie, bo lącza mnie z nimi te energie.
-
A wogole to mialem raz poczucie, że skazalem na śmierć wiele osob.
-
Słyszałem o kilku osobach, które brały w ukrzyżowaniu udział?
-
Mateusz, a miałeś opcję sie nie wcielać?
-
Nie, czułem coś jakby wir, ale trochę inaczej, to wciąganie.
A nie śpieszyłem się bo czułem sie bardzo dobrze a wiedziałem co mnie czeka jak zejdę na ziemie. To jest prawie dosłowne określenie. Wprawdzie nie widziałem konkretów życia na ziemi, tylko czułem duży ciężar jaki mnie czeka.
O tych dwóch drogach życia przypomniałem sobie teraz medytacji. Natomiast nie przypominam sobie jak to było wówczas, kiedy byłem w okresie międzywcieleniowym.
-
I na cholere wybrales Pl? :-P To znaczy ze mozna cale wcielenie przezyc w szczesciu i bogactwie, a w nastepnym dalej meczyc sie z karma? Troche bez sensu.
-
Nie zaspokoje Twojej ciekawości.
-
A nie wynika to branie odpowiedzialności za niepowodzenia innych z takiego przekonania: jestem zła.
Myślałam nad tym. W pierwszej chwili chciałam sie z tym zgodzić, ale jak głebiej w to weszłam to nie. Przynajmniej nie w tym sensie , że jestem kimś z gruntu złym. Za to zawsze miałam silne przekonanie, że krzywdzę tych których kocham i dlatego musze ich chronić trzymając od siebie z daleka. To był jeden z powodów dla których nie wchodziłam w związki z miłości.
To przekonanie wynika w wielu wcieleń gdzie pełniłam takie role (np szpiega) w których niebezpiecznie było mieć rodzinę.
-
Wracając do linkowanego wcześniej art. doszedłem so wniosku, że zmanipulowany ezoteryk może być bardziej groźny niż poszukiwana przez Hitlera Wunderwaffe (cudowna broń).
LUDZIE INKARNUJA SIĘ PONOWNIE W NOWYCH CIAŁACH, KTÓRE FIZYCZNIE SĄ PODOBNE DO POPRZEDNIEGO WCIELENIA
http://www.nautilus.org.pl/index.php?p=artykul&id=3030
Otóż... pojawiła się nowa wersja polskiego mesjanizmu.
Prezydenta Dudę witają plakaty:
"Błogosławione piersi, które Cię wykarmiły"
"Błogosławione łono, które Cię wydało"
Skąd to się wzięło?
Otóz z przepowiedni: "Z Polski wytryśnie (wystrzeli) płomień", "Wszystkie narody będą się kłaniały Polsce (oddawały jej hołd)". Polska stanie się źródłem nowego prawa i sprawiedliwości dla świata".
Niedowartościowanych mesjanistycznie Polaków takie przepowiednie biorą za serca. No i od razu nasi rodacy mają ochotę budować MIĘDZYMORZE wg koncepcji Piłsudskiego, której nikt, poza Polakami budować nie chciał i nie zechce!
Ale to jeszcze nic.
W art. są tezy:
Lech Kaczyński to inkarnacja gen. Sikorskiego (obaj zginęli w katastrofie lotniczej i to ma być dowód, no i mają podobne wąsy). Nie potwierdzam zgodności!
Lech Wałęsa - Józefa Piłsudzkiego! Nie potwierdzam. Tylko wąsy mają podobne!
Andrzej Duda to inkarnacja rtm. Pileckiego, bohatera Polski Podziemnej, zamordowanego przez stalinowców. Nie potwierdzam zgodnosci.
Niestety, tysiące Polaków (w tym katolików) uwierzyło w te rzekome inkarnacje!
-
Mnie bardziej ostatnio zaciekawiło to czemu pan Macierewicz wygląda tak kiepsko - czy jest tylko przemęczony(może chory) czy ma problemy z astralem. Energetycznie wygląda nieciekawie jakieś silne kody na trzecim oku związane z walką
-
Mariusz
Tak się składa, że mój szwagier, hydraulik wykonuje usługę u człowieka który pracował w rządowej (PO) komisji smoleńskiej jako ekspert od katastrof lotniczych. Facet opowiada, że obecnie zadręczany jest przez Maciarewicza, żeby złożył oświadczenie, że katastrofa smoleńska została spowodowana wybuchem wewnątrz samolotu. Może wygląd Maciarewicza spowodowany jest silną presją JK, żeby za wszelką cenę udowodnić zamach smoleński. Po to w końcu został mianowany MON.
-
Ma ciężką nerwicę, na granicy natręctw.
-
Nerwica spowoduje, że będzie się wyzywał na innych pooprzez agresywne ataki. Dobrze, że nie mamy broni atomowej :-)
-
Ma silna nerwice i duza zarabia. Czyli da sie. Ale czuje ze to kiepski przyklad do nasladowania.
-
Niestety, tysiące Polaków (w tym katolików) uwierzyło w te rzekome inkarnacje!
Katolicy wierzą w reinkarnację ???? suuuuper :)
-
Od tego postu Leszka pokładam się ze śmiechu:)))
Polacy mają fantazję. Może dzięki temu są tak twórczy i jest tylu wynalazców. Tylko niektórym nie styka w głowach, ale co tam. Każda cecha ma swój cień i świetlistą stronę.
-
Tak, bardzo śmieszne :-D Ta skłonność do przesady czasem daje ciekawe rezultaty
-
DarkAngelbubu
Myślę, że w reinkarnację wierzy ok 30% polskich katolików. Szczególnie jeśli ta wiara ma wspierać ich niekatolickie, mesjanistyczne wierzenia :)
-
Kiedyś gdzieś tutaj przeczytałam, że Osho wcielił się w Polsce.
W 2004 r miał około 10 lat.
Że będzie go można poznać po tym, że będzie opowiadał dowcipy o papieżu Polaku....
Ktoś ? Coś ?
-
Czy on przypadkiem pod koniec wcielenia nie bawił sie narkotykami?
-
Hm.... :)
A tak wracając do sedna sprawy.
Czy ktoś coś wie więcej na temat tej jego inkarnacji w Polsce ?
Skoro powiedziano tam, że w 2004 r miał 10 lat, to teraz powinien mieć około 22.
Powinien więc już 'wypłynąć'.
-
Wracając do sedna sprawy.
1, Obecnie ukazuje się w Polsce mnóstwo książek Osho, tak że jego inkarnacja nie musi niczego nauczać.
2. Mam podejrzenia, że jest na całkowitym wyluzowaniu.
3. Jak uczniowie będą gotowi, to Mistrz się znajdzie. Ale... domyślam się, że odreagował misje nauczania, szczególnie głupich uczniów, którzy czekali na potwierdzenie, że: a/ się już oświecił, b/ że jest inkarnowanym Jezusem. :)
A kiedy zaprzeczył, to uciekli z aśramu i w 1 dzień stracił 80& swych wyznawców.
-
Niemniej miło by było porozmawiać i posłuchać jego poglądów na różne tematy.
Polityczne ?
Chyba nie. Zbyt młody :)
I chyba już wie, że zajmowanie się polityką to ....
Ale inne.
Od dawna mówię, że stawiam i liczę na młodzież :)
-
Tess
[#] « Styczeń 18, 2016, 21:42:15 »
Cytuj
I chyba już wie, że zajmowanie się polityką to ....
Przecież czclgodny poseł na sejm obecnej kadencji , jego ekselencja
Paweł Kukiz , który wszystko robi z miłoścl dla Polski - a nauczył
tego pięknego uczucia jego tatuś - chce zalegalizować marihuanę
oczywiście dla dobra Polaków .
Więc zajmowanie się polityką i to na tak najwyższym szczeblu
jakim jest bez wątpienia Sejm RP , jest wyrażaniem miłości
dla Polaków .
-
http://www.oobe.pl/park/Osho-t1184.html
Post użytkownika Raziel (kulawe tłumaczenie z googla, niestety, oryginalny link angielski nie działa). Biorąc pod uwagę to co robił przed śmiercią to mógł się urodzić w monarze. Ale niech Leszek się wypowie.
-
O, ten to zapewne jakiś wcielony Mistrz. Od razu wie co i jak http://9gag.com/gag/aW68zM2 (na skali ERd albo 2 albo 37 )
-
O, widze że kolega też 9gager ;-).
-
I 4chan B. ;)
-
Mateusz
"Pamiętam, że miałem wybór życia.
Pokazały mi sie 2 opcje: łatwe życie ale z niewielką ilością karmy do przepracowania i mały rozwój oraz druga opcja: trudna droga z dużą karmą i pokonywanie ograniczeń ale za to rozwojowa. Wybrałem 2 opcję.
Było mi bardzo lekko i przyjemnie a potem był już przymus wcielania się i byłem go świadomy.
A konkretnie w pierwszej opcji miałem mieszkać w USA, pracować w rządowym departamencie, mieszkać w bogatej wilii, w bogatej dzielnicy i mieć kochająca żonę i dzieci."
Mi sie przypomniały 2e alternatywne drogi do tej obecnej ktora też wydała mi się rozwojowa ;)
1 opcja, to latwo milo i rozrywkowo w stanach, mocno tez po karmie bo bylabym piekna, slawna, bogata, przyćpana i już bym miała nowe wcielenie :P Tez Stany oczywiście. BTW Jak miło i łatwo to zawsze w USA :P?
2 opcja Polska ale droga dużo bardziej spokojna, harmonijna, mniej karmiczna, w sumie byłabym "leśnym ludkiem" co podróżuje, chroni przyrodę, uprawia sztukę, razem z idealnym partnerem ( nawet poznalam go w tym wcieleniu;)) Też byłby rozwój duchowy, nawet w podobny sposob jak teraz, ale łatwiej i harmonijniej niz to sobie zafundowałam. Czułam, że nie wybrałam tej opcji z powodu niegodności, poczucia niezasługiwania, ktore było dość głębokie. Nadal nad nim pracuje :)
Ale widocznie czułam, że przecież nie moze byc tak miło, ze trzeba "odpracować" karmę, zanim do tego dojdzie. Ale teraz wydaje mi się, że takie pomysły na ten temat to własne urojenia.
-
"Ale teraz wydaje mi się, że takie pomysły na ten temat to własne urojenia. " chodzi o tą możliwość wyboru?
-
Chodzi o przekonania, że jak rozwojowo to ciężko, że karmę trzeba żmudnie odpracowywać, że albo przyjemnie, albo rozwojowo ( powolne przepracowywanie karmy i mierzenie się ze skutkami wcześniejszych wyborów, obciążeń, a na koniec dopiero czeka nagroda ;))
Myślę, że chodziło o zasługiwanie i takie wyobrażenia, dlatego wybrałam opcję taką jaką mam.
Czyli pośrednia, a byłabym zdolna do tej spokojnej ale także rozwojowej :) Którą mój niedoszły
partner realizuje z kimś innym, też harmonijnym z nim bardzo :) Nadal jest tak, że wiele rzeczy już bym mogła mieć, ale nie czuję się godna by po nie sięgnąć.
No ale może nie widzę jeszcze wszystkich elementow, to takie moje przemyslenia na teraz.
-
Laka
Wiesz, z tymi Stanami, to akurat miałem opcję życia tam w czasach rozwoju, a potem w kryzysie to już bym odcinał kupony. Ale czy byłbym szczęśliwy to nie wiem.
A z zasługiwaniem tak własnie jest, trzeba otwierać się, pozwalać.
Teraz mógłbym sobie odpuścić na jakis czas rozwój, cieszyć się tym co jest teraz, ale nie chcę, no więc jak ruszam kolejne rzeczy, to spada samopoczucie.
-
Wracając do sedna sprawy.
1, Obecnie ukazuje się w Polsce mnóstwo książek Osho, tak że jego inkarnacja nie musi niczego nauczać.
2. Mam podejrzenia, że jest na całkowitym wyluzowaniu.
Dla mnie Osho jest mistrzem, który cechował sie wielką odwagą w przekazywaniu ludziom prawdy, często niewygodnej. Był bezkompromisowy w swoim nauczaniu, nie schlebiał i nie głaskał pojedynczych ludzi czy całych narodów, jak to było np. wobec Stanów. Robił to bez znieczulenia i przez to wzbudzał wiele kontrowersji.
Moim zdaniem bardzo "popchnął" do przodu amerykańską psychologie i nie tylko. Po latrach wielu nawiązuje do niego oficjalnie bądź po swojemu. Był po prostu sobą. W tamtym wcieleniu tak własnie chciał działać. Teraz jeśli by sie wcielił mógłby być sobą w zupełnie inny sposób.
Osobiście powiem, że korzystałem, czy korzystam z jego mądrości i inspiracji.
Jak ktoś się nie skupia na detalach, ale poszukuje prawdy dla siebie to może się nim inspirować. Wiele rzeczy miał "przerobione".
-
Mateusz, Laka
jak myślicie, czy w trakcie życia można zmieniać te opcje jak się już ugruntuje w sobie zasługiwanie?
-
furyah
Raczej jest to nie możliwe, bo jest z tym związane wiele innych rzeczy, których nie da się zmienić, np. związek z osobą, która teraz jest z kims innym.
Natomiast po wyborze drogi mamy możliwość modyfikowania a jak się rozwijamy to dokonujemy wręcz gruntownych zmian. Wybór drogi to nie przeznaczenie i koniec. Bóg daje nam najlepszą dla nas drogę i dlatego możemy być spokojni, bo nie ma przypadków.
-
Ja myślę, że pewne rzeczy już minęły więc nie da się ich odtworzyć w taki sposób w jaki miałyby być początkowo. Ale potencjał który się mialo pewnie jest nadal i można wejsc
na taka drogę, życia, choć bedzie ona wyglądać nieco inaczej ;) Z innymi pewnie ludzmi. Najważniejsze, że bedzie to nadal realizowanie naszych talentów i będziemy spełnieni :)
-
Mi się wydaje że w trakcie życia mamy nadal do wyboru rozne drogi zycia i wybor historii karmicznych, ktore sie uaktywnią.
Raczej jest to nie możliwe, bo jest z tym związane wiele innych rzeczy, których nie da się zmienić, np. związek z osobą, która teraz jest z kims innym.
To tez mozna zmienic, przeciez ludzie wychodza ze zwiazkow i wchodza w inne i to nawet jak juz dzieci sa, w skrajniejszych przypadkach.
Czy nie?
-
Mi się wydaje że w trakcie życia mamy nadal do wyboru rozne drogi zycia i wybor historii karmicznych, ktore sie uaktywnią.
Według mnie tak jest własnie. I trochę doświadczyłem jakby wyjścia poza normalny plan. W tej chwili czuje się jakbym był w 3 wcieleniu w tym życiu. Jakby jedno się zakończyło(raptownie), pewny okres, potem też(jednego dnia zmiana), i teraz jakby jestem inną osobą z innym planem. I głupio to brzmi ale czuje tamte okresy podobnie jak przeszłość, w taki sposób jak czuje wcielenia.
Generalnie można zainicjować taką zmianę, acz trzeba integralnej decyzji na poziomie osobowości i duszy, a przynajmniej zgody.
-
Nie wszystko sie da, bo tamta opcja, której sie nie wybrało już nie istnieje, nie ma jej. Ona była tylko opcją do wyboru. Jeśli nie została wybrana, to wszystkie klocki całej układanki zostały inaczej ułożone. Jak można znaleźć tę partnerkę, choćby była w innym związku jak sie nie wie kto nią miał być.
Natomiast zmiany drogi na nowe, kolejne, lepsze to tak, ale nie na taką jaką sie miało w opcji przed wcieleniem, bo ona już nie pasuje i jest nieaktualna.
-
Tamtych okoliczności już nie ma bo one były na tamten moment, czy osoby. Ale jest możliwość realizowania naszego potencjału i otrzymania tego wszystkiego co
jest nam potrzebne byśmy byli szczęśliwi i spełnieni. Ja to widzę tak, że Bóg doświadcza poprzez nas, w tej pozytywnej formie, Bog rozwiaja się poprzez nasze spełnienie w tym co my jako nasz zalążek mamy do spełnienia, by poczuć się szczęśliwymi. To tak jakby nasze szczęście było uszczęśliwieniem Boga:) Więc Bog nie tworzy pustych form,
nie ma możliwości stworzyć nas jako istoty i nie stworzyć wszelkich możliwości byśmy mogli zrealizować nasz Boski plan stworzenia :)
Cieżko mi to wyjaśnić słowami, może choć trochę sie udało :)
Więc nie ma co się bać, że jeśli nie wybrało się najlepszej opcji to ona przemineła bezpowrotnie i dupa :P Jest inna wersja podobnej opcji. Ja tak przynajmniej czuje u siebie.
Ale jednocześnie czuję nadal opory by po to sięgnąć, wynikające z niegodności i nie zasługiwania na aż takie szczęście i spełnienie, tak wysoką jakość i wibracje.
-
Już jesteśmy uratowani i skazani na oświecenie ^^ A decyzja kiedy należy do nas.
-
Nie wszystko sie da, bo tamta opcja, której sie nie wybrało już nie istnieje, nie ma jej. Ona była tylko opcją do wyboru. Jeśli nie została wybrana, to wszystkie klocki całej układanki zostały inaczej ułożone.
Natomiast zmiany drogi na nowe, kolejne, lepsze to tak, ale nie na taką jaką sie miało w opcji przed wcieleniem, bo ona już nie pasuje i jest nieaktualna.
Droga życia wg mnie to historie karmiczne i potencjal do zrealizowania pozytywny, ten potencjał mozna zawsze zrealizowac, jak pisze Laka, historie normalnie na zasadzie przyciagania osob sie odtworza w dowolnym czasie , o ile ktos po drugiej stronie nie straci woli odgrywania historii, bo bardziej mu sie oplaca co innego.
Jak można znaleźć tę partnerkę, choćby była w innym związku jak sie nie wie kto nią miał być.
Chyba oczywiste ze Podswiadomosc wie i to wystarczy..
-
Mi sie wydaje, że zupełnie nie ma potrzeby odgrywać tego co miałoby być, gdyby... i nie ma też czego żałować. Jak sie patrzy trochę dalej, jak tylko na zewnętrzne okoliczności, to widać, że tu gdzie teraz jesteśmy daje nam równie dobrą szansę na spełnione życie i rozwój.
-Jak można znaleźć tę partnerkę, choćby była w innym związku jak sie nie wie kto nią miał być.
-Chyba oczywiste ze Podswiadomosc wie i to wystarczy.. "
Jak ktoś chce, niech szuka. Czy ktoś taki był co znalazł? ;)
-
Nie trzeba sie upierac na tamtego partnera, wg najbardziej nie stali i nie przewidywalni sa ludzie :P
Zawsze może być ktoś inny równie pasujący. Gdy sobie pozwalamy, to i tak najlepsza opcja na tu i teraz sie pojawia.
Ja spotkalam tamtą osobe i jest w zwiazku z kims innym, bardzo harmonijnym z sobą, podobna bardzo do mnie dziewczyna pod wieloma względami ;)
Ale nikomu nie przyszlo do glowy by to rozbijać. Ale zabawne jest obserwować, jak sama coraz bardziej wchodzę na taką podobną drogę życia, jaką miałam mieć wybierając najlepszą opcje. Mam na myśli styl życia, typ partnera, realizowanie pewnych pasji, talentów, celów.
-
Laka
Czy ta osoba z tamtej wersji jest kobietą czy mężczyzną? Wnioskuję, że mężczyzną, ale dopytuję?
-
No jak na mojego partnera miał być to mężczyzna ;D
-
a więc obecnie to kobieta.
-
Nie, mężczyzna ! :)
-
Nawiązując do obecnej inkarnacji Osho - która ponoć ma miejsce w Polsce.
Skoro powiedziano tam, że w 2004 r miał 10 lat, to teraz powinien mieć około 22.
Powinien więc już 'wypłynąć'.
Jestem ciekawa czy jeżeli ktoś przed końcem poprzedniego wcielenia był tuż tuż przed oświeceniem, to mając obecnie około 22 lat oświecił sie czy niet ?
Pytanie może wydawać się trywialne ale dla mnie jest istotne. I wiem, że dla niektórych osób zaglądających na to forum (a nie zarejestrowanych jeszcze) - też.
Chodzi o to, Leszek o tym wspomniał, że Osho może być teraz bardziej na luzie. Bez obciążających misji.
To w związku z tym, czy taki proces ku oświeceniu może sie dziać spontanicznie ? Bez zbytniej ingerencji i starań danej osoby ?
Jeżeli by sie udało jego obecną inkarnację zidentyfikować, to:
- po pierwsze, dla wątpiących, a mnóstwo takich spotykam na codzień :) byłby to niezbity dowód na to, że reinkarnacja w ogóle realnie istnieje.
- z pewnością żyłby tak, że chcąc czy nie chcąc byłby wzorem do naśladowania.
Niekoniecznie guru, mistrzem nauczającym, z tłumem fanatycznych uczniów, cierpiacych jak młody Werter i zadających upierdliwe, powtarzajace sie pytania dotyczące egzystencjalnych problemów, ale
osobą, która urzeczywistniła boskość w sobie w 100%, więc unaocznia nam JAK TO JEST W REALU = TU I TERAZ :)
Nawet w Polsce :)) W tych okolicznościach.
Polityką, jak już zostało wspomniane nie zajmowałby sie, żeby nie drażnić, nie zastraszać, nie zasilać złego.
Byc może zamiast tego pokazywałby JAK PIĘKNIE ŻYĆ.
Tak zwyczajnie i po prostu. Bo to nie jest wcale takie proste.
Jak sie modlić kiedy jest kryzys, jak sobie radzić nawet w sprawach większego kalibru, takich jak np sytuacja polityczna.
Być może z tego też właśnie powodu wybrał inkarnację w Polsce?
Myślę, że oświecony i tak jest inspiracją.
Nie musi niczego mówić.
Wystarczy, że JEST.
Oświetla drogę jak latarnia morska :)
Który statek chce, ten z jego światła skorzysta...
Wybór, intencje, karma :)
-
de mello napisał chyba coś takiego:
Kiedy rodzi się Mistrz,
woda w rzece staje się przejrzystsza,
a trawy rosną zieleńsze.
i chyba w pewnym sensie tak jest. Aczkolwiek nie wiem gdzie jest i co robi Osho, to pewnie coś ciekawego.
-
Strzyże trawniki i przegląda się w wody tafli ?
-
Pewnie gdzieś studiuje i zastanawia się co będzie robił po studiach, czy dostanie kredyt we frankach. Pewnie takich doświadczeń mu brakuje:) Guru już był.
-
Wahadełko nad mapą Polski i ....do roboty !
Ja nie potrafię :)
-
Chcecie go szukać jak kolejnych inkarnacji Dalaj lamy. Dajcie mu spokój. Jak będzie chciał to się sam znajdzie.
-
Tess
Wywahało mi, że mieszka u mnie w bloku. Możecie wysyłać prezenty. Najbardziej ceni złoto i dolary. Przekażę na pewno.
-
Bubu,
CID.
Cóż, się zaczyna - PR już jest zlokalizowany ;)
-
DarkAngelbubu,
Nie tak prędko.
Najpierw mała weryfikacja.
Daj zdjęcie Ciebie z Osho... na tle Rolls-Royce'a (rzecz jasna :)).
-
Ok.Dam foto.Jak wrócę do domu.
-
:D
-
BlueEyes
Ja, ziomek i Rolls Royce w tle http://www.fotosik.pl/zdjecie/800c453a228d49c1 .
-
DarkAngelbubu
OMG! Popłynąłeś :D
-
Laka
Raczej odleciałem. Ten silnik lotniczy w tle to oczywiście z fabryki RR. :)
A tu pytanie. Czy ktoś chciałby zwachać czy panie mają coś wspólnego ze sobą ? (zdjęcie z netu więc sorry za symbol "słońca") http://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_DynANYM5khBY7idz28xV6mqD9zwZZzUU,w400.jpg
-
Osho może byc teraz z pozoru zupelnie normalnym, wyciszonym czlowiekiem.
Moze miec swoich uczniow w mniejszej ilosci np kilkoro , ktorzy zdaja sobie sprawe z jego wielkosci.
Na tym etapie moze spędzac tez życie w samotności, zdajac sobie sprawe ze swojej wczesniejszej inkarnacji. Może ujawnić swoją wielkość w dowolnym momencie, to że się nie ujawnia z automatu to znak, że poszedł dalej niż w ostatnim wcieleniu.
Może i urodził się w PL , ale ktoz to wie gdzie teraz jest? Moze byc wszędzie.
-
DarkAngelbubu
Nie ma tozsamości duchowej (czyli nie jest inkarnacją). ale... jest wyraźny związak genetyczny!
-
Osho może byc teraz z pozoru zupelnie normalnym, wyciszonym czlowiekiem.
Moze miec swoich uczniow w mniejszej ilosci np kilkoro , ktorzy zdaja sobie sprawe z jego wielkosci.
Na tym etapie moze spędzac tez życie w samotności, zdajac sobie sprawe ze swojej wczesniejszej inkarnacji. Może ujawnić swoją wielkość w dowolnym momencie, to że się nie ujawnia z automatu to znak, że poszedł dalej niż w ostatnim wcieleniu.
Może i urodził się w PL , ale ktoz to wie gdzie teraz jest? Moze byc wszędzie.
Ciekawe, w sumie jak już pochulał sobie w USA, to pewnie jakąś tam refleksje miał na temat życia / duchowości :) Niby Polska to nie jakieś mlekiem i miodem płynący kraj, aczkolwiek osho z jego prosperitą to sobie poradzi spokojnie.
-
Zamiast 95 Rolls-Royce kupi sobie 95 passatów i też będzie miał czym się wozić.
-
Leszek
"ale... jest wyraźny związak genetyczny! "
Też czuję od dłuższego czasu, że to prawda:)
-
BlueEyes
Wbrew pozorom Polska jest bardzo dobrym miejscem do wcielenia;) Patrząc szerzej. I to nie przypadek, że tu dużo osób rozwiniętych duchowo żyje. I nie tylko chodzi o misje rozwojowe.
-
Laka,
No ja miałem duże i możliwości żeby przenieść się do usa, acz tak jakoś chciałem zostać w Polsce.
-
Czasem dobrze słuchać intuicji ;) Nie tylko kasa się liczy, mam od zawsze takie wewnętrzne przekonanie, że
Polska się wybije w pewnym momencie i będzie to jedno z najlepszych miejsc do życia :D
-
wielkie słowiańsko-duchowe państwo obywatelskie ;>
ja miałem poczucie że w usa nic sie nie nauczę po prostu, i tutaj będzie mi łatwiej i szybciej.
-
Blue
A nie wiem, nie myślałam o tym :) Prawdę mówiąc nie interesuje mnie to zbytnio.
Ogólnie ma być dobrze, a jak to się stanie i w jakiej formie to już czuję, że nie mnie się tym zajmować.
Ja politykę sobie odpuściłam od czasów III Rzeszy. Nie chce mi się już tego kminić.
Mój tata śledzi o wielu lat uważnie polityczne zawiłości więc jak chce mogę być na bierząco :P
Ale jak mi coś gadał ostatnio o tym to mu powiedziałam, że to zbyt skomplikowane się porobiło,
gdy ja byłam władcą to system był dużo bardziej prosty. Czyli stare czasy ;)
A może mi się wydaje, może tylko zabawki się zmieniły, a trzon syfu zwanego rządzeniem jest ten sam :)
-
Laka,
ostatnio pozbierałem trochę zabawek z różnych placów zabaw :) Przez chwile przebywałem w strukturze od NWO, jak już wyszedłem, to ze swoim fragmentem duszy, to poczułem się autonomicznie obok tego. Informacje mi zostały, ale są neutralnie dla mnie. I ani nie czułem że to mnie nie dotyczy, ani nie czułem tego że ma to na mnie wpływ. Trochę jakby w liceum wiesz że jest jakiś gang, i coś tam knuje, ale jest to obok Ciebie, i nie wpływa na Ciebie, oni bawią się w swoim gronie, a Ty w swoim, acz informacja zostaje że jest to bardzo przebiegłe, złożone sprytne, cwaniackie grono.
-
BlueEyes
Zgadza się:)
-
Mi się odechciało polityki od czasów starożytnego Egiptu, gdy zrozumiałam jakie to bagno i manipulacja manipulacją pogania, do dzisiaj mam uczucie bezradności na myśl, że władanie może być uczciwe i proste. Może czas uzdrowić tę bezradność.
-
BlueEyes
Lubie czytać to co piszesz, odbieram to jako przytomne i czujesz, że masz dobrą intuicje:)
Ogólnie nie wiem kim jesteś ale jakoś lubię Cie :)
Karina
Hihi to stosunkowo szybko Ci się odechciało ;) Ja byłam bardziej zaangażowana.
I mam takie poczucie, że nie warto. Bardzo obciążający temat.
-
Bubu, z twarzy jesteś podobny do Leszka, tylko brody brak ;-). (jestem ciekaw co on pod tym zarostem ukrywa).
-
Nie wydaje mi sie tez by Osho potrzebowal pieniędzy do oświecenia, w poprzednim wcieleniu jak sam mowil nie mial ani grosza i nic nie posiadal. Gosc moze se siedziec w ogrodzie i tyle mu wystarczy. Z reszta tak tez chyba spedzal wiekszosc czasu w ostatnim, wbrew temu co przykuwa uwage innych.
-
Żądło też mam niczego sobie :)) Może to znak by zapuścić brodę i zostać guru ?
-
Nie wydaje mi sie tez by Osho potrzebowal pieniędzy do oświecenia, w poprzednim wcieleniu jak sam mowil nie mial ani grosza i nic nie posiadal.
To jak nasz były prezydent Warszawy Piskorski. Nic nie posiadał bo przepisał na żonę. Nawet wygraną z kasyna.
-
No chciwy łobuz
-
Ale za to jaki cwany ;)
-
A wracając do tego, że Osho inkarnował w Polsce, to kto puścił taką plotkę?
Na jakiej podstawie zostało to stwierdzone i jakie jest prawdopodobieństwo, że to prawda.
Fajnie byłoby mieć takiego rodaka.
-
Laka,
mamy ze sobą dużo wspólnego, ja tez nie wiem kim jestem ;>
-
Blueeyes
Hahahahaha, dobre ;)
-
Może się przydać w poszukiwaniach:
"Skandale w Starożytnym Egipcie" - film dokumentalny. Lektor PL
https://www.youtube.com/watch?v=5qWFjcQmSD0
-
Zapomniane odkrycia starożytności ~ "Narzędzia tortur" - oczywiście, dla niektórych do odreagowania:
https://www.youtube.com/watch?v=9fAdpXgwQYA
-
Leszku, jeżeli odrzuca mnie od tematu tortur i nie mam kompletnie ochoty tego oglądać to znaczy, ze mam cos do uwolnienia w tym temacie ?
-
Zapomniane odkrycia starożytności ~ "Narzędzia tortur" - oczywiście, dla niektórych do odreagowania:
https://www.youtube.com/watch?v=9fAdpXgwQYA
Koszmarne. Okrutne.
-
Karina
Dwie możliwości:
1. jesteś kobietą, a kobiety powinny unikać niskowibracyjnych tematów.
2. Masz temat nie uzdrowiony
3. 1+2.
-
Aha, No to se teraz rzucę monetą ;)
-
Tortury służą do wyrywania duszy z ciała. Konsekwencje tego rozdzielenia są tragiczne. Mnie ojciec w niemowlęctwie tak torturował że wyrwał mi dusze z ciała. Na wczorajszej terapii część mojej duszy, poprzez głowę wróciła do ciała.
-
Ja sobie przypominam z tego torturowania przez rozciąganie, trzask łamanych kości. Gdy teraz rozłupuję orzechy to skorupy wydają podobny dźwięk i od razu mi się przypominają tortury
Udało mi się wejść we wspomnienia kilku tortur i te wzorce trochę zneutralizować, ale nie we wszystkie, bo torturowana byłam ogromną ilośc razy.
-
Inga
To jest ciekawe co piszesz z tą duszą.
Mam podobne przemyślenia na temat w jakimś sensie oddzielenia duszy, albo jej części w momencie
wielkiego bólu ciała. Miałam podobne doświadczenie podczas porodu tzn gdy ja rodziłam.
Czułam się po tym jakby straciła dużą cześć siebie, kontakt ze sobą. A wcześniej w tym wcieleniu
miałam bardzo dobry kontakt z sobą i z moim ciałem. Dopiero parę lat później gdy poddawałam
się terapii czaszkowo-krzyżowej, zostało to odzyskane:) I ta pani która nade mną pracowała powiedziała mi, że w trakcie porodu jakby się podzieliłam pod wpływem szoku.
Myślę, że tu chodzi też ogólnie o duże cierpienie, szok, nie tylko fizyczne.
-
Mi się przypomniało co straciłem na Atlantydzie, i gdzie po tych wszystkich niszczących praktykach wylądowałem(i po zniszczeniu Atlantydy ). (...) Wszystko zgasło. (...)A potem ocknąłem się w ... w ostatnim miejscu, którego bym się spodziewał - wielkie WTF,serio,?. Dopiero teraz nabrało to sensu gdzie się podziała moja dusza i moce z stamtąd. Więc stwierdziłem hmmm... okej ... no to jak wezmę tą część duszy z tymi niszczącymi energiami to chyba przeżyje no nie , więc w sumie chce tą część z cały syfem wziąć, i przypominam sobie z tego miejsca w którym byłem kolejne zdarzenia, kolejne - wielkie, WTF, serio, ?. I Kolejne rzeczy zaczęły nabierać sensu, aż się zmęczyłem, w dupie to mam, trzeba odpocząć. Sorry że tak ogólnikowo ale mam taką fobię że wszędzie widzę Atlantyckich strażników i ich interesy. Taka fobia, taki klimat dzisiaj.
dla mnie szok i cierpienie, bardzo niezachęcań do ściągania do siebie takich części duszy. Też takie rzeczy wiszą jak to czuje na samych wyższych ciałach duszy, taki duchowy ból czasem i wtedy nie bardzo nam się śmieszy do tego docierać.
-
Co to jest WTF?
-
What the fuck
A phrase said to state that one is in total disbelief or confusion as to what has happened, or what is happening.
Czyli coś jest totalnie od czapy, niewiarygodne. Można po części nie wierzyć lub być zdezorientowanym co do zdarzenia, w kontekscie w który się go opisuje.
-
Ja sobie nie przypominam końcówki Atlantydy. Kolejne wcielenie sobie przypominam w Egipcie jako koordynator więc w okresie już dobrze rozwiniętej państwowości. Mam ogromną lukę od zagłady Atlantydy do okresu starego państwa Egipskiego.
-
Laka
To, o czym piszesz, może być wyparciem spowodowanym niechęcią do odczuwania bólu (prowadzi do znieczulenia), ale też może być skutkiem oderwania się fragmentu "duszy", czyli właściwie ciała astralnego.
Kiedyś, podczas przywracania "utraconych fragmentów duszy" wyraźnie widziałem, jak u osoby systematycznie bitej przez rodziców, nagle powróciła energia pośladków i tylnej części ud.
Inga
Jeśli byłaś koordynatorem w Egipcie, musiałaś przejść przygotowujące do tego inicjacje na Atlantydzie.
-
Leszek
:) Dzięki
Zabawne bo pisząc do Ingi, podpowiedziałeś przy okazji mi, poczułam, że może mnie to dotyczyć.
Ostatnio mocno coś miele na głowie, trzyma się i trzyma w różnych miejscach:) Więc może to jest coś takiego. Pamiętam, że w Egipcie miałam zadania odbudowania Imperium, a także wybudowanie tych piramid. I czułam, że to jest głębsza sprawa niż sam Egipt w"tu i teraz".
Móglbys cos wiecej napisać o tych koordynatorach?
-
Ja koordynatorem co prawda nie byłam, ale pamiętam koordynatorów
Pamiętam swoistą sieć telepatyczną - podłączenie pod tych, którzy byli nade mną i czucie się pilnowaną i ograniczaną przez ich umysły. Koordynator miał to wszystko spinać i ogarniać. Miałam dosyć wyraźną i kolorową wizję 3 oka, które zawsze czuwa i które zawsze mnie widzi i żadna moja myśl nie ujdzie jego uwadze.
Wszystko było oparte na bardzo mocnych hipnozach i narkotykach. Bez tego nic się w Egipcie nie działo ;).
Zapewne pilnowałam tych, którzy byli pode mną, ale to już słabiej pamiętam ;). Na pewno warto zrobić modlitwę na zwolnienie siebie z pilnowania i kontrolowania innych i ich umysłów :).
-
małgosia
:) Brzmi znajomo ...
Przeczytałam to i poczułam taaaki ciężar i spinę tego pilnowania. Odpowiedzialność, presja, że
muszę to wykonać, no i zmusić tych ludzi pode mną by robili to co mają "jak w zegarku".
W obecnym życiu mam tak, że meczy mnie i zlosci organizowanie innych ludzi, odpowiedzialność
za nich. Bardzo tego nie lubię i unikam. A jednocześnie mam tendencję by to robić.
Bo jak nie ja to nic się nie zrealizuje konkretnego, wszyscy są jacyś tacy rozlaźli. :P Chodzą nieprzytomni i nie wiedzą co mają robić ze sobą i wogóle wszystko się rozłazi i nie ma sensu. Poza tym czuję presje odpowiedzialności. Nie znoszę jak ktoś jest taki nieogarnięty...gdy są konkretne zadania, plany.
Ja przeczytałam post Leszka to od razu mi przyszło by zrobić modlitwe na to :)
-
Inga,
piszesz, że nie pamiętasz okresu między zagładą Atlantydy a wczesnym Egiptem. Tak sobie myślę, że może wtedy nie byłaś wcielona, może przebywałaś w tym czasie gdzieś indziej. Myślałaś może o tym?
Jak uważacie, czy pamiętanie swoich poprzednich wcieleń jest korzystne cy może odciąga od bycia "tu i teraz"?
-
Michał
Zastanawiałam się ale nic mi nie przychodzi do głowy.
Mnie poprzednie wcielenia nie przypominają się tak sobie tylko wtedy gdy coś chcę uzdrowić a okazuje sie że przyczyna tego lezy gdzieś w przeszłośći.
-
Jak uważacie, czy pamiętanie swoich poprzednich wcieleń jest korzystne cy może odciąga od bycia "tu i teraz"?
Jeśli wychodzi to z uświadomienia sobie czegoś, wtedy napływają wspomnienia i energia uwięziona w przeszłości, właśnie to wciąga bardziej w tu i teraz, a wspomnienia pozostają jak suche informacje, takie jak to że było się kiedyś w liceum i coś tam robiło, już nie znaczące to.
Intelektualne pamiętanie, bez świadomości/zrozumienia, bardziej może zamotać i uruchomić realizacje jakiś rzeczy z przeszłości i to odciąga od tu i teraz.
-
Zauwazylam, ze roznie ludzie rozumieja "tu i teraz" :)
-
Dla mnie tu i teraz. Oznacza bycie i doświadczenia w pełni życia teraźniejszego i codzienności. I im mniej jest mnie porozrzucanego po przeszłości(wcieleniach różnych) i w różnych fragmentach a więcej jest mnie teraz i tutajt o zaczynam doświadczać tu i teraz pełniej, bardziej, bardziej wyraziście. Jakby jest mnie więcej więc doświadczam więcej fajnych rzeczy ze świata. Ale to tylko takie moje tam... ten.
-
Jak można różnie rozumieć tu i teraz?
Tego sie DOŚWIADCZA!
-
Można :D
-
Podobno to jest jedyne nagranie 'normalnego' glosu Hitlera.
Niestety wyswietla sie, ze w tym kraju jest nie do odtworzenia. Moze ktos dotrze do tego poza granicami ?
http://encurious.com/post/129149313078/this-is-the-only-recording-of-hiters-normal-voice (http://encurious.com/post/129149313078/this-is-the-only-recording-of-hiters-normal-voice)
-
Tu jest to nagranie:
https://www.facebook.com/IiWojnaSwiatowaWPigulce/posts/350202055099953
-
Mirek,
Dzieki :)
To jest rarytas.
-
Przerabiam tematy zniewolenie i uwikłania. Robiłam sobie dzisiaj tak na szybko sesję dekodyki i wyszło mi, że cos zrobiło ze mnie niewolnika. Mojej matki.
No i zobaczyłam laleczkę voodoo w pamięci ciała w okolicach 2- czakry. Wcześniej myślałam, że laleczki voodoo maja tylko zastosowanie, żeby kogos doprowadzić do śmierci. Ale wychodzi mi na to, że do opętań też.
Jakos do tej pory zupełnie omijałam temat. Może ktoś coś odreagowywał w tym temacie albo zna jakieś wartościowe źródło wiedzy na ten temat?
-
Wiedziałam, że mam obciążenia magiczne, ale myslałam, że tylko takie nasze, swojskie, wiedźmowe, europejskie. Voodoo mnie przeraża. Więc pewnie to ważne.
I cieszę się, ze to tego doszłam.
-
Super, że się czegoś nowego o sobie dowiedziałaś.
Wiedza o swoich obciążeniach to pierwszy krok do uzdrowienia tego.
-
Super, że się czegoś nowego o sobie dowiedziałaś.
Wiedza o swoich obciążeniach to pierwszy krok do uzdrowienia tego.
Tak. Ale czuję, że to są tak obrzydliwe wibracje, że nawet dotykać mi się tego nie chce. A niestety nie umiem inaczej sie uwolnić od czegoś. Zawsze trochę wciąga.
-
Może spróbuj to wypukać.
Pomimo tego, że są to tak obrzydliwe wibracje że nie chcę tego nawet dotknąć to i tak w pełni i całkowicie kocham i akceptuje siebie.
albo wyobraź sobie ze dotykasz to przez rękawiczki.
Sam się zastanawiam czy nie mam takich obciążeń. Tyle mnie spraw interesuje z dziedzin energii, że się zastanawiam z czego to wynika.
-
Megaciekawie zrealizowany film: ""Życie, Śmierć i Reinkarnacja"
https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=ulOY4YptD1I
-
Lilliole
Spojrzałam na Twoje zdjęcie i zobaczyłam czarnoskórego szamana, te laleczki woodoo masz sobie do wybaczenia. Mam podobne wcielenie na koncie.:)
-
Spojrzałam na Twoje zdjęcie i zobaczyłam czarnoskórego szamana, te laleczki woodoo masz sobie do wybaczenia. Mam podobne wcielenie na koncie.:)
Możliwe. Jak tez sobie przypominam siebie jako szamana. Miałam taki okres w życiu (jeszcze przed RD), ze bradzo fascynowała mnie muzyka transowa i taniec transowy. Zresztą mam tez poczucie, że jak tańcze to nie jest to tylko taniec. W przeszłości zupełnie nieświadomie regenerowałam sie i harmonizowałam poprzez taniec po atakach energetycznych. Tańcząc odzyskiwałam swoją moc.
Ostatnio mam takie poczucie że nie mogę ruszyć ręka ani nogą, ale jeszcze sobie nie przypomniałam czy to dlatego, że ktos rzucił na mnie jakąś klątwę czy co bardziej prawdopodobne dał mi do wypicia jakis narkotyk. Wogóle to miewam jakies takie poczucie bycia zombie.
Wczoraj uzdrawiałam to wahadłem. I relacje z matką z tego wcielenia, bo ona na pewno tam była. I w tym samym czasie ona dostała dreszczy i bólu głowy.
Mam nadzieję, że strażnikowanie mi nie jest jedynym celem jej życia.
-
Może spróbuj to wypukać.
Pomimo tego, że są to tak obrzydliwe wibracje że nie chcę tego nawet dotknąć to i tak w pełni i całkowicie kocham i akceptuje siebie.
albo wyobraź sobie ze dotykasz to przez rękawiczki.
Michał,
nie umiem sobie przypomnieć przeszłości bez wejścia w dawne emocje i energie. Kiedy mam to na wierzchu to łatwo się uwalniam i uświadamiam.
Ale dzięki za przypomnienie o akceptacji siebie nawet w najgorszym :-)
-
Nigdy nie potrafiłem sobie przypomnieć poprzednich wcieleń. Może jestem na to za mało zaawansowany albo nie byłem na regresingu albo jedno i drugie, ale pamiętam, że wszystko można uzdrowić z poziomu "teraz" nie trzeba sobie niczego przypominać czy się cofać gdzieś.
Wystarczy być świadomym problemu w teraz i z teraz to uzdrawiać.
Ostatnio tak robię i nie potrzeba do tego znać przyczyn problemu, choć czasem ta przyczyna wypływa podczas uzdrawiania w "teraz"
-
Nigdy nie potrafiłem sobie przypomnieć poprzednich wcieleń. Może jestem na to za mało zaawansowany albo nie byłem na regresingu albo jedno i drugie, ale pamiętam, że wszystko można uzdrowić z poziomu "teraz" nie trzeba sobie niczego przypominać czy się cofać gdzieś.
Wystarczy być świadomym problemu w teraz i z teraz to uzdrawiać.
Ostatnio tak robię i nie potrzeba do tego znać przyczyn problemu, choć czasem ta przyczyna wypływa podczas uzdrawiania w "teraz"
Michał,
rozumiem
pewnie można wszystko uzdrowić z poziomu tu i teraz, ale ja wracam, właściwie to samo mi sie wraca. Nawet jak mówię, ze nie chce czegoś tykać to i tak czuję, że potrzebuję. To jest mój sposób uzdrawiania. Jest to dla mnie naturalne na ten moment. I w zgodzie ze mną.
Jeżeli intuicja mi podpowie, że mam nie wracać to tak zrobię. Ale w tej chwili czuję, że gdybym zaczęła sie zmuszać to tego by nie pamietać, nie przypominać sobie to nic dobrego by z tego nie wyszło. Bo w tej chwili jest dla mnie priorytetem, żebym postepowała tak jak czuję.
-
Lilliole nie chodziło mi o to, żeby się do czegoś zmuszać czy na sile nie pamiętać.
Wcześniej pisałaś, że nie chcesz dotknąć tych wibracji voodoo to ci przypomniałem to że nie trzeba niczego dotykać aby to uzdrowić kiedy się to robi z poziomu tu i teraz.
Jeśli komuś jest wygodniej wracać to super, jeśli ktoś inny woli z tu i teraz to super.
Ważne żeby pomagało nam się uzdrawiać.
Sam bym chciał czasem sobie coś przypomnieć, na chwilę obecną nie potrafię więc uzdrawiam z poziomu tu i teraz, bo taki mam okres w życiu:).
Żadnej metody nie osądzam jeśli działa.
-
Wcześniej pisałaś, że nie chcesz dotknąć tych wibracji voodoo to ci przypomniałem to że nie trzeba niczego dotykać aby to uzdrowić kiedy się to robi z poziomu tu i teraz.
Wiem, że tak napisałam :-) Ale to był pierwszy moment. A potem zdałam sobie sprawę, że potrzebuję :)) Że potrzebuje zrozumieć i złożyc w całość. Że echa tych wibracji miałam w tym zyciu. Że ja i tak juz do tego wróciłam. Jak zobaczyłam martwe ciało mojego ojca. To był ten zapalnik, który mnie popychał powoli do tych wspomnień. Bo nie mogę zapomnieć tego widoku i tego co wtedy czułam.
-
To już wiemy na czym stoimy:)
Kiepska sprawa, takie obciążenie ale jak już jesteś tego świadoma to ja jestem pewny że to uzdrowisz.
Czekamy na relację z postępów dla potomnych:)
-
Reinkarnacja istnieje, świadomość nie umiera - twierdzi dr Jim B. Tucker
Dr Jim B. Tucker – psychiatra z University of Virginia – bada zjawisko "pamięci poprzednich wcieleń u dzieci". Dotyczy ono kilkulatków pamiętających szczegóły z minionego życia i nierzadko tragicznej śmierci. Jego zdaniem przypadki tego typu mówią wiele o naturze rzeczywistości i świadomości, która może istnieć niezależnie od mózgu…
http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/dzieci-reinkarnacji-wspomnienia-z-poprzednich-wcielen/23jqr2
-
"Reinkarnacja istnieje, świadomość nie umiera"
To pierwsze - tak, to drugie niestety -nie. Świadomość umiera w chwili kolejnej inkarnacji. Nie pamiętamy świadomości z poprzednich wcieleń, a jedynie wydarzenia spięte emocjonalnie. Poprzednia świadomość umarła. Smutne to, ale to prawda. Umarliśmy wielokrotnie i umrzemy pewnie jeszcze nie raz, dopóki nie osiągniemy "superświadomości" sięgającej poprzez wszystkie wcielenia do tego co wieczne.
-
10 powodów, dla których nie chciałbyś żyć w średniowiecznych czasach (a może jednak cię to zachęci?)
http://ciekawe.org/2016/05/06/10-powodow-dla-ktorych-nie-chcialbys-zyc-w-sredniowiecznych-czasach-a-moze-jednak-cie-to-zacheci/
-
Kobieta, która włada 18 językami twierdzi, że zna je z przeszłych żyć
http://innemedium.pl/wiadomosc/kobieta-ktora-wlada-18-jezykami-twierdzi-ze-zna-je-przeszlych-zyc
-
Co roku w lecie jeżdżę do Zwierzyńca. Od kilku lat. Odkąd tam sie znalazłam po raz pierwszy coś mnie tam ciągnęło. I dopiero w tym roku dowiedziałam się, że był tam w latach 1940-43 obóz przesiedleńczy. Byłam tam i zostałam rozdzielona z rodziną. To było moje przedostatnie wcielenie, bo w czasie wojny zginęłam w obozie.
Całe życie skrzętnie unikałam wszysktigo co sie wiązało z tematyka II wojny światowej. Mieszkam w Lublinie i nawet nigdy nie zwiedzałam całego obozu na Majdanku. Raz byłam ze szkołą, ale wiekszość była zamknięta.
Im bliższe wcielenia tym bardziej boli. Nawet nie wiem czy chcę sobie to przypominać. Raczej zawsze rozdrapywałam rany, ale tu jakoś mi trudno.
-
Nie wiem czemu mi się wydawało, że załatwię te wzorce w dzien czy dwa :-(. Odnowiły mi się jakieś wzorce totalnego wycieńczenia... Słaniam sie na nogach... Miewałam to juz wcześniej. Że padam z nóg, a nie moge pójść spac czy odpocząć chociażbym w sumie mogła. Ale cos mnie trzyma w tym stanie.
-
Lilliole
niekoniecznie to są Twoje wzorce wycieńczenia, ja też się dzisiaj podobnie czuję, ale wiążę to z reakcją na podnoszenie wibracji, ponoć 23 czerwca ostatecznie ma wskoczyć energia ziemii na wyższy poziom, wszyscy się tak czują, jak znajdę to wrzucę o tym linka.
-
Lilliole
niekoniecznie to są Twoje wzorce wycieńczenia, ja też się dzisiaj podobnie czuję, ale wiążę to z reakcją na podnoszenie wibracji, ponoć 23 czerwca ostatecznie ma wskoczyć energia ziemii na wyższy poziom, wszyscy się tak czują, jak znajdę to wrzucę o tym linka.
Możliwe. Chociaż wcześniej mi się to już zdarzało. A co ciekawe że jako reakcja na podwyższanie swoich wibracji...
Zaciekawiłaś mnie. Może sama coś o tym poszukam..
-
Proszę:
Aron jasnowidz: czerwiec 2016-miesiąc prowokacji ,chaosu ,oszustwa ,23 -zmiana energii,Papież Franciszek
https://www.youtube.com/watch?v=3ebxuwlI7Bc
-
Sceptyczny jestem kiedy słyszę o globalnym podnoszeniu wibracji. Tyle razy to już było.
Setki razy na przestrzeni ostatnich lat oglądałem czy słyszałem jak znani jasno widzowie na internecie mówią o wchodzeniu do wyższego wymiaru czy o wyższych wibracjach.
Zaczęło się to od 2012 roku.
chodź kto wie.
nie mniej nie wierzę we wszystko co usłyszę od jasnowidzów.
wystarczy spojrzeć np na filmiki Kamili Moskalik ona sobie samej zaprzeczała na przestrzeni kilku dni.
-
Michał, chodzi Ci o filmiki Pauliny Moskalik?
-
Tak o nią mi chodziło.
W swoich filmikach z początku stycznia pisała że z kościołów zostały zdjęte jakieś połączenia z Watykanem i astralami i są już bezpieczne a dla Polski sama szczęśliwość a kilka dni później opublikowała jakiś katastrofalny dla Polski filmik wieszczący niszczącą powódź.
No to która wizja jest prawidłowa. A były opublikowane kilka dni po sobie.
Jak obejrzy się jej kilka filmików jeden po drugim to ładnie widać jak często sobie sama zaprzecza.
nie kwestionuje całego dorobku Pauliny ale jako jasnowidz jest dla mnie nie wiarygodni.
Pamiętam jak oglądałem filmiki jasnowidzów przed 2012 rokiem wieszczące koniec świata ich było mnóstwo, potem się tłumaczyli że nie miał być to koniec świata a początek nowych wyższych wibracji i przejście to 4 wymiaru. Od tamtej pory dość często słyszę, że ziemia globalnie ma przejść na wyższy stopień ewolucji itp.
Nie wierze w takie opowieści, jak ktoś ma przejść do wyższego wymiaru to sobie sam to wypracuje a nie dlatego że planeta zrobi coś za niego.
-
Michał468
Ja ogólnie nie słucham wieszczenia, ale ostatnio sama czuję, że ma to sens. Nie chodzi mi o jakieś przepowiednie, co się stanie itp. Stać się może dużo, ale też nie musi, bo intencje i tendencje się zmieniają. I faktycznie trzeba brać te przepowiednie z przymrużeniem oka.
Ale w moim osobistym odczuciu od jakiegoś czasu coś się dzieje energetycznie, czuję że zmienia się energia. Na początku myślałam, że to u mnie tak przyspieszyło, bo oczyściłam trochę u siebie i wibracje się podniosły. Ale nie tylko o to chodzi. Wg mnie faktycznie energia się podnosi i dzieje się coś w rodzaju szybszego rozrachunku. I energia idzie w takim kierunku. Nie chodzi o to, że to
kara Boska, tylko zachodzi pewien proces. A że wibracje planety potrafią się podnieść i może być to szerszy plan to wiem z doświadczenia karmicznego. Kiedyś dawno uświadomiłam sobie, jak to
Przedwiecznych wywaliło z planety i nie mogli na nią się ponownie wcielić, bo podniosła wibracje. Byli zbyt destrukcyjni.
Z Ziemią może być podobnie. Tak to już jest, że to co Boskie samo się obroni ;)
Jest teraz taka energia, że jakby wypycha wszystko na wierzch. To co dobre super się kreuje, ale także jeśli ktoś ma nieczyste intencje i oporuje to wywala również to co negatywne.
Widzę też po wielu moich rozwojowych znajomych, że zachodzą u nich duże zmiany życiowe, mniej lub bardziej fajnie, to zależy. Albo komuś mocno się uruchamia nagle zła karma, albo dobra ciągnie do góry. A często i jedno i drugie na raz ;) W każdym razie są to często spore zmiany, transformacje życiowe, których by się nie spodziewali. I u mnie podobnie.
-
O globalnym podnoszeniu wibraCJI I ŚWIADOMOŚCI JUŻ BYŁO. i TO SPORO PRZED "KOŃCEM ŚWIATA" zapowiadanym na 2012.
Owszem, zdarzają się pewne wahnięcia energii, ale ... to jednak jest dalekie od ezoterycznych new ageowych prognoz.
Natomiast przed nami kolejne święto bogini ISIS, 22/23 czerwca. Spodziewana jest kolejna, krwawa ofiara dla Bogini.
-
Natomiast przed nami kolejne święto bogini ISIS, 22/23 czerwca. Spodziewana jest kolejna, krwawa ofiara dla Bogini.
Obfite menstruacje jak co miesiąc jeszcze obfitsze ?
-
Nawiązując do obecnej inkarnacji Osho - która ponoć ma miejsce w Polsce.
Jestem ciekawa czy jeżeli ktoś przed końcem poprzedniego wcielenia był tuż tuż przed oświeceniem, to mając obecnie około 22 lat oświecił sie czy nie ?
Pytanie może wydawać się trywialne ale dla mnie jest istotne. I wiem, że dla niektórych osób zaglądających na to forum (a nie zarejestrowanych jeszcze) - też.
Chodzi o to, Leszek o tym wspomniał, że Osho może być teraz bardziej na luzie. Bez obciążających misji.
To w związku z tym, czy taki proces ku oświeceniu może sie dziać spontanicznie ? Bez zbytniej ingerencji i starań danej osoby ?
Jeżeli by sie udało jego obecną inkarnację zidentyfikować, to:
- po pierwsze, dla wątpiących, a mnóstwo takich spotykam na codzień :) byłby to niezbity dowód na to, że reinkarnacja w ogóle realnie istnieje.
- z pewnością żyłby tak, że chcąc czy nie chcąc byłby wzorem do naśladowania.
Niekoniecznie guru, mistrzem nauczającym, z tłumem fanatycznych uczniów, cierpiacych jak młody Werter i zadających upierdliwe, powtarzajace sie pytania dotyczące egzystencjalnych problemów, ale
osobą, która urzeczywistniła boskość w sobie w 100%, więc unaocznia nam JAK TO JEST W REALU = TU I TERAZ :)
Nawet w Polsce :)) W tych okolicznościach.
Polityką, jak już zostało wspomniane nie zajmowałby sie, żeby nie drażnić, nie zastraszać, nie zasilać złego.
Byc może zamiast tego pokazywałby JAK PIĘKNIE ŻYĆ.
Tak zwyczajnie i po prostu. Bo to nie jest wcale takie proste.
Jak sie modlić kiedy jest kryzys,
jak sobie radzić nawet w sprawach większego kalibru, takich jak np sytuacja polityczna.
Być może z tego też właśnie powodu wybrał inkarnację w Polsce?
Myślę, że oświecony i tak jest inspiracją.
Nie musi niczego mówić.
Wystarczy, że JEST.
Oświetla drogę jak latarnia morska :)
Który statek chce, ten z jego światła skorzysta...
Wybór, intencje, karma :)
Well ?
-
Bardzo ciekawy przypadek zjawiska miał miejsce w Stanach Zjednoczonych, gdzie reinkarnowała się spora grupa osób z jednej miejscowości. Pod wpływem regresji hipnotycznej ludzie ci zaczęli poznawać swoich dawnych "bliskich i zaciekłych wrogów", którzy tym razem pojawiali się w ich otoczeniu w zupełnie nowych rolach.
http://m.onet.pl/wiedza-swiat/strefa-tajemnic/ezoteryka,61cgv
-
Rodzimy się z pamięcią poprzednich wcieleń?
http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/rodzimy-sie-z-pamiecia-poprzednich-wcielen/28ezs
-
W tym umiejętności :)
-
https://youtu.be/cCVoyvg90T0 reinkarnacja w rzeczywistosci
-
Ten film był już zamieszczony i zrecenzowany wcześniej.
-
https://youtu.be/grcdLAA-V50 Dr.Newton
-
https://youtu.be/gNld87r_ins Tajemnice ludzkiego umyslu
-
https://youtu.be/VibCtypFGos Uzdrowic umysl - czlowiek to odbiornik elektomagnetyczny
-
fILM uZDROWIĆ UMYSŁ JEST BARDZO DOBRY I CIEKAWY. aLE raczej NIE W TEMACIE POPRZEDNICH WCIELEŃ.
-
REINKARNACJA - TO WIEDZA, A NIE WIARA! Live stream Fundacji Nautilus
https://www.youtube.com/watch?v=qUAAKg-orm8
-
Dzięki, Radoslaw Zbrojewski, FB
Pewna młoda Niemka naraziła się nazistom i trafiła do Rawensbruck w czasie wojny, gdzie przez długi czas poddawana była niesamowicie bolesnym eksperymentom medycznym. Pod koniec 1943 roku miała tak dosyć, że postanowiła rzucić się na ogrodzenie pod napięciem i w ten sposób popełnić samobójstwo, skracając w ten sposób - zgodnie z jej mniemaniem - swoje cierpienia. Przez ten cały czas zastanawiała się za co tak cierpi, ale nie mogła znaleźć żadnej winy w swoim krótkim życiu. Pewnego wieczoru udała, że kładzie się spać w baraku, miała poczekać parę godzin i około północy wymknąć się na dziedziniec, aby wykonać swój zamiar. Jednakże była zmęczona i mimo wysiłków, żeby nie zasnąć, w końcu zapadła w sen. Przyśnił jej się stary mężczyzna w białym turbanie ubrany na biało, który uśmiechając się z czułością powiedział jej, żeby nigdy nie próbowała samobójstwa. Na dręczące ją pytanie początkowo nie chciał udzielić odpowiedzi, ale gdy nalegała, powiedział: "Chodź ze mną", po czym sceneria zmieniła się i oboje znaleźli się w jakichś lochach, gdzie wielu nagich ludzi było torturowane przez zakapturzonych mnichów oraz półnagich pachołków. Jeden z zakonników był szczególnie okrutny i wyraźnie czerpał przyjemność z zadawania własnoręcznie wyszukanych tortur. "O Boże, gdzie jesteśmy" - zapytała kobieta, a dziadek w turbanie odrzekł: "W kazamatach hiszpańskiej inkwizycji, zaś ten tam, który tak bardzo lubi męczyć ludzi, to ty." W tym momencie sceneria znowu się zmieniła i znaleźli się w tym samym miejscu co poprzednio. Starzec powiedział: "Ale nie martw się córko, to jeszcze potrwa tylko parę dni". I rzeczywiście - trzeciego dnia już jej nie zabrali do szpitala, zaś po tygodniu została zwolniona z obozu.
W połowie 1945 roku wyemigrowała do Południowej Afryki wraz z liczną grupą Niemców. Na początku lat 50' poznała pewną rodzinę i po jakimś czasie została zaproszona na obiad. Gdy weszła do pokoju stołowego, na ścianie zobaczyła dużą fotografię starego człowieka ubranego na biało w białym turbanie, którego natychmiast poznała. "Kto to jest?!" - zawołała. Wyjaśniono jej, że jest to mistrz Sawan Singh, który odszedł z tego świata w 1948 roku.
-
Gadałem sobie dzisiaj z moją dobrą znajomą przez messengera. Po zakończeniu rozmowy poczułem że ją bardzo kocham, jak zwykle zresztą. Zacząłem się zastanawiać czemu ja tak zawsze czuję że ją kocham. Wziąłem kilka głębokich oddechów, i poczułem że dokładnie tak samo jak teraz rozmawiamy o życiu, bieżących sprawach i nieistotnych głupotkach, rozmawialiśmy w innym życiu, i w jeszcze innym życiu i w jeszcze innym. Byliśmy po prostu dobrymi znajomymi i to sie powtarza. Wspomnienia z poprzednich wcieleń wcale nie muszą być uzdrawiające, rewolucyjne, szokujące i niesamowite. Widać mogą być takie całkiem zwyczajne i dają też fajne uświadomienia - że wszystko jest tak jak ma być, płynie sobie swoim harmonijnym rytmem i jest dobre i nie trzeba tego zmieniać. Just enjoy the show.
-
Dzięki, Radoslaw Zbrojewski, FB
Pewna młoda Niemka naraziła się nazistom i trafiła do Rawensbruck w czasie wojny, gdzie przez długi czas poddawana była niesamowicie bolesnym eksperymentom medycznym. Pod koniec 1943 roku miała tak dosyć, że postanowiła rzucić się na ogrodzenie pod napięciem i w ten sposób popełnić samobójstwo, skracając w ten sposób - zgodnie z jej mniemaniem - swoje cierpienia. Przez ten cały czas zastanawiała się za co tak cierpi, ale nie mogła znaleźć żadnej winy w swoim krótkim życiu. Pewnego wieczoru udała, że kładzie się spać w baraku, miała poczekać parę godzin i około północy wymknąć się na dziedziniec, aby wykonać swój zamiar. Jednakże była zmęczona i mimo wysiłków, żeby nie zasnąć, w końcu zapadła w sen. Przyśnił jej się stary mężczyzna w białym turbanie ubrany na biało, który uśmiechając się z czułością powiedział jej, żeby nigdy nie próbowała samobójstwa. Na dręczące ją pytanie początkowo nie chciał udzielić odpowiedzi, ale gdy nalegała, powiedział: "Chodź ze mną", po czym sceneria zmieniła się i oboje znaleźli się w jakichś lochach, gdzie wielu nagich ludzi było torturowane przez zakapturzonych mnichów oraz półnagich pachołków. Jeden z zakonników był szczególnie okrutny i wyraźnie czerpał przyjemność z zadawania własnoręcznie wyszukanych tortur. "O Boże, gdzie jesteśmy" - zapytała kobieta, a dziadek w turbanie odrzekł: "W kazamatach hiszpańskiej inkwizycji, zaś ten tam, który tak bardzo lubi męczyć ludzi, to ty." W tym momencie sceneria znowu się zmieniła i znaleźli się w tym samym miejscu co poprzednio. Starzec powiedział: "Ale nie martw się córko, to jeszcze potrwa tylko parę dni". I rzeczywiście - trzeciego dnia już jej nie zabrali do szpitala, zaś po tygodniu została zwolniona z obozu.
W połowie 1945 roku wyemigrowała do Południowej Afryki wraz z liczną grupą Niemców. Na początku lat 50' poznała pewną rodzinę i po jakimś czasie została zaproszona na obiad. Gdy weszła do pokoju stołowego, na ścianie zobaczyła dużą fotografię starego człowieka ubranego na biało w białym turbanie, którego natychmiast poznała. "Kto to jest?!" - zawołała. Wyjaśniono jej, że jest to mistrz Sawan Singh, który odszedł z tego świata w 1948 roku.
Ja mam bardzo podobne doświadczenie i odpowiedz dlaczego czegoś doświadczam tez przyszła w śnie.Nigdy nie myślałem ze karma działa tak bezpośrednio a raczej myslałem , ze jestem chroniony przed drastycznymi je skutkami.aNigdy tez tak bardzo nie identyfikowalem sie z czynami z przeszlosci i nie bylo mi tak trudno wybafzyc sobie.Czuje jakby to sie stalo wczoraj.
-
ontoja
zapodaj historię : )
-
Frisky
Zbyt osobiste i trwające .Może kiedyś napiszę gdy z tego wyjdę.
-
ontoja
rozumiem, trzymam kciuki za uwolnienie od tej karmy
ogólnie: fajnie się czyta takie opowieści jak ta z facebooka : )
-
Jeden jasnowidzący mówił, że Donald Trump to inkarnacja Ignacego Krasickiego, czyzby?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ignacy_Krasicki
-
Tu nikt juz nie bada, bo energia grupy jest przeciw badaniom.
Pewnie prosciej dac komus do zbadania erd. Trump ma chyba 7 wiec jak ten bedzie odbiegal od tego poziomu to mozna wyeliminowac taką opcje.
-
Ale troche osób z płn-wsch USA (New Jersey mam przede wszystkim na mysli i okolice) ma karme ze średniowiecznego Krakowa, z takich dobrych klimatow (okresu), znam kilkoro z mojej historii karmicznej. Ze sławnych to np Peter Schiff i fighter Szpilka (ich nie spotkalem chyba ale rozpoznaje energie, a moze z miasta /średniowiecznego krk/ ich kojarze). Zwrocilem na niego uwage tylko dlatego , że wlasnie jeden z tych znajomych go spotkal "przypadkiem" w NY gdy bylo o nim glosno i ma z nim fotke. Nie bez powodu niektore środowiska w USA były / są bardziej polskie i patriotyczne niż polacy w Polsce, ktorzy to chyba teraz zamieszkujacy te ziemie przyszli karmicznie głownie z Rosji / ZSRR. No i PL dużo osob z cesarskich średniowiecznych Chin żyje.
-
Darek
Zupełnie inna wibracja.
-
Też mi nie pasuje zbytnio
-
Trump, jego energia, mi się kojarzy z Chinami i to mocno. Tak XVII w.
-
dżonny
Dobre skojarzenia :)
Musiał tam być.
-
rekonstrukcja wyglądu Marii Magdaleny, ktoś kojarzy?
https://www.youtube.com/watch?v=ARzeCHuz8_I