Autor Wątek: Odwaga w życiu i rozwoju duchowym  (Przeczytany 4338 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 122
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-05, 21:27:10 »
Są też tacy, którzy nie mają odwagi odpuścić, albo przyznać się do błędu ;)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-05, 20:57:05 »
Arwena
Cytuj
Nie jestem jednak pewna czy nie ma w tym nic niezdrowego, czy nadawanie sobie tej odwagi nie sprawia, że czujemy się pysznie i lepsi od innych którzy się boją?

to jak z różnymi innymi cechami na duchowej ścieżce , warto  je oczyszczać, a żeby móc to skuteczniej zrobić warto na początek zacząć bardziej  rozróżniać
a) z jakiego poziomu wypływa odwaga, ( tak samo  jak wolność , czy miłość itp.) , może być związana z subpersonalnym i zwierzęcym poziomem (instynkt walki) , osobowością i związanymi z tym np. jakimiś kodami oraz  programami, lub z nadświadomością (Duchem), najczęściej (?) jest ich jakimś tam mixem
b) z czym się wiąże  u nas, np. z pychą, lękiem, złością, zemstą, poszukiwaniem emocji, docenienia itd.
c)  w jakim zakresie i w jakich tematach / obszarach życia jest rozwinięta, a w jakich nie,
d) warto też przy tym odróżniać na czym opiera się nasze poczucie odwagi lub jego brak, np. są tacy którzy gdy nie czują lęku nie dostrzegają też odwagi  ; )
e) odwaga może wiązać się z ograniczeniem i ze zwężeniem świadomości , normalnym jego poziomem, lub rozszerzeniem

itd. itp. : )

Witek D.
dzięki : )

 




Karina

  • Wiadomości: 3 122
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-05, 17:59:31 »
Dla mnie odwaga występuje wtedy, kiedy przezwyciężamy w sobie lęk i niepewność. No bo jak lęku nie ma, to co to za odwaga  ? ;)

Odwaga idzie w parze z przekraczaniem swoich stref komfortu. Jeden ma malutki obszar stref komfortu, a inny rozległy, tak, że to jest indywidualna sprawa.

Działanie w obrębie strefy komfortu nie jest odwagą.
« Ostatnia zmiana: 2014-03-05, 18:06:33 wysłana przez Karina »

Urban Guerilla

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Mężczyzna
  • Let go and let God
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-05, 17:24:04 »
Odwagą jest więc to, że działałam mimo strachu (bo np. podjęłam wyzwanie), ale kiedy już przestane się bać, tej odwagi już we mnie nie będzie? Dlaczego?

To wtedy w tym, czego odwaga miała dotyczyć, będzie już pewność siebie...

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-05, 16:10:36 »
Napiszę o moich przemyśleniach, ale ostrzegam, że mam pewien mętlik w głowie, więc bardziej pytam niż stwierdzam;)
Na początku zgadzałam się z tym co napisał Urban Guerilla o działaniu mimo strachu: 
Cytuj
To nie chodzi o to, żeby się nie bać, tylko żeby mimo strachu działać. Patrząc na życie z lotu ptaka, obserwując je z boku, możemy realnie ocenić swoje szanse, nie działać pod wpływem impulsu, kiedy jakiś "nieprzytomny" impuls podpowiada nam np. nic w ogóle nie robić. To spojrzenie z oddalenia jest tu wtedy ważne. Spojrzeć na sytuację bez emocji. Odwaga jest konstruktywnym wyjściem z sytuacji niepokoju, różnych tam może uzależnień, braku pewności siebie, bycia ofiarą, etc, itp. Czy po prostu sposobem na to, żeby iść do przodu. To jest robienie tego co jest słuszne, nawet jak się jest przestraszonym...
dalej się zgadzam, ale czegoś mi w tym brakuje.

Wielu ludzi na pewno boi się konfrontacji z własnymi emocjami, nie chce rozgrzebywać swoich problemów, przyznać się do swoich błędów, niefajnych cech czy intencji. Od mojej pierwszej styczności z rozwojem duchowym bardzo chciałam zabrać się za siebie, ale strach przed konfrontacją z tymi wszystkimi ciężkimi emocjami blokował mnie. Kiedy zaczęłam pracę nad sobą, nadal czułam strach, oczywiście mniejszy niż na początku, ale póki co on jeszcze ciągle wraca. Czuję się słaba i do niczego, kiedy coś mi nie wychodzi. Po jednej z sesji regresingu moje emocje i wspomnienia, które wyszły na wierzch tak mnie przytłoczyły, że popadłam w lekką depresję i wróciła mi taka dziwna niechęć do rozwoju. Nie miałam wtedy jeszcze ugruntowanych pozytywów w stosunku do rozwoju i pracy nad sobą, więc łatwo było mi się załamać i czuć do niczego. Oczywiście jedyne co mogłam zrobić to zaakceptować to, że jestem słaba i sobie nie radzę. Ale czy na takich początkowych etapach rozwoju nie jest dobrze też podbudować siebie czując się odważnie nawet jeśli się czegoś niezwykłego nie dokonało? Odwagą jest więc to, że działałam mimo strachu (bo np. podjęłam wyzwanie), ale kiedy już przestane się bać, tej odwagi już we mnie nie będzie? Dlaczego?


taki przykład : powiedzmy, że niektórzy boją się wpisywać na tym forum ; ) kiedy przezwyciężają ten strach (przed oceną, ryzyko krytyki  itp.)  i odważą się tu pisać, wtedy na początku  jest to odwaga której towarzyszy strach, w końcu strach mija i piszą już bez strachu, robią to, pomimo że sytuacja  jest taka sama jak była wcześniej, więc czy wraz z zanikiem strachu zanikła u nich odwaga? a może jednak wzrosła na tyle, że po prostu  są już wtedy na tyle odważni, by bez strachu tu pisać?
 
- ludzie którzy się nie boją w danej sytuacji, są bardziej odważni od tych którzy w tej samej sytuacji dopiero przekraczają swoje lęki : )


odwaga skojarzona jest u Ciebie  z przekraczaniem ograniczeń i obecnością strachu, ma to często wymiar desperacji i heroizmu : D a może warto zacząć doceniać i zauważać obecność i wartość odwagi w tym co wydaje się zwyczajne (a takie nie jest), wtedy definicja odwagi może się zmienić, a i jest to dobry punkt wyjścia do jej dalszego rozwijania

Osoby które uważają się za odważne nie boją się nowych wyzwań, łatwiej im sięgać po to czego chcą. Ja jestem strachliwą osobą, boję się różnych rzeczy, boje się ludzi, ale na swój sposób czuje się odważna. Przykładowo - nie boję się wsiąść na konia w momencie kiedy inni ludzie mają z tym poważny problem. Jeśli dla mnie nie jest to problem i jest to dla mnie codziennością i naturalną rzeczą, czy to oznacza, że nie jestem odważna? W takich momentach na pewno odważna jestem w oczach innych ludzi, ale czy jest coś złego w tym, że ja sama będę nazywać siebie wtedy odważną? Dlaczego nie mam się czuć odważna kiedy nie boje się czegoś, czego boją się inni. Nie jestem jednak pewna czy nie ma w tym nic niezdrowego, czy nadawanie sobie tej odwagi nie sprawia, że czujemy się pysznie i lepsi od innych którzy się boją? Z drugiej strony jednak może właśnie definiowanie odwagi w ten sposób sprawia, że czujemy się lepiej ze sobą, czujemy się ze sobą bardziej wyjątkowo, bo możemy dokonywać rzeczy niemożliwych dla innych ludzi. To taki przyjemny power poczuć, że się jest odważnym nawet jeśli pozornie nie zrobiło się nic nadzwyczajnego;) Fajnie jest poczuć, że jest się wyjątkowym, że naturalnie masz odwagę dokonywać rzeczy, których inni ludzie się boją, nawet jeśli dokonujsz ich bez strachu. Ja więc odwagę odbieram jako takie docenienie siebie i tego co potrafimy zrobić już teraz.

Urban Guerilla

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Mężczyzna
  • Let go and let God
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-05, 13:29:19 »
Odwaga to jest robienie właściwej rzeczy, niezależnie od tego jak się z tym czujesz. Jest to decyzja. Niezależnie od tego, jak coś jest przerażające, masz ciągle możliwość zrobienia tego. Jedyną sytuacją, w której nie chcesz jej używać, jest gdy Twoje życie jest rzeczywiście w niebezpieczeństwie. Wtedy reaguj impulsywnie. Pozwól swoim instynktom zwierzęcym robić to do czego są zaplanowane - trzymać Cię przy życiu. Co do innych rzeczy, gdy używasz odwagi, zyskujesz pewność siebie. Definicją odwagi jest wyjść i zrobić to, co trzeba :)
« Ostatnia zmiana: 2014-03-05, 13:32:24 wysłana przez Urban Guerilla »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-05, 13:07:18 »
mówisz o akcie odwagi : )  gdy w tej samej sytuacji jeden się boi coś zrobić i  dopiero się zbiera na odwagę, a drugi działa wielokrotnie bez lęku pomimo świadomości niebezpieczeństwa (nawet jeśli jest niskie, jak zwykłe wyjście z domu, i  uważa to za nieistotne), to który jest bardziej odważny? subiektywne odczucia to nie wszystko : )

odwaga skojarzona jest u Ciebie  z przekraczaniem ograniczeń i obecnością strachu, ma to często wymiar desperacji i heroizmu : D a może warto zacząć doceniać i zauważać obecność i wartość odwagi w tym co wydaje się zwyczajne (a takie nie jest), wtedy definicja odwagi może się zmienić, a i jest to dobry punkt wyjścia do jej dalszego rozwijania

ktoś kto nie boi się wychodzić z domu na zakupy może skutecznie wspierać tych którzy się tego boją,
ktoś kto miał odwagę wyjść z toksycznego uzależnienia od rodziny, może bardziej skutecznie wspierać tych co wciąż się boją to zrobić,
ktoś kto wyzbył się lęku przed śmiercią i wzniósł się na wyżyny odwagi, może pozytywnie wpływać na wielu ludzi :
"Ten głęboki wymiar ducha, który uważa się za nieskończony, samoprzekraczający się i będący poza każdą manifestującą się rzeczywistością, jest na nowo przebudzony i jaśnieje w dal " ( z poprzedniego linku)
itd. itp.

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2014-03-05, 12:13:35 »
Cytuj
kiedy ktoś boi się wyjść z domu i przełamuje ten strach jest to znaczny, często bardzo duży  wzrost odwagi, jednak wciąż poniżej typowego poziomu odwagi ludzi, którzy nie mają lęku przed wychodzeniem z domu

Polemizowałbym, bo gdy ktoś co dzień wychodzi z domu bez strachu czy lęku, to nie ma w tym żadnej odwagi, tylko zwykła rutyna. Natomiast gdy ktoś siedzi na chacie przez rok, bo się boi wyjść na zewnątrz, i gdy pewnego dnia przezwycięża stracha, wychodząc do pobliskiej biedrony po kartofle -- to jest odwaga! :-)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-05, 11:37:06 »
świetny przykład tak definiowanej odwagi, zawierający element wzrostu i rozwoju, czyli przekraczania strachu, aż do zupełnego jego zaniku i pełnego rozkwitu odwagi:

- Wyrosłaś z nieśmiałości?
- Tak. Góry mnie wyedukowały. Myślę, że jednak musiałam być odważna, tylko nie ujawniło się to w dzieciństwie. Zresztą gdybym żyła normalnym życiem, pewnie te cechy nie ujawniłyby się nigdy. Byłabym zwykłą kurą domową do śmierci. Tymczasem niespodziewanie okazało się, że potrafię ryzykować i lubię ryzyko, że interesuje mnie niebezpieczeństwo i stać mnie na wielki wysiłek. Wyzwania ukształtowały mnie fizycznie i psychicznie.
- Życie \"naziemne\", tu na dole, ma jeszcze dla ciebie jakieś uroki?
- Raczej nie. Ja potrzebuję silnych doznań, o wiele silniejszych niż te, które spotykają zwykłych śmiertelników. Podniosłam sobie bardzo wysoko poprzeczkę i dlatego wszelka codzienność mnie nudzi.
- Więc pakujesz graty i jedziesz przez pół świata, a potem wspinasz się praktycznie sama, mając do pomocy tylko jednego Szerpę. Styl, w jakim się wspinasz, dowodzi tego, że umiesz pokonywać strach.
- Ale ja już od pewnego czasu w ogóle przestałam odczuwać strach. W wejściu na Everest ryzykowałam, bo szłam na pół litrze tlenu, który w każdej chwili mógł się skończyć. Kontynuowałam wspinaczkę, choć wiedziałam, że ze szczytu już mogę nie zejść. To, że zeszłam, graniczyło z cudem. Ale zeszłam! I wtedy poczułam się tak, jakbym dostała drugie życie. W tym drugim życiu straciłam lęk. Znajoma pani psycholog powiedziała mi, że najwspanialszą rzeczą, jaką mogłam posiąść w górach, jest to, że przestałam się bać śmierci. Stwierdziła też, że ze wszystkich alpinistów, których przepytała, ja mam największą determinację w szukaniu granic swoich możliwości. Góry są moim poligonem.
- Nieraz bywałaś śmiertelnie zagrożona?
- Owszem. Zdarzało się zaglądanie \"na drugą stronę\". Ale może dlatego, że stosunkowo bezboleśnie wracałam \"na naszą stronę\", oswoiłam się z tymi sytuacjami.
http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/przestalam-odczuwac-strach

i jeszcze w motywie Gór:
http://www.nacjonalista.pl/2013/11/20/julius-evola-gory-duchowosc-przebudzenie/

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-05, 10:51:38 »
różnie ludzie to sobie definiują, mi się podoba ta definicja w której mówi się, że odwaga to właściwa postawa/właściwe działanie pomimo niebezpieczeństwa, ryzyka  przy takim podejściu może to być podszyte strachem, ale wcale nie musi

ktoś kto podejmuje wyzwania i ryzyko jest odważny, bardziej odważny jest ten który robi to np. z całkowitym spokojem umysłu, od tego, który robi to samo ze strachem, bo miarą odwagi jest poziom podejmowanego wyzwania, ryzyka, niebezpieczeństwa, a nie poziom odczuwanego strachu,

o  przezwyciężaniu strachu i związanych z tym ograniczeń:  kiedy ktoś boi się wyjść z domu i przełamuje ten strach jest to znaczny, często bardzo duży  wzrost odwagi, jednak wciąż poniżej typowego poziomu odwagi ludzi, którzy nie mają lęku przed wychodzeniem z domu

taki przykład : powiedzmy, że niektórzy boją się wpisywać na tym forum ; ) kiedy przezwyciężają ten strach (przed oceną, ryzyko krytyki  itp.)  i odważą się tu pisać, wtedy na początku  jest to odwaga której towarzyszy strach, w końcu strach mija i piszą już bez strachu, robią to, pomimo że sytuacja  jest taka sama jak była wcześniej, więc czy wraz z zanikiem strachu zanikła u nich odwaga? a może jednak wzrosła na tyle, że po prostu  są już wtedy na tyle odważni, by bez strachu tu pisać?
 
- ludzie którzy się nie boją w danej sytuacji, są bardziej odważni od tych którzy w tej samej sytuacji dopiero przekraczają swoje lęki : )

"Gdzieś, kiedyś, ktoś zapukał. Inny zapytał : kto tam. STRACH -rozległ się donośny głos.  Wszyscy struchleli, jedynie odwaga powoli wstała, podeszła do drzwi i otworzyła, za nimi nie było NIKOGO."
http://www.eioba.pl/a/333t/o-odwadze
« Ostatnia zmiana: 2014-03-05, 11:01:35 wysłana przez Frisky »

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2014-03-05, 00:02:16 »
Zrobił się tu spory offtop, ale pragnę (znowu) zgodzić się z UG, że odwaga to właściwe działanie, pomimo strachu. Gdy nie ma strachu, to odwaga niepotrzebna. :-)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-04, 15:12:35 »
Cytuj
Ja tu nie dyskutuję, tylko stwierdzam co wiem
a ja dyskutuję i stwierdzam co wiem, do tego jeszcze rozważam sobie co inni na ten temat sądzą i jak się to ma do moich doświadczeń i przekonań,  stąd różnimy się nie tylko sposobem podejścia do tematu oraz rozmowy,  różnimy się sposobem postrzegania świata i umysłu, pewnie dlatego mamy też inne doświadczenia i do tego właśnie dobieramy sobie różne przykłady cudzych doświadczeń tak,  żeby nam to grało z naszymi przekonaniami,

akurat Twoje przekonania i doświadczenia zawierają się i mieszczą w tym co pisałem (jako pewien element),  więc może dlatego  mi ta różnica zupełnie nie przeszkadza 

Nie żegnam, ale również pozdrawiam : )

Urban Guerilla

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Mężczyzna
  • Let go and let God
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-04, 14:04:08 »
Ja tu nie dyskutuję, tylko stwierdzam co wiem. Do żadnych wniosków z Tobą nie będę dochodził. To nie jest wcale dla nikogo aż tak istotne, co się Tobie wydaje, ważne jest jak umysł ludzki funkcjonuje NAPRAWDĘ. Albo to jest dla Ciebie za trudne, albo po prostu tylko Cię obchodzi, żeby Twoje było na wierzchu. Ale mnie wynik tej rozmowy nieb obchodzi i pozostanę przy tym, jak jest w rzeczywistości. Żegnam. Pozdrawiam

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-04, 11:38:41 »
Urban Guerilla
dla mnie odwaga nie jest ściśle związana ze strachem, brak strachu nie oznacza braku odwagi, zupełny brak odwagi oznacza paraliżujący strach, oczywiście często są one powiązane ze sobą, są w pewnej relacji, jak np. miłość i nienawiść (niektórzy tak mają, że czują złość na kogoś kogo kochają i ściśle to im się wiąże ze sobą jako forma pewnej namiętności),
 
o tym jakie to jest wzajemne powiązanie i jaka formę to przybiera decyduje to z którego poziomu wypływa odwaga, a z którego strach ( może być odzwierzęcy strach albo taki bardziej ludzki, niektórzy mają nawet "bojaźń Pana", to chyba ci którzy mają w sobie taką np. odzwierzęca odwagę i nie boja sie nikogo ani niczego, którą jednak poddają kontroli sumienia, czy wyższego ja... albo ci którzy boją się wszystkiego, a zwłaszcza siły wyższej ; )  )


Cytuj
A czy myślisz, że to jest realnie możliwe, że jakiś żołnierz, który dostał medal za odwagę nigdy się w trakcie walki nie bał?
wklejałem niedawno w wątku o karmie żołnierzy taki filmik z gościem rannym na Majdanie, który leżał w naszym szpitalu i on mówił o tym, że miał w sobie takiego pięknego i potężnego Ducha związanego z postawą bycia gotowym na śmierć, przy okazji wrzuciłem tam link do książki wielkiego mistrza sztuk walki w której pisze dokładnie o tym samym, w kontekście przekraczania iluzji i wchodzenia w formę rzeczywistego Ja w nieuniknionej sytuacji zagrożenia czy konfrontacji, co zresztą jest w pełni zgodne również z moim (niewielkim, ale jednak) doświadczeniem,

jest wiele historii w których zawarte są  przykłady  zupełnego przekraczania strachu również przed śmiercią i wznoszenia się na poziom nieustraszoności, czasem nie w pełni się to udaje, ale przynajmniej na tyle, że można przezwyciężyć paraliżujący wszelkie działania strach,  to też jest duży sukces , wtedy działa się pomimo strachu, (zarówno częściowe przekroczenie jak i zupełny paraliż działania też są zgodne z moimi niewielkimi, ale jednak, doświadczeniami)  wtedy też odczucia nie są tak komfortowe jak w przypadku całkowitego przekroczenia tych ograniczeń

Urban Guerilla

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Mężczyzna
  • Let go and let God
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-03, 20:20:03 »
A czy myślisz, że to jest realnie możliwe, że jakiś żołnierz, który dostał medal za odwagę nigdy się w trakcie walki nie bał?