Autor Wątek: Odwaga w życiu i rozwoju duchowym  (Przeczytany 3072 razy)

Urban Guerilla

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Mężczyzna
  • Let go and let God
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-04, 14:04:08 »
Ja tu nie dyskutuję, tylko stwierdzam co wiem. Do żadnych wniosków z Tobą nie będę dochodził. To nie jest wcale dla nikogo aż tak istotne, co się Tobie wydaje, ważne jest jak umysł ludzki funkcjonuje NAPRAWDĘ. Albo to jest dla Ciebie za trudne, albo po prostu tylko Cię obchodzi, żeby Twoje było na wierzchu. Ale mnie wynik tej rozmowy nieb obchodzi i pozostanę przy tym, jak jest w rzeczywistości. Żegnam. Pozdrawiam

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-04, 11:38:41 »
Urban Guerilla
dla mnie odwaga nie jest ściśle związana ze strachem, brak strachu nie oznacza braku odwagi, zupełny brak odwagi oznacza paraliżujący strach, oczywiście często są one powiązane ze sobą, są w pewnej relacji, jak np. miłość i nienawiść (niektórzy tak mają, że czują złość na kogoś kogo kochają i ściśle to im się wiąże ze sobą jako forma pewnej namiętności),
 
o tym jakie to jest wzajemne powiązanie i jaka formę to przybiera decyduje to z którego poziomu wypływa odwaga, a z którego strach ( może być odzwierzęcy strach albo taki bardziej ludzki, niektórzy mają nawet "bojaźń Pana", to chyba ci którzy mają w sobie taką np. odzwierzęca odwagę i nie boja sie nikogo ani niczego, którą jednak poddają kontroli sumienia, czy wyższego ja... albo ci którzy boją się wszystkiego, a zwłaszcza siły wyższej ; )  )


Cytuj
A czy myślisz, że to jest realnie możliwe, że jakiś żołnierz, który dostał medal za odwagę nigdy się w trakcie walki nie bał?
wklejałem niedawno w wątku o karmie żołnierzy taki filmik z gościem rannym na Majdanie, który leżał w naszym szpitalu i on mówił o tym, że miał w sobie takiego pięknego i potężnego Ducha związanego z postawą bycia gotowym na śmierć, przy okazji wrzuciłem tam link do książki wielkiego mistrza sztuk walki w której pisze dokładnie o tym samym, w kontekście przekraczania iluzji i wchodzenia w formę rzeczywistego Ja w nieuniknionej sytuacji zagrożenia czy konfrontacji, co zresztą jest w pełni zgodne również z moim (niewielkim, ale jednak) doświadczeniem,

jest wiele historii w których zawarte są  przykłady  zupełnego przekraczania strachu również przed śmiercią i wznoszenia się na poziom nieustraszoności, czasem nie w pełni się to udaje, ale przynajmniej na tyle, że można przezwyciężyć paraliżujący wszelkie działania strach,  to też jest duży sukces , wtedy działa się pomimo strachu, (zarówno częściowe przekroczenie jak i zupełny paraliż działania też są zgodne z moimi niewielkimi, ale jednak, doświadczeniami)  wtedy też odczucia nie są tak komfortowe jak w przypadku całkowitego przekroczenia tych ograniczeń

Urban Guerilla

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Mężczyzna
  • Let go and let God
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-03, 20:20:03 »
A czy myślisz, że to jest realnie możliwe, że jakiś żołnierz, który dostał medal za odwagę nigdy się w trakcie walki nie bał?

Urban Guerilla

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Mężczyzna
  • Let go and let God
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-03, 20:11:05 »

piszesz o tym że tego się nie da rozdzielić o potem podajesz przykład odwagi wymieszanej  ze strachem,


Zastanów się nad tym jeszcze raz dobrze, bo nie zrozumiałeś definicji... Odwaga to nie jest brak strachu, tylko działanie mimo niego..

A odzwierzęce instyntky też są, ale to jest jakby trochę inny poziom umysłu.. (umysł "gadzi"...)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-03, 16:34:21 »
Urban Guerilla

Cytuj
to nie jest tak, że "różnie jest, no po prostu nic nie wiadomo, w różnym stopniu...".
z tym się zgodzę, chodzi tu o coraz bardziej precyzyjne rozróżnianie poziomów z jakich się działa, wtedy też nie trzeba tworzyć zastępczych schematów w rodzaju robiąc tak to jest źle, a jak inaczej to jest dobrze,  po prostu można robić to samo np. dawać komuś coś do jedzenia i może wypływać to z wielu różnych pobudek i impulsów od tych najniższych aż do tych najwyższych (często są to mixy)

Cytuj
W ogóle nie sądzę, że to wszystko da się oddzielać.
to co jest dojrzałością związana z pewnym poziomem, na innych jest kojarzone z niedojrzałością, np. dbanie o siebie, potem o bliskich a na końcu o innych, gdy wypływa to z poziomu ego wtedy  jest związane z przywiązaniami do tego co się posiada itd. , no a przywiązania w duchowości to objaw niedojrzałości 

piszesz o tym że tego się nie da rozdzielić o potem podajesz przykład odwagi wymieszanej  ze strachem, dla mnie to jest właśnie fajny  przykład tego że coś może  się rozchodzić i można czuć taki strach (np. odzwierzęcy), a mimo to nadal można działać z poziomu Ducha... pomimo tego strachu
 (oczywiście może też być odzwierzęca odwaga, tak jak potrzeba bezpieczeństwa, przynależności czy...niezależności itp. itd. )

Urban Guerilla

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Mężczyzna
  • Let go and let God
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-02, 23:44:36 »
"Odwaga" akurat jest też bardzo ważną rzeczą w całym tym wszystkim, ale to nie jest tak, że "różnie jest, no po prostu nic nie wiadomo, w różnym stopniu...". Nie widzę też możliwości dużych postępów w duchowości bez posprzątania swoich spraw psychologicznych i społecznych, a na pewno już nie w jakiś bardziej zaawansowanych jej stadiach... W ogóle nie sądzę, że to wszystko da się oddzielać.
Tak jak asertywność - najpierw ratowanie siebie, potem innych - jest przejawem dojrzałego zachowania i jest w pewnym sensie byciem sobie samemu matką, tak odwaga jest jakby byciem sobie samemu ojcem. To nie chodzi o to, żeby się nie bać, tylko żeby mimo strachu działać. Patrząc na życie z lotu ptaka, obserwując je z boku, możemy realnie ocenić swoje szanse, nie działać pod wpływem impulsu, kiedy jakiś "nieprzytomny" impuls podpowiada nam np. nic w ogóle nie robić. To spojrzenie z oddalenia jest tu wtedy ważne. Spojrzeć na sytuację bez emocji. Odwaga jest konstruktywnym wyjściem z sytuacji niepokoju, różnych tam może uzależnień, braku pewności siebie, bycia ofiarą, etc, itp. Czy po prostu sposobem na to, żeby iść do przodu. To jest robienie tego co jest słuszne, nawet jak się jest przestraszonym...

Joanna P

  • Wiadomości: 185
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-02, 18:48:58 »
Dorosłe dziecko toksycznego rodzica...

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-03-02, 18:40:31 »
co  oznacza DDTR  ?

pamiętam  czasy  gdy  popularny  był  skrot : DDT

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-02, 17:06:53 »
w różnego rodzaju reakcjach i działaniach obecne są w różnych proporcjach wspomniane tu kody, ego, instynkty, oraz Duch i związana z tym miłość
cokolwiek by nie robić to jeżeli wzrasta przy tym nasz Duch jest to działanie właściwe z punktu widzenia duchowości i duszy, jeżeli jest to po linii kodów społecznych, rodzinnych i osobistych wtedy umacnia to osobowość i ego ( kody zależności/niezależności) , jeżeli jest  w tym uwypuklony  instynkt np. samozachowawczy to jest to działanie po linii zwierzęcej ,

to samo działanie może dla różnych ludzi zupełnie co innego oznaczać i wypływać z zupełnie innych poziomów:
http://ryjbuk.pl/odwaga-335523

„Bezpieczeństwo to w przeważającej mierze wymysł.  Nie istnieje ani w naturze, ani w doświadczeniu ludzkości jako ogółu.  Unikanie niebezpieczeństwa nie jest na dłuższą metę bezpieczniejsze niż bezpośrednie narażanie się na ryzyko. Życie jest albo brawurową przygodą, albo niczym.”   (Helen Keller)


Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-03-02, 11:52:00 »
osobowość uzalezniona, zauważam takie uzależnienia też od: szefa, księdza, opini sąsiadów, społeczeństwa...

bardzo cenna uwaga, w domach DDA DDTR cała uwaga i empatia jest nakierowana na chorego rodzica , inni domownicy nie mają szansy w takich warunkach nauczyć się dbania o siebie, aby układ funkcjonował każdy z domowników musi mocno poluzować swoje granice być najpierw dla rodziny potem dla siebie, tworzy się osobowość uzależniona. Jeśli w społeczeństwie jest znaczna ilość tak funkcjonujących rodzin staje się to normą powszechnie akceptowaną.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-03-02, 10:30:18 »
Żeby pomóc komuś czy go ratować, trzeba być do tego zdolnym(samemu bezpiecznym). Mi się wydaje, że taka chęć zakładania maski najpierw dziecku, wynika z czegoś, co możnaby określić według panującej tu nomenklatury "mechanizmy dda". W ogóle jeśli ktoś będzie najpierw zdrowo i asertywnie starał się zadbać o swoje potrzeby, to będzie miał mniej problemów z innymi, bo przede wszystkim nie będzie się czuł w nieuzasadniony sposób pokrzywdzony przez innych. Bo tak naprawdę 'krzywdzi" go to, że nie umie o siebie zadbać, co jest taką dziurą, przez którą wchodzą i "krzywdzą" go rzeczy z otoczenia.
bardzo cenna uwaga, w domach DDA DDTR cała uwaga i empatia jest nakierowana na chorego rodzica , inni domownicy nie mają szansy w takich warunkach nauczyć się dbania o siebie, aby układ funkcjonował każdy z domowników musi mocno poluzować swoje granice być najpierw dla rodziny potem dla siebie, tworzy się osobowość uzależniona. Jeśli w społeczeństwie jest znaczna ilość tak funkcjonujących rodzin staje się to normą powszechnie akceptowaną.

Urban Guerilla

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Mężczyzna
  • Let go and let God
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-01, 21:08:04 »
Żeby pomóc komuś czy go ratować, trzeba być do tego zdolnym(samemu bezpiecznym). Mi się wydaje, że taka chęć zakładania maski najpierw dziecku, wynika z czegoś, co możnaby określić według panującej tu nomenklatury "mechanizmy dda". W ogóle jeśli ktoś będzie najpierw zdrowo i asertywnie starał się zadbać o swoje potrzeby, to będzie miał mniej problemów z innymi, bo przede wszystkim nie będzie się czuł w nieuzasadniony sposób pokrzywdzony przez innych. Bo tak naprawdę 'krzywdzi" go to, że nie umie o siebie zadbać, co jest taką dziurą, przez którą wchodzą i "krzywdzą" go rzeczy z otoczenia.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-24, 19:36:22 »
"Od 1900 roku zginęło na świecie ponad 75% odmian roślin użytkowych. We Włoszech w ciągu ostatnich 40 lat wyginęły prawie wszystkie stare gatunki pszenicy, cebuli, pomidorów, sałaty, grochu. W Południowej Korei w ciągu ośmiu lat (1985-1993) przestało istnieć ponad 3/4 gatunków roślin uprawnych. W Chinach jeszcze w 1949 roku było 8000 gatunków ryżu, dziś uprawia się tam zaledwie 50. W Meksyku od 1930 roku wyginęło 80% gatunków kukurydzy. Między rokiem 1903 a 1983 ponad 7300 odmian warzyw zostało wykreślonych z narodowej listy nasion USA. Świat żywi się dziś w zasadzie 10 odmianami roślin uprawnych, nie wykorzystując 99,6% istniejących ciągle roślin użytkowych. Dwanaście odmian roślin i pięć ras zwierząt gospodarskich w 70 % zaspokaja nasze potrzeby żywieniowe. Blisko połowę roślinnych produktów żywnościowych dostarczają tylko cztery gatunki roślin; ryż, kukurydza, pszenica i ziemniaki."
http://www.agrinatura.pl/bior%C3%B3%C5%BCnorodno%C5%9B%C4%87-rolnicza/5-gin%C4%85ce-rasy-i-odmiany.html

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-21, 22:19:51 »
ostatnio radzę sobie w taki sposób że jem gęste zupki. Dzisiaj jadłam gęstą zupę grzybową.
Starcza na cały dzień. Grzybki można zrywać, i są w miarę pożywne.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-01, 07:26:56 »
Lynd
Cytuj
Tylko czym innym jest indianin, czujący współczucie i wdzięczność dla zwierzęcia które musiał zabić aby przeżyć, a czym innym konsument czujcy współczucie i wdzięczność dla zwierzęcia, które musiały się męczyć/umierać (cielaki), aby on mógł pić pyszne mleczko (bez którego spokojnie może przeżyć).

Indianie zabijali zwierzęta dla własnej wygody i przyjemności, ale potrafili przy tym okazywać szacunek i wdzięczność (przynajmniej niektórzy) swoim ofiarom , teraz problem polega na tym, że brakuje tego szacunku i tejże wdzięczności,  o współczuciu nie wspomnę, stąd traktuje się zwierzęta jak przysłowiowe bydło i ta postawa generuje  cierpienie zarówno zwierząt, jak i ludzi