medzikowsky,
Zachod jest bardziej uduchowiony, bo jest tu dużo świadomych ludzi. Nie chce mi się tłumaczyć tego co widać gołym okiem.
Na wschodzie w rozwijających sie społeczeństwach jak Chiny dla dobrobytu i klasy średniej są gotowi do nieludzkiego traktowania innych. U nas nie ma tylu gwałtow co w Indiach czy krajach islamskich, u nas nie pracują dzieci jak Bangladeshu i nie prostytuują się 12 latki jak w Tajlandii. Dla mnie duchowosc to życie i czyny a nie to co człowiek ma na ustach. Tylko na zachodzie i poza jakimiś wyjątkami w Rosji (przeciwwaga) respektowane są prawa człowieka, dlatego jesteśmy bardziej duchowi.
Po pierwsze, tego nie widac golym okiem - to jest obraz znany z zachodnich mediow.
Po drugie - w porzadku, nie twierdze ze w Azji jest raj. Ale czesc z tego, co napisales - m.in dzieci pracujace w Bangladeszu lub nieletnie prostytutki w Tajlandii - wynika wlasnie z faktu, ze "zachod zorganizowal im gospodarke". U nas dzieci nie pracuja tak jak w Bangladeszu, ale u nas "swiadomi i przestrzegajacy praw czlowieka" ludzie kupuja ciuchy uszyte przez te dzieci. Co to za roznica?
Gdyby zachod nie zaczął im organizować gospodarki (owszem, czerpiąc z tego profity, to normalne) to raz, że przy takiej ludności i braku zorganizowania wymarliby z głodu, a dwa, że by się nawzajem - z braku innych zajęć - powyżynali.
Tego w ogole szkoda komentowac - taka pogarda dla innych narodow to chyba szczyt "zachodniego udochowienia"?
Poza tym, temat jest szerszy i glebszy. Dla mnie duchowosc laczy sie dosc bezposrednio z innymi cechami "wschodniego" stylu zycia, ktore wymienilem.
O wschodzie i zachodzie ciekawie pisze Siergiej Lazariew. Wedlug niego na wschodzie dominujaca tendencja jest nadmierne przywiazanie do "duchowosci" (idei, wartosci), a na zachodzie do zycia i pragnien (emocje, relacje miedzyludzkie, przyjemnosci). Oba przywiazania stanowia wypaczenia swiatopogladowe, a przywiazanie do "duchowosci" jest niejako grozniejsze, gdyz wartosci "duchowe" latwiej "ubostwic" niz wartosci ziemskie. Innymi slowy, ciezsza jest "kara" karmiczna za nadmierne przywiazanie do wartosci "duchowych", bo te latwiej moga zastapic komus Boga (Bezwarunkowa Milosc) niz wartosci ziemskie. Wiadomo, ze dla niejednego naprzyklad ideologia (nawet bardzo piekna) stala sie celem samym w sobie, to znaczy stala sie najwyzszym celem zycia, zamiast milosci do Boga. Wtedy moze dochodzic m.in. do nieludzkiego traktowania innych lub zabijania w imie idei itp.
Mozna wiec stwierdzic, ze wschod jest bardziej uduchowiony, ale tez powstalo tam wiecej "duchowych" chorob. Na zachodzie jest ich mniej, bo choroba niejako nie ma na czym zachodzic - trudno wszak pomylic Boga z czekoladowym ciasteczkiem;)