Autor Wątek: Reakcja na afirmacje  (Przeczytany 73807 razy)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-04, 13:38:54 »
Kaśka fajnie, ja też czasem stosuje metodę oddechową by sobie coś szybko uświadomić nawet na 5 min i wtedy uświadomienie wchodzi mi od razu w zmianę sposobu bycia/myślenia/funkcjonowania, tak z miejsca, i to jest fajne. No ale to wyraz gotowości, inaczej nawet godzina by nam nie pomogła;)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-04, 11:26:44 »
Mariomar
A czytałeś książkę Toksyczni rodzice? Trzeba będzie zacząć się wgłębiać w dzieciństwo. Felicite dużo na te tematy pisała.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-04, 10:13:51 »
Dzięki :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-04, 10:07:14 »
To teraz masz za zadanie akceptować i wytrzymywać te uczucia. I to jest włąściwa droga.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-04, 09:58:08 »
Inga,
A ja, jak poczułem siebie, te wszystkie moje emocje, wstyd, zakłopotanie, co inni powiedzą, odrzucenie, to tylko chce mi się uciec jak najdalej, z tego forum też. Bo pokazałem swoje słabości, więc pewnie nikt mnie z nimi nie polubi - tak to odczuwam. No i że teraz to wszyscy będą się ze mnie śmiali, że ja taki wrażliwiec, tchórz, beksa i mamisynek - słowa mojego ojca.

Ale mną trzącha. :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-04, 09:38:28 »
Cieszę się :)
Ja na poczatku też miałam uświadomienia w poczatkowych minutach. Teraz muszę się męczyć przez godzinę zanim do czegoś dotrę. Ale na szczęście zawsze jest jakieś uświadomienie.

Kaśka

  • Wiadomości: 101
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-04-04, 09:16:28 »
Inga
dzięki twojemu opisowi metody oddychania puściło mi coś ważnego!
jak tylko wstawiłaś opis zrobiłam sobie taką sesję i już po niecałych 2 min miałam uświadomienia ,na węzłach puszczałam powody z poprzednich wcieleń ,ta sesja uświadomiła mi jak to się poukładało w tym życiu i wszystkie tego konsekwencje i to wszystko w 5 min !
po raz kolejny twój wpis bardzo mi pomógł,dziękuję bardzo!

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-03, 18:53:59 »
:) Dzisiaj jestem po węzłach i dochodzę do siebie, więc do końca nie wiem, co czytam. Jutro na spokojnie wrócę do tego. :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-03, 18:51:04 »
Na pocieszenie ci napiszę że gdyby mnie regreserka nie pogoniła po 2,5 latach regresingu to sama nie zdecydowałabym się na zmianę tylko próbowalabym bez końca. Zostałam bez regresingu i nie wiedziałam co mam dalej robić bo ona niczego mi nie podpowiedziała.
Wtedy zdecydowałam się na kolejnego regresera który się okazał terapeutą.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-03, 18:31:50 »


Już mi kilka osób regreserów powiedziało na regresingu, że ja nic nie chcę puścić i nic nie chcę odreagować. Jak tylko kładę się do sesji, to odczuwam taką nudę i taką ucieczkę, że w ogóle nie czuję siebie.

W podświadomośći mogą być zawarte treści zagrażające naszemy zdrwowiu psychicznemu. Gdyby nagle przeszły do umysłu świadomego to psychika nie wytrzymałaby tego i by zwariowała.Dlatego istnieją naturalne mechanizmy ochronne uniemożliwiajace dostęp do tych treści.
Dotrzeć to tych treści można stopniowo, poprzez odkrywanie kolejnych warstw w trakcie czego psychika ulega wzmocnieniu. Gdy jest gotowa na konfrontację z tym czego tak bardzo się boi to wtedy można zastosować jakąś metodę np regresing i wydobyć to coś na  światło dzienne. w takich przypadkach ważne jest wdrażanie do wytrzymywania silnych lęków i innych trudnych emocji aby umieć sobie radzić z coraz silniejszymi emocjami.

Wdzieciństwie musiało cię spotkać coś czego bardzo się boisz i stąd zakładasz rózne blokady aby do tego nie dotrzeć i nie zwariować ze strachu.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-04-03, 16:59:21 »
Co do tego - mogło puszczać coś na poziomie podświadomości ale nie uzdrawiała się relacja między sobą a swoją podświadomością (wewnętrznym dzieckiem etc.). Jest pozytywny aspekt tego, bo później łatwiej się puszcza różne rzeczy, ale nie towarzyszy temu spora zmiana w świadomości i efektów wraz z tym mało. Ja bym powiedział że w takich przypadkach warto nastawić się na metody w których jednym z głównym aspektów, jest dopuszczanie do siebie tego co się czuje. W regresingu też jest to możliwe, ale jeśli się nie dzieje to warto się odwołać do czegoś innego (sam regresing może po tym też dać ciekawe efekty), bardziej bezpośredniego (jak pewne metody które opisała Inga).

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-03, 16:32:20 »
Ja tam bardzo dobrze puszczałam, rosło mi ERD i poprawiały się wskaźniki procentowe. Tylko że w życiu nic się nie zmieniało ani ja się nie zmieniałam. A wszystko dlatego że podczas regrsingu niczego nie czułam, żadnych emocji. To wszystko działo się jakby za szybą i jakby mnie nie dotyczyło.

To mnie uspokoiłaś, bo miałem identycznie - jasnowidzący (widzący energie i myślokształty) regreserzy odliczali mi i mówili, że schodzi, a ja nic nie czułem, żadnych emocji, a potem w życiu nie było żadnych zmian, we mnie też. A regreserzy, którzy nie mieli jasnowidzenia mówili, że nic nie chcę puścić.

Inga, a Ty z jakim regreserem miałaś sesje - z jasnowidzącym, czy bez jasnowidzenia? Bo jeśli bez, to może spróbuję dalszych sesji z takim regreserem?

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-04-03, 16:29:24 »
a próbujesz, jak Ci wywala np.; strach lub nienawiść - skonfrontować się z tym? Tak jak podawałam przykłady w moim poście?
Czyli zrobić coś, co Cię przeraża, skonfrontować swój strach np.: przed ludźmi w danej sytuacji... z tym, ze mimo strachu wychodzisz i działasz, obserwując wtedy uważnie zarówno reakcje ludzi (szczególnie te pozytywne), jak i własne emocje w trakcie?

Bardzo się boję przekroczyć mój strach, bo zawsze poległem i stchórzyłem (co za trudne do napisania słowo). Ale spróbuję, choć nie obiecuję, co wyjdzie, czy przekroczę własny strach i nie ucieknę od niego, tylko pozwolę go sobie odczuć i pójść dalej. :)

Plus oczywiście pozwolenie sobie wpierw na odczuwanie tej nienawiści, przestałam ją tłumić w sobie - ale przekierowywałam na coś, czemu nie mogłam specjalnie zaszkodzić (np.: krzyki w lesie, kopanie poduszek, wysiłek fizyczny-sport)

Też spróbuję, ale mam wielkie opory przed pokrzyczeniem sobie, bo a nuż ktoś usłyszy. No i powalę w poduchy, mimo że kojarzy mi się taka przemoc z ojcem.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-03, 11:31:03 »
Mariomar,

a próbujesz, jak Ci wywala np.; strach lub nienawiść - skonfrontować się z tym? Tak jak podawałam przykłady w moim poście?
Czyli zrobić coś, co Cię przeraża, skonfrontować swój strach np.: przed ludźmi w danej sytuacji... z tym, ze mimo strachu wychodzisz i działasz, obserwując wtedy uważnie zarówno reakcje ludzi (szczególnie te pozytywne), jak i własne emocje w trakcie?

Co do nienawiści - kiedyś waliła mi straszna nienawiść do ludzi, do siebie zresztą też spora niechęć; Pomogło z jednej strony większe zrozumienie (takie patrzenie z boku na siebie, nie wiem na ile potrafisz), skąd bierze się ta nienawiść we mnie, czym była spowodowana - ujrzenie czym mogli kiedyś kierować się ludzie, kiedy mnie krzywdzili - wraz z zobaczeniem z boku własnych zachowań z tego czasu.
Plus oczywiście pozwolenie sobie wpierw na odczuwanie tej nienawiści, przestałam ją tłumić w sobie - ale przekierowywałam na coś, czemu nie mogłam specjalnie zaszkodzić (np.: krzyki w lesie, kopanie poduszek, wysiłek fizyczny-sport)

Mi ten proces pomógł, wspomagałam się przy tym dodatkowo rsr i dekretami. Najważniejsze było jednak wg mnie to świadome bardziej podejście do swoich leków i emocji. No i chwilę uzdrowienie tego trwało, nie było na pewno od razu.

Węzły i rozpuszczanie blokad na pewno tez w tym może świetnie pomóc :)
« Ostatnia zmiana: 2013-04-03, 11:35:12 wysłana przez hydrozagadka »

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-04-03, 11:28:00 »
Ja tam bardzo dobrze puszczałam, rosło mi ERD i poprawiały się wskaźniki procentowe. Tylko że w życiu nic się nie zmieniało ani ja się nie zmieniałam. A wszystko dlatego że podczas regrsingu niczego nie czułam, żadnych emocji. To wszystko działo się jakby za szybą i jakby mnie nie dotyczyło.