Wiele razy powtarzałem, że najtrudnijesze jest uwalnianie końcówek. Ilosciowo jest tego mało, ale podświadomość trzyma się ich jak ostatniej deski ratunku. Stąd dają się często we znaki. I bywa, że mocno eksplodują.
To, co mocne, jest dla podświadomości ważne. I tollowskie ciało bolesna nie ma z tym nic wspólnego. No chyba że potraktujemy je jeko jedną ze składowych podświadomości

Ja teraz mam coś podobnego. Napełniam się boską miłością, mądrością, światłością i mocą, a tu wokół jakieś szaleństwo: zawracają mi głowe pijacy, wariaci itp. A to mnie wcale nie uspokaja, tylko raczej rozwściecza. Bo jak tu zachować spokój, jak pijaczek budzi mnie dzwonkiem do drzwi o 7:00 bo mu brakło właśnie na alkohol, a potem przyłazi jeszcze ok 22:00, bo znów mu zabrakło? No i jeszcze jakiś świr mnie budzi w środku nocy, bo mu się uroiło, że pewna regreserka jest na rencie inwalidzkiej na głowę i nartychmiast muszę to wyjaśnić z policją, domem wariatów, urzędem skarbowym i oczywiście z nim.
Wiem, że to właśnie jest tego typu wywalanka, ale to niestety, wkurza. Bo trudno dojść do pierwotnej przyczyny.