Chce się podzielić świeżymi odkryciami.
Dzisiaj doszedłem do najgłębszego poziomu - Istnienia. Czuję, że nic głębiej już nie ma. Zresztą nawet jak się coś mówi, że JEST, to wiadomo, że musi być w obrębie ISTNIENIA.
Niżej jest poziom Stwórcy. Potem Wyższej Jaźni, potem duszy, na końcu osobowości.
Od poziomu Stwórcy do poziomu osobowości mogą powstawać traumy.
Traumę widzę, jako wyparcie czegoś rzeczywistego, prawdy i wejście w tym miejscu w iluzję, w sen.
Na poziomie Stwórcy wchodzimy w swój sen - prawdopodobnie chodzi o Maję.
Na poziomie Stwórcy jest tylko jedna tożsamość - Stwórca. Na poziomie Wyższych Jaźni, już są różne tożsamości, różne Wyższe Jaźnie.
Jak dana część ciała (od fizycznego, do ciał Stwórcy) z danego poziomu jest w traumie, w tym miejscu śpi, i w tym miejscu świadomość z poziomu rzeczywistości wchodzi w sen, w poziom iluzji.
Wtedy na różnych poziomach siebie, od fizycznego do najwyższego Stwórcy tkwimy w iluzji, we śnie. W tych miejscach nie ma poruszeń, nie ma ruchu. Ciała śpią na tych poziomach, czy części ciała, są uśpione, np. jakieś możliwości rzeczywiste itd.
Tam, gdzie jest trauma, jest wejście w sen, w iluzję.
To takie świeże odkrycia, muśnięte świadomością, więc być może będzie się pojawiać z czasem większa świadomość tego, większa znajomość danego obszaru.
Czuję, że im niżej, tym tych wyparć rzeczywistości jest więcej. Najmniej jest na poziomie Stwórcy, najwięcej pewnie na poziomie osobowości.
Czyli im niżej, tym bardziej się jest w iluzji, we śnie, tym bardziej doświadcza się nie rzeczywistości danego poziomu, np. astralnego, mentalnego, fizycznego, ale jego iluzji, jego substytutu.