Chcialbym podzielic sie z Wami pewnym przemysleniem, ktore wzrasta we mnie od dluzszego czasu.
Przekopujac sie przez najrozniejsze materialy o technikach, wizjach, drogach i lekcjach stwierdzam, ze 80% to czysta manipulacja na mowienie ludziom rzeczy, ktore chca uslyszec. Nie chce wymieniac konkretnych nazw i szkol aby ludzie przekonani co do ich wartosci i slusznosci nie staneli okoniem. Chce tylko spojrzec na cala tematyke i autorytety wydawnicze z boku.
Gdy byla "moda" na channeling - jak grzyby po deszczu pojawialy sie objawienia. Gdy powstala pierwsza ksiazka o NDE - nagle wszyscy zaczeli doswiadczac smierci klinicznej. To samo z UFO. Pozniej byl Jezus z cala machina finansowa Swietego Grala. Teraz iluminaci, masoneria i wspolpraca rzadu z Obcymi. W internecie poziom realizowanych filmow dokumentalnych tego typu czesto przypomina bardziej reklame pasty do zebow albo material promujacych przystapienie do organizacji "wiecznie przyklejonego usmiechu i orgazmu duchowego na zawolanie".
Brakuje mi w tym moralnosci, porzadku i ...... cenzury zdrowego rozsadku? Rozumiem, ze mamy "wolne" media (jak malo wolne na prawde nie bede nawet komentowal - patrz Reuters). Ale obecnie kazdy moze napisac ksiazke o absolutnie czymkolwiek i jezeli tylko zostanie wydana (a samemu mozna to zrobic zaciagajac niewielki kredyt) gdzies w pewnym momencie znajdzie sie kilkutysieczna grupa ludzi, ktora w to uwierzy.
Mam wrazenie, ze mimo dziesiatek lat, ktore uplynely od dziecinstwa nadal jestesmy traktowani tak samo> Wtedy opowiadano nam o Jezusku w zlobie, ktoremu pajak szyl kolderke (pamietam jak dzis), historie o sw Mikolaju, zajaczku wielkanocnym, wlosach rosnacych miedzy palcami, wydluzajacym sie nosie, zlotej rybce, ze wszystkie psy ida do nieba itp itd.
Teraz dorosli wierza, ze jest Bog, ktory po zmroku nie patrzy juz co robi sie w domu lub sypialni, ze inny Bog zeslal swojego syna na Ziemie by go usmiercic za grzechy, ktore jeszcze nie zostaly popelnione przez pokolenia, ktore sie jeszcze nawet nie urodzily. Opowiesci o duchach, ktore albo wcielaja sie w nowe ciala albo kraza po swiecie rownoleglym albo siedza na chmurkach i graja na losowych instrumentach muzycznych.
Szkoly duchowe nie sa wcale lepsze: ilosc naciaganych sekt, oszukanczych channelistow, mediow rozmawiajacych ze zmarlymi, mentalistow, samozwanczych nauczycieli... Najlepsze, ze kazdy potrafi udowodnic, ze ma racje bo.... czesto nie da sie tego udowodnic

Przeciez wszystko jest kwestia wewnetrznych przekonan, wiary, "czucia". Co jesli 10 osob na raz czuje, ze kiedys byla Napoleonem albo Ramzesem II?

Pseudo-bioenergoterapeuci machaja nad ludzmi ciepla reka i mowia ze to moc Ducha Swietego......
Rozumiem i zdaje sobie sprawe z tego, ze w wielu przypadkach nie technika jest wazna ale autohipnoza/sugestia/wykrztalcenie neuroplastyki itp. Ale ludzie wierza w to co dziala. Kiedys bali sie Boga bo kaplani ukazywali zacmienie i mowili "gniew Bozy", deszcz nie padal albo zboze nie roslo - trzeba zlozyc ofiare w zlocie - a wystarczylo przewidziec pore suszy.
Jedni nauczyciele mowia o milosci, inni o rozwoju, jeszcze inni o akceptacji i nie dzialaniu a najbardziej zwariowani o bucyiu egoistami bo jestesmy wszechmocnymi Nogami w ludzkiej skorze - wszystkie rzekomo oczywiste ale zrozumiale tylko przez ludzi "na odpowiednim poziomie rozwoju". Czesc ludzi woli wierzyc i nie zastanawiac sie - jak ze smiercia - bo nie daj Boze uzmyslowia sobie przez empiryczne doswiadczenie ze wierza w jednorozce. A deszcz wszedzie pada zawsze tak samo mokry i Ziemia kreci sie bez wzgledu na to czy w to wierzymy, czy nie.... Szkoda, ze tak duzo rzeczy mozemy brac tylko "na wiare" i e znajdzie sie ktos kto na nszej niewinnosci chce zarobic. No ale skoro jestesmy indoktrynowani od wczesnego dziecinstwa i uczymy by nie kwestionowac ty, ktorzy "wiedza lepiej...." to chyba nie powinienem sie dziwic.... Szkoda tylko tych podzialow miedzy ludzmi i wojen o bzdurne przekonania a takze calych dekad zycia w klamstwie.