Frisky
W tym właśnie sęk, że nie miałem ani nadal nie mam najmniejszego zamiaru wchodzić tutaj z takimi klimatami. Jestem tylko przelotem, bo tak sprawił los, w rękach którego jestem tylko pionkiem, jak słusznie zresztą zauważyłeś. Ale jakoś mimochodem nie widzę, aby na tym forum kwitło życie, co wskazuje na to, że moje klimaty nie mają z tym jednak nic wspólnego i problem leży gdzie indziej. Nie ja więc sprawiłem, że Leszek stąd na miesiąc wyemigrował i nie ja zacząłem rozprawiać o cudownym portalu i o tym jak to wszystkiemu winien był m.in. Skowronek. :-)
Czy wobec takich okoliczności odbiera mi się prawo zabrania głosu na swój własny temat, skoro już się tak złożyło, że akurat tutaj jestem? Przecież nie ma co mydlić innym oczu jak to na cudzie było, by chyba wszyscy tam byliśmy i każdy dobrze wie co i jak się odbywało. :-) Sprawa była o tyle prosta, że moje klimaty stały w całkowitej sprzeczności z klimatami leszkowymi i regresingowymi. Dla mnie stało się sprawą oczywistą, że do oświecenia niezbędna jest łaska Guru. Dla innych to była herezja. :-)
I nie byłoby najmniejszego problemu gdyby każdy zajął się wówczas własnym nosem zamiast moim. Przecież niektórzy użytkownicy w żywe oczy mi wmawiali, że Swami nie naucza tego o czym pisałem. Gdy cytowałem słowa Swamiego to je przenosili, usuwali, przekręcali itp., jednym słowem robili wszystko abym mnie uciszyć, chociaż siedziałem sobie tylko w jednym wątku, który był przeznaczony Swamiemu Vishwanandzie. W końcu sobie odpuściłem i niemal na rok zniknąłem z forum, ale gdy wróciłem z nową nadzieją i większą ufnością, to nagonka zaczęła się od nowa. Ale wówczas już byłem tak mocno ugruntowany i dokonała się we mnie tak wielka transformacja, że tym razem nie odpuściłem i doprowadziłem sprawy do końca. Wtedy byłem już wszędzie. :-) A skończyło się to powstaniem tego właśnie forum, na którym co rusz i tak się odgrzebuje stare sentymenty. Jaki to ma sens nie wiem, ale widocznie musiałem się tu teraz nawinąć, aby coś do końca wreszcie zamknąć.
Tylko dlatego zamieściłem ten jeden, jedyny post ze świeżutkimi i treściwymi sms-ami Swamiego na twitterze (bo akurat miałem je pod ręką), w których tym razem już jasno i bez dwuznaczności naucza o tym, co zawsze na cudownym portalu pisałem. Ta wiedza była już wówczas dla mnie dostępna, jasna i oczywista, choć sam Swami jeszcze tak wtedy o tym oficjalnie nie mówił poprzez wzgląd na niezrozumienie panujące wśród ludzi. Teraz jest znacznie mniej powściągliwy w wypowiedziach, jak choćby wówczas kiedy odpisywał na maila Witka. Dlatego właśnie zamieściłem te cytaty, aby się z nimi szczególnie Witek zapoznał. Nie liczę tu na jakieś przeprosiny, a tylko na odrobinę ludzkiej refleksji. Tyle mam ostatecznie do powiedzenia w tym temacie.