Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 417029 razy)

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-13, 22:53:45 »
Też czasem myślę o aktorstwie ,wydaje mi się ,że to była by naprawdę dobra zabawa .Czasem "zazdroszczę " aktorom grającym historyczne role .Zagrał bym sobie jakiegoś kozaka czy Kmicica:)
Żeby tak człowiek miał więcej czasu ,to może bym znalazł jakiś amatorski teatr ,nawet mi ktoś kiedyś proponował .

Laka
Ciebie widzę z taką parasolką w sielskim klimacie chyba XVIII wieku ,jako aktorkę teatralną .Bardzo pasujesz:)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-03-11, 21:22:49 »
Arwena

Dzięki za podpowiedz, inspiracje. Faktycznie poczułam, że to by mogło dobrze mi zrobić. Wiesz ja mogę mieć karme obciązoną aktorki, ogólnie tzw"gwiazdy". Bo mam też 100% talent do tanca i spiewu, od dziecka to mnie uszczesliwiało jak nic innego ( poza miloscią:P) ale tez nie pozwalałam sobie, no i miałam dużo blokad na to. Do dziś usiłuję się zapisywać na taniec np gdzie ide na kilka zajęć i zawsze coś sie dalej dzieje takiego, że
nie mogę tych zajęć kontynuować,  zwykle gdy tylko poczuję tą radość, zabawę i spełnienie z tego płynące.
To jest do odreagowania, ale na razie miałam różne ważniejsze tematy:P
Ale chyba właśnie przyszedł czas i na to.

Ja też kiedyś dawno miałam tendencje by wchodzić w role, żyć w swoim świecie, ale nie miało to akurat wiele wspolnego z aktorstwem.
Raczej cheć przezywania stanów uczuć, odtwarzania wspomnień, ktorych nie oferował mi ten realny świat.
Czuje, że mam jeszcze sporo takich wzorców lęku przed nie akceptacją, oceną, a co by za tym wg mojej pś szło agresją, upokorzeniem.\
Choć zdarzało mi się w tym życiu śpiewać na scenie, tanczyć też. Ale aktorstwo i odgrywanie emocji, jakiś takich działań to dla mnie juz wyższa szkoła jazdy. Bo tu bardziej odsłania się siebie, a śpiew , taniec są zwykle gotową aranżacją.
« Ostatnia zmiana: 2014-03-11, 21:27:27 wysłana przez Laka »

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-11, 17:46:03 »
Ciekawe co piszesz o aktorach, mnie to akurat bardzo interesuje. Kiedyś chodziło mi po głowie aktorstwo, ale ja wlaśnie mam odwrotnie... nie byłam w stanie się nigdzie zapisać bo... paralizowało
mnie, wpadam w lekką panikę gdy grupa na mnie patrzy, gdy mam coś mówić i cała uwaga jest na mnie skierowana. Do dziś tak mam. Miałam sporo traum z dzieciństwa, ale nie byłabym
w stanie wykorzystać ich jako narzędzia;) Teraz mam sporo uzdrowione, ale i tak ciągle mam problem
z grupą... Najwyraźniej temat domaga się uzdrowienia:)

Laka, polecam Ci jakieś warsztaty aktorskie dla amatorów to świetna terapia i uwierz mi – jeśli wybierzesz odpowienie warsztaty to naprawdę nie ma się czego bać. Bardzo mi teraz tego brakuje, w moim rodzinnym mieście często organizowano warsztaty dla ludzi, którzy po prostu lubią teatr i grę tak jak Ty, ale nie mają doświadczenia, czy odwagi. Ja trafiłam na ludzi bardzo wesołych i wyrozumiałych, dużo było tam osób młodszych ode mnie, które były bardzo wstydliwe i sporo starszych nie mających nic wpólnego z teatrem. Pamiętam dobrze z pierwszych zajęć panią księgową, która biegała po scenie udając ryjka z Muminków (naszym zadaniem było wcielić się w swoją ulubiona postać z bajki:). Atmosfera była luźna, wesoła, nikt się z nikogo nie śmiał, że robi z siebie głupka, bo naszym zadaniem było robic z siebie głuptasów:D Na początkach dużo się bawiliśmy, oswajaliśmy z aktorstwem, czułam się na tych zajęciach jak dziecko, które może sie niewinnie i bez konsekwencji powygłupiać, to było cudowne:) Dopiero później zaczyna się praca z tekstem, emocjami i tego typu rzeczy. Ja zaczynałam od takich luźnych warsztatów, to pozwalało mi otwierać się na ludzi i dzieki temu zyskałam nieco pewności siebie i skonfrontowałam się ze swoim lękiem. Na początku towarzyszył mi ogromny stres, było mi bardzo gorąco, serce biło jak szalone, a miałam się tylko przedstawić i powiedzieć czym się interesuję. Prowadzący zajęcia był bardzo wyluzowany, poprosił mnie żebym skupiła się na tym ile przyjemności sprawia mi  zajmowanie się swoimi zainteresowaniami i żebym opowiedziała o nich w taki sposób w jaki je czuję, no i bardzo szybko zaczelam płynnie nawijac o tym jak kocham zwierzaki i lubię rysować, a ludzie się do mnie usmiechali, to był dla mnie wielki szok. Było tam dużo fajnych ćwiczeń, przy których delikatnie łamało się po kolei swoje opory, takie proste ćwiczenia jak chociażby strojenie śmiesznych min do siebie w parach tak by drugą osobę rozśmieszyć:) Z tekstem na scenę wychodziły już tylko osoby chętne, reszta obserwowała. Bardzo fajne sa też warsztaty typowo ruchowe dla aktorów ruchowych - mimów itp. Wtedy nie trzeba mówić, pracuje się ciałem, ćwiczenia  są bardzo rozluźniające i odprężające, rozwija się wtedy czucie i świadomość swojego ciała  i sięga do swojego wnętrza. Naprawdę fajna sprawa, szczególnie dla osób, które boją się mówić w większym gronie, a chcą jakieś opory przełamać. Na początek wychodzi się na scenę i gra ciałem, potem kiedy człowiek się z tym oswoi, chce więcej i sam garnie się do tego żeby coś powiedzieć:)))


Cytuj
Też słyszałam, że aktorzy mają sporo traum i popapranie emocjonalne. Tylko nie rozumiem, jak można być tak emocjonalnie obciążonym, a jednocześnie tak się uzewnętrzniać, także z tymi emocjami. Chyba, ze aktorstwo polega na tym, że buduje sie ścianę między sobą, a graną postacią, oddziela to mocno.
I wtedy tak jak napisałaś chowa za rolą. Ale ja nie umiałabym chyba tego zrobić.


Nie piszę w imieniu wszystkich aktorów, moje odczucia opieram na swoim przykładzie oraz osób, które znam. Mojego byłego na przykład te emocje wyniszczały, on wracał z próby i albo wściekał się z byle powodu, albo płakał i użalał się nad sobą. Miał tez wiele kompleksów, gdzieś tam w środku nie wierzył w siebie, ale się do tego nie przyznawał, był zagubiony w swoich odczuciach, w pewnym momencie nie wiedział które emocje są jego a które postaci którą gra. Kiedy wyjechał do szkoły do Krakowa spotykał się tam za moimi plecami z dziewczyną  z jego grupy, która grała w spektaklu jego ukochaną. Miotały nim okropne wyrzuty sumienia, strasznie wyniszczał się emocjonalnie i przy okazji również mnie, aż w końcu jego marzenia o wielkiej karierze legły w gruzach. Na scenie nieomalże stracił oko i w dosyć ciężkim stanie po kilku operacjach wrócił do naszego rodzinnego miasta. Wtedy opowiedział mi o tym co zrobił i było mu wstyd, powiedział że, nie panował nad sobą, nie wiedział kim jest. Wiem, to już skrajny przypadek, ale moi inni znajomi z tych właśnie klimatów mają na swoim koncie nie lepsze historie. No, ale trzeba przyznać, że on był już skrajnym przypadkiem, bo bardzo się w to wszystko angażował, poświęcił temu całe swoje życie, on praktycznie żył grą. Nawet nasze kłótnie wyglądały jak żywcem wyjęte z jakiegoś scenicznego dramatu:D On bardzo identyfikował się ze swoim popieprzeniem i emocjami, które czuł. Wierzę jednak, że są aktorzy którzy mają do tego dystans, tworzą szczęśliwe związki i wiodą spokojne szczęśliwe życie, nie rzucają rzeczami, nie biją i nie zdradzają kobiet i nie tracą oczu:P
Laka, Ty masz do tego zdrowy stosunek, jeśli sprawia Ci to taką dziecięcą, niewinną przyjemność to jako aktorka będziesz się świetnie bawić:) A blokady zawsze są do przełamania:)



Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-03-11, 15:43:35 »
Arwena

Ciekawe co piszesz o aktorach, mnie to akurat bardzo interesuje. Kiedyś chodziło mi po głowie aktorstwo, ale ja wlaśnie mam odwrotnie... nie byłam w stanie się nigdzie zapisać bo... paralizowało
mnie, wpadam w lekką panikę gdy grupa na mnie patrzy, gdy mam coś mówić i cała uwaga jest na mnie skierowana. Do dziś tak mam. Miałam sporo traum z dzieciństwa, ale nie byłabym
w stanie wykorzystać ich jako narzędzia;) Teraz mam sporo uzdrowione, ale i tak ciągle mam problem
z grupą... Najwyraźniej temat domaga się uzdrowienia:)
A niedawno wyszło na to, że mam talent aktorski także duży.  I bywałam aktorką( razem z partnerem, który również był aktorem) Tzn wyszło w badaniach wahadłem:P Bo ja nie próbowałam tego realnie. Mam tak silne blokady.

Też słyszałam, że aktorzy mają sporo traum i popapranie emocjonalne. Tylko nie rozumiem, jak można być tak emocjonalnie obciążonym, a jednocześnie tak się uzewnętrzniać, także z tymi emocjami. Chyba, ze aktorstwo polega na tym, że buduje sie ścianę między sobą, a graną postacią, oddziela to mocno.
I wtedy tak jak napisałaś chowa za rolą. Ale ja nie umiałabym chyba tego zrobić.
Gdy byłam mała lubiłam bawić się lalkami długo, ale właśnie nie polegało to na przebierankach, tylko odgrywaniu ról:P A potem bardzo szybko zaczęłam odgrywać postacie grając w sesje RPG na żywo. W sumie zamieniłam jedno na drugie;) Ale i tu bałam się uzewnętrzniać zbytnio. Zawsze podziwiałam jak inni gracze potrafili grać:D

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-03-11, 15:37:22 »
Witek
A to się nie będzie wiązało z jakimiś prześladowaniami za Twoje różne owoce twórczości czy inne osiągnięcia, które spotkały się z jakąś tam społeczną dezaprobatą i widłowo-pochodniową reakcją? A może jakieś klasyczne ego-hejtowe wzorce, że tworzenie czegoś nowego to kreowanie karmy/budowanie ego, bo tworzysz coś czego nie ma, a co się wiążę z Tobą (stanowi część Ciebie) i jest Cię więcej - nie wiem jak to lepiej opisać, ale pewnie wiesz o co chodzi :P. Kiedy uczestniczysz w dyskusji, to tylko dzielisz się tym co już masz, nie musisz na jej potrzeby tworzyć nowych rzeczy, więc dlatego pś to akceptuje i dopuszcza.

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-11, 14:59:53 »
Ludzie ktorzy maja takie wzorce ze sie wstydza to na aktorow napewno sie nienadaja
Oj to różnie bywa, jestem tego świetnym przykładem:D Mam tak pogmatwane wzorce, że to jaka byłam i co robiłam zawsze się ze sobą wykluczało:p Bardzo wstydziłam się pokazać siebie wśród ludzi, bardzo mało się odzywałam, prawie co nic, a jednak swojego czasu bardzo chciałam zdawać do szkoły teatralnej:P No ale cóż, w rolach czułam się bezpiecznie, widzowie patrzyli na kogoś kim nie jestem;) Na tym z resztą polega gra aktorska, mam kilku znajomych po aktorstwie, bądź w trakcie studiów i każde z nich ucieka od siebie, ich życie prawie cały czas jest grą. Wszystkie osoby, które znam w tym fachu są po przejściach, mają silne, nieuleczone traumy z dzieciństwa, przed którymi ciągle uciekają. A stłumione w sobie, nieuzdrowione emocje są dla nich narzędziem pracy, dlatego bez problemu potrafią je w sobie wzbudzać i wywoływać na scenie. Ulecznie tych emocji pozbawiłoby ich tej zdolności. Coś o tym wiem, bo mój były jest aktorem i jest najbardziej popieprzoną emocjonalnie osobą jaką znam:P

Cytuj
Kiedys jak bylem w szkole podstawowej to czesto musielismy brac udzial w roznych teatrzykach przed rodzicami np. na wywiadowkach. Na jednym z nich zapomnialem swojej roli i stalem na srodku niewiedzac gdzie podziac wzrok. W liceum jak slyszalem ze  jakas prezentacja sie zbliza czy co kolwiek to sie blady robilem.

Tak to jest jak się dziecko zmusza wbrew jego woli do publicznych wystąpień. W podstawówce też się wstydziłam, więc się nie wychylałam za bardzo, ale potem w liceum zaczęłam interesować się teatrem i zapisałam się do grupy teatralnej. Pracowaliśmy ciężko nad spektaklem i wystawialiśmy go przed ogromem ludzi, trafiliśmy raz na festiwal, na którym patrzyła na nas prawie dwustuosobowa publiczność, a ja nie czułam żadnej tremy, żadnego stresu. Natomiast w bezpośrednich kontaktach z nowo poznanymi ludźmi, dusiło mnie w gardle, miałam pustkę albo mętlik w głowie i nigdy nie wiedziałam co mam powiedzieć, nawet kiedy ktoś zapytał tylko co słychać. W takich wypadakch zazywyczaj odpowiadałam: „aaa, w porządku”:D Tak mam z resztą do dzisiaj, zawsze u mnie „w porządku” i na tym koniec rozmowy:D
« Ostatnia zmiana: 2014-03-11, 15:05:37 wysłana przez Arwena »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-03-11, 14:21:49 »
Pewnie duzo ludzi tak ma. Kiedys jak bylem w szkole podstawowej to czesto musielismy brac udzial w roznych teatrzykach przed rodzicami np. na wywiadowkach. Na jednym z nich zapomnialem swojej roli i stalem na srodku niewiedzac gdzie podziac wzrok. W liceum jak slyszalem ze  jakas prezentacja sie zbliza czy co kolwiek to sie blady robilem.
Ludzie ktorzy maja takie wzorce ze sie wstydza to na aktorow napewno sie nienadaja

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-03-11, 13:58:06 »
Witek D

Ja mam z kolei coś takiego, ale gdy mam mówić na żywo, przed grupą;)
To jakieś traumy mogą być.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-03-11, 13:56:37 »
Kiedy odpowiadam na pytania, piszę uczestnicząc w dyskusji, to nie mam problemu z pisaniem, kiedy sam chcę coś stworzyć, napisać to dostaję mętlik w głowie, przemieszany z frustracją i zażenowaniem że nie mogę znaleźć myśli.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2014-03-03, 21:37:21 »
Grażynka, napisałam PW :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-03-03, 19:39:01 »
Grażynka, powiększ swoją strefę komfortu, to się zdziwisz :)).

A to ponoć trzeba wychodzić ze strefy komfortu ...

Powiększanie, czyli rozszerzenie jej na inne możliwości?

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2014-03-03, 17:28:04 »
Grażynka, powiększ swoją strefę komfortu, to się zdziwisz :)).

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-03-03, 15:15:35 »
Dociera do mnie, że to co mnie trzyma w obecnej pracy to ... wygoda.
A wszystko, co sobie tłumacze to tylko wymówki :P


Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-21, 22:31:52 »
mnie też, ale w zimie brak słońca i strasznie wpływa na szyszynkę

Dopadł mnie synbdrom chronicznego zmęczenia :(

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-02-21, 14:47:47 »
Inga różnie :) Nie wszystko dam rade w domu zrobić :)