Sebo,
czasem faktycznie jest tak, że zerwanie relacji z osobą "naciskającą guziki" jest ucieczką, ale często jest to rozwiązanie najlepsze z możliwych. Zwłaszcza wtedy, gdy relacja z tą osobą jest toksyczna. Wtedy powiedzenie "nie" tej osobie jest z naszej strony dojrzałą, asertywną reakcją, wyrazem szacunku do siebie. Takie zachowanie zawsze popłaca, bo pokazuje nam, że możemy sobie zaufać, że potrafimy się obronić, że wcale nie trzeba dostać w tyłek, żeby potem było lepiej.
Clint,
podpisuję się pod tym, co powiedziała Grażyna Anna. Ja bym nawet powiedziała, że prawie zawsze powiedzenie prawdy pomaga (prawie zawsze, bo są ekstremalne sytuacje, w których lepiej siedzieć cicho, np. gdy jest się atakowanym przez wariata z nożem

, ale to są ekstrema).
Pomaga przede wszystkim osobie mówiącej prawdę. I to w sposób fizyczny. Bo - najnoramalniej w świecie - prawda wzmacnia ciało

I na odwrót - jeśli przemilczamy prawdę, w sytuacji, gdy bardzo chcielibyśmy ją wyjawić, to nas osłabia i powoduje, że tracimy szacunek do samych siebie.
Poza tym nawet najdrobniejszy akt szacunku wobec siebie (na tyle, na ile możesz się na to zdobyć) wzmocni Twoje poczucie wartości. Pokażesz sobie w ten sposób, że Ciebie warto jest szanować. Warto jest szanować Twoje zdanie, warto jest szanować Ciebie za to kim jesteś. A jak Ty będziesz w to wierzył, to i ojciec będzie musiał przyjąć to do wiadomości. A jeśli nie przyjmie, to i tak będzie to jego sprawa. Na Ciebie nie będzie wpływac to ujemnie, bo Ty sam bedziesz szanował siebie i to Twoje zdanie będzie się dla Ciebie liczyć najbardziej.
Dlatego dobrze jest być zawsze wobec siebie i wobec innych prawdziwym. To rodzi wiele pozytywnych konsekwencji.
Zacznij od małych kroczków, jeśli nie potrafisz powiedzieć ojcu wszystkiego prosto w twarz. Nie wychodź z założenia że "nie warto", bo to nieprawda. Dla siebie zawsze warto
