Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 417109 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-12-07, 13:20:26 »
Sebo,
czasem faktycznie jest tak, że zerwanie relacji z osobą "naciskającą guziki" jest ucieczką, ale często jest to rozwiązanie najlepsze z możliwych. Zwłaszcza wtedy, gdy relacja z tą osobą jest toksyczna. Wtedy powiedzenie "nie" tej osobie jest z naszej strony dojrzałą, asertywną reakcją, wyrazem szacunku do siebie. Takie zachowanie zawsze popłaca, bo pokazuje nam, że możemy sobie zaufać, że potrafimy się obronić, że wcale nie trzeba dostać w tyłek, żeby potem było lepiej.

Clint,
podpisuję się pod tym, co powiedziała Grażyna Anna. Ja bym nawet powiedziała, że prawie zawsze powiedzenie prawdy pomaga (prawie zawsze, bo są ekstremalne sytuacje, w których lepiej siedzieć cicho, np. gdy jest się atakowanym przez wariata z nożem ;), ale to są ekstrema).
Pomaga przede wszystkim osobie mówiącej prawdę. I to w sposób fizyczny. Bo - najnoramalniej w świecie - prawda wzmacnia ciało :) I na odwrót - jeśli przemilczamy prawdę, w sytuacji, gdy bardzo chcielibyśmy ją wyjawić, to nas osłabia i powoduje, że tracimy szacunek do samych siebie.
Poza tym nawet najdrobniejszy akt szacunku wobec siebie (na tyle, na ile możesz się na to zdobyć) wzmocni Twoje poczucie wartości. Pokażesz sobie w ten sposób, że Ciebie warto jest szanować. Warto jest szanować Twoje zdanie, warto jest szanować Ciebie za to kim jesteś. A jak Ty będziesz w to wierzył, to i ojciec będzie musiał przyjąć to do wiadomości. A jeśli nie przyjmie, to i tak będzie to jego sprawa. Na Ciebie nie będzie wpływac to ujemnie, bo Ty sam bedziesz szanował siebie i to Twoje zdanie będzie się dla Ciebie liczyć najbardziej.
Dlatego dobrze jest być zawsze wobec siebie i wobec innych prawdziwym. To rodzi wiele pozytywnych konsekwencji.
Zacznij od małych kroczków, jeśli nie potrafisz powiedzieć ojcu wszystkiego prosto w twarz. Nie wychodź z założenia że "nie warto", bo to nieprawda. Dla siebie zawsze warto :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-07, 10:12:14 »
Clint, czasem jest tak, że warto tej toksycznej osobie powiedzieć szczerze NIE. Powiedzieć jej w twarz, spokojnie i asertywnie, że nie zgadzasz się na takie traktowanie, że nie życzysz sobie rozmów w takim tonie itp.
Może to nic nie zmieni, a może jednak coś się zmieni.
Bo ojciec może się tak odnosić do ciebie, bo pozwalasz mu na to swoim wycofywaniem się. 

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-07, 09:43:30 »
Moje zdanie na temat takich toksycznych relacji ,że póki jest to warto "wykorzystać "do możliwego najpełniejszego uzdrowienia jak to możliwe (niezależnie czy jest chęć do zmiany z drugiej strony).Jak można to sie odsunąć .Sytuacje i tak będą sie powtarzać raczej już nie takiego ciężaru choć emocje mogą być bardzo podobne ,od tego się nie ucieknie .Jeśli jest bardzo duża toksyczność szczególnie w rodzinnych relacjach to może w ekstremalnych sytuacjach wręcz uniemożliwić nam próby uzdrowienia gdy sie w tym tkwi dalej ,dopiero nabranie dystanu daje te minimum sił ,żeby się z tym zmierzyć .Czasem jednak może być tak ,ze osoba ,którą skreśliliśmy zmienia się na lepsze pod wpływem zmian zachodzących w nas ,gdy znikają nasze prowokacje  ,wypala sie negatywna karma .Ja tego doświadczyłem ,nie do końca jest sielankowo ale zmiana jest baaaardzo duza.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-07, 07:08:08 »
Sebastian
Ja przez ucieczkę miałem na myśli jedynie urwanie tej toksycznej relacji, a nie ucieczkę od problemów. Sam będę uzdrawiał to wszystko, a on mi przecież do tego procesu w żaden sposób nie jest potrzebny. problemy z dzieciństwa i tak będą wychodzić w relacjach z innymi ludźmi czy różnych sytuacjach - nie potrzebuje jego dosrywania mi, aby je zobaczyć - są delikatniejsze sposoby zauważania własnych problemów :)

"czy to możliwe, że Ty próbujesz wymusić na nim zrozumienie, a i on również nie otrzymuje zrozumienia u Ciebie, tylko czuje się krytykowany, zamiast zaakceptowany taki jaki jest?"
Kiedyś tak było, stąd wiem o reakcjach. Dawno jednak dałem już mu spokój i pozwalam mu żyć tak jak sobie chce, ale jemu najwyraźniej brakuje wzajemnych interakcji i nie wiem czy przypadkiem to wręcz on nie chce wymuszać na mnie zrozumienia - szkoda tylko, że zrozumienia wszystkiego w jego urojony sposób, a nie tak jak było naprawdę.

Ja wiem, że mój ojciec to małe skrzywdzone dziecko, porzucone przez ojca, wychowywane przez ostrego ojczyma, mające braki w bliskości i miłości, pełne lęków i innych problemów. Ciężko mi jednak mu współczuć skoro zrobił ze mnie swojego klona pod tym względem i próbuje sobie z tym radzić w skrajnie egoistyczny sposób. Chciałby, żebym mu dał to wszystko czego mu tak brakuje, ale jednocześnie sam od siebie daje wszystko co najgorsze. Nie włożył żadnego wysiłku w to, aby zmienić cokolwiek w sobie, a zamiast tego chce zmieniać mnie w taki sposób, abym zaspokajał jego potrzeby. O moich potrzebach nie myśli w ogóle, a wręcz ostentacyjnie odmawia tam gdzie mógłby rzeczywiście coś dać. Nie bawi mnie taka chora relacja nastawiona tylko na branie. A szczególnie chore to było w dzieciństwie, kiedy jako dziecko nie byłem w stanie nawet zrozumieć czego on ode mnie chce, bo i sam nie potrafił jasno się określić, a jedynie puszczał fochy jak coś poszło niezgodnie z jego wyobrażeniami, które dla mnie były nie do zrozumienia.

Ja mu chciałem dać szansę już wiele razy, nieraz stwierdzałem nawet że jego da się lubić, ale to nigdy nie trwało długo - prędzej czy później dostawał swoich jazd i wszystko niszczył. Mnie zresztą nie telepie w jego obecności i ja mogę spokojnie z nim przebywać - problemy są dopiero jak mu coś wywali i zaczyna swoje akcje, które na szczęście dzieją się już coraz rzadziej.

Fia

  • Gość
[#]   « 2011-12-07, 01:49:36 »
Clint,
"A ojcu nie zamierzam nic mówić, bo nie widzę powodu dla którego miałbym się wysilać i tłumaczyć mu czegoś, czego zrozumieć i tak nie zamierza - szczególnie że on bardzo agresywnie reaguje na wszystko, co by mu próbowało zburzyć wizję jego samego jako niemal doskonałego. Każdy najmniejszy argument na jego temat, nawet dotyczący zwykłych pierdół traktuje jako atak i z miejsca przechodzi do obrony"

czy to możliwe, że Ty próbujesz wymusić na nim zrozumienie, a i on również nie otrzymuje zrozumienia u Ciebie, tylko czuje się krytykowany, zamiast zaakceptowany taki jaki jest? Jeśli nie, to przepraszam, juz się nie wtrącam :)

Każdy potrzebuje akceptacji :) Nikt nie chce być zmieniany na siłę. I każdy ma prawo reagować obronnie tak jak umie. :))

Fia

  • Gość
[#]   « 2011-12-07, 00:49:44 »
Clint, ja "uciekłam" od swojej matki. Długo telepało mnie w jej obecności. Teraz jestem w stanie przebywać z nią sam na sam w jednym mieszkaniu nawet 2 dni ;) Ale wiem, że ona mi cos pokazuje. Wiem, że mam coś co załatwienia u siebie, ale nie do końca wiem co. Trochę jednak już zrozumiałam.

W poprzenim poście nawiązałam do tego fragmentu Twojej wypowiedzi:
"Ten to doskonale zna moje słabe strony i wie jak uderzyć, żeby bolało."

Wątpię, czy on rozmyśla nad tym jak by Ci tu jeszcze przygadać, albo "jak by tu uderzyć, żeby bolało". Samo wychodzi. Może ma w sobie jakieś lęki związane z Tobą, i to się u Ciebie odzywa.
Drażni Cię to co mówi, a pewnie i sama jego bliska obecność wywołuje histerię. znam to.

U mnie odpuściło, jak zrozumiałam, że nie dostanę od niej tego co bym chciała dostać, bo ona tego nie ma.


« Ostatnia zmiana: 2011-12-07, 01:01:44 wysłana przez Fia »

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-07, 00:23:30 »
Clint widzę że mamy podobnych ojców. Nie ma co próbować tłumaczyć, ja też do tego dotarłem.

Unikanie ile wlezie a potem ucieczka w siną dal nie pomoże Ci - i tak to do Ciebie wróci. Ja musiałem się o tym przekonać na własnej skórze kilka razy ;)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-06, 23:46:39 »
To, że do tanga trzeba dwojga to ja wiem :P

A ojcu nie zamierzam nic mówić, bo nie widzę powodu dla którego miałbym się wysilać i tłumaczyć mu czegoś, czego zrozumieć i tak nie zamierza - szczególnie że on bardzo agresywnie reaguje na wszystko, co by mu próbowało zburzyć wizję jego samego jako niemal doskonałego. Każdy najmniejszy argument na jego temat, nawet dotyczący zwykłych pierdół traktuje jako atak i z miejsca przechodzi do obrony - facet ma ostre DDA, a ja tylko chce mieć jak najmniej wspólnego z nim, dlatego zamierzam do czasu skończenia studiów sobie w miarę spokojnie żyć, unikając go ile wlezie, a potem uciekam siną w dal :P

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-06, 23:36:04 »
Clint, myślę, że Fii chodziło o to, że inni pokazują nam, to co mamy do uzdrowienia, bo wyczywają/odpowiadają na to co jest w nas nieuzdrowione. Jak pozwalamy się prowokować, to nas prowokują. Jak pozwalamy się wykorzystywać, to wykorzystują. Czasem pomimo braku pełnego uzdrowienia warto próbować/starać się zmienić postawę. Może trzeba było ojcu powiedzieć, co ci na duszy leży. Może by nie zrozumiał, ale tobie by ulżyło :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-06, 23:27:48 »
Wg. Radykalnego wybaczania, tak właśni jest ;)
Inni z miłości pokazują nam co mamy uzdrowić.
Tyle tylko, że ja np. bardzo lajtowo podchodzę do teorii z RW. ;)

Wg. mnie nie ma czegoś takiego jak umawianie się dusz, że jedna drugiej dokopie, by ta druga mogła sobie coś uzdrowić.
« Ostatnia zmiana: 2011-12-06, 23:29:44 wysłana przez Grażyna Anna »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-06, 22:45:30 »
Nie rozumiem przekazu tego posta - mam potraktować jego jazdy jako przejaw jego dobrego serduszka, żeby mi pomóc z uzdrawianiem czy jak? :D

Fia

  • Gość
[#]   « 2011-12-06, 22:36:33 »
Ale przecież właśnie inni pokazują nam gdzie nas boli, żebyśmy wiedzieli co uzdrowić.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-06, 22:20:02 »
Eh, zawsze jak mocniej ruszę temat dzieciństwa to musi wyjść jakaś akcja z ojcem. Na szczęście jedyny skutek to popsucie samopoczucia, ale za to wiążący się z najbardziej bolesnymi emocjami - bezsilnością i poniżeniem.

Tym razem mnie cwaniak wciągnął sam w rozmowę, bo ostatnio ku wielkiemu zdziwieniu usłyszał, że ja jestem rozmowny, więc chciał się dowiedzieć czemu nie zachowuje się w podobny sposób w stosunku do niego. Noż kurczaki pieczone - i co ja niby miałem mu powiedzieć? Prawdę, której by nie zaakceptował nawet w 5%? Z drugiej strony urwanie rozmowy o braku rozmów też nie było dobrym pomysłem, bo z automatu by oznaczało jego wkurzenie się. No i znów poczułem się jak bezsilny jak w dzieciństwie, kiedy to wymagano ode mnie abym coś powiedział, ale jednocześnie nie wolno mi było tego powiedzieć. Próbowałem dawać wymijające odpowiedzi, ale tylko się plątałem, zaczęły mi się wymykać rzeczy, których nie powinienem był poruszać. Akurat przygotowywałem sobie kolacje i niewiele brakowało, a zaczęłyby mi się ręce trząść, ale jakoś ukierunkowałem to zdenerwowanie w rozsmarowanie masła ;P

W każdym razie po chwili nie widząc żadnego sensownego wyjścia, urwałem to pytając czy naprawdę musimy o tym rozmawiać i się zmyłem razem z kolacją, zostawiając go samego z fochem.

Ten to doskonale zna moje słabe strony i wie jak uderzyć, żeby bolało. No, ale cóż, to jego wybór - niech się tylko potem nie dziwi, jak mnie po mojej wyprowadzce więcej nie zobaczy.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-05, 17:49:32 »
Asia
A może"Kiedy wydaje mi się ,ze tracę w moim życiu pojawiają się jeszcze fajniejsze rzeczy ,możliwości itp."
Czasami po prostu tak jest ,że się wszystko rozpada ,żeby później poskładać się na nowo już w lepszej jakości.U Ciebie to wygląda ,ze to taki proces.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-05, 14:38:45 »
A najśmieszniejsze, ze naprawdę nagle mi to wywaliło tak naprawdę. Skoro jednak wywaliło, to wiadomo przynajmniej mniej więcej o co chodzi - no to niech się uzdrawia jak najszybciej i najskuteczniej :) Nie dam się :D :>