Hehe, ja to wiem, więc świadomie to się w ogóle nie przejmuje rodzinką, nie widzę problemu w tym, żeby zostawić siostrę i niech sobie sama radzi. To przestaje być moje bagienko, bo ja z niego wychodzę, a reszta jak chce to niech sobie tkwi, to nie moja sprawa i nie mój problem. Nawet nie odczuwam jakiejś szczególnej potrzeby, żeby ją wspierać, wystarczająco dużo będę miał teraz na głowie, żeby się jeszcze jej problemami przejmować - wspierałem ją i doradzałem przez te 4 lata, teraz to się kończy, miała swoją okazję i ją zmarnowała.
Studia to będę bronił nie jak najlepiej, ale jakkolwiek, bo ja chce tylko już ten papierek, którego i tak pewnie nie wykorzystam nigdy, ale może się przyda, a że zostało mi tak niewiele do końca, to już go sobie zrobię. Bardziej będę polegał ma na swoim szczęściu i umiejętnościach niż wykształceniu. Pracę już praktycznie mam, rozmawiałem dzisiaj z kolegą, który rozmawiał z kierownikiem - okazało się, że kierownik podszedł do niego po naszej rozmowie i zapytał skąd mnie wytrzasnął, bo albo jestem naturalnie tak bardzo wygadany albo mam dobrego dilera

Miał co prawda pewien dylemat, bo ja żadnego totalnie doświadczenia w sprzedaży nie mam, więc zapytał kolegi czy mnie chce (bo ma być moim team leaderem), na co ten od razu powiedział, że tak, więc idę we wtorek bardziej dla formalności robić jakieś śmieszne testy na kreatywność (haha, bo mnie tu zagną) i znajomość tematu pozycjonowania (posiadam odpowiednią wiedzę), więc nie wyobrażam sobie, żebym nie miał dostać tej pracy. Po rozmowie pojadę od razu do babci, aby dogadać z nią warunki mieszkania i jak dobrze pójdzie to w przyszłym tygodniu już się przeniosę na te kilka tygodni, a potem coś wynajmę od razu się zwinę na swoje. Nawet weekendy będę miał zaplanowane tak, że nie będę miał za bardzo czasu na powrót do domu, więc myślę, że będę tu już wracał głównie po swoje rzeczy. Być może właśnie spędzam kilka ostatnich dni w tym domu, zabawne
