Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 413498 razy)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-03-13, 12:44:03 »
To chyba nie jest jakoś bardzo infantylne https://docs.google.com/file/d/0BwK-oPB3IWRXSUM4a3lPVktCQnc/edit?usp=sharing

Grażyna,
Ładne, mi się podoba. :) To sztuka zrobić takie jajeczko, jakie Ty zrobiłaś, więc doceń swoją pracę. :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-13, 12:20:19 »
I rzeczywiście jak sobie kleje te paseczki, to się tak czuje jakbym się cofnęła do dzieciństwa i chyba to mnie właśnie wkurza, że taka stara a zajmuje się czymś dziecinnym i dla przedszkolaków, a nie dorosłymi pracami.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-13, 12:16:23 »
Lilliole dzięki :)

Zrobiłam wcześniej 3 próbne jajeczka, takie do powieszenia np. na drzewku i to chyba do nich mi najbardziej wywaliło, że jakimiś dziecinnymi rzeczami się zajmuje, że to dobre dla przedszkolaków , że takie to klejenie bez sensu i celu itp.

Do tej dzisiaj zalinkowanej pracy aż tak mocno mi nie wywala i sama przyznaje, że całkiem niezła mi wyszła :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-13, 11:36:13 »
To chyba nie jest jakoś bardzo infantylne https://docs.google.com/file/d/0BwK-oPB3IWRXSUM4a3lPVktCQnc/edit?usp=sharing


Ja to odbieram jako eleganckie i ze smakiem. Może po prostu jajka wielkanocne przypominają ci coś z dzieciństwa?

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-13, 09:22:32 »
To chyba nie jest jakoś bardzo infantylne https://docs.google.com/file/d/0BwK-oPB3IWRXSUM4a3lPVktCQnc/edit?usp=sharing

Wywala mi przy ty jak nie wiem. Przy żadnej swojej kreatywnej aktywności nie miałam takich wywałek, albo ich po prostu nie zauważałam ...

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-12, 15:24:25 »
Zawijam sobie te papierki w quillingu i strasznie mi wywala.
Z jednej strony mi się to podoba, a z drugiej leci autokrytyka, że to takie dziecinne i infantylne mi wychodzi.
Żadne jakieś artystyczne, czy ciekawe, więc po co się w to bawić ...

fuj...

przy mandalach mi tak nie wywala ...

Musze się temu przyjrzeć.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-09, 22:15:23 »
Starfire
to ciekawe, co piszesz :) w sumie teraz już się wyciszyłam i jest mi o wiele lepiej. Coś tam nawet wyszło na powierzchnię, w sensie jakichś tam moich pragnień i planów ich realizacji, ale nie będę o tym pisać publicznie ;>

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-09, 22:02:48 »
Indra:

To nowe cały czas w Tobie jest, nie trzeba na siłę odrywać strupów. Czasem zamiast wymuszać zmiany warto pozowlić wyjść temu, co jest pod spodem :)
W sumie piszę z własnego doświadczenia - zawsze było odrywanie, rewolucje, zmiany... a tak naprawdę mieszało się na powierzchni, bo pod spodem było coś, co po prostu trzeba było zauważyć w ciszy :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-09, 20:19:15 »
Dobrze, że wpływ tego cholernego tranzytu plutona już będzie mi się osłabiał. Pamiętam, jak mnie pluton orał parę lat temu i znowu dzieje się coś podobnego, tylko że na mniejszą skalę. Wtedy całe dnie spędzałam w mieszkaniu, albo i nawet  w łózku w piżamie i płakałam, bo coś we mnie pękało.
Teraz też coś pęka, czuję, że szykuje się jakaś większa zmiana wewnątrz mnie- coś musi odejśc, coś musi ode mnie odpaśc, bo inaczej się po prostu nie da. Niestety chyba wewnętrznie/podświadomie jakoś się tym zmianom opieram, choć świadomie chciałabym już bardzo, aby odeszło stare, a nowe i lepsze zajęło tego miejsce.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-03-09, 17:47:46 »
Clint,
Patrz, nawet nie skojarzyłem tych skojarzeń kowbojskich z Twoim nickiem. To się nazywa nieprzytomność :) Aż mi przyćmiło 3 oko. :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-09, 17:43:37 »
Clint, jestem pełna podziwu dla Twojej determinacji :)) super, że się już usamodzielniasz :))

A mnie tak cholernie boli podbrzusze i lędzwia, że prawie po ścianach chodze, a wzięłam trzy tabletki nospa forte i dwa apapy. Nie bardzo to pomogło :/  oszaleć można.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-09, 17:21:30 »
No cóż, to zabawne że wspominasz, bo nawet mój nick pochodzi od tego, że te 4 lata temu jak zaczynałem przygodę z rd, to przechodziłem etap fascynacji spaghetti westernami, szczególnie tych od Sergio Leone, z Clintem Eastwoodem w roli głównej :D

No, ale mi się taki klimat załącza bo ja wiem, że generalnie to zawsze w razie porażki mogę wrócić do rodzinnego domu, ale tak bardzo tego nie chcę, że wolałbym naprawdę o suchym chlebie siedzieć, niż się poddać i dać tą satysfakcje rodzicom - zresztą w ogóle nie biorę takiej opcji pod uwagę, tym bardziej że widzę jak Bóg mi podsuwa pod nos kolejne rozwiązania, więc nie sądzę, żeby brak możliwości miał mi stanąć na drodze. Tak więc trochę podchodzę do tej wyprowadzki jak do biletu w jedną stronę, jak rzucenie się w coś, od czego nie ma odwrotu.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-03-09, 17:12:08 »
No, Clint, brzmi co najmniej, jakbyś podejmował wielką podróż życia. ...Samotnie, na koniu, gdzieś na prerie Dzikiego Zachodu. :) Mi się tak skojarzyło - pewnie jakieś moje kowbojskie sprawy?

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-09, 15:37:39 »
Hehe, ja to wiem, więc świadomie to się w ogóle nie przejmuje rodzinką, nie widzę problemu w tym, żeby zostawić siostrę i niech sobie sama radzi. To przestaje być moje bagienko, bo ja z niego wychodzę, a reszta jak chce to niech sobie tkwi, to nie moja sprawa i nie mój problem. Nawet nie odczuwam jakiejś szczególnej potrzeby, żeby ją wspierać, wystarczająco dużo będę miał teraz na głowie, żeby się jeszcze jej problemami przejmować - wspierałem ją i doradzałem przez te 4 lata, teraz to się kończy, miała swoją okazję i ją zmarnowała.

Studia to będę bronił nie jak najlepiej, ale jakkolwiek, bo ja chce tylko już ten papierek, którego i tak pewnie nie wykorzystam nigdy, ale może się przyda, a że zostało mi tak niewiele do końca, to już go sobie zrobię. Bardziej będę polegał ma na swoim szczęściu i umiejętnościach niż wykształceniu. Pracę już praktycznie mam, rozmawiałem dzisiaj z kolegą, który rozmawiał z kierownikiem - okazało się, że kierownik podszedł do niego po naszej rozmowie i zapytał skąd mnie wytrzasnął, bo albo jestem naturalnie tak bardzo wygadany albo mam dobrego dilera :D Miał co prawda pewien dylemat, bo ja żadnego totalnie doświadczenia w sprzedaży nie mam, więc zapytał kolegi czy mnie chce (bo ma być moim team leaderem), na co ten od razu powiedział, że tak, więc idę we wtorek bardziej dla formalności robić jakieś śmieszne testy na kreatywność (haha, bo mnie tu zagną) i znajomość tematu pozycjonowania (posiadam odpowiednią wiedzę), więc nie wyobrażam sobie, żebym nie miał dostać tej pracy. Po rozmowie pojadę od razu do babci, aby dogadać z nią warunki mieszkania i jak dobrze pójdzie to w przyszłym tygodniu już się przeniosę na te kilka tygodni, a potem coś wynajmę od razu się zwinę na swoje. Nawet weekendy będę miał zaplanowane tak, że nie będę miał za bardzo czasu na powrót do domu, więc myślę, że będę tu już wracał głównie po swoje rzeczy. Być może właśnie spędzam kilka ostatnich dni w tym domu, zabawne :D

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-09, 15:00:26 »
Głupota i toksyczność w rodzinie wcale nie przemija gdy my się zmieniamy i dysponujemy większą dojrzałością. Najczęściej oprawcy pozostają oprawcami, tyle że przekierowują tę głupotę i upór na siebie. Kwestia czy coś z tym zrobią czy też nie. To co opisujesz bardzo pasuje do sytuacji którą sama przeżywałam rok temu. Mój brat cierpi i każda rozmowa z nim przypomina mi o naszych przeżyciach. Któż może go zrozumieć lepiej niż ja? Wyrastaliśmy przecież w tym samym domu. Czy pomogę bratu cierpiąc razem z nim? Czy pomogę bratu tracąc na niego wiele uwagi? Nie. Pomogę bratu wtedy kiedy zajmę się sobą i osiągnę szczęście. Myślę, że dla Twojej siostry również najlepszą pomocą będzie obserwowanie Ciebie szczęśliwego, że poradziłeś sobie i osiągnąłeś sukces. Wtedy zobaczy, że wiele jest możliwe. Ona też miała swoje intencje, lekcje, które powinna przerobić. Możesz ją wspierać, ale nie kosztem swojej samodzielności, tak myślę :)

Teraz ważne, abyś jak najlepiej obronił studia, postawił na swoje wykształcenie, znalazł pracę. Działaj krok po kroku konsekwentnie - od razu nie przeskoczy się pewnych etapów, one wymagają dogłębnego uzdrowienia przynajmniej z Twojej strony.