Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 415625 razy)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-03-14, 00:10:33 »
Na ontologii
Witaj:-)

Hirka

  • Wiadomości: 11
  • Płeć: Kobieta
    • Furtka
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-03-14, 00:05:21 »
Robiliśmy  coś takiego na zajęciach...

Hejka, Iustitia :)

Czy mogłabyś podpowiedzieć na jakiego typu zajęciach robi się takie ćwiczenia?

A że to mój pierwszy post na forum (podczytywanym juz od jakiegoś czasu ) to miłe dzień dobry wszystkim :)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-03-13, 21:08:03 »
Robiliśmy  coś takiego na zajęciach nazywa się to kazus bitego dziecka w dzieciństwie.
1 osoba mówi o sobie w superlatywach i jeśli była bita/tłamszona to przy 3 zdaniu na swój temat sie zacina
osoba, która słucha i była bita przywołuje autorytet rodzica w polemice mniej więcej też na etapie 3 zdania
osoba, której wydaje się że coś przerobiła po kilkunastu zdaniach uparcie twierdzi, ze "bo tak"

Wrzucam tutaj, bo to jedno z najlepszych ćwiczeń.Polecam w ramach ćwiczeń obejrzeć pod tym kątem chociażby dyskusję działaczy sportowych czy polityków

dscorpio10

  • Wiadomości: 88
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-03-13, 18:32:14 »
Fajne :)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-13, 17:04:10 »
ja uważam, że ostateczne oczyszczenie karmy z syfiącymi rodzicami zakłada zaprzestanie kontaktów a nie szukanie w nich jakiegoś pozytywu, który miałby uzasadnić że wszystko jest w porządku że z nimi siedzę

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-13, 17:02:27 »
Clint
na pewno nie jesteś im nic winien(oni cię utrzymywali powodu swoich pragnień (posiadania dziecka itp) i otrzymali to co wykreowali). Jeśli zachowują się w ten sposób, próbują podkopywać twoje dobra samopoczucie, to powinieneś się z nimi rozstać. I nie masz obowiązku  utrzymywac kontaktów jeśli miałoby to cię narażać na jakiekolwiek nieprzyjemności.

Natomiast warto rozstać się z uśmiechem, na ile możliwe :-) w końcu sam ich sobie wybrałeś ;p

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-13, 16:29:38 »
Ale ja nie twierdze, że mam zdrowo w temacie - wiem, że mam jeszcze nasrane i dlatego właśnie piszę tutaj to wszystko, bo chciałbym konfrontacji z innymi punktami widzenia. Na ten moment nie czułbym się całkowicie niewinnie i w porządku na myśl o zerwaniu kontaktu z nimi. Dlatego też próbuje sobie uporządkować to wszystko, bo nie chce niczego robić pochopnie.

Czuję, że ta relacja nie ma większej przyszłości, że nie ma sensu jej podtrzymywać. Ale z drugiej strony, odzywa się pś, że to przecież moi rodzice, że oni przecież tyle dla mnie zrobili i pewnie jeszcze coś tam zrobią, a ja miałbym nagle się urwać jak jakiś tchórz i to jeszcze po przyjęciu jakiejś tam pomocy. No, ale właśnie nic więcej nas nie trzyma ze sobą niż jakieś takie poczucia winy, zobowiązania i inne takie. Nie wiem na czym miałoby się to opierać, gdybym to uzdrowił wszystko. Dlatego też mam chęć, aby w swoim czasie urwać to i tak, jak się poczuje gotowy, nawet jeśli jeszcze nie będę miał całkowicie zdrowego stosunku do nich - no bo czemu miałbym się do nich zmuszać i czekać na całkowicie oczyszczenie intencji? To tak jakbym tkwił na tonącym okręcie tylko dlatego, że mam emocjonalny stosunek do całej sytuacji :P

btw Smacznego :)

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-13, 16:21:08 »
Clint
Jestem glodny, wiec  moze byc wprost ;)

Przeżywasz tutaj na forum swoje emocje, miotasz się jak ryba na ziemi, a wszystko będzie cacy. Masz prace, kobiete, dlugo oczekiwany zwiazek, konkretna opcje co robic dalej, a piszesz wciaz o rodzicach.  Podswiadomosc czuje co innego.
Tlumisz emocje, bo masz cale mnostwo na twoich niefajnych rodziców.  Dopoki nie zauwazysz, korzysci, jakie ci ograniczeni duchowo ludzie potrafia ci zaoferowac (moze to byc naprawde niewiele, lub dokladnie nic), dopoty nie bedzie uzdrowionego tematu. Co innego zwiewac od przesladowcy, a co innego widziec go przytomnie, i nie chciec miec z nim/nimi kontaktu.   Rodzice ci stawiali wysokie cele do osiagniecia, ktorym nie umiales sprostac, bo do tej pory satysfakcji z doceniania, chwalenia.  Teraz sam traktujesz siebie podobnie.

Przekieruj te energie na knstruktywne dzialania. Co z tego, ze rodzice za plecami gadaja? Dziwi mnie, ze dopiero teraz sie o tym dowiedziales. Co z tego, ze zachowuja sie jak małpki w zoo? Nie powinno nic. Twoje marzenia sa wieksze niz problemy z nimi. Niby nic, ale cie to troche obchodzi, jako ze plodzisz tu posty :)

Mniam, a u mnie placuszki ziemniaczane beda! ;)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-13, 15:55:10 »
Gdybym się kierował emocjami, to już teraz, a nawet dawno temu im kazał spadać na drzewo. Wiele przełykałem, żeby nie komplikować sobie życia, ale otwierają się przede mną możliwości, a ja zawsze od rodziców dostawałem tak niewiele, za tak wysoką cenę - w ogóle mi się to nie opłaca. Co to za poczucie bezpieczeństwa, kiedy ja nigdy nie wiem czego mogę się spodziewać i czy czegokolwiek. Przecież ten facet całymi latami przytacza jako przykład tego ile dla mnie robi, to że przez jakiś czas pozwalał mi wsiadać w samochód, którym akurat jechał do pracy i wysiadać z niego po drodze (bez jego zmiany trasy nawet) - i to są jego szczyty poświęcenia za które ja powinienem mu do usranej śmierci po prostu ołtarze stawiać i usługiwać bez skomlenia we wszystkim. Nie interesuje mnie taka wymiana, wolę już gdzieś na boku dorobić w normalny sposób, a nie oddawać komuś duszę za jakieś nędzne skrawki i resztki.

Rodzice wzbudzali we mnie zawsze tylko poczucie NIEbezpieczeństwa, więc co mi da trzymanie się ich? Mam wrażenie, że będę wręcz lepiej sobie radził, jak im zwrócę tak porządnie wolność. Ja nie chce im pokazywać żadnej siły czy urazy, ja po prostu chce żyć bez nich w tle. Przecież ja w ogóle z nimi normalnie nie rozmawiam, cokolwiek bym nie powiedział, to się zamienia w ściąganie do parteru, pociski albo zniechęcanie. Po cholerę mi kontakt z nimi, jak ja nigdy nie miałem o czym z nimi rozmawiać nawet. Mam się ich trzymać tylko dlatego, że są moimi rodzicami? Będę ich do usranej śmierci trzymał, bo mi dali dach nad głową i podcierali dupę jak byłem niemowlakiem?

Poradzę sobie finansowo bez nich. Poradziłbym sobie nawet sam, a tym bardziej poradzę z drugą osobą. Mimo wszystko mieszkam w mieście, gdzie praca jest cały czas, nawet jeśli tylko coś słabego pokroju kasy w Tesco czy call-center. Technicznie więc nie ma opcji, żebym na ulicy wylądował, szczególnie że żyjemy w kraju, gdzie są te wszystkie zasiłki i inne takie. Pomijam fakt, że samoocena mi idzie tak bardzo w górę, że mam wrażenie, że mógłbym spokojnie w wieeeelu miejscach się dobrze sprzedać.

Nie wspominam już o niesamowicie dużym i wciąż rosnącym wsparciu Boga, dzięki któremu będzie prawdopodobnie wręcz przyjemnie i lekko - no bo sorry, ale jeśli jeszcze tego samego dnia, kiedy postanawiam naprawdę na serio zamieszkać z partnerką, odzywa się kolega po latach żeby mi pracę wcisnąć, to chyba coś jest na rzeczy :D

Po za tym ja się już zmęczyłem ciągłym ograniczaniem się i robieniem postępów małymi, bezpiecznymi kroczkami. Chcę zacząć żyć, chce wyzwań i konkretnego przekraczania ograniczeń. Życie to przygoda, a nie jakieś smutno-poważne show. Normalnie bym się nawet nie starał o taką pracę, jaką dostałem, bo bym uznał że to jeszcze za wcześnie dla mnie, że ja mam za dużo problemów, bla bla bla. Ile można się tak ograniczać i bać życia? Chcę czerpać całymi garściami z tego co mi Bóg oferuje, a nie zamykać w klatce własnych leków. Poradzę sobie, bo cholernie chce sobie poradzić, mam mnóstwo do tego motywacji i wsparcia od świata.

Żyyyyyyyyyyyyyycie!

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-13, 15:09:59 »

Jak się wyprowadzę, to będę miał ich w tyłku - nie zamierzam ich odwiedzać, usługiwać a może nawet rozmawiać. Chciałbym żeby zniknęli z mojego życia i tyle. Jakoś sobie poradzę, szczególnie że nie będę sam. Co prawda od rodziny partnerki też nie ma co liczyć na zbyt wiele, ale trudno - damy sobie radę sami, nie mamy wielkich potrzeb, możemy żyć nawet w ascetycznych warunkach, byleby żyć razem i po swojemu.


Życzę Ci jak najlepiej, aż miło czytać ile dokonałeś w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Znalazłeś sobie fajną kobietę, dostałeś ostatnio pracę. Wiem po sobie, że pokora rozumiana pozytywnie to docenianie i błogosławienie tego co się ma i to jest ważne. Tak samo jak realne poczucie czasu i branie na siebie nowych doświadczeń co w nadmiarze może przytłaczać.  Niestety większość rodziców nigdy nie zrozumie pewnych spraw, nie zajmie się rozwojem duchowym, ponieważ to nie ich droga na to życie. Zawsze będą się kisić we własnym sosie i najwyżej nieco dojrzeją pod przymusem. Myślę, że Twoi swoim zachowaniem pokazują Ci, że nie czujesz się jeszcze pewnie z tym wszystkim co planujesz. Chcą Cię osłabić i zdołować, aby przywrócić sobie względny spokój i równowagę. Moim zdaniem całkowite odcięcie się od nich nie jest pokazem siły, a jednak urazy. Dyplomacja jest czasami istotna. Granie ich kartami przyniesie więcej szkody niż pożytku. Gdybym ja odrzuciła matkę i wszystkich jak leci, teraz nie wiem czy bym sobie ze wszystkim poradziła. Myślę, że kluczem jest odejmowanie sobie etapami cierpienia i toksyczności, aniżeli gwałtowane odcięcie. Nie sugeruję rzecz jasna, abyś został w domu z rodzinką, a doświadczył i pokochał emocje, które czujesz :))) Wiem, że wiesz, dlatego działaj z korzyścią dla siebie. 

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-13, 14:37:52 »
Mariomar i muszka :) Dzieki :)

Zabawna sprawa z tym quillingiem. Nie tak dawno, jak byłam zmęczona swoją obecną pracą, zestresowana i podłamana, to wyraziłam chęć, że chciałabym się zająć czymś co będę mogła robić rękoma (żeby odpocząć od ciągłego ślęczenia przed komputerem) i czego będą namacalne fizyczne efekty w miarę szybko (żeby podnieść swoje poczucie sprawczości). Zupełnie nie miałam pomysłu co by miało to być ..., ale bardzo mi tego było wtedy trzeba.

No i napatoczył się ten quilling :D zupełnie przypadkiem ;)


Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-13, 14:32:41 »
Clint czasami naprawdę lepiej jest się odciąć. Dzieki temu ma się przestrzeń do uzdrowienia. A czasem drugiej stronie takie odcięcie i brak kontaktu też daje do myślenia.

Wspieram :) Będzie dobrze :)

Anaru

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-13, 14:23:40 »
Clint
relacje z rodzicami potrafią dopalić jak mało które. Najlepiej uzdrawia się je jak się już z nimi nie mieszka i nie jest się od nich w żaden sposób zależnym. U mnie było podobnie taka mega eskalacja DDA jak zaczęłam pracę. Zobaczysz wszystko się ułoży i przestanie im po pewnym czasie wywalać. Pewnym czasie zaczną Cię na obiadki zapraszać i znormalnieją. Wiadomo każde DDA reaguje na zmiany wywałką. Podobnie jest z Twoimi rodzicami. Ważne byś teraz skupił się na sobie a nie na ich jazdach, choć wiem z doświadczenia, że to bolesne. Trzymaj się wszystko będzie dobrze:)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-13, 13:54:25 »
Moi rodzice są beznadziejni, fałszywi i ziejący jadem oraz nienawiścią. Jak się wczoraj dowiedziałem od siostry, co oni gadają za moimi plecami to mi się włosy zjeżyły na głowie. Matka jest wkurzona, że mi się udało, bo "głupi to zawsze ma szczęście" i tak bardzo chciałaby żeby życie mi w końcu tak porządnie dosrało, żebym się nauczył jak ono wygląda. Ojciec z kolei na bazie przekręconych zeznań matki, jak zwykle pokazał że gówno o mnie wie i jak zwykle osądza mnie o wszystko co najgorsze.

W dodatku oboje mają jak zwykle mnóstwo oczekiwań np. ojciec oczekuje że będę fundował jakieś tam lody i pepsi, bo dostałem pracę (co z tego, że się wyprowadzam i każdy grosz się liczy), matka już wyciąga ode mnie potwierdzenie że ja będę przez resztę życia wprowadzał się na tydzień czy dwa do domu, jak oni będą wyjeżdżać na wakacje, żebym się zajął domem i psami (sic!). Przy czym jak ja się grzecznie  pytam czy chociaż ojciec będzie mi do końca umowy (do czerwca) płacił te głupie 3 dychy za telefon, bo dla mnie to za dużo jak na taką potrzebę, to słyszę że to ja ciągle tylko uważam, że wszystko mi się należy. A w życiu nie miałem odwagi ani uczucia zasługiwania na to, aby cokolwiek od nich żądać. Całe życie nieśmiało się pytałem, czy mógłbym ewentualnie dostać na jakieś tam podstawowe potrzeby typu dentysta czy książki na uczelnie. A ja to mam im robić stronę internetową, dziury kopać i murzynić na każdym kroku i nawet głupiego dziękuje nie usłyszę.

Pieprzę to. Minęły 4 lata, a oni prawie w ogóle nie wykorzystali szans na poprawę naszych relacji. Jak byli toksyną, tak toksyną zostali, matce to się nawet z czasem pogarszało, bo im lepiej się czuję, tym gorzej ona mi ciśnie. Wczoraj przed rozmową o pracę usłyszałem, że popadłem w samouwielbienie i brakuje mi pokory, bo wcześniej tylko wspomniałem, że czuję się całkiem pewny siebie i że mam sporo do zaoferowania. Jedyna poprawa z ich strony to takie kwestie, że ja coś pouzdrawiałem i że oni już nie byli w stanie mi dosrać w danych kwestiach, bo się intencje już nie dogrywały - tylko dlatego, bo inaczej to chętnie by mnie dalej niszczyli.

Ktoś mi powie dlaczego nie miałbym urywać tej chorej i toksycznej relacji? Od nikogo nie dostałem tyle złego, co od nich. Nikt inny nie zniszczył mi tak bardzo psychiki. Dosrywają mi na każdym kroku, kopią gdy leżę i lamentują, gdy mi się powodzi. Nie będę się ich trzymał w imię uzdrawiania i wciskania sobie, że odcinanie się od nich to ucieczka od problemów. Kto w ogóle wymyślił to chore podejście? Chcę być szczęśliwy, a z tymi ludźmi mi nie po drodze, bo oni nie chcą mojego szczęścia, oni chcą żebym cierpiał i męczył się jak oni.

Jak się wyprowadzę, to będę miał ich w tyłku - nie zamierzam ich odwiedzać, usługiwać a może nawet rozmawiać. Chciałbym żeby zniknęli z mojego życia i tyle. Jakoś sobie poradzę, szczególnie że nie będę sam. Co prawda od rodziny partnerki też nie ma co liczyć na zbyt wiele, ale trudno - damy sobie radę sami, nie mamy wielkich potrzeb, możemy żyć nawet w ascetycznych warunkach, byleby żyć razem i po swojemu.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-13, 13:48:13 »
Grażyna ;-) ja nie wzdycham do tego typu prac, ale podoba mi się jest estetyczne i pomysłowe ;) na pewno nie jest infantylne. Sama takich cudów nie potrafię więc podziwiam. A tam "stara" , "nie pasuje" to tylko wyobrażenia ;-) na szczęście.
Jestem sobie tylko w stanie wyobrazić jak się przy takiej pracy relaksujesz i koncentrujesz;-) swoją drogą zainspirowało mnie :to coś:      ;-) W moim domu nigdy nie było czasu żeby coś porządnie udekorować, raczej wszystko robiło się "po łebkach". Np ozdoby się kupowało i wieszało te same przez kolejne 10 lat. A tu takie niby nic a pewnie cieszy- włożona praca i piękny wystrój w domu ;-) no cudnie :) Ja np. lubię robić kartki świąteczne/urodzinowe ręcznie ;-) ostatnią zrobiłam taką rozwojową siostrze - powklejałam z bajek różne scenki i wstawiałam podpisy z ksiązki Przebudzenie Sissona. Myślę,że mogłabym coś takiego robić na różne tematy :D hm może wstawię tą co zrobiłam siostrze jak będzie okazja :D