Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 413682 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-09, 14:39:00 »
No tak, tak się skupiłem na celu i na wkurzeniu na nich że kompletnie przestałem myśleć o swoich intencjach w temacie.

Rzeczywiście czuje jakąś odpowiedzialność za siostrę i nawet przyszła mi do głowy jakaś bezsensowna myśl, że powinienem jej jakoś pomóc pozwalając zamieszkać u siebie czy coś, ale to od razu wybiłem sobie z głowy - szczególnie że ja od 4 lat tyle razy mówiłem o możliwościach pracy nad sobą, a ona się tyle razy zabierała i szybko olewała. Jakby nie zmarnowała tego czasu to by nie miała problemu, a tak to jest skazana na spędzenie jeszcze kilku lat samotnie w tej chorej rodzinie. Może to ją w końcu zmotywuje do zrobienia czegoś ze sobą, a nie ciągłego wiszenia na mnie.

Matkę teraz czuję jak jakąś czarownicę, która potrafi jedynie złorzeczyć i posyłać niefajne energie. No i jak duże, wkurzające dziecko, kompletnie niedojrzałe emocjonalnie. Ojca teraz ciągle nie ma, ale wygląda na to, że jak zwykle nawet nie wierzy we mnie w najmniejszym stopniu, więc w ogóle nie traktuje moich planów poważnie - jest przekonany pewnie, że ta rozmowa o pracę to mnie skonfrontuje z rzeczywistością, bo on wciąż tak bardzo chce mnie widzieć jako totalną ofiarę i nawet mój związek traktuje tak jakby on nie istniał, bo to się za bardzo kłóci z jego wizją mnie. No i bardziej się skupia na kasie i na tym, co może ugrać na mojej wyprowadzce, bo oczywiście zamiast mnie wesprzeć, to będzie szukał okazji na czym może zaoszczędzić. I to po tym jak właśnie dostał 50 tysięcy premii za to, że przez pół roku będzie jeździć do Warszawy - mi wypomina, że próbując załatwić sobie tą pracę będę jeździł tylko jeden dzień na uczelnie, a nie dwa, więc naciągnąłem go na kasę na bilety autobusowe... A ja teraz tyle czasu spędziłem robiąc im stronę internetową do ich durnego biznesu, a oni żadnego wsparcia nie potrafią okazać, w ogóle zero jakiejś wdzięczności, nawet głupiego dziękuje nie usłyszałem, bo wiadomo - mu się należą takie rzeczy, mi się nie należy nic.

Mam chorą satysfakcje, że teraz ja będę mógł mu mówić, jak bardzo mu się nie należą różne rzeczy z mojej strony - bo nie będę musiał mu w niczym pomagać, nie będę musiał przyjeżdżać na święta czy inne śluby jak nie będę miał ochoty, niczego nie będę musiał dla niego robić. Nie chce takich decyzji podejmować pod wpływem emocji i niczego na razie nie planuje, ale naprawdę im więcej czasu mija i im więcej oni marnują szanse, które im dawałem na poprawę stosunków - tym bardziej jestem przekonany, że nasza relacje w pewnym momencie się po prostu urwie, bo ja nie wiem co miałbym z tymi ludźmi robić i po co. Nawet dając im taryfę ulgową i traktując to jak specjalną relację, bo rodzicielską to wciąż nie widzę powodu dla którego miałbym ją na siłę podtrzymywać. Gdyby to byli obcy ludzie, nie wahałbym się nawet sekundy i od razu bym olał, ale tutaj nie będę działał gwałtownie, po prostu będę żył po swojemu i albo oni mi na to pozwolą albo się pożegnamy - po prostu. Znając więc siebie i ich - dojdzie prędzej czy później do focha z ich strony, że nie wpadłem na jakieś święta czy coś, a duma im nie pozwoli odezwać się pierwszymi, ja zaś nie będę miał motywacji - i tak to się pewnie urwie.

Gdzieś tam w środku czuje że właśnie w tym kierunku powinno to pójść, bo nie ma w nich gotowości na współpracę, szczególnie z matką, w ojca zmiany jestem jeszcze w stanie uwierzyć. Będzie co będzie, ale ja na pewno nie będę się na się na siłę ich trzymał, "bo to rodzice". Marzy mi się zbudowanie sobie nowej rodziny, składającej się z ukochanej osoby i cudownych przyjaciół.

poledwica
Ja już postawiłem jasno sytuacje przed rodzicami, wyłożyłem dokładnie swoje plany i wyraziłem gotowość do zrobienia tego tak czy siak - w efekcie ojciec nie wierzy, że to się stanie, a matka próbuje mnie zatrzymać, ale tak jej wywala, że swoimi akcjami powoduje wręcz przeciwne efekty.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-09, 14:14:23 »
Clint,
Myślę sobie, że oprócz dojrzałości jaką prezentuje teraz Twoja rodzina, to jest bardzo dużo w Nich lęku. Dla Ciebie to też świetny moment, by w praktyce uczyć się komunikacji z Nimi, że taka jest Twoja decyzją, wyprowadzasz się w tym dniu i prosisz by uszanowali Twoją decyzję:)))
A to jak Oni juz sobie z tym porodzą to tylko i wyłacznie ich sprawa(matka być może przeżywa poczucie straty syna), Ty koncentruj się na Swoim szczęściu:)))

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-09, 14:14:00 »
Ja też normalnie zwariuję. NIenawidzę ojca! znów mi się wtrąca co mam robić z dzieckiem i aż podniosłam głos , mały 2 talerze wylał na podłogę co mnie wyprowadziło totalnie z równowagi- co ojciec skomentował ,że to moja wina! normalnie nie wierzę. Nie chce znać tych ludzi- matki, ojca, ciotek klotek agrrrrrr.Kur/a załuję  ze nie mogę sobie pozwolić na wyprowadzkę- chociaż też chce chyba zrobić wszystko żeby być sama! mam dość ich presji, ataków , ciągłego czepiania się , kontroli, manipulacji. Boże znów czuje się skrzywdzona bo oni mnie nienawidzą! OD dziecka traktują mnie jak podludzia, ja mam tego cholernie dość! Miałam się już nie żalić ale totalnie się wkurwiłam, wysłałam już moc negatywnych myśli w jego stronę bo już nie wytrzymałam ciągłych presji, wciskania mojej niskiej wartości. Wiem ,ze gdy odejdę to będą mi dupe opierdzielać ale mam to w 4 literach. Boże proszę żeby zadziało się tak abym się od tych ludzi odcięła!!!!!!!!!!!

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-09, 14:08:38 »
Clint,

gdy ja się wyprowadziłam to dopiero im szajba odbiła. Wiesz. To coś w rodzaju zburzenia homeostazy. Zabrakło jednego ogniwa i coś zaczeło być inaczej niż do tej pory. Rodzina w sytuacji odejścia jednego z członków, staje w obliczu dawno skrywanych emocji i konfliktów. Wychodzi to co było ukrywane i pielęgnowane latami - także prawdziwe intencje i nastawienie do osoby, która odchodzi. Członkowie w takiej rodzinie, mają do wyboru, coś wreszcie ze sobą zrobić, albo obijać się o siebie jak kaleki. Niestety u mnie jest to drugie. Matka wylądowała na zwolnieniu, bo ma coś nie tak z sercem, a brat na psychotropach. Zaczął się u nich totalny zjazd, gdyż nie chcą zmian i nie rozumieją co się z nimi dzieje.

Masz pewnie nieuzdrowioną jakąś odpowiedzialność za nich i temat pewności co do decydowania o sobie.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-09, 13:57:47 »
Argh, zwariuje w tym domu, matce totalnie odwaliła szajba i drze mordę na prawo i lewo, na tyle że nawet już ja nie wytrzymałem i podniosłem na nią głos. Siostrze wywala od mojej wyprowadzki, bo zostanie sama i też z jakąś agresją wyskakuje. Na szczęście ojca nie ma w tygodniu bo wyjeżdża służbowo, ale dzisiaj wraca i jak on też będzie szalał to naprawdę zwariuje.

Czuje się teraz tak źle w tym domu, że naprawdę jak tylko po wtorku się dowiem że mam tą pracę, to wynoszę się do babci, a potem na swoje w odpowiednim czasie. Dziadkowie są starzy, nieogarnięci, uparci i męczący na swój sposób, a warunki u nich ascetyczne, ale już wolę to niż te domowe ataki od których aż mnie głowa potrafi rozboleć (teraz czuje jak mi ściska czaszkę na skroniach)

Semira

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-08, 00:15:38 »
Odwoluje to co napisalam wczesniej wszystko sie zmienilo w ciagu kilkunastu minut...,juz nie jestem taka glupa jak mi sie wyadawalo :))Yeeeeaaa,,,I love spring:))

Semira

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-07, 23:02:12 »
Dzis mam ochote wszystkich za...c.Why always me?:(
No kurde mialam taka swietna okazje zrobic cos co chcialam od dawna i tego nie zrobilam tylko i wylacznie kurwa dlatego,ze jstem tak glupia,ze swiat tego nie ogarnie chyba a co dopiero ja:((
« Ostatnia zmiana: 2013-03-07, 23:05:56 wysłana przez Semira »

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-06, 16:13:48 »
Mariomar,
U mnie sytuacja wyglądała w ten sposób, że zafundowałam sobie pracę pokój obok burmistrza, pierwszy raz pojawił mi się taki lęk przed krytyką - ponieważ do tej pory w każdej pracy moim pracodawcą była kobieta, a teraz za każdym razem kiedy wszedł do mnie burmistrz ja nie miałam co robić, więc: po 1. pojawił się lęk z dzieciństwa, kiedy ojciec mnie krytykował, a po drugie, że zawsze przy ojcu musiałam ciężko pracować by zasłużyć na pieniadze, a tu pojawia się opcja klapen pupen nic nie robię i jeszcze mi płacą - kompletna nowość w moim życiu. Ale jestem już po rozmowie z burmistrzem wiele spraw sobie z Nim wyjaśniłam , bardzo fajny facet:) Nie miałam w swoim życiu sytuacji, żebym, w ogóle kiedykolwiek wybuchłam złością na ludzi, mam swoje zasady i wartości, które też bardzo cenię i ludzi, i jestem zwolenniczką komunikacji w prost, choć nie z każdym oczywiście się udaje, ale wtedy też nie mam potrzeby utrzymywać relacji z taka osobą:)) Miesiąc czasu tam pracuje, przez pierwsze dwa tygodnie spotkałam się z odrzuceniem ze strony każdego pracownika z tego pokoju (a jest ich 4) miałam ochote kilkakrotnie po prostu wyjść, ale najpierw sama od siebie coś dałam i dążyłam do dobrej relacjii z tymi ludzmi - teraz twierdzę, że są naprawdę cudownymi ludźmi:)) i bardzo doceniam miejsce, które dał mi Bóg bym pracowała:)))

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-03-06, 09:34:16 »
Uświadomiłam sobie też dziś, że boję sie, że popełnię jakąś poważną gafę i mnie zwolnią więc zostanę sama z dzieckiem bez pieniędzy,choć nigdy w zyciu nie zdarzyło mi się być beż pieniędzy, to czuję jakby dusza właśnie chciała coś takiego doświadczyć, jakiegoś ubóstwa (a pojawiło się to, kiedy zaczełam myśleć o większych pieniądzach). Więc tym bardziej zaczełam się bać, że sobie wykreuje w życiu biedę i nie będę miała za co wychować córki, wtedy też pojawiła się złość na cały świat, że matka która sama wychowuje to ma przerąbane, bo jest zdana sama na siebie.
Miesiąc temu zmnieniłam pracę - na urzędową tylko moje wyobrażenia na temat tej pracy były inne - bardziej nudnej pracy to w życiu nie wykonywałam, w końcu zaczełam być zła sama na siebie, że nie mogę znaleźć swojego miejsca na ziemi i wszedzie mi źle, ale doszło do mnie, że tyle razy będę doświadczać zmian, aż w końcu ugruntuję, że zmiany są dla mnie bezpieczne, że każda praca jaką wykonuję jest mi dana po to bym stopniowo przeprocowywała i ugruntowywała co innego:) Obecnie pracuję w wydziale księgowości,(...)

Ja też tak mam, w nowej pracy najpierw się cieszę, potem boję się, ze ktoś zaraz wpadnie, nawrzeszczy na mnie, że zrobię jakieś błędy, więc zamykam się w sobie ze strachu, odcinam się od ludzi, ludzie zaczynają postrzegać mnie jako mruka, więc oddalam się jeszcze bardziej, z tego napięcia i strachu czasem wybuchnę niekontrolowaną złością, wówczas boję się, że mnie zwolnią, no i... zwalniają mnie. Ostatnio coraz szybciej. Na tą chwilę mój strach mnie przerasta, ale pracuję nad nim. :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-04, 20:11:43 »
W#$%^&& mnie relacja mojego męża z synem. Albo się to uzdrowi, albo wygnam ich na 10 stron świata i niech nie wracają póki nie zmądrzeją .....
Wiem, że ja w tym też mam swoje cholerne 3 grosze .... więc się za nie zabieram. Po coś mi to cholerstwo jest i mam tego powyżej dziurek od nosa ...

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-03-04, 07:25:38 »
Ja też mam niezłe przekonanie:
- Szczęście to cierpienie dla mamusi i tatusia.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-03, 22:19:00 »
hahahahahahahahaha :D

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-03, 22:15:30 »
Ja piórkuję, ależ kwiatki mi pś posadziła przez chwilą :/ "Istnieję po to, aby Bóg mógł się powyżywać. Co za tępy ch**j z tego Boga" Chyba potrzebuje przeinstalować głowę...

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-01, 15:01:16 »
Jak przystało na koniec tygodnia, czas na oczyszczanie:) Dzisiaj w pracy uświadomiłam sobie, że cały czas czekam w napięciu aż ktoś przyjdzie i mnie opieprzy, że coś robię źle (ponieważ to dobrze znam i wiem jak w tym funkcjonować, po za tym w dzieciństwie jak mnie opieprzono konkretnie, to mobilizowałam się do dalszej pracy, a tak to nie potrafię i nie potrafię.
Uświadomiłam sobie też dziś, że boję sie, że popełnię jakąś poważną gafę i mnie zwolnią więc zostanę sama z dzieckiem bez pieniędzy,choć nigdy w zyciu nie zdarzyło mi się być beż pieniędzy, to czuję jakby dusza właśnie chciała coś takiego doświadczyć, jakiegoś ubóstwa (a pojawiło się to, kiedy zaczełam myśleć o większych pieniądzach). Więc tym bardziej zaczełam się bać, że sobie wykreuje w życiu biedę i nie będę miała za co wychować córki, wtedy też pojawiła się złość na cały świat, że matka która sama wychowuje to ma przerąbane, bo jest zdana sama na siebie.
Miesiąc temu zmnieniłam pracę - na urzędową tylko moje wyobrażenia na temat tej pracy były inne - bardziej nudnej pracy to w życiu nie wykonywałam, w końcu zaczełam być zła sama na siebie, że nie mogę znaleźć swojego miejsca na ziemi i wszedzie mi źle, ale doszło do mnie, że tyle razy będę doświadczać zmian, aż w końcu ugruntuję, że zmiany są dla mnie bezpieczne, że każda praca jaką wykonuję jest mi dana po to bym stopniowo przeprocowywała i ugruntowywała co innego:) Obecnie pracuję w wydziale księgowości, gdzie w wiekszości dnia jest cisza, wtedy czuje, że wpadam w transy - tak jak w dzieciństwie kiedy były awantury wpadałam w trans by dać radę przetrwać, to teraz te mechanizmy obronne uruchamiają się w ciszy, bo to też nowe. Kiedy człowiek to dzieciństwo przerobi, i czy to w ogóle możliwe?  To się trochę oczyściłam ach, żeby to się już wszystko uzdrowiło:)

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-02-28, 23:33:59 »
:-)