Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 416320 razy)

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-20, 19:46:36 »
poledwica,

szczerze spojrzałem że to kącik oczyszczania itd. założyłem że te pytania z uśmieszkiem na końcu są żartobliwe. Dlatego tak napisałem, przepraszam.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-20, 19:43:25 »
lukaszlm,
To dziekuje koledze za dobre rady.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-20, 19:41:26 »
Jakoś interpretuje ja tylko w negatywnym znaczeniu, czyli jeżeli ktoś ma taka ilośc karmy (jeżeli to prawda) to oznacza, że w jego zycie jest pełne "cudownych" karmicznych niespodzianek.
W takim razie to uwplnienie od karmy to uwolnienie od tych wyobrażeń, przekonań i przejcie wyżej tak? Ale z skad mam pewnośc, że nie wytwarza mi się nowa karma?


Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-20, 19:39:25 »
poledwica
Karma to całość pozytywnych i negatywnych intencji, jakie w ogóle w Tobie są (na teraz) i jakie zebrałaś przez wszystkie życia. Słowem karma określamy całokształt tego wszystkiego, więc nie można mieć więcej niż jednej karmy - można tylko zmieniać jej postać.

lukaszlm
Nieładnie się nabijać z czyjejś niewiedzy - to forum jest po to, aby m.in. ludziom wyjaśniać takie kwestie, bo każdy ma prawo pewnych rzeczy nie wiedzieć.

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-20, 19:26:26 »
z tego co mi wiadomo to maksimum wynosi 87,4 karmy/wcielenie ;D
« Ostatnia zmiana: 2012-12-20, 19:30:14 wysłana przez lukaszlm »

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-20, 19:22:26 »
Czy w danym wcieleniu może być wiecej niż jedna karma?
I czy w jednym czasie jest możliwe żeby odpaliło sie kilka karm?
:)

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-18, 23:32:56 »
EOT

Artman

  • Wiadomości: 172
  • Płeć: Mężczyzna
    • Rozwój duchowy pożyteczny i zdrowy:)
  • Krzysztof Chrząstek, konsultacje,analizy psychometryczne i czakr,porady,medytacje, warsztaty,artykuły, książki:) http://www.powiewwiatru.pl :) zapraszam
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-18, 23:31:45 »
te same Twoje słowa, które wkleiłem pod podobną Fotką którą udostępniłeś na swoim FB jakoś odebrałeś jako spam. Dziwne - metoda Kalego. Ale wyłączam się z tego.

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-18, 23:29:53 »
Artman

Mam ciekawsze zajecie niz dyskusja na temat roli fotografii w epoce FB, i braku poszanowania dla sztuki w 21wieku, z toba, kto tak osobiscie odebral proste slowa w komentarzu na fb, ze musial skasowac pare slow, i wkleil to samo, pod moimi fotkami ;))


muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-15, 23:06:34 »
boję się ,że byłam kimś okrutnym , bez serca albo robiłam krzywdę innym i teraz mnie to spotkało- nie chcę się dowiedzieć o sobie,że byłam tyranem bez serca. A z drugiej strony to było tak dawno,że nawet gdybym była tyranem bez serca to mogło to być ful czasu temu. Ale poczucie winy by mnie zjadło, teraz w prostych sprawach mnie zjada więc co by było gdyby...
I bym się dowiedziała,że jednak nie jestem taka dobra, godna. Całkiem spadłaby mi samoocena...kij z samooceną ale z poczuciem winy sobie kiepsko radzę. I nie wiem czy bym sobie wybaczyła jakieś okropieństwa - pewnie ciężko mi by było to zrobić. A w tym życiu sprawę miałam ułatwioną, mogłam zrzucić p. winy na rodziców, ciotki,życie, los.. (pś)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-15, 23:03:56 »
muszko, bardzo mi przykro, że Cię to spotkało ... jesteś bardzo dzielna :*

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-15, 23:01:03 »
Coś mi się przypomniało z dzieciństwa. Matka zabierała mnie od malucha na imprezy alkoholowe poza domem. Pamiętam (może miałam 3-4 lata) jak zabrała mnie gdzies daleko od domu, nie było mnie ładnych parę dni( wydaje mi się ze ze 2 tyg. ale mogę dobrze nie kojarzyć) , nie mogłam wyjść czułam się jak w klatce - to chyba wtedy pierwszy raz poczułam się w jakimś pomieszczeniu na siłę zamknięta bez możliwości wyjścia. Pamiętam przeszywającą tęsknotę za tata , siostrą, domem. Płacz, rozżalenie, niesamowity strach, chęć wyjścia , chęć bycia w domu a jednocześnie niemożność zrealizowania tego- totalną bezsilność. Dokładnie tego nie pamiętam. Nie wprowadzałam się w te wspomnienia w oddechu bo pamiętam je świadomie. Jak byłam trochę starsza matka znalazła sobie nowego faceta i często brała mnie do niego, tamten ją bił (na moich oczach) , poniżał, pili razem. Tam też byłam wbrew mojej woli, matka się upijała, on jej nie chciał wypuścić. Siedziałyśmy tam u niego, zamknięte. Znów nie mogłam wyjść, tęskniłam- czułam ogromny kocioł w sobie- z jednej strony chęć wyjścia a z drugiej niemożność , konflikt wewnętrzny. On miał córkę w moim wieku , która sikała w łóżko ale jakoś się dogadywałyśmy w tym eterze lęku. To było straszne, chciałam wracać do domu a nie mogłam, byłam przerażona, smutna, rozdarta i bezradna. Teraz mam coś podobnego w dorosłym życiu, zaczęło się krótko po jak sobie to przypomniałam do celów terapeutycznych. Np siedząc na uczelni mam wrażenie ,że się duszę,że chcę wyjść a jednak nie mogę( bo trzeba siedzieć na zajęciach jak się chce rok zaliczyć) i zaczynam się z lęku hiperwentylować. Ciągle jakieś natrętne myśli i lęk. Teraz już praktycznie sobie z tym radzę ale chciałabym to uzdrowić. Myślę ,że odtwarzam dzieciństwo. Ale moze to nie jest pierwotna przyczyna. Może w poprzednich wcieleniach. TAk czy siak fajnie odkryć te powiązania, podobieństwa, ten konflikt.
NIe lubię tych wspomnień, czuję się jakby sie na mnie cement wylewał jak to sobie przypominam.
Pamiętam jeszcze ,że jako dziecko przezywałam takie padaczkowe stany(kilka ich było) i poźniej czułam napięcie w szczęce długo- próbowałam to tłumić, te napięcie bo bałam się,że dostanę ataku padaczki tak jak się to działo kilka razy w domu. Robiłam się sina i się trzęsłam brr.
Teraz ciąglę myślę dlaczego wybrałam tych rodziców, jakie są przyczyny mojego dzieciństwa. I wiem,że wybiega to poza to życie ale boję się tam sięgać w obawie ,że dowiem się o sobie koszmarnych rzeczy( moze tak być ale nie musi) , więc lęk mnie troche paraliżuje ale ta ciekawość i chęć zrozumienia aspektów mojego dzieciństwa jest silna...

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-15, 19:12:51 »
Post w trakcie pisania zamienił się w wyznania mojej pś, więc wrzucam go tutaj, a nie tam gdzie pierwotnie chciałem go napisać. A kobiety niech nie odbierają tego osobiście, bo to tylko moja pś.



Porządnie się wyryczałem dając upust emocjom, a potem zapchałem pustkę chlebem z serem.

Teraz na spokojnie jestem w stanie wziąć pod uwagę to co mi się próbuje przebić, a co powoduje u mnie duży opór. Nie widzę tego jeszcze zbyt wyraźnie, ale myślę że chodzi o odpuszczenie, z tym że to bardziej złożone, bo muszę odpowiednio z tym podejść do każdej zaangażowanej w to części mojej osobowości. Wewnętrznego rodzica trzeba zaszlachtować jak świ... tfu... trzeba zaakceptować i coś tam jeszcze, żeby nie terroryzował. Wewnętrzne dziecko potrzebuje dużo czułości, ciepła i pokazania mu, że nie musi walczyć, że może być kochane za to, że jest, itd.

Nie. W sumie to tego nie czuje, to jakiś stek bzdur. Tak naprawdę to mam po prostu ochotę znowu się zniechęcić do związków i kobiet, a cóż mnie bardziej nie zniechęci niż kreowanie sobie pustki albo syfu niezależnie od tego, co tam sobie przepracowałem.

Nie, to też jakaś ściema. Tak naprawdę to się boję tego, jak mogę zostać zraniony, a jak człowiek niepewny i bardzo mu zależy na związku, to każda pierdoła boli. Podświadomie wierzę że kobiety to emocjonalnie i psychicznie poryte twory, jak moja mamuśka. Nie mogę trafić na sensowną kobietę, bo takich prawie w ogóle nie ma. Ha, w przypadku rozwojówek to mam z 10% szansy, że będzie można z nią wytrzymać i że nie zamęczy mnie pseudorozwojowym gadaniem jakichś farmazonów, mających przykryć jej popieprzenie. O nierozwojowych to się nawet nie wypowiadam, bo to jeden wielki syf w każdej możliwej postaci.

I o to zostaje sam - także popieprzony, ale z klasą! Ja przecież tyle wiem, jestem taki świadomy, oh, ah. Ja przynajmniej tuszuje swoje problemy, tak żeby ich nie było widać, a te to zaraz jakiś foch czy inny emocjonalny szajs i od razu wszystko jasne. I jeszcze w tej całej emocjonalności będą mnie prowokować, żeby wyszedł ze mnie agresywny skurwiel, jakim gdzieś w tam środku jestem, dokładnie tak samo jak tatuś. A ja tego nie cierpię, czuje się źle, czuje się winny, kiedy to ze mnie wychodzi. Więc niech ktoś inny opieprza te głupie kobiety, a ja sobie będę siedział sam i będę miał święty spokój. Może i będę cierpiał, ale mniej kiedy będzie to pozbawione wzajemnego ranienia się z drugą osobą.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-10, 19:46:36 »
polędwica bardzo inspirujący tekst ;))

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-10, 16:45:15 »
Cytuj
Bog rzuci nam kolo ratunkowe i da cos wiecej niezaleznie od samooceny w tym momencie. Potem bedziemy zobowiazani to utrzymac i docenic...czyli podciagnac sie z samooceny.

No właśnie, czasem jak walimy głową w mur, ale jednak walimy i staramy się, mimo iż coś nie wychodzi, to ze sfery Boskości możemy mimo wszystko otrzymać takie właśnie błogosławieństwa, niezależnie od samooceny. Choć intencje już jakieś trzeba mieć, by przynajmniej być otwartym na nie :)