Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 414196 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-17, 23:39:08 »
Szlag mnie trafia. Tak jak do tej pory czułem raczej z powodu braku związku żal, smutek czy rozpacz - teraz jestem wściekły, wpadam wręcz momentami w furię. Potrzebuje jednej, jedynej, pieprzonej rzeczy - spotkania odpowiedniej osoby. Dalej już sobie sam poradzę, mogę się zająć nawiązaniem znajomości, tworzeniem tej relacji i radzeniem sobie z wszelkimi problemami - nawet nie potrzebuje w tym żadnego Bożego wsparcia ani łaski. Potrzebuje tylko tego spotkania, niczego więcej. A co ja mogę, jak nie spotykam tej osoby?

No kuźwa nic nie mogę, po za staniem w cholernym miejscu. A nie, przepraszam - z ARD wynika, że w ciągu tych 3 lat karma związkowa poprawiła mi się o 25% bez dotknięcia związku nawet koniuszkiem palca. No po prostu wspaniale. Jestem z siebie dumny i nie mogę się doczekać dalszego, wirtualnego uzdrawiania tematyki związków.

Jestem kompletnie bezsilny. Nie czuje, aby w jakimkolwiek stopniu zależało ode mnie to czy kogoś spotkam czy nie. Nie wiem już od czego to zależy. To jest jakaś pochrzaniona tajemnica wszechświata. Tyle węzłów już wypaliłem i też nadal nic.

To jest okrutne, to że wciąż nikogo nie spotykam jest tak cholernie okrutne i nieludzkie, że nie mam na to słów. Co ja jeszcze mam zrobić, żeby pokazać że chce tego związku? Jakie ja muszę warunki spełnić, aby go dostać? Mało zrobiłem, aby Bóg pomógł mi przekroczyć te cholerne obciążenia i na zasadzie łaski dać mi chociaż jakiekolwiek możliwości działania, nawet jeśli pś ma opory? A może po prostu nie ma tutaj i teraz dla mnie takich możliwości? Może w okolicy nie ma nikogo dla mnie i będę musiał się wynieść na drugi koniec kraju?

Już nawet nie chce mi się złościć, wyrzucać z siebie tych emocji, bo po co? Coś się znowu uzdrowi, poprawi mi się ogólne samopoczucie, ERD pójdzie w górę, a związku jak nie było, tak nie będzie.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-17, 14:08:29 »
mam maraton uzdrawiania od iluuuuuuś dni czy tygodni, ale już dość na teraz :)
przerwa co najmniej kilkugodzinna, bo moja pś zaczyna się przegrzewać :P
fajnie się dzieje, bo tak jak sobie postanowiłam tak robię, sierpień miał być dla mnie miesiącem intensywnej pracy nad sobą i i jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-17, 11:36:05 »
Bardzo często artyści w to wpadają, ale nie tylko ,ogólnie to przypadłość wszelkiej maści pasjonatów .

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-17, 11:30:45 »
"Zafiksowałem się jakoś w kreacji pracy , nawet nie brakuje mi kontaktu z ludźmi ,siedzę tylko i kreuje w głowie i w materii pracownie ,piece,ogrody i ciągle rozkminiam jak i na czym tu zarobić ,jak sprzedać własną twórczość .Mógłbym pojechać gdzieś odpocząć ale szkoda mi kasy ,którą mogę włożyć w realizację swoich celów.Mój rozwój duchowy ograniczył się do jednej medytacji "zarabiam z przyjemnością ". Fajnie się z tym czuje,realizacja tego celu to dla mnie wielka frajda i nadaje mojemu życiu sens , ale za dużo tu napięcia ,niepewności  i za mało spokoju jakoś."

Odkryłem drugi powód tego dla czego tak jest :)Oczywiście lęki egzystencjalne są w tym ważne i tym aspektem się zajmę ale jest jeszcze coś :)

Wykład Darka Logi
Tak gdzieś między 1 a 2 minutą filmiku.
http://www.youtube.com/watch?v=ty3liV00uRg&feature=relmfu
« Ostatnia zmiana: 2012-08-17, 11:33:28 wysłana przez ontoja »

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-16, 21:27:34 »
no nic, niech się uzdrawia ;p

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-08-16, 21:14:16 »
Mariusz ja wiem z grubsza o co chodzi, a właściwie o kogo. I ta glowa mnie nie dziwi. I nie dziwi mnie opor podświadomości. I chyba nie ode mnie zależy rozwiązanie:D
Truizm, ale najtrudniej przyjąc rozwiązania/uzdrawiania, które burzą z kretesem nasze wyobrażenia "gdyby Bog rozwiązal to po mojej myśli"a tu się okazuje, że nie będzie po mojej:D

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-08-16, 21:07:26 »
rozluźnij się
mnie głowa prawie nigdy nie bolała, bo jak coś się zaczynało to się jakoś tak zawsze umiałem nie spinać i puszczało

(no chyba, żeby szły jakieś klątwy albo coś innego dziwnego)

Ale sam mam dziwne problemy z różnymi zaburzeniami nad którymi z ledwością panuję i jestem tym już jakby zmęczony i zniechęcony -  moje uzdrawianie nie przynosi trwałych rezultatów

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2012-08-16, 16:59:31 »
Wstalam z okropnym bolem glowy, teraz jest coraz gorzej, już wymiotowalam z bólu. W medytację nie mogę wejsć, energia powietrza i kwiatow nie pomaga...

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-15, 19:08:55 »
ontoja

:)

Choć pewnie nie każdy rodzic i dziecko jest na tyle otwarte, by tak wyszło. U nas jest cała rodzina aniołów. I już wcześniej pomimo, że rodzice nam wciskali chodzenie do kościółka co niedziele, oraz wszystkie katolickie rytuały, to interesowali się reinkarnacją itp rzeczami. Ja poszłam jeszcze dalej.
Może być też tak, przy uzdrowieniu relacji z rodziną, że kontakt się urwie i nie będzie otwartości kogoś.


Fakt.
To wiele zmienia,niemniej  przykład nie traci nic ze swojej pozytywności:)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-15, 18:51:10 »
Jolanta 16

Fajnie, może z czasem się bardziej przekona:)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-08-15, 18:46:53 »
Laka,

ja zawsze interesowalam sie medycyna niekonwencjonalna i szukalam sposobu na moje dolegliwosci fizyczne,ale dopiero teraz rozprawiam sie na serio z wzorcami chorob, uzdrawianiem dziecinstwa, egzorcyzmy,wszystko po kolei....... i oni ( mama i brat) widza czym sie zajmuje, bo zamawiam sobie ksiazki nieraz tez w Polsce i wiedza, ze ja mam swoje niekowencjonalne podejscie i myslenie inne jak inni, wiec nieraz wyjezdzam z moimi teoriami. Nic nie narzucam ani mojego zdania...albo pomocy.(wyleczylam sie z pomagania ludziom bez ich woli).
Wiec jestem "wolnym strzelcem" i ostatnio mama sie zdziwila, ze potrafie odgadnac jej nastawienie i myslenie wgledem jej operacji kregoslupa- to bylo mile jak wyrazila swoje uznanie.
Wiecej dyskutuje z mama niz z bratem, ale powoli przyzwyczaja sie i widze, ze sie tez zmienia- ma inne nastawienie niz wczesniej i powoli rozumie wiecej. Moge jej opowiadac i wiem, ze mnie nie wysmieje, choc czesto jest bariera- mowi, nie potrafie, nie chce, nie moge przebaczyc - wiem, ze jest nie gotowa i akceptuje ja.
Ciesze sie kiedy wiem, ze cos innym daje....to moja nagroda.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-15, 18:17:48 »
Jolanta 16

Moja rodzina mnie nie szanowała, nie akceptowała, wręcz potępiła w pewnym momencie. Dopiero po długim czasie, gdy ja bardzo wiele u siebie robiłam, zaczęli powoli mnie doceniać, dostrzegać też pozytywne skutki drogi rozwoju, jaką wybrałam.
Ale to było dlatego, bo widzieli u mnie realne pozytywne zamiany.  No i moja samoocena się poprawiła, bo był moment, że była denna. Jak im zaczęło coś się nie układać, to zaczęli pytać mnie o radę. Ja im się w żadnym razie nie narzucałam z tą pomocą. Nie zależało mi na tym. Gdybym próbowała im na siłę pomagać efekt byłby odwrotny.

Znali mnie od dzieciństwa i widzieli jakie miałam jazdy i problemy ze sobą i nic mi nie pomagało tyle lat, a tu nagle była konkretna zmiana i oni nie musieli nic robić, ciągnąć mnie. Różne terapie u psychologów itp. dotąd nie pomagały. To było dla nich zaskoczenie:)
To był proces na przestrzeni kilku lat, około 6

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-08-15, 16:55:14 »
Laka

to co piszesz jest pokrzepiajace. Ja mialam zawsze dobre stosunki w rodzinie...ale nie tak calkiem. Dostrzegam teraz wiecej niz kiedys.Tato nie zyje...nad mama pracuje od dawna..ale bez terapii, bo sama jeszcze nie zaczelam aktywnie uzdrawiac mojej karmy.
Ale musze powiedziec,ze szczegolnie w rodzinie ciezko kogos przekonac aby sobie polepszyl- zrozumial,odpuscil. Mam siostre i brata,ktorzy napewno potrzebowaliby pomocy i zmian...ale to bedzie proces dlugi i napewno nie jestem dla nich autorytetem.Wiec potrzebuje siebie wyprowadzic na prosta ....a potem zobaczymy.
Jednak jak czytam takie relacje jak Twoja- to mysle, ze napewno duzo pracy za tym stoi...oraz ufnosci pokladanej w Bogu.
Ciesze sie, ze Tobie sie udalo juz tak daleko zajsc i wierze, ze moja praca tez bedzie przynosila korzysci, najpierw mnie , potem moim bliskim albo innym ludziom ;))

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-08-15, 15:22:47 »
ontoja

:)

Choć pewnie nie każdy rodzic i dziecko jest na tyle otwarte, by tak wyszło. U nas jest cała rodzina aniołów. I już wcześniej pomimo, że rodzice nam wciskali chodzenie do kościółka co niedziele, oraz wszystkie katolickie rytuały, to interesowali się reinkarnacją itp rzeczami. Ja poszłam jeszcze dalej.
Może być też tak, przy uzdrowieniu relacji z rodziną, że kontakt się urwie i nie będzie otwartości kogoś.


ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-08-15, 15:16:49 »
Inda

"UBA są specyficzne dość, haha ; )) "
Mi jakoś na białe UA tak nie wywala, chyba, że jest jakaś osobista hard karma, no i chyba, że mi cisną swoją "lepszością", jeśli nie to luz. Część białych, albo wybielonych mnie unika, jakby się bali. Z mamą to co innego, bo to jednak rodzic;)
Ale już mnie tak nie irytuje no i odreagowałam jej trochę:-)
Chyba bardziej boje się takich zwykłych zaślepionych, brzydko mówiąc tępych i agresywnych ludzi.



Kiedyś miałam tragiczne relacje z rodziną, a dziś, o dziwo( tak po jakiś 5 latach mojej pracy nad sobą) nawet z bratem mam dość miłe relacje, możemy gdzieś wyjść w gronie ludzi, czy pograć rodzinnie w gry planszowe. Mieszkam na jednym osiedlu z rodzicami, a oni wcale prawie do mnie nie przychodzą. Ja częściej idę do nich, jak mnie zaproszą na dobre jedzonko, albo coś milego, co się często zdarza. Oni bywają u mnie by mi coś przynieść dobrego, posprzątać(nawet o to nie proszę i nie oczekuję), gdy wyjeżdżam, no i o kwiatki zadbać:) Ja tez jestem dla nich miła, wspieram i pomagam, jeśli mam możliwość. Ale jest to na zasadzie dobrowolności mojej i ich. Ale jakoś sami chcemy.

Parę lat temu byłam przekonana, że nigdy już nie będę miała z nim kontaktu, zerwałam go na dłuższy czas, po jazdach jakie się odgrywały. Zresztą przez całe moje dzieciństwo. Ale samo się jakoś uzdrowiło, w trakcie mojej pracy nad sobą.
Na początku uznali, że jestem w niebezpiecznej sekcie;)


To i jeszcze ten późniejszy wpis to jeden z najfajniejszych przykładów pozytywnego wpływu na życie i relacje rodzinne rozwoju duchowego o jakim czytałem.