Zafiksowałem się jakoś w kreacji pracy , nawet nie brakuje mi kontaktu z ludźmi ,siedzę tylko i kreuje w głowie i w materii pracownie ,piece,ogrody i ciągle rozkminiam jak i na czym tu zarobić ,jak sprzedać własną twórczość .Mógłbym pojechać gdzieś odpocząć ale szkoda mi kasy ,którą mogę włożyć w realizację swoich celów.Mój rozwój duchowy ograniczył się do jednej medytacji "zarabiam z przyjemnością ". Fajnie się z tym czuje,realizacja tego celu to dla mnie wielka frajda i nadaje mojemu życiu sens , ale za dużo tu napięcia ,niepewności i za mało spokoju jakoś.