HDR
glowa do gory...badz dobrej mysli. Tutaj na forum masz wsparcie, jakiego nigdzie nie znajdziesz. Powoli dojdziesz do siebie- do rownowagi i bedziesz chcial wiecej sie rozwijac i czerpac radoscc z kazdego nawet zwyklego dnia i kazdego doswiadczenia (nawet zlego). Wydaje mi sie, ze nawet bardzo zle sytuacje sa nam dane, a nawet je wczesniej zaplanowalismy sami - aby poczuc cos. Przezyc cos... Ta swiadomosc dodaje mi otuchy i jak to wiem nie boje sie "co teraz bedzie???!!!".
Kazdy z nas ma wzloty i porazki - to nieuniknione...ale my tutaj patrzymy z innej strony (perspektywy) i wiecej nieraz rozumiemy niz inni. Nasze leki, strachy,negatywne emocje - umiemy z czasem sie z tym obchodzic...ale to musi kazdy zaczac od poczatku i nie ma zlituj sie....nieraz mysle, ze z tym bagazem w ps. to jak z lasem "im bardziej w glab- tym wiecej drzew"
Jednak jak sie poznajesz i pracujesz- masz sukcesy i satysfakcje...a wiec do dziela...nikt Cie nie popedza...rob co Ci podpowiada intuicja i badz aktywny.
Oplaca sie rozwijac i ulepszac swoje zycie...cieszysz sie Ty - cieszy sie Bog...
Inga

dziekuje, Ci za podpowiedzi....wiesz Monisia Korbut napisala mi superancko wiecej szczegolow, ktore pomogly mi zrozumiec moje polozenie. Napisala mi tez fajny tekst i ja walkujac go ciagle widze...ze sie uzdrawia duzo. Naprawde swiadomosc pomaga duzo...lepiej sie czuje fizycznie...witrualizowalam juz, ze sie odcinam od niej i jak czuje, ze mnie chce zdenerwowac to wiem jak sie chronic. Nie boje sie stracic prace...choc mi sie podoba....wiem, ze jestem dobrym pracownikiem i mam szanse znalesc zawsze inna prace. Ciesze, ze to mnie spotkalo- mam okazje pozbyc sie tego balastu i tyle. Choc mozesz miec racje...musze przekonac ps, ze nie boje sie stracic tej pracy.
