Pustelnik u mnie dominuje od wielu lat. Już narzekałam na ten temat w innym wątku, że moje relacje z innymi są super powierzchowne, aż prawie wygasają. O rodzinie lepiej nie wspominać. To dobre relacje, ale "suche", nie żebym za nimi tęskniła. Większość czasu siedzę w domu, z partnerem - nie wychodzimy za często. Cenię sobie własną prywatność, robię sesje, gotuję - dużo medytacji. Lubię coś takiego, bo to coś mojego. Nie szanowano mojej przestrzeni, prywatności, więc teraz zatapiam się w sobie, odkrywam to czego mi brakowało. Przemyślałam ten temat pustelnictwa, postrzegam go inaczej niż dotychczas.
Nie widzę, abym miała nadmiar szczególnych trudnosci w relacjach z ludzmi. Nie czuję strachu, potrafię wszędzie pójść, popytać, załatwić. Szukam sobie pracy...Zdziwiłam się, że po prostu wchodzę, pytam czy jest dyrektor, idę i rozmawiam na temat wolnych miejsc pracy. To wskazuje, że wzrosła mi samoocena i kompetencje wśród ludzi. Było tu wspomniane o tym, że oni działają jak lustro. Zdaję sobie sprawę, że szwankuję w pewnych tematach, zmiany następują większe lub mniejsze. Nie próbuję jednak na sobie już nic wymuszać, przyzwyczaiłam się, że taka jestem, tak mnie wykształciło istnienie.
Myślę, ze lepsze czasy samotności, w których robi się coś dobrego dla siebie, uczy zaspokajać własne potrzeby, niż te spędzone z niedopasowanymi ludźmi w denerwujących miejscach. To pustelnictwo jest o tyle niebezpieczne, jeżeli ktoś nie wyobraża sobie życia poza domem, boi się wyjść i odczuwa z tego powodu przykre symptomy. Jeżeli jest w miarę ok, a chęć samotności wynika z potrzeby przemyślenia życia, wyciszenia, odreagowania - to w porządku.
Wybieram sobie miejsca w których jest mi dobrze, ludzi z którymi mi przyjemnie. To jest najważniejsze.
Indra,
jeżeli w czasie miesiączki są obfite krwawienia, macica jest mocno ukrwiona, aby nie powiedzieć poraniona - a temu sprzyjają opisane wcześniej przyczyny (toksyny, pasożyty), to trudno, aby tak szybko doszła do siebie. Dlatego po miesiączce potrzebuje czasu, aby w miarę się podgoić. To taki przykład, bo nie wiem jak u Ciebie to wygląda. Jeżeli to kwestia natury emocjonalnej, wypada głębiej pokopać w prenatalnych tematach.