Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 413348 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-05, 12:42:05 »
opukuję się z EFT na nie i schodzą, ale pod jedną warstwą jest kolejna, a pod nią kolejna, a pod nią kolejna... To mnie przeraża na ten moment :/  (...) Nie wiem, czy mi tego życia starczy na uzdrowienie tej sprawy :D

Indra, ja też tak myślałam, ale jak się robi swoje, pomimo tego lęku, że nie starczy życia, pomimo zniechęcenia, itd., to potem wszystko przyspiesza :) Jak to mówią najgorsze są początki (pracy nad jakimś problemem), a potem to już z górki :)
Trochę pracy trzeba włożyć w to swoje uzdrowienie, ale dla siebie warto :D

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-05, 12:07:48 »
BlackRose
Mam wrażenie, że to kwestia emocji, opukuję się z EFT na nie i schodzą, ale pod jedną warstwą jest kolejna, a pod nią kolejna, a pod nią kolejna... To mnie przeraża na ten moment :/  Nie mogę uwierzyć, że ta jedna osoba wywołała we mnie taką niesamowitą falę emocji, zdają sie nie mieć końca. Nie wiem, czy mi tego życia starczy na uzdrowienie tej sprawy :D

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-07-05, 11:46:42 »
Pustelnik u mnie dominuje od wielu lat. Już narzekałam na ten temat w innym wątku, że moje relacje z innymi są super powierzchowne, aż prawie wygasają. O rodzinie lepiej nie wspominać. To dobre relacje, ale "suche", nie żebym za nimi tęskniła. Większość czasu siedzę w domu, z partnerem - nie wychodzimy za często. Cenię sobie własną prywatność, robię sesje, gotuję - dużo medytacji. Lubię coś takiego, bo to coś mojego. Nie szanowano mojej przestrzeni, prywatności, więc teraz zatapiam się w sobie, odkrywam to czego mi brakowało. Przemyślałam ten temat pustelnictwa, postrzegam go inaczej niż dotychczas.

Nie widzę, abym miała nadmiar szczególnych trudnosci w relacjach z ludzmi. Nie czuję strachu, potrafię wszędzie pójść, popytać, załatwić. Szukam sobie pracy...Zdziwiłam się, że po prostu wchodzę, pytam czy jest dyrektor, idę i rozmawiam na temat wolnych miejsc pracy. To wskazuje, że wzrosła mi samoocena i kompetencje wśród ludzi. Było tu wspomniane o tym, że oni działają jak lustro. Zdaję sobie sprawę, że szwankuję w pewnych tematach, zmiany następują większe lub mniejsze. Nie próbuję jednak na sobie już nic wymuszać, przyzwyczaiłam się, że taka jestem, tak mnie wykształciło istnienie.

Myślę, ze lepsze czasy samotności, w których robi się coś dobrego dla siebie, uczy zaspokajać własne potrzeby, niż te spędzone z niedopasowanymi ludźmi w denerwujących miejscach. To pustelnictwo jest o tyle niebezpieczne, jeżeli ktoś nie wyobraża sobie życia poza domem, boi się wyjść i odczuwa z tego powodu przykre symptomy. Jeżeli jest w miarę ok, a chęć samotności wynika z potrzeby przemyślenia życia, wyciszenia, odreagowania - to w porządku.

Wybieram sobie miejsca w których jest mi dobrze, ludzi z którymi mi przyjemnie. To jest najważniejsze.


Indra,

jeżeli w czasie miesiączki są obfite krwawienia, macica jest mocno ukrwiona, aby nie powiedzieć poraniona - a temu sprzyjają opisane wcześniej przyczyny (toksyny, pasożyty), to trudno, aby tak szybko doszła do siebie. Dlatego po miesiączce potrzebuje czasu, aby w miarę się podgoić. To taki przykład, bo nie wiem jak u Ciebie to wygląda. Jeżeli to kwestia natury emocjonalnej, wypada głębiej pokopać w prenatalnych tematach.


Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-05, 08:39:40 »
Jak można wytłumaczyć bóle menstruacyjne, kiedy menstruacja się skończyła ? :/

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-04, 21:28:18 »
Też byłem pustelnikiem.
Dla mnie bycie pustelnikiem było czymś ważnym, bo przecież rezygnowałem z kontaktów z ludźmi po to, żeby mieć cały czas dla Boga. Miało być tak pięknie a wyszło do niczego. Wiele obciążeń i to czekanie na Boga, albo na śmierć, co wtedy oznaczało to samo. 

małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-07-04, 14:18:06 »
Widzę, że nas tu więcej;).

Ja tam uwalniam swojego pustelnika, bo wprowadza nierównowagę i zastój w moim życiu.

Maciejka

  • Wiadomości: 240
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-04, 12:58:38 »
Czyżby zbieg okoliczności? Bo u mnie też nastąpił przesyt. Są osoby, których obecność u mnie w domu była dla mnie naturalna i niedenerwująca, ale w końcu poczułam coś w rodzaju nierównowagi, że coś jest nie tak. I nie chodzi w tej nierównowadze o to, że ja z różnych względów nie bywam u nich już od lat. Chyba po prostu już nie chcę się spotykać z ludźmi w jaskiniach. Czyichkolwiek. Wolę grunt neutralny. Mam kolegę mieszkającego 15 minut drogi ode mnie i bardzo lubiłam, kiedy do mnie przychodził, a nawet jego ten przesyt objął. Napisałam w sprawie planowanego spotkania co i jak, oraz że jest ciepło, piękna pogoda, więc nawet z tego powodu nie ma po co siedzieć w norze, to i tak była delikatna próba, a nuż się uda: "Jestem pod twoim blokiem, a żeby gdzieś chodzić, musiałbym się przebrać". TO IDŹ SIĘ PRZEBIERZ! I się przebrał i poszliśmy do lasu i było o niebo fajniej niż u mnie, przynajmniej dla mnie. Neutralny grunt. Musi być coś na rzeczy w energiach. Nie rozgryzłam jeszcze tego dlaczego zaczęłam się czuć niekomfortowo (oprócz tego, że coś ostatnio strasznie u siebie bałaganię:P). Czuję jednak coś na kształt intensywnego wysysania mojej energii przez gości w domu, szczególnie tych stałych. Coś w rodzaju wyzysku, wykorzystywania, chociaż nie wiem jeszcze dlaczego. I duszę się w moim mieszkaniu, kiedy nie jestem w nim sama.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-04, 11:50:44 »
Małgosia

Od jakiegoś czasu mam tak samo jak to opisałaś w ostatnim poście. Choć ja często się z ludźmi spotykam, ale do siebie nie mam ochoty zapraszać. Poza kilkoma najbliższymi osobami, z którymi czuję się bardzo swobodnie.  Generalnie wole być u kogoś, niż zebyśmy siedzieli u mnie.
Moja jaskinia to moja:P
Lubię też swoje mieszkanie i lubię w nim siedzieć. To taki mój azyl trochę, a jak mam ochotę to wychodzę na zewnątrz.
Myślę, że ma to coś wspólnego z kontrolą swojego terytorium, jakiejś prywatności.  Jestem u siebie, może mi wywalać, nikt mnie nie obserwuje, nie ocenia. No i mogę się totalnie wyluzować i być sobą. Robić co chce i jak chce, no i kiedy chce. Gdy wychodzę do ludzi oczywiście tak jak ktoś poniżej napisał wywala, też niska samoocena, lęki. I sobie zdaję z tego sprawę, ale potrzebuję mieć miejsce gdzie nikt na mnie nie patrzy, nie obserwuje i nic ode mnie nie chce.

małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-07-04, 11:12:19 »
Sebastian,
<Małgosia z tego co pamiętam już pisałaś długi czas temu że odreagowywałaś... patrzenie na świat spod przymkniętych powiek ascety. >

Jezu, ja coś takiego pisałam? no nie pamiętam :D

małgosia

  • Gość
[#]   « 2012-07-04, 11:10:21 »
Ja lubię ludzi, a ludzie lubią mnie. Nie mam mniej kontaktu z nimi, tylko spotykam się z ludźmi na mieście, mam opór, by ich zapraszać do siebie. To się zaczęło, kiedy zamieszkałam w nowym miejscu. Wcześniej bardzo dużo znajomych mnie odwiedzało - organizowałam imprezy, medytacje, rebirthing, ktoś u mnie spał, bo się zasiedział itp.

Coś mi się odpaliło karmicznego. Widzę jak siedzę w mojej jaskini, już nie mogę ale siedzę dalej, jestem przecież twarda, a w zasadzie twardy, bo byłam wtedy mężczyzną. Goście mnie wkurzają, jeszcze mi wyjadają ostatnią miskę ryżu, bo przecież trzeba się podzielić.

Obstawiam bezsens i zniechęcenie, jako przyczynę tego, że  moja radość z kontaktów z ludźmi została przytłumiona.

Kiedyś ludzie bardziej mnie denerwowali, wciskali swoim zachowaniem, czy mówieniem guziki we mnie i reagowałam emocjami, a i tak miałam dużo przyjaciół.

Teraz bardziej skupiam uwagę w sobie, wtedy czuje się dobrze sama ze sobą i inni mnie nie denerwują, nawet bawi mnie to, co wcześniej mnie irytowało. Przekierowanie uwagi z zewnątrz (skupianie jej na innych, by dali nam
miłość, akceptację, uwagę itp.) na siebie daje ochronę, siłę i dystans oraz połączenie z własnym źródłem radości i spełnienia.


kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-07-04, 08:09:29 »
A gdy się przebywa wśród ludzi to nie ma bata - różne niewygodne rzeczy będą nam pokazywane dużo, dużo intensywniej. Nagle się ujawnia jakiś kłopot z samooceną, gdzie indziej wychodzi jakiś lęk, tam się pojawia nieakceptowana emocja, itp. itd. A tego wszystkiego by nie trzeba doświadczać siedząc samemu w swojej jaskini - wtedy jest powierzchowny spokój i dość dobre warunki do podtrzymywania różnych iluzji na swój temat.

Dokładnie tak to wygląda :)
Znam kilka takich osób, którzy unikają towrzystwa jak ognia, jednocześnie przekonując siebie i otoczenie, że nie mają po prostu potrzeby relacji z innymi. Nawet bym im uwierzyła, gdybym faktycznie widziała spełnienie, zamiast przerażenia  w oczach, przy najmniejszej konfrontacji z ludźmi.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-07-04, 02:03:30 »
Małgosia z tego co pamiętam już pisałaś długi czas temu że odreagowywałaś... patrzenie na świat spod przymkniętych powiek ascety. Bardzo mnie to wtedy zaciekawiło. Teraz wchodzisz głębiej w temat - jak się rozwinie to napisz o tym.

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-03, 23:55:05 »
Moje zdanie na temat samotnosci i osamotnienia jest dokladnie takie samo jak w filmiku ponizej.Za kazdym razem kiedy tego slucham czuje ogromne wzruszenie i czuje w tym gleboka prawde:)

http://www.youtube.com/watch?v=tscL07q3pm4

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-03, 23:36:10 »
 Clint
 Bardzo dobrze napisane, zgadzam się ze wszystkim. Tak to własnie wygląda- samotność jest fajna dla kogoś, kto mocno nie akceptuje siebie, odrzuca siebie, dlatego takiej osobie dobrze jest tylko w swoim towarzystwie, bo nie musi zmagać się z lustrami. Z jakiegoś powodu to bardzo dla mnie smutne :(

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-03, 23:27:36 »
Jako doświadczony pustelnik powiem tyle, że takie zamykanie się przed ludźmi to z reguły ucieczka przed tymi wszystkimi lustrami, z którymi musielibyśmy się skonfrontować. Gdy jesteśmy sami, lustro jest tylko jedno (my prawdziwi) i ten obraz jest już dużo łatwiej zmanipulować.

A gdy się przebywa wśród ludzi to nie ma bata - różne niewygodne rzeczy będą nam pokazywane dużo, dużo intensywniej. Nagle się ujawnia jakiś kłopot z samooceną, gdzie indziej wychodzi jakiś lęk, tam się pojawia nieakceptowana emocja, itp. itd. A tego wszystkiego by nie trzeba doświadczać siedząc samemu w swojej jaskini - wtedy jest powierzchowny spokój i dość dobre warunki do podtrzymywania różnych iluzji na swój temat.