Argh!
Miałem tydzień temu węzły i od tego czasu kobiety w moim domu zaczęły świrować. Zaczęło się od matki u której już normą było to, że od czasu do czasu rzuci we mnie jakimś zaczepno-złośliwym tekstem, a do czego ja już przywykłem i to po mnie spływa. Od kilku dni jednak zaczęła przebijać samą siebie i wyłazić z tak irracjonalnymi tekstami, że gdyby ją jakiś psychiatra zbadał to z miejsca by ją zamknął.
Jak się okazało, że ciocia u której sobie nieco dorabiam przy różnych drobnostkach, się nade mną zachwyca i generalnie mi daje możliwości zarobienia, a pomija moją siostrę to matce wywaliło i mi zaczęła trzaskać tekstami, że ja robię dobre wrażenie na ludziach bo udaje takiego grzecznego i miłego, a w rzeczywistości myślę sobie zupełnie co innego (bo ona mnie już zna!). No i do tego na pewno celowo podkuszam siostrę do różnych rzeczy, żeby wyszła na tą gorszą. Ona wie jak to jest, bo tak samo miała ze swoją siostrą ( i wszystko jasne jeśli chodzi o źródło wywałki).
Kolejnego dnia zaczęła mi gadać, że powinienem oddać siostrze możliwość zajmowania się kotami ciotkami, bo ja już mam pracę na uczelni, a siostra nie ma żadnej. Oczywiście wyśmiałem ją, że komuna się skończyła żeby się tak po równo wszystkim dzielić, a mnie dodatkowe 3 stówy na pewno się przydadzą.
Dzisiaj z kolei jak ją zapytałem o której będzie obiad, to mi wybuchła że ja ją tylko o jedzenie pytam, a w ogóle z nią nie rozmawiam (co też nie jest do końca prawdą, ale cóż), a potem dodała z wielki żalem, że pewnie z ciotką wolę rozmawiać, bo mamy "wspólne tematy" - mocno podkreśliła te ostatnie słowa, bo generalnie ciotka też się trochę rozwojowymi rzeczami zajmuje, a mojej matce do rozwoju straszliwie wywala. No, ale tutaj akurat moja mama miała rację - wolę rozmawiać z ciotką, bo rozmawianie z dorosłymi, dojrzałymi ludźmi jest przyjemniejsze niż z klasycznym DDA.
To wszystko w miarę spokojnie przeżywałem, więc do akcji dołączyła moja siostra i zaczął mnie trafiać szlag. Jednak dwie świrnięte kobiety, to za dużo jak na mnie.
Pocieszające jest jednak to, że najwyraźniej dość konkretnie ruszyły się moje relacje z kobietami i mam nadzieje, że te kolejny większy krok ku tworzeniu zdrowych relacji z kobietami. W sobotę mam sesję regresingu ze znajomym, więc zobaczymy co z tego wyjdzie

Dobrze, że w tym wszystkim ojciec pozostaje ostoją spokoju i sympatyczności - ten facet stał się naprawdę w porządku
