Masakra jakaś u mnie :/ Nie rozumiem, co się ze mną dzieje... Tak mi wywalają emocje, że nie umiem sobie z nimi poradzić, od dawna nie byłam w aż takiej czarnej dupie. Jak było, tak było, ale zawsze, prędzej czy pózniej jakoś wracałam do równowagi, a teraz jestem totalnie rozjebana. Relacja z tą jedną osobą w ciagu dwóch miesięcy wywlekła mi na wierzch takie brudy, jakich od dawna nie czułam. Aż dziś zachowałam się jak alkoholik w kryzysie, tzn. nakupiłam śmieciowego żarcia i się nim napchałam, żeby stłumić emocjonalny ból, czego nigdy wcześniej nie robiłam. Sama siebie nie poznaję... 6 lat duchowego "rozwoju" i jestem dokładnie w tym samym miejscu, w którym zaczynałam, a może nawet w jeszcze głębszej dupie, niż wtedy. I po co to wszystko..? Kawał czasu, a ja nic nie zrobiłam. Mam dość sama siebie.