Olga,
Ciekawe, ja miałam to samo w ostatnich 3 dniach:)
To była masakra, jezu, takie rzeczy mi powychodziły ze nie wiedzialam jak sie do nich ustosunkować ; p
Mam nadzieję że to koniec.
I hope so, too. Życzę tego i Tobie, i sobie :-))
Pozatym, jesli druga osoba ma bardzo silne wzorce odzrzucania, to osoba odrzucana [ z obserwacji], na planie fizycznym dostaje często mega bólu w oku, rozsadza głowę przez silne ataki. Miałam tak kilka razy, od 2 osób z super mocnym odrzucaniem, i to chyba to. Ciężar który wysyłają który ma ich uchronić, przed małą chudą Olą; p
U mnie najczęściej idzie to jednak na serce, w moim odczuciu.
Choć z drugiej strony mi samej wtedy odpalają się na sercu rozpacz, ból, przerażenie, ze znów tak się dzieje i już zatem nigdy lepiej nie będzie... pozostaje umrzeć

Tylko ze wczoraj też wiedziałam, ze śmierć niczego by nie zmieniła w tej sprawie na lepsze;), byłaby po prostu kolejną ucieczką, zamiast uzdrowieniem tematu. To jest postęp, patrząc z perspektywy wcześniejszych wcieleń i mych wcześniejszych autodestrukcji

Choć na 3 oku też są ataki odrzucające, plus własne znieczulanie się i tłumienie...
Najbardziej przykro mi było, ze przyjmowałam to, ze dałam się krzywdzić, i z wybaczeniem sobie bylo mi najciężej i otwarciem się na miłośc, poprzez wybaczenie sobie.
Tak, też jeszcze miewam z tym problem - łatwiej wybaczam innym, ze mnie odrzucą, niż sobie, ze np.: sama kogoś odrzucę, działając z poziomu lęku "odrzucić, by nie skrzywdził bardziej". Gorzej, ze de facto sama najbardziej się ranię... pchając się np.: do harmonijnych osób wbrew rozsądkowi, mimo że na poziomie realnym z tą harmonią różnie bywa, no i są wzorce odrzucenia.
Teraz już jest lepiej niż jakieś 3 lata temu, jestem bardziej świadoma, mam wyższą samoocenę, ale i tak odpala mi się pchanie między młot i kowadło, bo poczułam trochę harmonii... :>