Uwalnianie się od pragnień które są gdzies tam wpisane w naszą dobra drogę, to jak odciąć sobie głowę. To już jest obciążeniem a nie uwolnieniem.
Z tego co widzę u siebie, spełnienie było, jest mi potrzebne bym mogła iść dalej w rozwój duchowy, dokonanie spełnienia uwalnia w pewnym sensie od obiektu spełnienia [ a tak naprawde od własnego napięcia i czekania], jeśli dotyczy to związków to nie oznacza to końca [ choc czasem tak], tylko inna jakość relacji bo nasz stosunek jest już inny do tej osoby, bardziej piękny tak naprawdę, wdzięczny, wolny od dążenia, tacy ludzie po prostu Są

Pragnienie sobie jest, a to co my z nim robimy to juz inna sprawa, robimy w zalezności od punktu widzenia i siedzenia, najwazniejsze jest to, by robić wszystko w zgodzie ze sobą, ze swoja drogą, ze swoim sercem, dlatego warto pracowac nad kontaktem ze soba, miłością, nad wlasna drogą- bo wtedy wszystko jest prostsze, czystsze i szybciej następuje
Indra, ta inspiracja z góry to moze być takie pchnięcie Ciebie [ tak sie to odczuwa chyba ogólnie] w jakis pozytywny rejon, np czujesz że możesz to teraz uzdrowić, to teraz zrobić, tam pujść, czujesz ze to co masz ochote zrobic bedzie miało jakieś pozytywne skutki których narazie nie widzisz, ale czujesz intuicyjnie, odgórnie. jak masz kontakt z WJ, z istotami duchowymi, opiekunami itd