Autor Wątek: Zasady kreacji wg Bruce'a Moena  (Przeczytany 5131 razy)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-29, 23:16:46 »
się gotuje, to prawda. Ciesze się, że zapach unosi się przyzwoity ; )
oczekiwania jeśli teraz jakieś mam, to tylko takie, że zostanę dobrze poprowadzona do uzdrowienia, a miarę procesu będę coraz bardziej świadoma tego, co się we mnie dzieje i gdzie mam dalej iśc, co mam poruszać. No i chciałabym, żeby to, co mnie obciąża poszło jednak nieco szybciej niż za np. 20 lat ; ) więcej grzechów nie pamiętam : )
jak już pisałam kiedyś- dla mnie teraz celem samym w sobie jest uzdrowienie obecnych emocji oraz uzdrowienie we mnie tego, co skłania moją pś do kreowania sobie cierpienia, a nie de facto stworzenie związku z kims tam. Chciałabym kochać siebie tak, jak Bóg mnie kocha. To jest moje marzenie.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-29, 22:57:16 »
"no ok, rozumiem, że "pragnienie" nosi znamiona braku i pewnego rodzaju presji, że musi być już, że ja CHCĘ, ale nic z tego nie wynika. Podświadomość kręci się w kółko i tyle. "

No własnie wynika tylko tego nie widzisz gdy w tym jesteś. Wynika to że kręcisz się coraz głębiej i że masz więcej napięć.
Pragnienie choćby czegoś wzniosłego to oczekiwanie. A oczekiwanie to napięcie. A jak nie pójdzie tak jak oczekiwałaś? Bo oczekiwanie zawsze zakłada pewne warunki? bo stworzone jest z warunków. {Dlatego dla mnie np kreacja idealnego partnera wg koloru włosow itd to majaki i ego.}
Ale prawdą jest tez to, że pragnienia sa czymś bardzo z nami związanymi, nasza osobowośc bazuje na tym. jest to bardzo silne przyzwyczajenie, odruch.

Najlepiej znać po prostu kierunek, wybrać drogę do..,i iść. Im mniej wyobrażeń, nastawień tym lepiej, droga na skróty, bolesna dla Ego, ale owoce jakby smaczniejsze a smak nieustający. Serce to kompas i barometr jakości, to naprawdę wystarczy, ale najpierw trzeba to odbudować i rozsunąć fałszywy grunt, ślepe przekonania itd

Czuję ze sie w Tobie gotuje, a ta strawa pachnie mi dobrze

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-29, 22:41:58 »
no ok, rozumiem, że "pragnienie" nosi znamiona braku i pewnego rodzaju presji, że musi być już, że ja CHCĘ, ale nic z tego nie wynika. Podświadomość kręci się w kółko i tyle.
Powoli jednak czuję, że ten spokój na mnie spłynie. I to zaufanie, że wszystko idzie dobrze również czasem mi się pojawia, jak mi nieprzytomnosc opadnie. mam wrażenie, ze tym razem zrobię krok dalej w uzdrawianiu, niż ostatnio, taką mam nadzieję

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-29, 22:37:55 »
No to pięknie, naprawdę:)
Z czasem przychodzi spokój w umyśle i świadomość że to co jest jest w pewnym sensie właściwe i że aby poszło optymalnie najszybciej- to nie powinno się tego przyspieszać. Świadomość tego co jest i tego jak z tego wyjść a "pragnienie" uzdrowienia często są różnymi jakościami

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-29, 22:30:20 »
Olga
tak, staram się tak ufać. Teraz naprawdę manifestuję silną intencję, mówię często Bogu i sobie samej, że już jestem gotowa to uzdrowić i przetransformowac i proszę o prowadzenie mnie w tym kierunku, nawet jesli nie wiem dokładnie, co i jak i skąd. Wierzę, że to się prędzej czy pózniej dokona.
na pewno tam są rózne warstwy, jasne. Ja to bym chciała wszystko na już (w sensie uzdrowienia), a tu niestety muszę wykształcić pewną cierpliwość.
Często też mówię sobie, że kocham siebie bezwarunkowo. Czasem nawet udaje mi się to poczuć.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-29, 22:24:36 »
Inra, wetne sie w Twój post do Lindy Ewans;)

To ze koło sie wciąż kręci nie musi oznaczac że robisz coś źle. Karma to nie jest takie chop siup tralala. To sa warstwy, warstwy warstw i inne misterne koronki. Zaufaj ze gdy naprawdę pracujesz z tym, gdy masz w sercu dobrą intencję, to to stopniowo schodzi. Wszystko jest ostatecznie i pierwotnie ze sobą połączone, znaczy to też, że "ogólna" praca nad sobą przynosi efekty w reszcie warstw. Ufaj, ufaj, bądź cierpliwa, relaksuj się często, odczuwaj w calym ciele a szczególnie w swoich "dziurach" słowa kocham Cię, bez powodu, bez żadnego warunku, poprostu kocham

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-29, 22:18:16 »
Olga
też mam takie przemyślenia czasem. W sensie przychodzi mi na myśl jakaś osoba, która jest mocno rozwinięta duchowo. Ona na moim miejscu tylko by się usmiechnęła i nie przejęła w ogóle sytuacją : ) to byłaby tylko taka chmurka na horyzoncie. A dla mnie wielki dramat, bo ja siedzę w innej perspektywie.

Inga
masz dużo racji. Aczkolwiek mam wrażenie, że istotę problemu przywlokłam ze sobą z czasów wcześniejszych niż tegożyciowe dziecinstwo :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-29, 22:15:52 »
Lynd
dzięki za to spojrzenie :)) No ok, w jakiś sposób to do mnie przemawia. Chyba dużo tutaj zalezy od mojego poziomu świadomości, czy też gotowości wewnętrznej na przetransformowanie problemu. Bo zauważam, że istnieje pewien problem. Problem w tym problemie polega na tym, że historia się powtarza po raz wtóry. I tu pojawia się pytanie- czy ja nie jestem w stanie nic z tym zrobić i muszę to w kółko odgrywać, czy też po prostu wcześniej robilam, coś zle, coś w mojej pracy pominęłam, że znowu sytuacja się powieliła. Jednak chciałabym w końcu wyjść poza ten zakichany schemat. Więc chcę w końcu własnie zadziałac, a nie tylko bez sensu machać rękami i płakać, że boli :)
Na razie jestem w fazie radzenia sobie z emocjami, ale wiem, że do głębszej transformacji muszę zająć się przyczyną tych moich historii. Bo one jakąś przyczynę na pewno mają, nie? : )

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-29, 22:14:16 »
Magda, ból jest wtedy, gdy jest w co ugodzić

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-29, 22:13:15 »
Nie jestem zdania ze człowiek uczy się całe życie, człowiek uczy się dokładnie tyle ile jeszcze czasu nie chce sam siebie szanować i kochać. Odnośnie tematu o którym piszecie.


Inga

  • Gość
[#]   « 2013-08-29, 22:10:13 »
Indra
Ja zupełnie inaczej tłumaczę to co cię spotyka.
Ty szukasz miłości, tej której nie dostałaś w dzieciństwie a cierpisz dlatego że jej nie masz i masz poczucie że ją straciłaś. Szukasz na zewnątrz tak jak w dzieciństwie, bo w dzieciństwie dostawało się ją z zewnątrz.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-08-29, 22:08:58 »
Indra,
Nie ma co się gnębić za to, żę wydawało się że wszystko będzie super -- człowiek uczy się całe życie. Zobacz na to z tej strony: nawet taki Leszek po ilu latach rozwoju się ożenił, bo wszystko wyglądało jak cud miód i orzeszki, i co wyszło :D A na pewno dużo się z tego nauczył.
Wiele pchań w niefajne sytuacje pomaga przerobić te same rzeczy intensywniej (albo: w ogóle!). Inaczej człowiek by tylko siedział na dupie i nie ruszał bo boli. To jakby być zawieszonym w zerowej grawitacji: nagle w coś się uderza i może boli, ale wreszcie można zadziałać, a nie tylko bezowocnie machać rękami :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-29, 21:56:21 »
Jasne, świadomie chcemy radości i spełnienia, a podświadome intencje zwykle bywają inne. I mam ostatnio wrażenie, że o to się wszystko rozbija, właśnie o intencje. To oczyszczenie i uzdrowienie intencji pomaga oczyścić karmę.
Pchałeś się swego czasu na własne  zyczenie w iluzje, ok.. ale czy miałeś realne sygnały tego, że to będzie iluzja? ja raz miałam konkretne sygnały, że w danej relacji znajdę tylko niespełnienie, ale wlazłam mimo tego (b. silna karma z tym konkretnym egzemplarzem). No ale teraz nie mialam żadnych sygnałów ostrzegawczych, a wręcz odwrotnie i czuję się oszukana. Wiec kwestia świadomości pozostaje nadal otwarta.

Trudno się samemu zorientować, czy odróżniamy karmę od rzeczywistości, czy nie. Jak się jest w srodku czegoś, ma się emocje, to naprawdę szanse są marne na trzezwe spojrzenie.

matek

  • Gość
[#]   « 2013-08-29, 21:44:46 »
Oczywiscie, swiadomie przeciez do tego nie dazymy. Jako "ja" chcemy przezyc cos przyjemnego, a nie jazdy. Pytanie, na ile przytomnie. Na ile w ogole zdajemy sobie sprawe, co to znaczy "przytomnie"? Z perspektywy czasu widze po sobie, ze tam, gdzie sercowo cierpialem, to jednak pchalem sie na wlasne zyczenie w iluzje. Tzn. urok skusil, ale nie bylo to "moje miejsce". Skusilem sie na iluzje, chcialem oprzec swoje "szczescie" na czyms nierealnym, to i nic dziwnego ze predzej czy pozniej musialo "pierdolnac":)

W kazdym razie z perspektywy czasu widze, ze poddawalem sie iluzji w jej "pozytywnym" biegunie. Tylko, ze "karma" potrafila byc na tyle silna, ze albo nie odroznialem jej od rzeczywistosci, albo dobrze sam przed soba udawalem, ze nie odrozniam:)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-29, 21:30:13 »
Zdecydowanie. Jest to rzeczywiście niezła jazda emocjonalna, bez zagrożenia ciała fizycznego, a trzepie konkretnie. Może Tobie się już wyszumiało pod tym względem ; ) Spokojniejsza zabawa z pewnością jest o wiele korzystniejsza.
No i to prawda, że to wydaje się bardzo realne, a świadomość jednak ogromnie ograniczona. Ja czasem wpadam w taką nieprzytomność, że mam wrażenie, iż ból się nigdy nie skończy, że tak już zostanie i będzie zawsze. Najgorsza iluzja ever.
Nie wiem tylko na ile u mnie ten cały cyrk jest spowodowany zachłannoscią na emocje (jako UCA nie mam tego jakos duzo), a na ile jest to po prostu karma, czyli efekt moich wczesniejszych decyzji i wyborów bo zdaje się, że niezle sobie kiedys tam namieszałam i teraz staram się odkręcać. Serio jestem już cholernie zmęczona. Zbyt wiele razy, zbyt długo i zbyt mocno takie rzeczy przechodzę.