Przykład może być dobry. Ale żeby był wiarygodny, proszę o odnośnik do realnego badania, które zostało na audiofilu wykonane z adnotacją, że była to metoda podwójnie ślepej próby.
WARUNKIEM badania metodą podwójnie ślepej próby jest to, żeby badany nie wiedział, iż jest badany. Badany nie może też wiedzieć, co jest przedmiotem badania. Jeśli bowiem wie, że jest badany, to może wpłynąć na wyniki badania.
Nie chodzi mi o przedstawianie Waszych konfabulacji na temat metodologii badań naukowych. Chodzi o 1 przykład naukowy!

Widzę, że od 2 lat to jest wymaganie nie do przejścia
Zastosowanie podwójnie ślepej próby w psychotronice jest jak najbardziej możliwe i wskazane, kiedy chodzi o badania nad grupami kontrolnymi (bo taki jest sens i cel tej metody).
Mogłoby to być badanie skuteczności oddziaływania uzdrowiciela robiącego grupowe przekazy, albo skuteczności leków homeopatycznych. Oczywiście, takimi badaniami powinni kierować psychotronicy, którzy znają uwarunkowania procesów, a nie dyletanci z tytułami naukowymi, którzy chcą się wykazać przed swoimi organizacjami religijnymi.
Od biedy można by tą metodą przeprowadzić badania skuteczności odpromieniowywania mieszkań.
Jeśli by nawet udało się wykonać takie badania pod pełną kontrolą, a wyniki wskazałyby na skuteczność metod psychotronicznych, to czy znajdzie się jakieś poważne czasopismo naukowe, które by te wyniki miało odwagę opublikować?
Zakład, że nie?
I zakład, że zaraz znalazło by się mnóstwo naukowców chętnych do przeprowadzania miażdżącej krytyki?