Dzięki.
Kiedyś inne były te wglądy, na początku. Więcej tam było kontroli itd. Potem spróbowałem podejścia, jakie mi się pojawiło w sesjach.
Mam intencje wglądu i tyle. Nic więcej nie robię specjalnie. Nic na siłę. Nie wchodzę na siłę w duszę itd. Nie idę na siłę gdzieś świadomością. I wtedy nagle zaczyna się proces. Czuję, że ciało samo się głęboko odpręża, wciąga mnie w głęboką medytację, energie silniejsze płyną. I tak mnie wciąga na coraz głębsze poziomy, aż dochodzę do poziomu, gdzie osiągam taki stan obojętności, taki przyjemny. Będzie wgląd, czy nie, jest ok

. Znikają oczekiwania, że coś musi się wydarzyć, coś muszę osiągnąć. I wtedy czuję, że zaczyna coś wyrażać się z głębin mnie. Wychodzi w drugą stronę. Na powierzchnię. Jest to taka realizacja intencji. Wcześniej wciąga mnie w głąb siebie, a potem jak tam docieram, coś zaczyna wypływać z głębin mnie. I po chwili zaczynają pojawiać się obrazy i zdania. Widzę coś i pojawia mi się w świadomości jakieś zdanie, w kółko. Jak zapiszę, pojawia się kolejne.
Podobnie stosuję do sesji.
Myślę, że chodzi tutaj o puszczenie kontroli, o puszczenie działania z ego, z osobowości. Bo tak myślę, to działanie z ego, z osobowości, takie na siłę, tworzy blokadę przed działaniem u siebie z poziomu prawdziwego ja. Albo jedno, albo drugie. Albo ręką kontroluje ego, albo prawdziwe ja. Gdy macki trzyma ego, blokowane jest zadziałanie z poziomu prawdziwego ja.
W większościach terapii pracuje się z poziomu ego, z osobowości. Działania wypływają z ego, z osobowości. Ma się jakieś cele i działaniami próbuje je osiągnąć. Wykonuje się jakieś techniki, które się zna, po kolei, jakieś schematy w kierunku celu. Działaniami stara się osiągnąć cel. W tym podejściu, które stosuję, jedyna czynność z mojej strony, to intencja i tyle. Ja już dalej nie działam. Ja jako ego. Bo wiadomo, nie mam na myśli siebie prawdziwego, tylko to, z czym się aktualnie utożsamiam, czyli jakimś ego, czy sztucznymi tożsamościami. Z mojej strony intencja, w reszta się sama dzieje, ja obserwuję. Można powiedzieć, że jestem wtedy zanoszony do celu, nie ja idę, ale jestem zanoszony.
Np. kiedyś medytując, czy próbując się relaksować, robił bym właśnie z ego. Starałbym się zrelaksować, odprężyć itd. Działałbym w kierunku głębszej medytacji, odprężenia. Miałbym cel - medytacja i działałbym w tym kierunku. Ja działałbym, ja starałbym się coś osiągnąć. Uspokoić umysł, zrelaksować się bardziej itd. Teraz, mam intencje medytacji i tyle. Nie daję się wciągnąć w działania związane z tą intencją, w sensie, że ja coś na siłę robię, że np. staram się zrelaksować bardziej itd. Nie. W pewnym momencie jest taki przechwyt mnie. Nagle ciało samo zaczyna się odprężać, umysł uspokajać itd. Wciąga mnie w głęboką medytację. Nie ja wchodzę w nią, ale mnie wciąga w nią. A ja jedynie obserwuję procesy, które się we mnie dzieją, same.
Z mojej strony intencja, ze strony mojego prawdziwego ja działanie.
Pierwszy etap to intencja i to jest z mojej strony. Z mojej strony działania już nie ma. Działanie dzieje się poprzez mnie. Tak to czuję w tym wszystkim. Nie ja jestem działającym wtedy.
Myślę, że to bardzo ciekawe podejście. Zamiast wysilać się z czymś, wystarczy intencja. I tyle. Czekanie, czekanie, i jest przechwyt i samo się dzieje.
Na początku jednak nie było tak łatwo. Co chwilę latały w mojej świadomości różne sztuczne tożsamości, które chciały przechwycić kontrolę. Ja, ja, ja, ja to robię, ja tamto robię itd. Jak jakieś muchy. Coś się zadziało i pojawiała się jakaś sztuczna tożsamość twierdząca, że to ona robi. A to nie ona robiła tylko coś się po prostu zadziało. Ale było to np. tożsamość, która chciała zdobyć poczucie bycia bardziej uduchowionym. Ale za każdym razem stosowałem pewną technikę. I potem dzięki niej muchy znikały. I coraz mniej było kontroli we mnie tego, co się dzieje, wydarza.
Czasami w tych wglądach pewne rzeczy powtarzają się wiele razy. Myślę, że jest tak, żeby pobudzić pewne rzeczy na duszy.
Podczas wglądów jestem bardziej obserwatorem tego, co pojawia się w mojej wewnętrznej telewizji. Złożyłem zamówienie (intencja), a potem oglądam w mojej świadomości efekt zamówienia. Nie ma robienia czegoś na siłę. Wchodzenia gdzieś świadomością, wyciągania informacji na siłę itd. Tutaj, jeżeli wglądu ma nie być, bo np. komuś by to zaszkodziło, to nie będzie. Jeżeli ma być innego dnia, to nie wyjdzie wtedy, kiedy ja z ego chcę. Wtedy to muszę uszanować i spróbować innym razem.