Autor Wątek: Terapia duszy – eksperymenty – Martinus (Marcin)  (Przeczytany 20351 razy)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-15, 22:25:30 »
Nie wiem do końca czy to zasługa sesji u Marcina, czy też tego, że po poprzedniej "telenoweli" się tak zahartowałam, ale teraz jakoś dużo lepiej znoszę rozstanie z partnerem. Owszem, czuję smutek, czasem ból, czasem wywali i ryczę, ale jest mi jakoś lżej i to dużo.
Tylko że fizycznie mnie serce boli, ale to chyba normalne.
Bardzo jestem wdzięczna Martinusowi.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-15, 18:29:21 »
Mam identyczne odczucia jestem absolutnie zachwycona tymi sesjami i tym jak one wiele mi uświadamiają :))

Teraz po ostatniej sesji mam wrażenie, że jakaś bardzo stara, duża, oporna i krnąbrna część we mnie rozpada się na milion kawałków i jest to przedziwne lekko przerażające uczucie, chociaż wiem, że wszystko przebiega w jak najlepszym kierunku.

maja

  • Wiadomości: 168
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-15, 14:49:25 »
Ja miałam sesje, i tak, jest w tym coś pięknego, jak dla mnie Marcin robi je genialnie;)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-08-15, 14:45:02 »
Nie miałam sesji u Martinusa, ale czuję zaufanie do tego co robi. Czuję, że to się dzieje poza pewnymi wzorcami, powyżej pewnych energii i w czystej przestrzeni serca. Pięknie:)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-15, 09:00:13 »
Niedawno miałam sesję u Martinusa w temacie miłości. Wcześniej moja dusza odrzucała boską miłość,  dzgała się nożem w serce,  żeby się tego pozbyć,  bo to boli i sprowadza cierpienie.
Podczas sesji aspekt miłosci został zintegrowany z moją duszą. Mam nadzieję,  ze to pomoze mi otworzyc sie na milosc,  poczuc wreszcie miłość do siebie.
Póki co wypełnia mnie ból,  ale w obecnej sytuacji to zrozumiałe.
Dziękuję Martinusowi za sesję,...

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-14, 21:58:07 »
Wydaje mi się że to również jest mój talent. Coraz bardziej je lubię, coraz bardziej mi się podobają i coraz silniejszy mają na mnie wpływ. Zaczęłam kolekcjonować rośliny. Ale tylko te dzikie. Widzę w nich takie piękno a gdy się wśród nich znajdę to samopoczucie mi się bardzo poprawia.
Czy wiele osób może mieć ten sam talent?

Unikalny talent to unikalny, jak np. DNA, każda dusza ma inny. Ale można mieć talenty w podobnym obszarze, czyli np. rośliny, czy światło, czy materia, czy coś innego. Cele talentów też mogą być podobne, ale forma talentu już inna. Np. talenty mogą uzdrawiać serce, ale sposób działania talentu w każdym z przypadku będzie inny.

Z unikalnymi talentami duszy jest też tak, że jak dusza ma silne traumy tam, to będzie miała całkowicie stłumiony ten talent, więcej w obszarze talentu może mieć dużo problemy, często nawet największe. Czyli ktoś, kto ma talent związany np. z miłością do siebie, może właśnie mieć silną tendencję do nienawidzenia siebie, karania siebie itd. Jak trauma zostanie pobudzona u duszy, to taka dusza może działać na podobne traumy u innych, nieaktywne, ale ona będzie je włączać, i wtedy ktoś np. może wejść w większą nienawiść do siebie itd.

Dusza może robić tak, żeby nawet na osobowości ktoś nie dowiedział się, jaki ma ten talent. Jeżeli tam są silne traumy. Może odwracać uwagę na coś innego.
« Ostatnia zmiana: 2013-08-14, 22:00:16 wysłana przez Martinus »

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-14, 21:52:58 »
To rośliny potrafią dawać miłość ?

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-08-14, 21:42:03 »
Wydaje mi się że to również jest mój talent. Coraz bardziej je lubię, coraz bardziej mi się podobają i coraz silniejszy mają na mnie wpływ. Zaczęłam kolekcjonować rośliny. Ale tylko te dzikie. Widzę w nich takie piękno a gdy się wśród nich znajdę to samopoczucie mi się bardzo poprawia.
Czy wiele osób może mieć ten sam talent?

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-14, 21:17:01 »
Masz talent wpływania na rośliny?
Ja miałam taki talent w poprzednich wcieleniach i zarabiałam na nim krocie. A dumna byłam jak paw.

To jest bardziej, z tego, co widziałem, dostrajanie się do świadomości roślin. Doświadczanie miłości od nich i do nich. Komunikacja z nimi itd. Na nie nie trzeba wpływać, one wiedzą, co robić. Gaja się tym zajmuje. Współpracują z Gają.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-08-14, 21:00:34 »
Masz talent wpływania na rośliny?
Ja miałam taki talent w poprzednich wcieleniach i zarabiałam na nim krocie. A dumna byłam jak paw.

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-08-14, 08:36:06 »
VanillaOrchard

Dysponujesz dużą mocą,to wielka sprawa móc okiełznać naturę tak,by działała dla twoich potrzeb i móc się z nią dogadać...

Jeśli działają na ciebie obrazy i ich tłumaczenie-poszukaj na forach internetowych znaczenie kart tarota w kontekście właśnie praw natury i matki Ziemi -RYCERZ MONET I CESARZOWA ..Myślę,że one do ciebie przemówią...

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-08-13, 23:01:13 »
Mi bardzo adrenalina skoczyła, jak czytałam o moim unikalnym talencie duszy. Było tam opisane, jak wyglądały u mnie początki zabawy, radości, jedności które czułam mając talent urzeczywistniony, potem - zaparcie się, zawiść, że inni mają takie "fajne" talenty, a ja - "tylko tyle?!" i wyparcie się ostateczne go... Poprzez całą długość wglądu towarzyszyły mi dokładnie takie emocje, jakie były w nim opisane - coś mnie "ruszyło". Jakoś zaczęłam sobie strasznie współczuć, jakbym skrzywdziła swoje wewnętrzne dziecko. Czy coś :)

Nie wiem, co mam zrobić z tym talentem... Chyba póki co w ramach eksperymentów można mi podsyłać aloesy na badania i rozmowy terapeutyczne albo mnie wynajmować do błogosławienia pól uprawnych, bo mój talent związany jest z ziemią i roślinnością :)

Jak ktoś ma jakieś ciekawe oferty dla mnie, to proszę się nie krępować, jakoś trzeba zarobić te grube miliony na jachty i kurorty.

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-08-13, 00:15:06 »

[...] Z mojej strony działania już nie ma. Działanie dzieje się poprzez mnie. [...] Nie ja jestem działającym wtedy.


To bardzo piekne. Dzieki.

Lucky

  • Wiadomości: 33
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-12, 18:45:01 »
I ja chciałem podziękować Marcinowi za wgląd w talent mojej duszy i wskazówki nad czym popracować:)
Dziękuję i polecam :)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-09, 23:00:00 »
Dzięki.

Kiedyś inne były te wglądy, na początku. Więcej tam było kontroli itd. Potem spróbowałem podejścia, jakie mi się pojawiło w sesjach.

Mam intencje wglądu i tyle. Nic więcej nie robię specjalnie. Nic na siłę. Nie wchodzę na siłę w duszę itd. Nie idę na siłę gdzieś świadomością. I wtedy nagle zaczyna się proces. Czuję, że ciało samo się głęboko odpręża, wciąga mnie w głęboką medytację, energie silniejsze płyną. I tak mnie wciąga na coraz głębsze poziomy, aż dochodzę do poziomu, gdzie osiągam taki stan obojętności, taki przyjemny. Będzie wgląd, czy nie, jest ok :). Znikają oczekiwania, że coś musi się wydarzyć, coś muszę osiągnąć. I wtedy czuję, że zaczyna coś wyrażać się z głębin mnie. Wychodzi w drugą stronę. Na powierzchnię. Jest to taka realizacja intencji. Wcześniej wciąga mnie w głąb siebie, a potem jak tam docieram, coś zaczyna wypływać z głębin mnie. I po chwili zaczynają pojawiać się obrazy i zdania. Widzę coś i pojawia mi się w świadomości jakieś zdanie, w kółko. Jak zapiszę, pojawia się kolejne.

Podobnie stosuję do sesji.

Myślę, że chodzi tutaj o puszczenie kontroli, o puszczenie działania z ego, z osobowości. Bo tak myślę, to działanie z ego, z osobowości, takie na siłę, tworzy blokadę przed działaniem u siebie z poziomu prawdziwego ja. Albo jedno, albo drugie. Albo ręką kontroluje ego, albo prawdziwe ja. Gdy macki trzyma ego, blokowane jest zadziałanie z poziomu prawdziwego ja.

W większościach terapii pracuje się z poziomu ego, z osobowości. Działania wypływają z ego, z osobowości. Ma się jakieś cele i działaniami próbuje je osiągnąć. Wykonuje się jakieś techniki, które się zna, po kolei, jakieś schematy w kierunku celu. Działaniami stara się osiągnąć cel. W tym podejściu, które stosuję, jedyna czynność z mojej strony, to intencja i tyle. Ja już dalej nie działam. Ja jako ego. Bo wiadomo, nie mam na myśli siebie prawdziwego, tylko to, z czym się aktualnie utożsamiam, czyli jakimś ego, czy sztucznymi tożsamościami. Z mojej strony intencja, w reszta się sama dzieje, ja obserwuję. Można powiedzieć, że jestem wtedy zanoszony do celu, nie ja idę, ale jestem zanoszony.

Np. kiedyś medytując, czy próbując się relaksować, robił bym właśnie z ego. Starałbym się zrelaksować, odprężyć itd. Działałbym w kierunku głębszej medytacji, odprężenia. Miałbym cel - medytacja i działałbym w tym kierunku. Ja działałbym, ja starałbym się coś osiągnąć. Uspokoić umysł, zrelaksować się bardziej itd. Teraz, mam intencje medytacji i tyle. Nie daję się wciągnąć w działania związane z tą intencją, w sensie, że ja coś na siłę robię, że np. staram się zrelaksować bardziej itd. Nie. W pewnym momencie jest taki przechwyt mnie. Nagle ciało samo zaczyna się odprężać, umysł uspokajać itd. Wciąga mnie w głęboką medytację. Nie ja wchodzę w nią, ale mnie wciąga w nią. A ja jedynie obserwuję procesy, które się we mnie dzieją, same.

Z mojej strony intencja, ze strony mojego prawdziwego ja działanie.

Pierwszy etap to intencja i to jest z mojej strony. Z mojej strony działania już nie ma. Działanie dzieje się poprzez mnie. Tak to czuję w tym wszystkim. Nie ja jestem działającym wtedy.

Myślę, że to bardzo ciekawe podejście. Zamiast wysilać się z czymś, wystarczy intencja. I tyle. Czekanie, czekanie, i jest przechwyt i samo się dzieje.

Na początku jednak nie było tak łatwo. Co chwilę latały w mojej świadomości różne sztuczne tożsamości, które chciały przechwycić kontrolę. Ja, ja, ja, ja to robię, ja tamto robię itd. Jak jakieś muchy. Coś się zadziało i pojawiała się jakaś sztuczna tożsamość twierdząca, że to ona robi. A to nie ona robiła tylko coś się po prostu zadziało. Ale było to np. tożsamość, która chciała zdobyć poczucie bycia bardziej uduchowionym. Ale za każdym razem stosowałem pewną technikę. I potem dzięki niej muchy znikały. I coraz mniej było kontroli we mnie tego, co się dzieje, wydarza.

Czasami w tych wglądach pewne rzeczy powtarzają się wiele razy. Myślę, że jest tak, żeby pobudzić pewne rzeczy na duszy.

Podczas wglądów jestem bardziej obserwatorem tego, co pojawia się w mojej wewnętrznej telewizji. Złożyłem zamówienie (intencja), a potem oglądam w mojej świadomości efekt zamówienia. Nie ma robienia czegoś na siłę. Wchodzenia gdzieś świadomością, wyciągania informacji na siłę itd. Tutaj, jeżeli wglądu ma nie być, bo np. komuś by to zaszkodziło, to nie będzie. Jeżeli ma być innego dnia, to nie wyjdzie wtedy, kiedy ja z ego chcę. Wtedy to muszę uszanować i spróbować innym razem.
« Ostatnia zmiana: 2013-08-09, 23:06:01 wysłana przez Martinus »