Sylvia
Prawda

A co do zmian, to poruszyłbym tez kwestie drugiego bieguna - trzymanie się rozwojowych metod/tradycji/przyzwyczajeń, które działają. Co mam na myśli? Otóż nie jest to jakieś negatywne zjawisko, a raczej coś hamującego czy trzymającego nas na pewnym poziomie.
Myślę, że dość łatwo można przywyknąć do schematów typu "chce coś osiągnąć --> piszę afirmacje, robię modlitwę, idę na regresing, itp." i potem robi się z tego uzależnienie zmian od konkretnych działań. A przecież oprócz tych wszystkich działań w międzyczasie można się otwierać na działanie z coraz wyższego poziomu. Zamiast wiecznie tkwić na zmienianiu wyobrażeń i schematów, można sobie stopniowo, na spokojnie wychodzić po za wszelkie schematy i wyobrażenia.
Oczyszczanie pś i uczenie jej zdrowych schematów jest fajne i korzystne, ale warto też uczyć się przejawiać niczym nieograniczoną Boskość, która wychodzi po za to, co siedzi w pś. Do samego oświecenia się przecież podświadomości nie będzie czyściło, są jeszcze inne etapy, które oznaczają inny poziom funkcjonowania, myślenia, czucia, doświadczania. Inaczej się kreuje przekierowując zainteresowanie podświadomości, a inaczej zanurzając się w oceanie miłości.
W rozwoju, w zdrowym i efektywnym rozwoju zmieniają się cele, perspektywa, motywacja, światopogląd, metody, samoświadomość, czucie, myślenie, przejawianie się i wiele innych. Zmiana jest motorem napędowym rozwoju. Właśnie dlatego buddyści mają takiego fioła na punkcie nieprzywiązywania się. Nie dlatego, że są nawiedzeni, ale dlatego że zmiana jest jedyną stałą rozwoju.
To wszystko jednak trzeba potraktować zgodnie z własnymi odczuciami, świadomością i potrzebami z wnętrza. Inaczej powstają takie patologie, jak właśnie te buddyjskie przesadzanie z pewnymi rzeczami.
Przy okazji druga rzecz związana ze zmianami - cierpliwość. Wszystko się dzieje we właściwym czasie. Jeśli czegoś naprawdę chcesz, robisz to co konieczne aby to osiągnąć. Zmiany przyjdą we właściwym czasie, uwzględniającym wszelkie możliwe czynniki. Pośpiech i niecierpliwość niczego nie dają, są wręcz głupotą, skoro żyjemy w świecie gdzie czasu mamy nieskończoną ilość. A jeśli chcemy już teraz być szczęśliwi, to denerwowanie się stoi w sprzeczności z tym. Bądźmy szczęśliwi już teraz, a cierpliwości można się uczyć od drzew choćby
