znam kilka europejek w zwiazkach z muzulmanami z krajow arabskich, nie sadze by ich religia jakos szczegolnie te zwiazki okreslala. jedne malzenstwa kwitna, inne trwaja, inne sie rozpadly. natomiast nie widze po tych dziewczynach (poza jedna), zeby byly w jakiejkolwiek formie ucisku, generalnie nic nie musza i przejawiaja sie tak jak kazda inna dziewczyna. a ta jedna tak samo moglaby byc uciskana w relacji z kimkolwiek innym, poza tym nie sadze by religia jej meza miala jakis kolosalny wplyw na te jego strone osobowosci (wyglada na skurczybyka na pierwszy rzut oka - energie lwie, duze ego, silna osobowosc, rozbuchany splot i hara). sama niestety nie znam tego srodowiska na tyle, zeby pokusic sie o jakikolwiek wglad, z reszta ja zwykle i tak patrze na to co ludzi laczy bardziej niz na to co dzieli. jak sie chce to mozna wszystko.
moi ostatni landlordowie to byla para mieszana, on muzulmanin z egiptu, ona katoliczka z irlandii. oboje wysoko wyksztalceni, on profesor chirurgii, oboje w okolicach 60-tki. przepieknie sie do siebie odnosili, widac bylo milosc i szacunek i wsparcie. ona zakrywala wlosy chusta, ale nie sadze by jej to ciazylo. z reszta jestem sobie w stanie wyobrazic, ze jak jest milosc to czasem chce sie taka rzecz zrobic dla partnera, nawet jesli on tego nie wymaga. a z innej beczki, niektore kobiety moga wrecz czuc sie dobrze w troche mocniej zaznaczonej meskiej dominacji, nawet jesli dotyczy to tylko formy. co jest normalne / akceptowalne, a co patologia, to juz kazdy kto jest w takiej miedzykulturowej relacji sam sobie musi ocenic i stosownie do tego reagowac.