Warto tez sie zapytac, co to jest "radykalny islam". Czy gleboko religijny muzulmanin to radykal? Chyba nie. Czy nie tyle gleboko religijny, ale betonowo przestrzegajacy "litery prawa" muzulmanin to radykal? Moze, ale czy komus to przeszkadza?
Jesli juz mowa o "zagrozeniu", to mowimy o takich radykalach, ktorzy maja intencje przemocy w stosunku do inaczej myslacych i wierzacych. Wydaje mi sie, ze jest to znikomy ulamek wszystkich wyznajacych islam w Europie. Tak jak w kazdej grupie spolecznej, tak i posrod muzulmanow znajda sie bandziory. Wiara w tym wypadku to tylko pretekst. Skrzywione pojecie czasem powstaje, bo gosciu, ktory zamordowal brytyjskiego zolnierza na ulicy "w imie Allaha" wedruje na pierwsze strony gazet, a o milionach muzulmanow, ktorzy uczciwie pracuja i zyja w zgodzie ze spoleczenstwem (nawet jesli sie z nim bardzo nie asymiluja) w mediach na codzien sie nie slyszy.
No, chyba ze po prostu komus sie muzulmanie nie podobaja, bo sie ich boi i nie akceptuje ich - w jego pojeciu "surowych" - zwyczajow. To jest druga strona medalu.