Bubu,
Bardzo zabawne, ostatni artykul krytykujacy Islam, mowiacy ze mowienie prawy to przestepstwo, i mowiacy otwarcie ze, cytuje, „w krajach muzulmanskich nie mozna mowic otwarcie” napisala kobieta, ktora mieszka w Ankarze, w Turcji. No to jestesmy kwita, ja tez Ci kiedys uwierzylem, ze jestes fanem logiki

Odnosnie Indonezji - w praktyce to najwiekszy lokalny burdel i imprezownia dla spragnionych zabaw i imprez chlopcow, pracujacych w oddalonych od swiata kopalniach w Australijskim Outbacku, koszacych rocznie – nawet na robotniczych stanowiskach - po 100 tys i wiecej dolarow, wiec wiesz, takie bajki ze ktos cos tam powiedzial, splywaja po mnie jak po kaczce, bo wiem jak to realnie wyglada.
Kopergamin,
Status kozy? Ale gdzie Ty to wyczytales, w Koranie?

Po czesci – masz racje, ale z drugiej strony, pewne rzeczy w Azji wygladaja inaczej, niz myslisz.
Kazdy, kto nie widzial sytuacji, w ktorej mezczyzna w naszej polskiej kulturze zle traktuje kobiete, obraza ja, wyzywa, traktuje w ponizajacy sposob lub nawet bije – niech podniesie reke i pierwszy rzuci kamieniem. Ludzie sa podobni, tu i tam, jedni dobrzy, inni nie. Wiekszosc znajomych muzulmanskich malzenstw jakie znam zasadniczo sie szanuje, i w pewnym sensie, troche ich podziwiam – bo z reguly muzulmanie znacznie mniej pija alkoholu i mniej jest afer i dymow na tym tle w rodzinach. A jesli nie – to o czym nie pisze sie raczej w antyislamskiej prasie, ale mozna dowiedziec sie od ludzi lub szukajac zrodel – w Iranie na przyklad, zdarzaja sie rozwody, i jest to zupelnie normalna praktyka – rocznie ponad 100.000 (slownie – sto tysiecy) rozwodow w kraju. Wiec zapomnij o bajkach, ze kobiety traktowane sa jak kozy – takie kobiety zwyczajnie odchodza od swoich facetow. Tak, legalnie, nie bedac honorowo mordowane, itd. Tak z ciekawosci, znalazlem tez statystyke rzadowa w Turcji – oficjalnie w 2012 roku bylo 123 tysiace rozwodow. Zrodlo tutaj, oficjalne rzadowe statystyki:
http://www.turkstat.gov.tr/PreHaberBultenleri.do?id=13469Jest natomiast kwestia inna – znowu kulturowa bardziej a nie religijna – ze cala Azja praktycznie, od Bliskiego Wschodu po Japonie i Indonezje, jest bardzo mocno partriarchalna. Znaczy, reguly ustalaja faceci i dominacja facetow to normalna rzecz – wszedzie podkreslam w Azji, raz jeszcze, absolutnie wszedzie, niezaleznie od religii i wyznania. Dlatego m.in w Chinach jest 50 milionow facetow wiecej, niz kobiet – takie byly preferencje chinskich rodzin za czasow drastycznej polityki jednego dziecka, ze preferowana plcia byl chlopiec. I dlatego, w wiekszosci krajow Azji, nie tylko muzulmanskich (choc o tych sie glownie mowi), kobiety maja mniejsze prawa i przywileje, niz mezczyzni. Ma to swoje plusy, jak i minusy.
Minusem jest to, ze kazda wyemancypowana, nowoczesna, i feministycznie nastawiona do swiata kobieta Zachodu bedzie raczej nieszczesliwa w zwiazku z Azjata – po prostu, nie zniesie ona roznicy kulturowej, dominacji, a Polki chyba w szczegolnosci beda mialy z tym problem, bo zaden Azjata nie bedzie tolerowal, aby kobieta po nim jezdzila, wyzywala, podnosila glos i robila sceny bez powodu, itd. – wymysl sobie scenariusz sam, pewnie widziales tego wiele. Stad tez, wielkie rozczarowanie pan, ktore najpierw oczarowane sa czarnymi oczkami i karmelowym kolorem skory wybranca, a potem przezywaja ciezki szok, nie mogac sie dopasowac do realiow i kultury z ktorej pochodzi. Innym minusem jest to, ze bardziej nowoczesnym kobietom takie reguly gry przestaja sie podobac i walcza one o swoje prawa, albo po prostu wyjezdzaja do innych krajow.
Plusem jest to, ze w druga strone dziala to REWELACYJNIE. Dobra – poczatkowo tutaj napisalem bardzo, bardzo dlugi akapit, jak relacje z kobietami z Azji wygladaja, ale Bubu, znany kobieciarz z lokalnego podworka, w zyciu by w takie historie "zza gramanicy" nie uwierzyl, wiec skasowalem
Innym plusem jest to, ze taki uklad calkiej sporej rzeszy kobiet zupelnie odpowiada, bo naklada tez pewne obowiazki na mezczyzn.
Ciekawe tez, ze sporo Hindusow (sorki ale chyba nie rozmawialem z zadnym muzulmanem na ten temat, bo chyba wiekszosc muzulmanskich lub ex-muzulmanskich par jakie znam poznala sie sama bez aranzacji), nawet tych wyedukowanych, ktorzy znam, absolutnie sie godzi i nie ma problemow z ustawianymi i aranzowanymi malzenstwami. Ba, ku mojemu zdziwieniu, wiekszosc z nich to popiera i na to godzi – i to zarowno mezczyzn, jak ich przyszlych zon. Powszechnie w Indiach uwaza sie aranzowane malzenstwa za bardziej trwale i jakosciowo lepsze. Ciekawe, ze o tym sie jakos nigdzie nie wspomina... no ale tak, zapomnialbym, w Indiach nie ma ropy.