Autor Wątek: Mechanizmy i kruczki pamięci (nie tylko karmicznej)  (Przeczytany 3232 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-05-22, 17:17:58 »
Inga
 Nie ma znaczenia, ile osób sobie przypomniało, że jakieś wydarzenie zaszło. To jest ICH prawda psychologiczna, a niekoniecznie prawda historyczna.

Dla mnie ma.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-05-22, 11:11:23 »
Mi poznawanie (potwierdzanie się, znajdowanie odzwierciedlenia) poprzednich wcieleń pomogło rozwiązać długotrwały konflikt ideologiczny, między - myśleć naukowo a wierzyć sobie i swojemu doświadczeniu. Z czasem ilość potwierdzeń była na tyle duża, że mogłem albo zbzikować (wmówić sobie że to co sobie przypominam wcale się nie stało) albo zaakceptować i uwierzyć sobie. Z mojego punktu widzenia prawda historyczna we wspomnieniach w regresingu może być częściowa i o ile nie nadaje się do oceny innych ludzi (nie ma co trzymać tego żeby móc postrzegać innych w jakiś sposób) o tyle można nawet zrozumieć historyczne podłoże pewnych zdarzeń, jeśli brało się w nich bezpośredni udział.

Swoją drogą - dyskusje na temat prawdziwości wspomnień z poprzednich wcieleń (gdy budzą emocje) toczą się zazwyczaj między 3 typami osób - tymi którzy chcą udowodnić ich prawdziwość, tymi którzy chcą by uznano to co wg. ich pamięci się stało i Ci którzy chcą udowadniać ich nieprawdziwość/niemożliwość wystąpienia. Wszystkie 3 typy wykazują przywiązanie do zagadnienia pamięci poprzednich wcieleń i ich emocje czy konsternacje pojawiają się na bazie tego:) 3 typy osób które mogą po prostu odpuścić i iść każde w swoją stronę :-)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-22, 09:36:46 »
4. Nie uważam żeby był JAKIKOLWIEK powód przypominania sobie i dociekania kto kiedy gdzie i jak. Te wspomnienia służą uwolnieniu od starych wzorców i emocji, nie poznaniu przeszłości!

Generalnie się z tym zgadzam, z jednym wyjątkiem - kiedy bardziej szczegółowe poznanie przeszłości pozwala łatwiej pozbyć się obciążeń i jest to poznanie przeszłości dla siebie samego, a nie dla innych, tzn. by np.: wyrzucać im, ze coś mi zrobili, tylko by łatwiej puścić zakręcenia, w jakie powpadała podświadomość.

Mam  w moim odczuciu jedno na mocnych podstawach potwierdzone "historyczne" wcielenie - i co dało mi to, ze miałam możliwość bliżej się z nim zapoznać również świadomie? Ano mnóstwo skojarzeń (i płynących za tym uzdrowień) co do własnych mechanizmów działania, wzorców, które powtarzałam tez i w obecnym wcieleniu. Łatwiej tez było mi puścić np.: żal, który trzymałam od paru wcieleń, kiedy przekonałam się, ze osoby do których ten żal czułam wtedy, znam tez obecnie i jest to zupełnie inny układ - pś szybko wtedy ten żal puściła, bo po prostu stwierdziła, ze nie ma już o co go trzymać. Nastąpiło tez szersze zrozumienie czemu sytuacje, kóre budziły mój żal, wystąpiły.

Obecnie czuję, ze większość obciążajacej karmy z tamtego wcielenia juz sie wypaliła... i automatycznie zmalało nim zainteresowanie; Owszem, nadal, jak np.: zobacze coś, co wtedy wytworzyłam, nawet coś mniej znanego, jak jakiś wzór tapety, to rozpoznaję to jako "moje". Ale nie czuję już potrzeby, by się wgłębiać dalej w życiorys tamtej osoby.


Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-22, 09:28:36 »
Serce skute lodem problemów
Jest wynikiem negatywnych czynów,
Owocem naszego własnego szaleństwa:
Czyż obarczanie winą za to innych nie jest smutne?

- Matthieu Ricard

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-22, 09:22:46 »
Leszek, bardzo ciekawe przykłady.

Nie chodzi o to, by się w nich pławić, ale o to, by się uwolnić od ich ciężaru.

Właśnie.

Nie ma też sensu wpędzać się w żale i pretensje, kiedy ktoś nie uzna prawdy psychologicznej za prawdę historyczną.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-22, 00:31:13 »
Inga
 Nie ma znaczenia, ile osób sobie przypomniało, że jakieś wydarzenie zaszło. To jest ICH prawda psychologiczna, a niekoniecznie prawda historyczna.
Szczególną uwagę nalezy zwrócić na wspomnienia, którym towarzyszyły zmienione stany swiadomości.
I nie o to chodzi, by udowadniać swoje racje i prawdziwość swych wspomnień. O ich prawdziwości  swiadczy dotarcie do intencji i uzdrowienie, które polega na całkowitym odpuszczeniu sobie emocji wiążących się z danym wydarzeniem.
Całkowite odpuszczenie towarzyszy realnemu uzdrowieniu, bez względu na to, jaką sie stosuje metodę.

Dodam, że dla UBA, czy Archaniołów, nie ma nic bardziej ponizającego i upokarzającego od przyznania się do INTENCJI. Bo przyznanie sie do intencji jest przez te osoby traktowane jako przyznanie się do winy. Bo przecież im wmawiano, ze nie mają intencji, tylko spełniają wolę Boga.
« Ostatnia zmiana: 2013-05-22, 00:34:23 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-22, 00:12:46 »
Sam miałem wspomineina z wydarzeń, których nie przeżyłem. Były one jednak zapisane albo w pamięci komórkowej, albo przekazane mi telepatycznie.
Nejpierw odreagowałem sobie silny ból w lewej kostce. Nie dawał mi sę zrelaksować przez wiele miesięcy. I wreszcie dotarłem do niego. Wrzesień 1939, polna droga, a z drogi głównej Niemcy strzelający do ludzi w polu, a potem przeszywający ból od pocisku trafiającego w nogę. Widziałem dokładnie i precyzyjnie pole, drogę polną i młodego człowieka towarzyszącego mojemu dziadkowi. Ból był dziadka. Po przypomnieniu tej sytuacji ulżyło mi, ale ból się przesunął pod kolano.
Potem zacząłem dochodzić, skąd ten ból. Przypomniałem sobie piłowanie kosci nogi, kiedy dziadkowi wdała się gangrena. JKedynym znieczuleniem było pół litra wódki.
Po tym przypomnieniu ból ustąpił.
Nigdy nikt nie opowiadał mi o tych przeżyciach dziadka. Wiedziałem tylko, ze dziadek dostał postrzał w polu, a przy nim był własnie młody człowiek, który pomagał mu ukryć dokumenty i odznaczenia z powstania śląskiego. Wiedziałem też, że miał amputowaną nogę, ale wspomienie amputacji było tak dokładne, że jakby moje.
Wiem,ze choć dziadek tego nie opowiadał, to miał silny wzorzec tej traumy. A ja go przejąłem telepatycznie.

Kilka razy po mikrokinezyterapii odreagowywałem wspomnienia traumatyczne mojego ojca. Nigdy o nich nie mówił, bo były zbyt bolesne. A jedno było zbyt nieprawdopodobnie piękne i dla ojca zupełnie niezrozumiałe.
Podczas jednego z zabiegów mikrokinezyterapii przypomniaem sobie, jak ojciec siedział w okopach, śpiewał smętne pieśni i pędził, a potem pił samogon. Po sesji wyglądałem jak opity alkoholik i potrafiłem rozróznić po zapachu, jaki samogon był pedzony z ziemniaków, jaki z żyta, albo z przenicy. A przecież w tym wcieleniu nie pije i nie byłbym w stanie wg mojego doświadczenia dokonać takich rozróżnień. Ojciec siedział w okopach prawie rok, bo rozesłano za nim były listy gończe.
Podczas uruchamiania samochodu z normalną skrzynią biegów w pierwszym momencie po zainstalowaniu się w fotelu kierowcy moja prawa ręka wpada jeszcze w panikę. To nie moja panika, tylko ojca, który został przez dowódcę w wojsku zmuszony do uruchomienia samochodu, którego nie potrafił prowadzić. Pojechał do tyłu, uszkodził samochód i o mało co nie został skazany za to na śmierć jako dywersant. Czekając na wyrok obiecał sobie,że jeśli przeżyje, to nigdy nie siądzie za kierownica. I słowa dotrzymał.
Ojcieć mi troche o tym mówił, ale szczegóły z jego emocjami oczekiwania na wyrok poznałem podczas mikrokinezyterapii.
Z kolei podczas ustawień Hellingera dokadnie przypomniałem sobie służbową kochankę ojca z lat wojny. Piękną blondynkę - zone niemieckiego oficera. Przypomniałem sobie żal ojca, że ta przedstawicielka obcego, znienawidzonego narodu, dała mu więcej przyjemności niż moja matka - kobieta, która kochał. Przy okazji puścił mi wzorzec towarzyszący przez wszystkie poprzednie związki - poczucie, że "to nie to". Załapałem go od ojca.
Te wojenne wspomnienia rzutowały na moje bóle w nodze i na relacje z kobietami. A mimo tego, ze wiązały się z wrogim narodem niemieckim, jako prześladowcą, nie miałem do Niemców żalów i pretensji. I po niemieckiej stronie spotykałem się z życzliwością, na jaką nie mogli liczyć moi znajomi, którzy sie starali przypodobać Niemcom :)
To mnie dziwi, ale nie do końca, gdyż miałem i niemieckie wcielenia, kiedy cieszyłem się szacunkiem.

Wielokrotnie odreagowywałem ludziom wspomnienia cudze. Były to wspomnienia duchów opetujących lub osób opętanych przez odreagowywanego właśnie klienta. Czasami wspomnienia przodków.

NIEZALEZNIE OD TEGO, SKĄD POCHODZĄ ODREAGOWYWANE WSPOMNIENIA, SĄ ONE DLA KLIENTA JEGO PRAWDĄ PSYCHOLOGICZNĄ.
Cudze wspomnienia obciązają nam podświadomośc tak samo silnie, jak własne.
Nie chodzi o to, by się w nich pławić, ale o to, by się uwolnić od ich ciężaru.
« Ostatnia zmiana: 2013-05-22, 00:26:39 wysłana przez Leszek.Zadlo »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-21, 23:33:48 »
Wtedy nie ma ani miłości, ani asertywności ;)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-21, 23:23:21 »

Miłość, asertywność - przydaje się zarówno dla siebie samego, jak i dla tej drugiej osoby (niby oczywiste, ale wiem, ze bywają osoby, które swoim kosztem zgadzają się na "branie na siebie" cudzych projekcji - szczególnie gdy np.; mają nieuzdrowione poczucie winy). Kiedyś sama taka byłam i pisze to pod tym kątem :)

Tak, ale to już nie miłość:) a my o miłości, czyli też i asertywności

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-21, 23:09:03 »
No to jeśli chodzi o tego typu "branie na klatę", to jest to zbliżone do tego, co ja mam na myśli :) - czyli jest akceptacja, ze czegoś mogę nie pamiętać, ale jeśli coś nie zgadza się z odczuciami po "przepłynięciu" i nie ma przy tym uzdrowienia - to nadal uważam, ze nie ma co przytakiwac komuś, kto np.: ubzdura sobie, że jest się mu coś winnym.

Miłość, asertywność - przydaje się zarówno dla siebie samego, jak i dla tej drugiej osoby (niby oczywiste, ale wiem, ze bywają osoby, które swoim kosztem zgadzają się na "branie na siebie" cudzych projekcji - szczególnie gdy np.; mają nieuzdrowione poczucie winy). Kiedyś sama taka byłam i pisze to pod tym kątem :)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-21, 22:37:19 »
Ja nie muszę wszystkiego pamiętać o sobie, ale mogę dopuścić że to co ktoś sobie przypomina na mój temat- możliwe że jest prawdą. Brać na klatę- miałam na myśli- nie odpieram ale pozwalam temu przepłynąć, prawdzie. Jeśli prawda przepływa to wzbudza we mnie uzdrowienie, jesli nie to nie ma żadnych rekacji, we mnie.  Ważne jest by miec w sobie tą miłość i asertywnośc energetyczną w efekcie, a reszta sama się ułoży,adekwatnie:)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-21, 21:27:32 »
Można brać na klatę wspomnienia innych, jesli się czuje/wie, ze są zgodne z własnymi odczuciami lub prawdą - a kiedy są fałszywe lub po prostu nie czuje się ich, jako prawdziwych wobec siebie, to nie ma co przytakiwać.

Miłość, współczucie, zrozumienie można okazywać niezależnie od tego, wobec wzorców traum u danej osoby, niekoniecznie wobec jej wspomnień. Najlepiej jest, kiedy druga osoba jest otwarta na miłość, współczucie, zrozumienie. Bo kiedy otrzymuje zrozumienie i życzliwość, a odpowiada atakami - no to cóż, to jest wybór tej osoby, że de facto życzliwosci do siebie nie dopuszcza.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-21, 21:19:34 »
Lynd, fajny ten twój 4 punkt, ja podchodzę tak samo, jestem raczej wolna od przeszłości a jest mi ona potrzebna, wspomnienia, do zmiany intencji, do poszerzenia świadomości, przytomności itd. Taka wolność daje mi też to, że zawsze biorę w spokoju na klatę to co sobie inni przypominają na mój temat i nie robię z tego żadnego larum, dzięki temu łatwiej jest mi sie skupic na miłości z tą osobą i ja wesprzeć w duchu [ a to bardzo ważne]a nie rzadko [ ostatnio tak było] i sama z tego skorzystałam bo odreagowałam sobie małe paskudztwo..:)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-21, 21:13:29 »
Lynd, zgadzam się z Twoją wypowiedzią.

Moją intencją było zresztą nie roztrząsanie, czy wspomnienia karmiczne są prawdziwe lub nie, lecz podkreślenie, jakie bywają mechanizmy pamięci oraz że w tego typu wspomnieniach prawdziwe na 99.9% bywają emocje i odczucia, lecz niekoniecznie obrazy czy szczegóły.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-21, 21:09:41 »
Nie ma metody (i, jak uważam, potrzeby) weryfikacji wspomnień karmicznych:
1. Osoby te mogły na czymś się bazować, czyli to wspomnienie nie opiera się na "folklorze" regresingu, w stylu kto kim był lub co gdzieś tam się działo.
2. Osoby mogą mieć podobne projekcje. Ot, pojawia się ktoś na forum kto zaczyna głosić inne prawdy, i już przypomina im się że był guru.
3. Osoby mogą korzystać ze wspólnego wspomnienia. W jednej z książek Leszka opisane jest z (przesadną) szczegółowością wspomnienie z Egiptu, jak to kogoś przeraziło zaćmienie słoneczne, rzekomo wywołane przez kapłanów. Fajna historia, ale to że Egipcjanie byli w stanie przewidywać zaćmienia słoneczne to już Prus sobie zmyślił w Faraonie;)
I wreszcie:
4. Nie uważam żeby był JAKIKOLWIEK powód przypominania sobie i dociekania kto kiedy gdzie i jak. Te wspomnienia służą uwolnieniu od starych wzorców i emocji, nie poznaniu przeszłości! Jasne, to daje wielkie i złudne poczucie wiedzy, tego że się jest już niewiadomo jak świadomym, zna prawdziwą historię świata, ale... To wszystko jest tyle warte, co wkręcanie się w teorie spiskowe, czyli nic :P Prowadzi do sztucznego napompowania poczucia własnej wartości, i szukania problemów coraz "głębiej," podczas gdy realne życie leży. Ot ucieczka w "duchowość", a dokładniej w błądzenie po własnej nieświadomości. I bycie wodzonym przez nią za nos.