Dziś mi wpadł w ręce artykuł Oliviera Sacksa o pamięci; Opisuje on w nim swoje własne doświadczenie ze "wspomnieniami przejętymi" - otóż z wojny i bombardowań Londynu zapamiętał i opisał szczegółowo dwa bombardowania w swoich wspomnieniach, które odtwarzał po ok. 50 latach - jedno, kiedy półtonowa bomba spadła do sąsiedniego ogrodu, ale na szczęście nie wybuchła, a wszyscy umykali na paluszkach, by żadne drgania nie wywołały wybuchu, i drugie - kiedy za ich domem spadła bomba zapalająca, płonąca potwornym, do białości rozpalonym żarem, zaś ojciec Oliviera i jego starsi bracia starali się ją ugasić.
Po jakimś czasie rozmawiał o tym ze swoim starszym o 5 lat bratem, który potwierdził pierwszy epizod z bombą "Pamiętam to dokładnie tak, jak Ty." - ale przy opisie drugiego wydarzenia rzekł: "Nie widziałeś tego. Nie było cię przy tym."
Tu zacytuję bezpośrednio treść artykułu:
"Zdumiałem się. Jakże Michael może podważać wspomnienie, co do którego gotów byłbym zeznawać pod przysięgą i którego prawdziwości nigdy bym nie poddał w wątpliwość? (...) zaprotestowałem "Nawet teraz mam tę bombę przed oczyma, tatę z pompą, a Marcus i David dźwigają wiadra. Jakżebym mógł widzieć to tak wyraźnie, gdyby mnie tam nie było?"
- "Nie widziałeś tego - powtórzył Michael - (...) obaj byliśmy w Braefield. David (nasz starszy brat) opisał nam to w liście. To był bardzo żywy, dramatyczny list. Byłeś nim zafascynowany." Najwyraźniej nie tylko uległem fascynacji, ale na podstawie słów Davida stworzyłem tę scenę w wyobraźni, a następnie przywłaszczyłem ją sobie i uznałem za własne wspomnienie.
(...) Wszyscy w jakimś stopniu "przekazujemy" przeżycia, a od czasu do czasu tracimy pewność, czy to, cośmy przeżyli, ktoś nam opowiedział, czy przeczytaliśmy o tym, czy nam się śniło, czy tez rzeczywiście nam się przydarzyło. Może to dotyczyc zwłaszcza (...) "najwcześniejszych wspomnień". (...) W zdumienie może wprowadzić odkrycie, że niektóre nawet z najczulej wspominanych przez nas zdarzeń być może nigdy nie miały miejsca albo przytrafiły się komuś innemu.
(...) Nawet jeśli odkryjemy mechanizm powstania fałszywego wspomnienia, tak jak dzięki bratu udało mi się to w przypadku historii o bombie zapalającej, poczucie autentycznego przeżycia lub realności wspomnienia niekoniecznie ulega zmianie. Podobnie jak oczywista sprzeczność albo absurdalność niekórych wspomnień niekoniecznie zmienia nasze przekonania czy wiarę. (...) Kiedy taka historia czy wspomnienie powstaną, a towarzysza im żywe wyobrażenia zmysłowe i silne emocje, to zwykle nie istnieje wewnętrzny, psychologiczny sposób na odróżnienie prawdy od fałszu. Nie istnieje tez sposób zewnetrzny, neurologiczny. Fizjologiczne korelaty takich wspomnień można badać z zastosowaniem technik neuroobrazowania, a obrazy te pokazują, ze żywe wspomnienia powodują rozległą aktywację mózgu, łącznie z obszarami czuciowymi, emocjonalnymi (limbalnymi) oraz kojarzeniowymi (w płacie czołowym) - praktycznie identyczną niezależnie od tego, czy wspomnienia sa oparte na naszym bezpośrednim doświadczeniu, czy nie."
(całość artykułu, zatytułowanego "Pamięci, przemów" można przeczytać w magazynie "Książki" czerwiec 2013)
Zatem nie tylko można ulec cudzym słowom lub sugestiom i stworzyć na tej podstawie wyraziste obrazy, ale i uznac je za własne wspomnienia "przywłaszczyc je", odczuwając przy tym równie silny poziom emocji i wyrazistość obrazów, jak i w przypadku zdarzeń, przy których rzeczywiście się było i brało w nich udział. Ma to miejsce szczególnie wtedy, kiedy sami podobnie silne emocje, w podobnym temacie przeżylismy (jak autor podczas pozostałych przypadków z bombami).
Subiektywność wspomnień nie oznacza też automatycznej ich nieprawdziwości od A do Z - a jedynie określa, że dane wspomnienia są nacechowane subiektywnym odbiorem, subiektywnymi emocjami oraz subiektywnie odbieranymi szczegółami. Nie stanowią one prawdy obiektywnej "historycznej, zewnętrznej", tylko prawdę wewnętrzną.
Stąd tez i wspomnienia karmiczne, czy to z regresingu, czy to z innych źródeł - choć mogą się pokrywać w wielu przypadkach także z elementami "prawdy historycznej" - to generalnie przekazują jedynie prawdę subiektywną, najczeęściej głównie emocjonalną, zaś same obrazy i skojarzenia szczegółowe wcale nie musza być prawdziwe - mogą być projekcjami lub symbolicznymi wspomnieniami, po częsci przejętymi np.; z książki, filmu lub czyichś opowieści. Emocje za to i nasze odczucia pozostają prawdziwe. O tym mówiło się oczywiście już wcześniej, ale artykuł Sacksa dodatkowo wg mnie ładnie to obrazuje.
BTW - ten watek zakładam, bo od dawna o tym temacie myslałam i nie odnosi się on do nikogo bezpośrednio, choć został zainspirowany obecnie przez dyskusję w innym wątku.