Sam miałem wspomineina z wydarzeń, których nie przeżyłem. Były one jednak zapisane albo w pamięci komórkowej, albo przekazane mi telepatycznie.
Nejpierw odreagowałem sobie silny ból w lewej kostce. Nie dawał mi sę zrelaksować przez wiele miesięcy. I wreszcie dotarłem do niego. Wrzesień 1939, polna droga, a z drogi głównej Niemcy strzelający do ludzi w polu, a potem przeszywający ból od pocisku trafiającego w nogę. Widziałem dokładnie i precyzyjnie pole, drogę polną i młodego człowieka towarzyszącego mojemu dziadkowi. Ból był dziadka. Po przypomnieniu tej sytuacji ulżyło mi, ale ból się przesunął pod kolano.
Potem zacząłem dochodzić, skąd ten ból. Przypomniałem sobie piłowanie kosci nogi, kiedy dziadkowi wdała się gangrena. JKedynym znieczuleniem było pół litra wódki.
Po tym przypomnieniu ból ustąpił.
Nigdy nikt nie opowiadał mi o tych przeżyciach dziadka. Wiedziałem tylko, ze dziadek dostał postrzał w polu, a przy nim był własnie młody człowiek, który pomagał mu ukryć dokumenty i odznaczenia z powstania śląskiego. Wiedziałem też, że miał amputowaną nogę, ale wspomienie amputacji było tak dokładne, że jakby moje.
Wiem,ze choć dziadek tego nie opowiadał, to miał silny wzorzec tej traumy. A ja go przejąłem telepatycznie.
Kilka razy po mikrokinezyterapii odreagowywałem wspomnienia traumatyczne mojego ojca. Nigdy o nich nie mówił, bo były zbyt bolesne. A jedno było zbyt nieprawdopodobnie piękne i dla ojca zupełnie niezrozumiałe.
Podczas jednego z zabiegów mikrokinezyterapii przypomniaem sobie, jak ojciec siedział w okopach, śpiewał smętne pieśni i pędził, a potem pił samogon. Po sesji wyglądałem jak opity alkoholik i potrafiłem rozróznić po zapachu, jaki samogon był pedzony z ziemniaków, jaki z żyta, albo z przenicy. A przecież w tym wcieleniu nie pije i nie byłbym w stanie wg mojego doświadczenia dokonać takich rozróżnień. Ojciec siedział w okopach prawie rok, bo rozesłano za nim były listy gończe.
Podczas uruchamiania samochodu z normalną skrzynią biegów w pierwszym momencie po zainstalowaniu się w fotelu kierowcy moja prawa ręka wpada jeszcze w panikę. To nie moja panika, tylko ojca, który został przez dowódcę w wojsku zmuszony do uruchomienia samochodu, którego nie potrafił prowadzić. Pojechał do tyłu, uszkodził samochód i o mało co nie został skazany za to na śmierć jako dywersant. Czekając na wyrok obiecał sobie,że jeśli przeżyje, to nigdy nie siądzie za kierownica. I słowa dotrzymał.
Ojcieć mi troche o tym mówił, ale szczegóły z jego emocjami oczekiwania na wyrok poznałem podczas mikrokinezyterapii.
Z kolei podczas ustawień Hellingera dokadnie przypomniałem sobie służbową kochankę ojca z lat wojny. Piękną blondynkę - zone niemieckiego oficera. Przypomniałem sobie żal ojca, że ta przedstawicielka obcego, znienawidzonego narodu, dała mu więcej przyjemności niż moja matka - kobieta, która kochał. Przy okazji puścił mi wzorzec towarzyszący przez wszystkie poprzednie związki - poczucie, że "to nie to". Załapałem go od ojca.
Te wojenne wspomnienia rzutowały na moje bóle w nodze i na relacje z kobietami. A mimo tego, ze wiązały się z wrogim narodem niemieckim, jako prześladowcą, nie miałem do Niemców żalów i pretensji. I po niemieckiej stronie spotykałem się z życzliwością, na jaką nie mogli liczyć moi znajomi, którzy sie starali przypodobać Niemcom
To mnie dziwi, ale nie do końca, gdyż miałem i niemieckie wcielenia, kiedy cieszyłem się szacunkiem.
Wielokrotnie odreagowywałem ludziom wspomnienia cudze. Były to wspomnienia duchów opetujących lub osób opętanych przez odreagowywanego właśnie klienta. Czasami wspomnienia przodków.
NIEZALEZNIE OD TEGO, SKĄD POCHODZĄ ODREAGOWYWANE WSPOMNIENIA, SĄ ONE DLA KLIENTA JEGO PRAWDĄ PSYCHOLOGICZNĄ.
Cudze wspomnienia obciązają nam podświadomośc tak samo silnie, jak własne.
Nie chodzi o to, by się w nich pławić, ale o to, by się uwolnić od ich ciężaru.