Ja ostatnio sobie uswiadomilem, ze bycie w zwiazku dla mnie osobiscie byloby ograniczajace. Od dziecka kochalem i nadal kocham stan pelnej swobody, nie tylko tej w materii, zwiazanej z poruszaniem sie, zmienianiem miejsca, ale tez tej metafizycznej, zwiazanej z zaleznoscia od kogos, z jakas forma zobowiazania. Dlatego pewnie nigdy nie wszedlem w glebsza relacje uczuciowa, choc te uczucia nie sa mi obce i co jakis czas, jak wiekszosc ludzi, zdarza mi sie poczuc uczucie do drugiej osoby. Jednak na dzis dzien nie widze siebie w takiej trwalej relacji, moze jedynie wtedy gdyby byla to relacja, ktorej fundamentem byloby nie samo uczucie czy zobowiazanie a cos, co ma swoje podstawy w podobnym przezywaniu rzeczywistosci i pojmowaniu jej w podobny sposob. Trudne, bo przeczy uczuciom i instynktom ale tylko wtedy czulbym sie swobodnie bedac jednoczesnie z kims.