Autor Wątek: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą  (Przeczytany 111236 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-12-12, 07:35:04 »
Pojawiły mi się pierwsze symptomy chęci przebaczenia Bogu, po tym jak sobie wczoraj przypomniałam jak rodzina ustawiała mnie przeciwko  Bogu.
Gdy byłam malutka rodzina cały czas mnie straszyła że Bóg wtrąci mnie do piekła, gdzie diabły będą mnie smażyć w smole, jeżeli nie będę posłuszna rodzicom. Do tego dołożyło się przykazanie Boże- czcij ojca swego i matkę swoją. Mam poczucie że Bóg stoi po stronie rodziców i gdy tylko przestanę chodzić przed nimi na kolanach, to od razu mnie wtrąci do piekła. Nienawidzę go za to że nie pozwala mi się sprzeciwić rodzicom tylko mi nakazuje być im posłuszną i ich czcić.
Po wczorajszym wyrażeniu tego trochę mi poluzowało i już dopuszczam myśl że Bóg być może nie jest aż taki zły, bo to rodzina mnie nim straszyła a on się w zasadzie nie odzywał.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-11, 17:39:47 »
Ostatnio zaczęły się pojawiać bardzo miłe i urocze gesty z mojej strony. W różnych mniej przyjemnych sytuacjach, jak choćby dzisiaj kiedy zrobiło mi się trochę smutno i podupadł mi nastrój - niemal automatycznie poczułem miłość do siebie i bezwiednie pomyślałem, że mimo iż mi smutno to i tak kocham siebie, więc jest dobrze :) To takie miłe, wspierające i podnoszące na duchu uczucia, których zawsze tak desperacko szukałem na zewnątrz.

Podoba mi się to, że takie rzeczy zaczynają coraz bardziej wypływać same z siebie, a nie z celowej koncentracji na nich.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-11, 13:27:52 »
I jeszcze dodam, że węzeł karmiczny, który mam chyba od zawsze w lewej części ciała na wysokości nerek zaczął się wreszcie powoli rozpuszczać, czuję jakby dosłownie pomalutku roztapiał się. Dziękować i jeszcze raz dziękować Niebieskiemu.:)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-11, 13:21:10 »
Jestem zachwycona jak moja relacja z Bogiem rozkwita. Do tej pory moje problemy poddawałam Bogu tylko w wyjątkowych przypadkach, z wielką ostrożnością, jakby niedowierzając Jego wsparciu i dobrym intencjom wobec mnie. Ale dziziaj dopadł mnie szczególnie trudny problem, który się za mną wlecze od dawna w relacjach z kobietami. Nie wiadomo kiedy i jak popadam w silne konflikty z kobietami. I dzisiaj już potwornie zmęczona ostatnim takim konfliktem postanowiłam wszystko poddać Bogu, trochę się zbierałam, ale jak już się zebrałam to poprosiłam Boga o ukazanie mi przyczyny, jak również o uzdrowienie i w ciszy czekałam na odpowiedź. I tu bach, nie minęło 5 minut jak dostałam odpowiedź - poczucie bycia zdradzoną w relacji z matką - jak to usłyszałam od razu uderzyłam w bek, stanęły mi przed oczami sceny, w których matka mnie poniżała, dokuczała, zawodziła i było to naprzemienne z chwilami, kiedy jednak mnie wspierała i ukochała. Dlatego było to dla mnie jako dla dziecka trudne do uchwycenia. Teraz czuję, ze problem się czyści i odpuszczają mi złe emocje. Dzięki Ci Boże.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-09, 13:02:04 »
Asia, - dzieki:)

Z ta głupotą to mi właśnie wywala ostatnio, że musze zrezygnowac z rozwoju bo nie moge byc mądrzejsza od ludzi z którymi przebywam, Ze musze być głupia to wtedy będe akceptowana w społeczenstwie. Sama sabotuje siebie i ograniczam swoje postepy.
Teraz już rozumiem  skąd wybór takiego ojca, i dlaczego tez przyciagam takich męzczyzn, którzy mnie lekceważa. Dlaczego to musi być aż tak silne - to jak kara na to wcielenie.
Teraz też pojawia sie problem bo z jednej strony mam dosyc, bycia przedmiotem dla męzczyzn a z drugiej strony jestem tez przyzwyczajona do takiego traktowania mnie.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-08, 22:46:44 »
Poledwica - jak najbardziej. Samo bycie prostytutka w dużej mierze wiąże się z dowalaniem sobie, np.: znieczulaniem się, umniejszaniem/czuciem do siebie pogardy (to akurat zależy od czasu i miejsca), poczuciem winy itp.

Silną autodestrukcję najczęściej wywołuje obwinianie siebie, czucie się nie w porządku, uważanie, ze się jest mało wartym (i wtedy np.: złość jest kierowana przeciwko sobie, a nie - jak u sporej ilości innych ludzi - idzie np.: w przedmioty) itp.

Na pewno podstawa - to podnoszenie i uzdrawianie samooceny, wraz z wybaczaniem sobie np.: błędów, niedoskonałości, pomyłek, głupoty, ograniczających przekonań, straconego czasu itp.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-08, 22:28:19 »
Czy wzorce prostytutki posiadają też autodestrukcję?
U mnie jest problem z bardzo dużym zanizaniem wlasnej samooceny, ponizaniem siebie, autodestrukcja. Najwiekszym pragnieniem na ta chwile dla mnie jest uzdrowienie tego wszystkiego. Zastanawiam się jakie błedne praktyki mogly doprowadzic do tak silnej autodestrukcji.Mysle nad czarna tatrą a wzorcami prostytutki właśnie.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-12-05, 16:51:31 »
to ciekawe...zawsze szukalam szczescia....i bywalam szczesliwa...ale krotko...potem byly wyobrazenia i plany....bogaty partner...piekne zycie....kolejne dziecko...
pomieszanie w glowie...szukalam...nieraz dostawalam, ale nie smakowalo....pomyslalam o co chodzi???- przeciez mam co chcialam....dlaczego jestem tak malo szczesliwa????
wpadalam w depresje...to byl wszedobylski brak....wszedzie brak sensu....od kiedy znalazlam droge do Boga ....to po dlugim czasie...odzyskuje radosc....powoli...doceniam co mam i jestem gotowa na calkowita wdziecznosc....i milosc ...bo nie szukam tego czegos....wiem czego szukalam....Boga....i zmienila sie perspektywa...bo moge czuc sie godna jego milosci...powoli dociera to do mnie.....jestem z nim i mam wszystko. On pozwala mi sie uwolnic od moich urojen i dba o moje bezpieczenstwo i chroni mnie...
jeszcze daleka droga przede mna...ale on prowadzi mnie za reke....stawia na drodze ludzi...jest dobrze i bedzie napewno lepiej...;)

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-12-05, 15:25:45 »
Choć pytania prowadzą do światła.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-12-05, 15:24:07 »
 Bogactwo jest światłem ,Bogactwo jest Tym ,co daje Bóg ,jeśli jesteś obrażony na Boga ,to znaczy ,ze nie przyjmujesz bogactwa ,Bogactwo jest siłą mocy ,życia ,istnienia,jest światłem nieograniczonej wieczności ,wieczności ,która jest Najwyższym światłem.Bogactwo ,to jak światło życia ,zdrowia i radości ,bo bez tego nie da poczuć się siebie.Bogactwo to TY ,Ja i Bóg ,Jedność.Najwyższa radość ,co każdemu szczęście przynosi o poranku dając radość na widok spadających liści.Bogactwo ,to idealny partner ,którego mamy w sobie ,idealny interesant ,szef ,pracownik. Bogactwo to spojrzenie oczami Boga na duszę ,która najszczęśliwsze szczęście zna.Bogactwo jest brakiem pytań.Bogactwo jest ,świadomość jego przenika wszystko.I Ty jesteś Tym i dusza twa i Ja.Nie ma pytań ,jest Światło ,które daje bogactwo.

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-28, 01:15:32 »
Jolka,
ja myślę, że w miarę uzdrawiania relacji z sobą i Bogiem, temat pracy życia rykoszetem się nijako też klaruje :) fakt faktem, sam z siebie też wymaga pracy, jednak takie przybliżanie się do siebie prawdziwej na pewno dużo wnosi w ten temat


Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-11-27, 19:28:31 »
Caro....mam tak samo...ciagle szukam i choc wiele rzeczy mi sie podoba i probuje je....ciagle jakbym nie byla zadowolona....nie wiem jak to sie dalej potoczy....tak jak Ty mam potrzebe robienia czegos z sensem ale jakbym stala w miejscu....probowalam wielu rzeczy, ale mam wrazenie, ze to jeszcze nie to.
Moze jestem przewrazliwiona i za krytycznie nastawiona do siebie i oczekiwan wobec mnie samej ....jedno jest pewne...ciagle jestem w drodze i nierzadko to mnie wnerwia. Nie chce sie zamykac na nowe i nie chce sie zatrzymac bo ciagle jestem ciekawa....ale mam wrazenie, ze nie moge sie na nic zdecydowac  i mam plany na przyszlosc i nie mam pewnosci niczego.Jakbym byla ciagle z siebie niezadowolona.....i niepewna czego chce i czego oczekuje....mam tylko nadzieje, ze to minie ;)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-27, 00:34:53 »
.
« Ostatnia zmiana: 2012-11-27, 00:40:37 wysłana przez carolieen »

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-27, 00:05:48 »
Starfire,
a wiesz... zupełnie o tym nie pomyślałam, ale jak to przeczytałam to jednak coś w tym jest... jakbym się bała swoich decyzji, że one mogą być nieodwracalne i przez to zawsze 10 razy się zastanawiam czy aby na pewno czegoś chcę..
I chyba nawet wiem z czym to jest związane, dzięki za trop :*

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-26, 20:25:30 »
Mela:

A nie masz przypadkiem lęku, że jeśli wybierzesz jedną ścieżkę to tym samym przekreślisz inne, co powoduje właśnie trwanie w tym stanie zawieszenia? Coś jakby wybór przekreślał 'kwantową nieokreśloność i wszechmożliwość egzystencji' ;D