Trzeba odroznic kilka spraw.
Wyjasnianie przyczyny, odpowiedzialnosci, od zrozumienia emocji, i skutkow. To rozne sprawy.
Nie jest tak, ze powiedzenie: jestes wspolodpowiedzialny za to, czy tamto, oznacza, jestes winny, mam cie gdzies, jestes be, a teraz bede cie jeszcze dołował. Tak robili agresorzy, ale z rodziny. Czesto tato, czesto mama. Oni sie dopieprzaja, i wierca dziure w brzuchu, bez jakiegokolwiek poczucia winy, ze cos jest nie tak. Bez intencji wsparcia, a jedynie maja ochote na poczucie satysfakcji z zepsucia nastroju.
Mozna zauwazyc, ze to forum wspiera transformacje, zmiane, elastycznosc.
Nie wspiera samooklamywania sie, ze jest się bezwolna istota, gdzie nic sie nie dzieje przy moim udziale, zycie jest tragiczne, a ja w tym gram swoja role, wbrew swojej roli.
Jak mowi doswiadczenie, z wielu wspomnien regresingu, zawsze jest przyzwolenie na tragikomiczny przekręt w zyciorysie, po ktorym nastepuje skret w rejony : "jest mi zle, nie wiem dlaczego, albo nie mam ochoty pamietac".
"Wole nie pamietac. Oj, boli mnie, ze to jednak ja sam/sama tego chcialam" - bronie wiec tego pogladu, ze to nie ode mnie zalezalo, i scigam przesladowcow, szukam winnych, by sie nie okazalo, ze to mi zalezalo po raz pierwszy, nawet w trakcie uniesien milosci, szczescia, do doswiadczania przeciwnosci, bo wydawalo sie to atrakcyjne.