Grazyna
Nie ufalas sobie, wiec wolalas ufac innym. Pewnie jakies wspoluzaleznienie, czy zaleznosc - moze i tez karmiczna, i jakies silnie ugruntowane przekonania - nie moge ufac sobie, po tym jak okazalam sie glupia w tym, ze .. <wstaw cos, np. zeszlam na ziemie, odwrocilam sie od Boga, zawiodlam w milosci, tez do Boga>.
Wtedy czesto trafia sie na osobniki "madrzejsze", ktore jedynie emanuja sila przekonywania, presji, a nie realnym pozytywnym skutkiem swoich przekonan w zyciu, i w miare łągodnym sposobem przekonywania, bez agresji, czy chamstwa. Bez samozaklamywania sie.
Byc mze czesc przekonan o braku wiary w swoja madrosc, intuicje, moze sie brac z chrzscijanskiego wychowywania do wiary w dogmat. Brakuje wowczas elastycznosci podczas przebudowania na biezaco swoich przekonan. Obserwuje to wyraznie, jak to pieknie dziala u osob silnie zwiazanych z religia. Nie dyskutuje sie nt papieża, wiary, chrystusa, jezusa, obecnosci lub nie Boga, i innych, lub emocjonalnie umocowanego przekonania, poza które przekonania wyjsc to tabu.