Czasami do tego poczucia braku dochodzi jeszcze paniczny lęk, że BEZ tego czegoś przecież nie da się przetrwać ( np praca, dochody - lęk o byt ).
Tak, że dziękuję 
Brak najlepiej przestudiować. Wtedy gdy szczerze całym soba się chce dostac do prawdy, bez względu na to jaka ona jest. Ja np zanim dodrapałam sie do prawdy o moim pierwotnym lęku, zanim to rozpisałam w skutkach i zanim rozpisałam korzeń lęku i było to prawdziwe, to oszukiwałam sama siebie, idealizowałam i gloryfikowałam siebie. Z szacunku do rozwoju i świadomości ze faktycznie cos ze mna jest nie tak, dłubałam w temacie, ale dopiero gdy zrozumiałam klu programu-pękła sprężyna samooszukiwania siebie i utrzymywania sztucznej tożsamości i dopiero wtedy to jest ten moment, to jest ten czas na wydobycie tych kokonów i rozcięcie ich, zrozumienie by wiedzieć co zmieniać, jakie intencje na jakie. Psychologia łączy się z rozwojem duchowym plynnie, nasze dzieciństwo przezywaliśmy setki razy w podobny sposób, nasze zycie dorosłe przezywaliśmy setki razy w podobny sposób, wiec nie trzeba daleko uciekać wstecz by załatwić trzon leku. On jest ciągle tutaj, ale jest połaczony liniowo z róznymi traumami duszy w przestrzeni. gdy leczymy pierwotny lęk z dzieciństwa, czyli najgłebszy problem z tego zycia, to jest on też największym problemem w ogóle. Ciagnie w stecz, w przestrzeń nawałnice uzdrowień a medytacje rozpuszczaja karmę i jednoczą, przezucają stopniowo świadomość "ja" z niższego, na wyrzsze, które cyklicznie rozpala się się w środku naszych ciał. To łatwo poczuć. Intuicyjnie rozpalone wyrzsze ja to rejony ciała ktore są przejrzyste, swietliste, gdy w jądrze mojej czarnej plamy zaczyna sie coś zapalac- wiem ze zachodzi, zaczyna zachodzić stopniowe uzdrowienie. WJ jest w srodku nas, czy to nie piekne?

zeszłam z tematu.
lęk ze bez czegos nie da sie przetrwać jest uzaleznieniem od tego czegoś. Wymaga to głebszej analizy i informacji od danej osoby. BEZWZGLĘDU NA TO CO TO JEST czy sa to pieniądze, czy partner, czy kawa- działa to tak samo. nie chodzi o to by sobie afirmować ze mam wszystko czego potrzebuje. Chodzi o to by dostac się do źródła lęku i uświadomic sobie jego cała struktórę, a dla bardziej zaawansowanych takze struktóre energetyczna i wszystkie połaczenia w ciele i aurze i znaleźc centrum dowodzenia tym. jeśli brak leczy sie wypełnieniem, to rodzi to corazwiększa frustracje, rozzalenie, rodzi to corazwiększe uzaleznienie, często obsesję. I nawert jak to jest, to nie daje to uczucia STALEGO spelnienia. Poniewaz jesteśmy uzaleznieni wciąż. od uczucia braku. Potem pojawiaja sie pytania i stwierdzenia ze jestem bezwartościowy bo mam juz to i to nie daje mi spelnienia, jestem pusty?..brak bezpieczeństwa w dzieciństwie uczuciowego, materialnego tak min działa. Każdy brak rodzi dziurę od zapełniania której czlowiek może sie uzaleznić i czuć nieustanny lęk i przed sama dziurą i przed przedmiotem zapełniania.