Autor Wątek: Drzewo/gałąź/rodzina dusz  (Przeczytany 31344 razy)

Jarek G

  • Wiadomości: 77
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-20, 23:54:00 »
Ten sam.

Semira

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-20, 23:52:20 »
Jarku to Ty jestes od..Koleii Transsyberyjskiej?;)

Jarek G

  • Wiadomości: 77
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-20, 23:42:52 »
Jeśli to jest TO to może być tak, że ta tęsknota, którą czujesz nie jest tylko za tą Harmonią, ale też nałożone są na to tęsknoty z inkarnacji, kiedy byliście razem. Mogą to być, szczególnie po pierwszym okresie uniesienia i doświadczania harmonii, bardzo nieprzyjemne wywalanki. Chodzi o to żeby się tego nie przestraszyć i z ufnością oczyszczać co się pojawia.

Bardzo, ale to bardzo pomaga, jeśli ta druga osoba zna regresing. Bez regresingu niektóre tematy są rozwalające wprost. Jak miny.

Na ale poczucie Harmonii niesie jak fala. Wymywa brudy. Żeby tylko nie zwalniać. Nie bać się.

No i jeszcze: potrzeba nauczyć się ciągle powracać do siebie po wywalankach. To jest praktyczna wartość tej Miłości płynącej wprost z serca.

Jeśli to jest TO i jesteście gotowi, to nie tylko poczujecie TO oboje, ale i znajdziecie sposób żeby tego nie zepsuć żeby jak przyjdą mocniejsze tematy do oczyszczenia.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-20, 23:20:07 »
JarekG
Super,  że podzieliłeś sie tym z nami, dziękuję :))) Być może za wcześnie było na Cudzie te 10 lat temu na tą wiedzę, która wyszła w tej chwili. Dobrze sobie te sprawy jakoś w głowie poukładac, choć wielu z nas wagi nie przyklada do linii pochodzenia, upadku, procentów, itd. Skupiają się na odczuciach w sercu i jak widac po przypadku Ciebie i Twojej żony, to popłaca.
Jeszcze tylko nie zostało chyba wyjaśnione jak się mają aniołki z naszego drzewa do teorii połówek, bo chyba połówka musi być z naszej linii upadku. Tzn. mam na myśli to, czy harmonia jest większa między np. aniołami z jednego drzewa, kiedy to jedno jest niebieskie, a drugie czerwone, czy pomiędzy połowkami. Ale to już są takie tam teoretyczne rozważania. Na pewno fajniej jest doswiadczać tej harmonii zamiast snuć teorie i się nad tym zastanawiać ;)
Jak już pisałam poniżej, jakiś czas temu poznałam anioła z mojego drzewa i stąd też potrzeba tego wątku. Bardzo możliwe, że on jest z linii upadku UNA, ale z żadnym mężczyzną nie czułam takiej bliskości w energii serc i dusz, czułam od razu, że to ktoś bardzo dla mnie wyjątkowy i bliski i jednak bardzo za tym tęsknię.
Mam wrażenie, że przy nikim już czegoś podobnego nie poczuję.

Jarek G

  • Wiadomości: 77
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-20, 22:55:05 »
W dotychczasowej części dyskusji padło kilka uściśleń dotychczasowych poglądów na temat linii UA i ich pochodzenia, z których część tak radykalnie do tej pory się nie pojawiało (a nawet jeśli to raczej niekonsekwentnie), a co za tym idzie zmieniają one (jak dla mnie zasadniczo) punkt widzenia na ważne szczegóły.

Chodzi mi o:
1.rozróżnienie linii pochodzenia i linii upadku
2.linia pochodzenia („gałąź” lub „drzewo”) – najbliższe sobie „dusze”, które jeszcze w ramach „drzewa” mogą mieć najwyższe poczucie bliskości w ramach „rodziny”, czyli najbliższych z danego „drzewa”
3.linia upadku – czerwone, niebieskie i białe
4.czyli, że anioły z jednego „drzewa” dusz mogą mieć inne linie upadku (np. CUA może być z „drzewa” a nawet „rodziny” NUA).

Te nazwy padły teraz. Natomiast jeśli chodzi o mnie możliwość najgłębszego pokrewieństwa także pomiędzy CUA i NUA był dla mnie praktycznie odczuwany wtedy, kiedy powstały artykuły na temat UA i trwały najintensywniejsze nad tym badania – pojawiały się kolejne relacje.

Teraz, tych już teraz pewnie 10 lat od tamtych czasu mam satysfakcję, że wtedy nie uwierzyłem tej warstwie relacji, jakoby NUA i CUA dzieli pochodzenie.

Wtedy miałem jedną bardzo esencjonalne wspomnienie z momentu podziału. Najogólniej rzecz biorąc sprowadzało się to do pamięci, że Pierwotne Pole Światła z jakiegoś powodu zaczęło się dzielić. Jako zindywidualizowana Iskra nie znająca przyczyny tego zaburzenia „podążyłem” za odkryciem tego. Kiedy „wróciłem” części Iskier już nie było, bo doznała upadku w materię. Te wcześniej upadłe w relacji uznałem za CUA, a za NUA te, które zeszły po nich – tak jak i ja.

Nie upierając się przy szczegółach tej relacji, była ona skrajnie odosobniona, ponieważ wszyscy relacjonowali tak, że jasne było, iż niebieskie nie mogą mieć bliskich związków (teraz określanych terminami – „drzewo” czy nawet aż „rodzina”) z czerwonymi. A w mojej relacji wychodziło, że to możliwe.

Przy innych różnicach, które się ujawniły potem jeszcze – m.in. z żoną (CUA) nie mieliśmy obciążeń połówkowych ziemskich, astralnych ani aniołkowych oraz drogę życia nie odreagowywaliśmy regresingowo tylko uzdrowiła nam się dzięki temu, że wybraliśmy siebie – nie za bardzo rozumieliśmy o co chodzi Cudowiczom z tymi połówkami, podziałami i koncepcjami, jak dla nas w części nietrafionymi. Ale robiliśmy swoje, a ja w tym co odpowiadało naszym odczuciom uczestniczyłem wynosząc wiele inspiracji z CUD-u (prawdą jest, że bez porównania najwięcej z pisania Leszka).

Dlatego fajnie jest po latach dowiedzieć się, że czas zawsze weryfikuje ustalenia. To niby niedużo uznać, że jednak na początku był początek i wpoczątkowie nie było upadku. I może wydawać się komuś, że jak czuje sercem to zawsze wystarczy. Ale mi wtedy w tamtych gorących czasach wydawało się dziwne co innego – dlaczego ja czuję to co w sercu, a moja relacja jest tak nieprzystająca (w tym fragmencie – CUA i NUA) do obrazu jaki wyłaniał się z wielu, naprawdę wielu relacji? Wobec wielości pojedynczość w tym świecie może znaczyć osamotnienie.

Wtedy to mnie dziwiło, zastanawiało, a bywało że i niepokoiło. Dzisiaj to tylko wspomnienie.

Gratulacje dla Indry za trafiony temat i trafione pytania. Może wtedy na CUD-zie było za wcześnie na to, co Ty przeczytałaś teraz. Może to ma dla Ciebie jakieś znaczenie, może. Kto wie. A na pewno łatwiej jest znaleźć kogoś z „rodziny” wiedząc, że koncepcja nie ogranicza. Może tego Ci trzeba, by przekroczyć granicę.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-20, 22:37:57 »
Wymagania pozwalają kształtować się i dojrzewać. Gdy się je przekracza pojawia się świadomość czego właściwie chcemy i Bóg może nam to wreszcie dać :> Są potrzebne, ale ostatecznie lepiej postawić na harmonię z samym sobą. Wtedy naturalnie pojawią się wokół nas odpowiednie osoby, które na tę harmonię odpowiedzą i zechcą uczestniczyć w naszym życiu.

Mam pewną inspirację z dzisiejszej medytacji. Z otwartością prosiłam Boga o to, abym mogła wreszcie być szczęśliwa. Wtedy poczułam coś w rodzaju - "Nie komplikuj niczego. Dla mnie największą nagrodą i radością jesteś ty prawdziwa i szczęśliwa.
Po prostu daj sobie ku temu prawo, Jedyne czego oczekuję to twoja radość". Fantastyczne uczucie, które mi się odezwało z serca :). Czuję jakbym dostała przyzwolenie, a nawet konieczność radowania się :)

Chyba warto to odnieść do wszystkiego, także do tworzenia relacji i związków. Szukając sobie faceta czy znajomych mówiłam do Boga - Ty wiesz kogo ja z całego serca potrzebuję :> I takie osoby pojawiały się.

Clint,
Nieźle z tym teflonem :D

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-03-20, 19:00:25 »

Ja tu dodam jeszcze, ze odczucie, iż nie spotkało się nikogo harmonijnego lub że się go nie spotka, moze być związane z pś przekonaniem o swej "wyjątkowości". Taki mechanizm pś, by "podnosić" sobie samoocenę.
Dokładnie, dlatego bliskie mi osoby uprawiają dość specyficzne zawody lub pracują w specyficznych miejscach

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-20, 18:41:14 »
Też tak myślę.

Jak się chce być naprawdę szczęśliwym, to zamiast się za przeproszeniem pieprzyć ze sobą, trzeba po pierwsze szczerze sobie odpowiedzieć czy ja chcę być w związku czy nie (tak ogólnie, bez myślenia o tym jaki ja jestem i co świat ma dla mnie), a potem po prostu to realizować. I jeśli odpowiedź jest twierdząca, to przestać się użalać nad sobą wciskając sobie i całemu światu, że się nie jest dość takim czy owakim do związku, nie tworzyć sobie mądrych i z tyłka wyciąganych teorii o tym, że się nie da. Po prostu zaufać Miłości, że się da i tyle.

No serio, można sobie gadać, że dla mnie nic nie ma, bo ja jestem taki wyjątkowy, bo nikt inny nie będzie lubił tak bardzo zlizywania teflonu z patelni jak ja. Pozostaje tylko pytanie czy ja naprawdę potrzebuje tej wyjątkowości, czy naprawdę mogę mieć spełnienie tylko wtedy, kiedy partner współdzieli ze mną tą miłość do teflonu.

Chodzi o to, żeby być świadomym tego, co jest dla nas naprawdę ważne w związku. Można mieć mnóstwo dziwnych wymagań i ograniczeń, ale po co?

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-20, 17:58:04 »
hydrozagadka
Z ust mi to wyjęłaś :)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-20, 17:35:19 »
BlackRose i MariuszEro - fajnie piszecie :)

Ja tu dodam jeszcze, ze odczucie, iż nie spotkało się nikogo harmonijnego lub że się go nie spotka, moze być związane z pś przekonaniem o swej "wyjątkowości". Taki mechanizm pś, by "podnosić" sobie samoocenę.

Także w momencie, gdy sami nie mamy kontaktu z własnym wnętrzem, nie mamy harmonii w sobie - możemy wtedy po prostu nie widziec i nie odczuwac tych harmonijnych osób; lub je odpychac i widziec je w krzywym zwierciadle.

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-20, 14:29:27 »
Jakość naszego zycia zalezy od nas samych. Jakosc kontaktow z ludzmi, wybor tychze ludzikow, a i tez umiejetnosc znalezienia sie we wlasciwym czasie, z wlasciwymi ludzmi tez zalezy od nas.

Jestesmy w stanie, jakby bylo 14 osob harmonizujacych na ziemi, tworzyc z nimi super zgraną paczke.  Samoograniczanie sie nie zalezy od widzimiscie stworcy, drzewa, czy czegokolwiek. Zalezy od naszych wyobrazen, czy zyjemy w swiecie przekonan, ze nie ma nikogo dla nas, czy moze ze spotykamy sie z miloscia, radoscia i zabawa - spontanicznie, latwo osiagajac spelnienie.

Za byciem w rozwoju wyzej moze isc tez umiejetnosc poznawania wlasciwych ludzi, otwartosc, i umiejetnosc nawiazywania kontaktow. Nie mam oporow by poznac Franciszka, Teofila, Zenobii, ani Justysi, gdyby byly wystarczajaco ciekawe, wesole, otwarte by wniesc do mego zycia to, co chcialbym wniesc w moje zycie ;)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-20, 14:20:17 »
Myślę, że im jesteśmy wyżej w rozwoju to wcale nie oznacza, że nie możemy przyciągnąć tej super harmonizującej osoby. Po to nad sobą pracujemy, po to się otwieramy, aby dostawać to co najlepsze.

Ten zbiór osobników z którymi harmonizujemy na wyższym poziomie nie musi być ograniczony. To raczej przywiązanie do jakiegoś poczucia samotności i odmienności stwarza takie wrażenie. Latami nie mogłam spotkać nikogo podobnego do mnie, zmieniło się to gdy przestałam sobie wkręcać, że muszę być z połówkiem, robić selekcje, które mnie tylko wykańczały, bo nikt mi nigdy nie pasował. Moje wymagania co do facetów spadały o ile ja czułam się ze sobą lepiej. Wtedy i tak otrzymywałam więcej niespodzianek niż zakładałam i się spodziewałam :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-03-20, 12:21:33 »
Ja jeszcze nie spotkałam nikogo kto byłby chociaż trochę harmonijny ze mną.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-03-20, 12:13:13 »
Mi jest trudno rozróżnić, nazywać kto jest z mojego drzewa, z gałęzi czy coś w tym stylu. Przy kimś harmonizującym odczuwam po prostu miłe odczucia na sercu, ciepło i błogość, która informuje mnie, że "swój na swego trafił" :) Im lepiej mi w towarzystwie takiej osoby i im bardziej sobie sprzyjamy tym większe żywię przekonanie, że to ktoś bliski i odpowiedni dla mnie. To mi wystarcza. Z biegiem pracy nad sobą, przyciągam korzystniejsze osoby  - naturalnie pojawiają się więc te harmonizujące, przy których mam coraz większe poczucie spełnienia i satysfakcji :>

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-20, 09:03:27 »
Leszku
o, dziękuję za informacje :))) to wiele tłumaczy. Poniekąd to dla mnie nawet pocieszające jest, w pewnym sensie ;) Bo to znaczy, że i wśród niebieskich mogą istnieć najbliższe mi anioły (z białymi pokrewienstwa jakoś nie czuję żadnego ;)), a to nie jest bez znaczenia, bo przecież czerwonych jest bardzo niewiele.

Laka, Starfire
Mnie też to zagadnienie frapuje :) Ciekawa jestem, na ile nasze przekonania są prawdziwe, a na ile to wywala nam świadomość braku i przekonanie, że "zawsze czegoś brakuje". Z jednej strony rzeczywiscie wydaje mi się, iż może być tak, że nie dla każdego istnieje możliwość związku z bardzo wysoko harmonijną istotą, gdyż własnie ta ilość jest bardzo niewielka, a odliczając od tego osoby zajęte/mieszkajace daleko/o zupełnie innych celach i intencjach do związku  może nam zostać figa z makiem, zbiór pusty, itd. ; >  Niestety, ale jest to chyba nawet dość prawdopodobne.
Pytanie brzmi- co wtedy? albo wieczne singlowanie albo związek z kimś średnio harmonijnym, z kim akurat mamy wspólne cele i intencje, no ale czy to da realną satysfakcję?