Phi, no ale przeciez rzad zawsze, od wiekow, reprezentuje czyjes interesy – albo krola, albo szlachty, albo jakies mniejszosci. Ba, nawet w nieudanym eksperymencie spolecznym zwanym socjalizmem czy komunizmem, probowano reprezentowac interesy przecietnego Kowalskiego, no ale niestety nie wypalio.
To, ze teraz dopytuja sie o swoje prawa jakies korporacje, to jest ok. Pytanie tylko, jakie sa to prawa i przywileje? No i tu jest kwestia otwarta. Z moich doswiadzen z duzymi korporacjami, czesto instytucje te maja bardzo rozbudowane i silne wewnetrzne kodeksy moralne i etyczne, ktore otwarcie i wprost zabraniaja wielu podejrzanych i nieuczciwych praktyk. Z drugiej strony, czlowiek jest czlowiekiem – dopoki jednostka sama sie nie rozwinie w tym obszarze, to zawsze beda pokusy, aby cos zawedzic, przekrecic czy zakombinowac. To, ze akurat teraz robi sie to pod sztandarami korporacji – takie czasy, po prostu. L
udzie sa ludzmi, milionerzy czy biedota, pokusy te same...