Daniel,
Co jesli ta planeta celowo zostala w taki sposob skonstruowana, aby toczyla sie tutaj nieustanna walka, gra o zycie?... Pewnie pomyslisz, ze to zwariowany pomysl, ja tez tak myslalem, do czasu az... po powrocie zaczalem czytac jedna z ksiazek Monroe, w ktorej pisze o tzw. "luszu". Tekst byl szokujacy, bo idealnie trafial ze swoim przekazem w moje przemyslenia.
W moim pojeciu ta planeta to nie maszyna, lecz istota. Nie zostala skonstruowana (w sesnie "sztucznie", wtornie) tylko stworzona (z woli Swiadomosci). Natomiast to, jak wyglada tutaj Zycie jest - tak mi sie wydaje - wypadkowa gry roznych intencji. Poczatkowo tych, ktorzy te planete wzieli w "posiadanie", ale ostatecznie wszystkich istot, ktore zdecydowaly sie tu doswiadczac, a troche ich, trzeba przyznac jest, wiec jest to istne multum intencji. Tak wiec wyrazenie "celowo" rozumialbym tak, ze sa tu rozne Istoty realizujace rozne cele.
Mam jednak przeczucie, ze pierwotne "zalozenie" Zycia tutaj wygladalo inaczej - rozumiejac "zalozenie" jako zycie zgodnie z prawami Ziemi, tak aby zyc z Nia w symbiozie, a nie jako pasozyt lub szkodnik.
Tylko, ze Matka Natura,w swojej pelnej krasie, to absolutnie BEZWZGLEDNY MORDERCA. Nie wiem, czy potrafisz to zrozumiec, bo ja sam przezylem szok to odkrywajac. Wyszedlwszy na samodzielny spacer po dzungli, zdalem sobie sprawe, ze gdybym zagubil sie w tym tropikalnym lesie, to nie przezylbym wiecej niz kilku dni, po czym moje cialo z radoscia zasililoby lokalny ekosystem. W tej dzungli w kazdej chwili odbywa sie bezwzgledna walka o przetrwanie, i jedyne co pozwala mi ta walke wygrac, to dorobek cywilizacyjny: odziez, butelkowa woda, dzieki ktorej nie musze ryzykowac tropikalnych chorob i bakterii ze strumienia, mapy i latarka pozwalajaca odnalezc droge, itd
Kiedys myslalem, coz to jest ta "Natura", i pewien madry ktos zaproponowal definicje, ze jest to zbior programow, ktory rowniez podlega modyfikacjom. Wiec to, jak Natura wyglada obecnie rowniez jest (a w kazdym razie moze byc) wynikiem eksperymentow i gry intencji.
Oczywiscie nie trzeba zakladac, ze wszystkie "dziewicze", "naturalne" miejsca sa najlepszym miejscem do zamieszkania przez czlowieka, ale...czego ma sie spodziewac czlowiek wchodzacy do dzungli prosto z cywilizacji? Pewnie gdybys sie w niej wychowal, inaczej patrzylbys na Nature. W koncu to reakcja Twoich programow z programami otoczenia decyduje, jak sobie w tym otoczeniu radzisz.
No i warto pamietac o tej oczywistosci, ze bez lasow tropikalnych, tak "krwiozerczych", planeta nie mialaby czym oddychac.
Wszelkie idee eko-osad itd. to dla mnie hipokryzja - ludzie izolujacy sie od spoleczenstwa, ale BIORACY od niego to i tamto (a to Internecik, a to auto na benzyne, itd), nie dajac nic w zamian.
To wylewanie dziecka z kapiela. Dlaczego od razu "wszelkie"? Moze po prostu te, na ktore Ty sie natknales? Zgodzilbym sie, ze jesli jest to osada oparta na intencji "jebac system, my jestesmy LEPSI", to jest to po prostu manifestacja pogardy dla reszty ludzkosci. Ale nie zakladajmy, ze nie mozna stworzyc przyjaznej swiatu eko-osady, ktora zyje inaczej niz wiekszosc, ale zamiast sie wywyzszac i izolowac - wspolpracuje. Wtedy moze brac od reszty spoleczenstwa internecik i benzyne, a w zamian dawac mu chociazby dobry przyklad, plody ziemi (zreszta, osada taka moze produkowac wartosciowe wyroby materialne), no i przede wszystkim najwazniejsze co mozna dac - Milosc.
Zgadzam sie, ze z tzw."systemem" nie ma zadnego sensu walczyc, tak samo jak nie ma sensu walczyc z kimkolwiek i czymkolwiek, bo to zawsze walka z samym soba.
Na pewno w kazdym "systemie" mozna sobie doskonale radzic i zyc zodnie z Najwyzszym Dobrem swoim i innych. Czy jest to betonowa dzungla gdzie rzadza korporacje, czy...las tropikalny gdzie panuje Natura:)