Autor Wątek: Co oznacza dla Ciebie bogactwo?  (Przeczytany 69458 razy)

Daniel

  • Gość
[#]   « 2013-12-08, 08:32:29 »
PS. Walmart? W USA z pomocy zywieniowej korzysta 47 milionow osob. Ale to tylko jeden z przykladow systemowego kalectwa. Ale z drugiej strony... jesli czytam o samotnej matce, ktora w wieku 31 lat ma 5 dzieci w USA i zyje tylko dzieki pomocy federalnej, to az cisnie sie na usta pytanie: po co sie mnozyc w takiej ilosci nie majac mozliwosci zabezpieczenia dziecku podstawowych potrzeb? Czy ten problem zatem to wina systemu czy moze raczej efekt glupoty i nieodpowiedzialnosci jego uczestnikow?

Daniel

  • Gość
[#]   « 2013-12-08, 08:27:15 »
Widze Lynd, ze z tego co piszesz, najbardziej uwiera Cie fakt wspierania systemu? Wiesz, opowiem Ci pewna historie.

Jakis czas temu zapragnalem zobaczyc i doswiadczyc dziewiczych lasow tropikalnych, jako ze z powodu ich wycinki dosc prawdopodobne, ze za niedlugo nie bedzie czego ogladac. Cejrowski w jednej ze swoich ksiazek pisal, ze dwie najbardziej dzikie i dziewicze dzungle to Darien - laczaca Paname i Kolumbie, druga to Borneo. Am. Poludniowa bardzo chce zobaczyc, ale raz, ze nie mowie (jeszcze) po hiszpansku, dwa, mam dziewczyne wiec okazje do zabawy z latinami (grrr... co to sa za kobiety) musialbym odstawic na bok, a trzy, jest mi tam zupelnie nie po drodze. Wybralem sie wiec na Borneo, i wraz z dziewczyna zniknelismy w Parku Narodowym Mulu. Chcialbym w tym miejscu pokazac Ci galerie zdjec z Mulu jak i innych miejsc ktore odwiedzilem, ale jeszcze jej nie wrzucilem na swoja strone, wiec polecam Google Images "Borneo" albo "Mulu National Park". Prosze, zrob to, po czym wroc do tego tekstu.

Teraz tak - czy jest ktos, kto obejrzawszy te zdjecia, nie jest zachwycony pieknem przyrody na Borneo? Zachwycajaca, piekna, urodziwa, wspaniala Matka Natura -pewnie kazdy tak pomysli. Kazdy, tylko nie ja.

Oczywiscie, Borneo jest wizualnie piekne i wspaniale, pelne fascynujacych widokow. Tylko, ze Matka Natura,w swojej pelnej krasie, to absolutnie BEZWZGLEDNY MORDERCA. Nie wiem, czy potrafisz to zrozumiec, bo ja sam przezylem szok to odkrywajac. Wyszedlwszy na samodzielny spacer po dzungli, zdalem sobie sprawe, ze gdybym zagubil sie w tym tropikalnym lesie, to nie przezylbym wiecej niz kilku dni, po czym moje cialo z radoscia zasililoby lokalny ekosystem. W tej dzungli w kazdej chwili odbywa sie bezwzgledna walka o przetrwanie, i jedyne co pozwala mi ta walke wygrac, to dorobek cywilizacyjny: odziez, butelkowa woda, dzieki ktorej nie musze ryzykowac tropikalnych chorob i bakterii ze strumienia, mapy i latarka pozwalajaca odnalezc droge, itd. Wrazenie mialem podobne do tego, jak wskoczywszy do morza czy oceanu, walczysz z sila poteznych fal, uswiadamiajac sobie, jakim jestes kruchym stworzeniem.

I teraz, moze zastanawiac Cie, po co o tym wszystkim pisze? Po prostu, nie jestem wrogiem systemu, wprost przeciwnie, uswiadamiam sobie, ze dzieki niemu w ogole zyje (umarlbym w wieku lat kilkunastu). Wszelkie idee eko-osad itd. to dla mnie hipokryzja - ludzie izolujacy sie od spoleczenstwa, ale BIORACY od niego to i tamto (a to Internecik, a to auto na benzyne, itd), nie dajac nic w zamian. Mialem okazje dolaczyc sie do kilku takich inicjatyw, i w kazdym razie rezygnowalem. Tak, system nie jest doskonaly, tylko... po tym co zobaczylem na Borneo, zaczalem watpic, czy w ogole o doskonalosc czy oswiecenie tutaj chodzi a o cos zupelnie innego? Co jesli ta planeta celowo zostala w taki sposob skonstruowana, aby toczyla sie tutaj nieustanna walka, gra o zycie?... Pewnie pomyslisz, ze to zwariowany pomysl, ja tez tak myslalem, do czasu az... po powrocie zaczalem czytac jedna z ksiazek Monroe, w ktorej pisze o tzw. "luszu". Tekst byl szokujacy, bo idealnie trafial ze swoim przekazem w moje przemyslenia.

Takze - ja z systemem nie walcze, ja system akceptuje i korzystam z niego, takim jakim jest. W koncu, my go tworzymy, indywidualnie i w rezultacie poprzez wierzenia zbiorowe. Jak dla mnie, to zbyt wielkie klamoty aby z nimi walczyc, kwestia raczej, jakie energetycznie otoczenie sobie wybierzesz do zycia.

Rad inwestycyjnych nie udzielam, nie jestem doradca. Po krotce tylko, imho, jesli nie chcesz tworzyc firmy, to masz do wyboru dwa scenariusze: albo gielde - inwestujac w akcje wspierasz spolki o interesujacym Cie profilu, albo bezposrednio inwestujesz w interesujacy Cie biznes bezposrednio. Jesli nie chcesz w ogole inwestowac (95% ludzi sie tym nie interesuje), lecz zalezy Ci na zabezpieczeniu tego, co wyprawcowales, to polecalbym aktywa stale ktore nie sa wlasnie w fazie banki spekulacyjnej - jak na chwile obecna metale szlachetne, zloto i srebro w szczegolnosci. To tylko przyklady na szybko, opcji jest wiele.

To, kim jestem i czym sie zajmuje, jesli pozwolisz, zachowam dla siebie.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-07, 17:36:04 »



Lynd Seagull

,,Podobnie jak to, że w takim np Walmarcie w stanach spory procent pracowników niższego szczebla kwalifikuje się do pomocy żywieniowej (i to jedyny sposób w jaki mogą się utrzymać).''

Powaznie,  to  tak u  tych  ussmanow   az  tak  jest ?

O  czym  jak  o  czym  ale  o  tym  bym  nie  pomyslal , ze  tak  moze  byc  w  badz  co  badz  chrzescijanskim  panstwie.

pozdrawiam

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-07, 15:47:32 »
Zacznę od końca bo tak najprościej;)
I mowie tu o nauce od tych, co osiagneli rezultaty i sie nimi dziela, a nie - nie urazajac nikogo - pseudozyczeniowe afirmacje pisane przez ludzi zarabiajacych tysiacpincet na reke.
Tu się zgadzam. A jeśli cu ludzie nie zarabiają 1500, to też ważne jest pytanie, czy są w "branży rozwojowej." Jeśli tak, to nadal ich rady niekoniecznie się odnoszą. Trochę jakby zawodowy futbolista mówił że każdy może świetnie prosperować -- wystarczy uczyć się swojego sportu, a pieniądze same przyjdą! ;)

Cytuj
Sami wyznaczamy wartosci tego swiata, i to, jak one wygladaja, to efekt pracy swiadomosci ogolu.
To sami, czy ogół :P
No i tu tkwi chyba sedno tego, co próbuję rozkminić. Dla mnie jakikolwiek biznes związany z choćby biletami na te mecze będzie wspieraniem tego systemu. I wzmacnianiem go.
I jak tu z czymkolwiek ruszyć?:/ Bogaty ojciec porusza kwestie wynajmu, i przyznam że tu też mam wątpliwości. Kiedy produkuję czy rozprowadzam towary luksusowe, mogę narzucić dowolną marżę. W końcu nikomu one nie są potrzebne. Ale potrzeba schronienia jest na samym spodzie piramidy Maslowa. I oczywiście wynajmując mieszkanie dla studentów za 700zł+media za pokój mogę się okłamywać że przecież pomagam, bo gdyby nie ja to byłoby jedno mieszkanie mniej do wynajęcia, a przecież sami by go nie kupili... A nie mogę obniżyć cen, bo w końcu wolny rynek o nich zadecydował, prawda? A przecież to wcale nie tak łatwo utrzymać takie mieszkanie, za te wszystkie moje bolączki 700 zł to i tak psie pieniądze...

Czyli, usprawiedliwiać się jak bardzo wielu. Ale może znowu oglądam się na innych... Jesteś w stanie podać mi jakieś przykłady sposobów, w jakie normalna osoba może inwestować pieniądze tak, aby tworzyły one realną wartość? Nie mówię oczywiście o własnej firmie, tylko o Kiyosakowym "pieniądz pracuje na ciebie."

Cytuj
Glowne zasady, takie ktore wymienilem sa usankcjonowane w wiekszosci rozwinietych krajow odpowiednimi ustawami.
No ale śmieciowe umowy są legalne. Podobnie jak to, że w takim np Walmarcie w stanach spory procent pracowników niższego szczebla kwalifikuje się do pomocy żywieniowej (i to jedyny sposób w jaki mogą się utrzymać). Ustawy zawsze się obejdzie, kiedy się chce. No i zawsze można powiedzieć "Gdyby nie ja, ci ludzie umieraliby z głodu. Ja dałem im minimum na które byli się w stanie zgodzić, więc mają lepiej, więc jestem dobrym człowiekiem." Ale wiadomo, że nie o tym mówię.
Czy ci ludzie nie są wykształceni finansowo? Oczywiście. Ale nadal dojenie ich nie jest OK.

A czy dojenie np. systemu finansowego jest OK? Zaczynam mieć wątpliwości :/

Mogę wiedzieć, czym się zajmujesz i jak się dorobiłeś tego co masz?

Daniel

  • Gość
[#]   « 2013-12-07, 13:39:07 »
Lynd,
wydaje mi sie, ze odpowiedzialem dosc jasno na Twoje pytanie. Moim zdaniem, nie ma uniwersalnych zasad. Glowne zasady, takie ktore wymienilem sa usankcjonowane w wiekszosci rozwinietych krajow odpowiednimi ustawami. I ja sie z tym zgadzam; np. oszukiwanie klienta w celu wyciagniecia korzysci materialnych jest nieetyczne i nielegalne, itd. Mam wymieniac wszystko czy jak? ;)

Z drugiej strony, poruszyles ciekawy temat wartosci dodanej. Zgadzam sie z tym w zupelnosci, ale... jest jedno wielkie ale. Pytanie, w jakim zyjemy swiecie i co jest powszechnie uznawane za wartosc dodana? Dlaczego na przyklad pilkarz kopiacy pilke zarabia setki razy tyle co nauczyciel? Ktorego praca generuje wiecej korzysci? Dlaczego na mecze Man Utd przychodza dziesiatki tysiecy kibicow, a na wyklady o duchowosci zaledwie kilkadziesiat?... I tak dalej. Sami wyznaczamy wartosci tego swiata, i to, jak one wygladaja, to efekt pracy swiadomosci ogolu. Nikt niestety nie mowi, ze swiat w jakim zyjemy jest perfekcyjny - tak naprawde, wartosci te sa dalekie od perfekcji.

No, nie wspominajac juz, ze caly system finansowy to z zalozenia i od podstaw to jedna ogromna porazka, jest tak niedoskonaly i bledny w swoich fundamentach, ze az bola zeby kiedy o tym mysle. ALE - skoro akceptuje go kilka miliardow ludzi na swiecie, to ja nie zamierzam sie z nimi klocic, ani nikogo w tym temacie oswiecac. Czasami trzeba twardych lekcji, aby sie czegos nauczyc, a wiekszosc na tej planecie, raczej nie ma tendencji do wyciagania wnioskow z przeszlosci.

Co do edukacji finansowo-ekonomicznej, pytanie pierwsze i zasadnicze, to co chce osiagnac? Co dla Ciebie znaczy bogactwo? Kazdy ma rozne cele. W zaleznosci od tego, mozna podjac rozne kroki. Ruchem zupelnie podstawowym, dla poczatkujacego, IMHO, jest nauka zarzadzania wlasnym porftelem i takie rzeczy jak np. redukcja niepotrzebnych wydatkow. Zdziwilem sie kiedys niepomiernie, jak przycinajac koszty na niepotrzebnych kontach, pozornie malych oplatach, itd. udalo mi sie przyciac roczne, zupelnie zbyteczne wydatki o ok. 1500pln - po prostu pozbywajac sie niepotrzebnych "zjadaczy", ktore wydawaly sie zbyt male, abym je powaznie traktowal. Kolejny krok to poczatek regularnego oszczedzania bedacego podwalinami przyszlych inwestycji. Dla mnie ciekawa i zupelnie otwierajaca lektura byla ksiazka R. Kiyosakiego "Bogaty ojciec biedny ojciec". Nie to, ze wszystko z niej bym wdrozyl, ale zawiera mnostwo pozytecznych inspiracji w temacie.

W temacie sparafrazowanego zdania, chodzilo o to, ze aby osiagnac jakikolwiek postep w jakiejkolwiek dziedzinie, potrzebujesz wiedzy. Oczywiscie, mozesz miec talenty karmiczne albo robic cos wyjatkowo naturalnie-intuicyjnie bez nijakiej pomocy, ale dla wiekszosci, bez odpowiedniej edukacji nie bedzie efektow. Takze, aby sie zdrowo odzywiac, musisz sie nieco (mniej lub bardziej) poduczyc, tak samo, jak chcesz osiagnac rezultaty w temacie bogactwa, musisz sie rowniez uczyc. I mowie tu o nauce od tych, co osiagneli rezultaty i sie nimi dziela, a nie - nie urazajac nikogo - pseudozyczeniowe afirmacje pisane przez ludzi zarabiajacych tysiacpincet na reke.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-06, 22:08:17 »


Janek  z  4 Pancernych  o  bogactwie

http://www.youtube.com/watch?v=kyEa18bHesc

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-06, 19:54:22 »
Lynd,
Piszesz o moralności, ale przepraszam, wg jakich kryteriów ma to być moralność?
Jest coś takiego jak moralność mniej więcej uniwersalna. Złota zasada czy przeciwieństwo moralności Kalego. Dlatego wydaje mi się że trochę uniknąłeś odpowiedzi na to pytanie. Fajnie byłoby, gdybyś mógł do niego wrócić, bo jest dla mnie ważne. Może napiszę inaczej: jakie Ty wyznaczasz granice moralności w kwestiach biznesowych? Gdzie przebiega linia, poza którą się nie posuniesz?

Cytuj
Napchać... albo się przejechać, jak dziesiątki tysięcy polskich rodzin, które kupowały mieszkania na szczycie bańki, a teraz spłacają kredyty powyżej ich realnej wartości rynkowej.
Cóż, masz rację :)
W dobie dzisiejszego natłoku informacji i sensacjonalizmu, co uznałbyś za punkt wyjścia w edukacji finansowej? Dla siebie pytam.

Cytuj
Sparafrazuję to może w ten sposób: ”Ile jest potrzebne wiedzy na temat zdrowego odżywiania i sportu ludziom, którzy nie są taką wiedzą zainteresowani. Chcą tylko jeść wszystko to co lubią i nie ruszać się sprzed telewizora, i dzięki temu być w pełni zdrowym”.
I co, jakiej udzielsz sobie odpowiedzi?
Nie rozumiem pytania o_O Odpowiedź będzie zawsze taka sama: "wystarczająco dużo." Pytanie, ile to wystarczająco ;)

Daniel

  • Gość
[#]   « 2013-12-06, 00:35:30 »
Wow, widze ze negatywnych przekonan w narodzie mnostwo, no ale nie powinno to w sumie dziwic, w koncu bida za kazdym rogiem.

Oczywiscie ze pieniadze szczescia nie daja, pieniadze to tylko narzedzie. Mlotek wbijajacy gwozdz jest przydatny, mlotek w oku sasiada to problemy ;) To samo z pieniedzmi, wszystko zalezy, jak ich sie uzywa.

Z drugiej strony, w pelni rozumiem ludzi bogatych, ktorzy potracili fortuny. Wielu wydaje sie, ze bycie bogatym to frajda, masz sporo kasy, obijasz sie przez caly dzien, nie musisz nic robic tylko szastasz na prawo i lewo. Tymczasem, bycie bogatym to potencjalnie spore wyzwanie energetyczne; nieco jak praca z silnymi, mocnymi energiami - trzeba umiec sie poslugiwac, bo jak przedobrzysz, to cie wdepcza w ziemie. Na bycie bogatym trzeba byc przygotowanym, i to mocno i solidnie przygotowanym,  glownie psychicznie i mentalnie, podobnie, jak na wysokie energie.
« Ostatnia zmiana: 2013-12-06, 00:39:01 wysłana przez Daniel »

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-05, 22:48:22 »
VanillaOrchard

mnie  po  prostu  nie  da  sie  nie  lubic

tylu  juz  probowalo  i  nikomu  to  sie  jeszcze  nie  udalo

a  niektorym  by  sie  to  marzylo

niedoczekanie  ich

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-05, 20:58:46 »
Dla porównania, zestawienie, jak zaczynając od garażu zdobyli fortunę:

http://finanse.wp.pl/gid,16210568,kat,1033747,title,Oni-zaczynali-w-garazu,galeria.html

I coś przeciwnego, jak szybko można stracić:
krótki tekst więc wklejam:
 
Zmarł jako bezdomny
Pewien Amerykanin przez 5 lat przehulał 27 milionów dolarów. David Lee Edwards zmarł w hospicjum zaledwie 12 lat od momentu kiedy wygrał na loterii wielką fortunę. Od kilku lat był bezdomny.

Na początku Amerykanin zarzekał się, że nie roztrwoni wygranej.

    Ja nie chcę przyjmować tych pieniędzy, mówiąc, że będę kupować rezydencje, samochody i tym podobne. Przyjmuję je z pokorą. Chcę, żeby cieszyła się nimi moja przyszła żona, córka i następne generacje -

mówił.

Niestety miliony szybko go zmieniły. W pierwszym roku wydał 12 milionów dolarów. Pieniądze poszły na luksusowe samochody, wielką posiadłość, samolot odrzutowy z pilotem, konie wyścigowe i narkotyki.

David Lee Edwards zmarł w hospicjum pozostawiając po sobie liczne długi.

Jego córka, której nic nie zostawił napisała na Facebooku, że skończył tak, jak zaczął. Zanim został milionerem był bezrobotny, a jedną trzecią życia spędził w więzieniu za napad z bronią w ręku.

To nie pierwszy taki przypadek, kiedy szczęściarze z milionerów stają się żebrakami.

Andrew Jackson Whittaker Jr., który w 2002 roku wygrał w Powerball 315 mln dolarów, swoją fortunę przejadł w cztery lata.

Billy Bob Harrell Jr. - wygrał 31 mln dolarów w „jackpota”. Swój żywot zakończył samobójstwem.

Cynthia Stafford - od 112 mln dolarów do 0.

Michael Carroll - 9.7 mln funtów stracił w 5 lat.

Sharon Tirabassi - 10,5 mln dolarów kanadyjskich. 10 lat później jeździ autobusem w wynajętego małego mieszkanka do pracy, gdzie ma pół etatu.

Evelyn Adams - w 1985 roku wygrywa 5,4 mln dolarów. Fortunę przegrywa w ruletkę.

Dobitnie pokazuje to, że fortuna kołem się toczy, a pieniądze szczęścia nie dają.

Maciej Gąsiorowski/PK/Fakt
http://wsumie.pl/nie-przegap/85905-zmarl-jako-bezdomny

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-05, 19:49:36 »
Czy GRUBA forsa? :-)
« Ostatnia zmiana: 2013-12-05, 19:52:47 wysłana przez Mateusz »

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-05, 19:41:52 »
WG mów, wszyscy czekajom :-)

VanillaOrchard

  • Gość
[#]   « 2013-12-05, 19:39:30 »
Gruby,

zaczynam Cię naprawdę lubić :D

ha ha :D

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-05, 19:36:52 »
poniewaz  inni  sie  chwala  a  ja  mowie , wiec  nie  powiem

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-05, 19:27:21 »
ile mieliście w życiu najwięcej jednorazowo pieniędzy, pochwalcie się...