Autor Wątek: Co oznacza dla Ciebie bogactwo?  (Przeczytany 69720 razy)

Daniel

  • Gość
[#]   « 2013-12-03, 13:54:21 »
Taka ciekawostka, porównanie nawyków ludzi biednych i bogatych. Daje do myślenia, nieprawdaż? ;)

http://www.daveramsey.com/blog/20-things-the-rich-do-every-day

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-12-03, 13:53:05 »
dużą wiarę w siebie i w to że pieniądze go lubią :)

A ja lubię ludzi z takim podejściem :) Mam znajomego, który często powtarzał "kocham pieniądze ze wzajemnością". Czasami ludzie wokoło oburzali się na niego i na to, że mówi o miłości do pieniędzy: "materialista jeden" :). A On po prostu wiedział, że chcąc mieć pieniądze musi mieć do nich dobry stosunek i mieć poczucie, że one też go chcą, chcą być z nim i chcą być dla niego :). Efekt jest taki, że ci którzy się oburzali, od lat zarabiają po 2000zł miesięcznie, podczas gdy on każdego roku zwiększa przychody o kilkadziesiąt tysięcy rocznie.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2013-12-03, 12:34:32 »
Lynd,
Piszesz o moralności, ale przepraszam, wg jakich kryteriów ma to być moralność? Moich? Twoich? Kościoła katolickiego? Islamu? Kalego? Kryteria moralności te ciągle się zmieniały i zmieniają, pamiętam bardzo fajny przykład nt. tego, co było akceptowalne jako moralne na plażach w Europie w ciągu ostatniego stulecia. Tymczasem, państwo już wyznaczyło co jest nie moralne (spójrz Kodeks Karny), i w pełni się zgadzam, że rzeczy jak zabijanie, kradzież czy gwałt powinny uznane za nielegalne, ścigane i karane. Resztę wyznaczamy sami... no chyba, że nie wyznaczamy, w końcu pewnie samo „M jak Miłość” ma więcej widzów, niż łączna liczba wyświetleń wszystkich edukacyjnych finansowo-ekonomicznych programów na YT. Stąd rzeczywistość jest, jaka jest, nie ma co się na kapitalistów obrażać.

Cytuj
Co tak naprawdę płynie z takiej wiedzy? Bo że dotyka, to jedno. A co można zrobić, aby to zmienić? Wątpię, żeby większość ludzi uczestniczących w bańce nie zdawała sobie sprawy z tego, że bańka trwa. Ale skoro sami jej nie rozbiją, to przynajmniej mogą się jeszcze nachapać

Napchać... albo się przejechać, jak dziesiątki tysięcy polskich rodzin, które kupowały mieszkania na szczycie bańki, a teraz spłacają kredyty powyżej ich realnej wartości rynkowej. To tylko jeden z przykładów, gdzie można realnie wykorzystać wiedzę ekonomiczną – wbrew pozorom, czasami wynajem jest bardziej opłacalny niż kupno, ale kto by tam dawał wiarę takim głupotom, przecież mądrość ludowa mówi, że na mieszkaniu nigdy się nie traci ;) Inna sprawa jest taka, że przed decyzjami o charakterze finansowo-ekonomicznym stajemy każdego dnia, więc możliwości wykorzystania tej wiedzy jest wiele, niekoniecznie musi ona dotyczyć miliardowych inwestycji ala Warren B.

Cytuj
Tak, i właśnie o umiejętności zarabiania pieniędzy rozmawiamy

Wiedza to jedna rzecz, praktyka to drugie...

Cytuj
I zarówno Lilliole jak i ja, zastanawiamy się ile jest potrzebne wiedzy na temat zarabiania pieniędzy ludziom, którzy nie są taką wiedzą zainteresowani. Chcą tylko robić to co lubią, i dzięki temu sobie fajnie prosperować

Sparafrazuję to może w ten sposób: ”Ile jest potrzebne wiedzy na temat zdrowego odżywiania i sportu ludziom, którzy nie są taką wiedzą zainteresowani. Chcą tylko jeść wszystko to co lubią i nie ruszać się sprzed telewizora, i dzięki temu być w pełni zdrowym”.

I co, jakiej udzielsz sobie odpowiedzi?

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-03, 11:32:58 »
Tak, i właśnie o umiejętności zarabiania pieniędzy rozmawiamy. I zarówno Lilliole jak i ja, zastanawiamy się ile jest potrzebne wiedzy na temat zarabiania pieniędzy ludziom, którzy nie są taką wiedzą zainteresowani. Chcą tylko robić to co lubią, i dzięki temu sobie fajnie prosperować. A że aktualny świat w warstwie socjoekonomicznej jest cholernie skomplikowany to...

Buffett chyba jest tu najgorszym przykładem, bo on akurat lubi robić pieniądze i w tej dziedzinie ma olbrzymią wiedzę :) Posiadanie komputera nie ma tu nic do rzeczy, przecież nie zarabia pisząc programy.

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-12-03, 10:48:12 »
Lynd
Tu nie chodzi o ucieczkę od wiedzy tylko słuszne przekonanie ,że akurat  zarabianie pieniędzy nie wynika ani z wiedzy  ani z ciężkiej pracy ,ale akurat z umiejętności zarabiania pieniędzy.
Mamy wielu bezrobotnych studentów , którzy wiedzą co to jest QE 3 i dalej są bez pieniędzy. Mamy ludzi zarabiających jak Buffett miliardy (więcej niż 10000 profesorów ekonomii), a który nie ma i nie korzysta  nawet z komputera itd.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-03, 09:27:06 »
Lilliole,
Nie mówię o wiedzy bez fajnych intencji. Ale zauważ że Ty napisałaś o fajnych intencjach bez wiedzy :) Trochę odniosłem wrażenie, że chcesz uciec przez tym tu "be" zarządzaniem pieniędzmi, w "cacy" zarabianie pieniądzy na pasjach. Tylkooo żeee... to mi wygląda na klasyczną gnostycką ucieczkę przed tym światem, po prostu w innym wydaniu.

Uważam że jakaś-tam wiedza jest naturalną konsekwencją dobrych intencji w danym temacie. A unikanie jej raczej wiąże się z niefajnymi wyobrażeniami. To jakby powiedzieć że chociaż chcesz zdrowo żyć to absolutnie nie interesuje Cię temat zdrowego stylu życia, więc zatrudnisz dietetyka i trenera który będzie Ci mówił wszystko co masz robić ;) Nie brzmi zbyt naturalnie, prawda?

Kiedy wyobrażenia się oczyszczą, temat przestaje męczyć i można zacząć spokojnie, bez ciśnienia się o nim uczyć.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-03, 08:47:41 »


Lilliole,
A skąd on będzie wiedzieć, że ten człowiek jest kompetentny? Swoją drogą jeśli chcesz poczytać historie o ludziach zupełnie nieoczytanych w kwestii pieniędzy, polecam historie amerykańskich futbolistów. To ludzie wywodzący się często z biednych domów, którzy w wieku 20 lat zostali obsypani wielkimi pieniędzmi... w karierze która trwa bardzo krótko.

Nie wydaje mi się, żeby akurat amerykańscy futboliści byli reprezentatywną grupą. I nie chodzi mi o to, żeby być za przeproszeniem debilem w kwestii pieniędzy, tylko o to, że niech każdy robi to co potrafi najlepiej.
No i wiedza wiedzą, ale, nie wiem dlaczego, ale pomijacie w dyskusji coś tak ważnego jak intuicja i intencje. Może ci amerykańscy futboliści mieli po prostu nieciekawe intencje jeżeli chodzi o pieniądze i o siebie. Bo jeżeli mieliby dobre to trafili by na osoby, które by im dobrze zarządzały pieniędzmi.
Chodzi mi o to, ze sama wiedza tu też nie wystarcza. Mogą byc 2 osoby i mieć taka sama wiedzę o pieniądzach, zarządzaniu, ale jedna będzie głównie teoretyzowała i dyskutowała, a druga skorzysta z tej wiedzy i się wzbogaci.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-03, 08:35:04 »

W moim biednym rodzinnym domu nigdy sie o pieniadzach nie rozmawialo, bo z reguly tych pieniedzy nie bylo; albo - rozmawialo sie o tym zle i negatywnie. Tymczasem, wiekszosc ludzi ktorzy maja pieniadze, przywiazuja do tego spora wage i uwage, jak do wszystkiego, co jest w zyciu wazne. Oczywiscie, nie wszystkich ludzi z pieniedzmi musza akurat interesowac rynki kapitalowe - ale naprawde, bogaci ludzie rozmawiaja czesto i gesto o pieniadzu.
 

Tak jest. Chyba wszyscy rozmawiają o pieniądzach. Biedni głównie o tym, ze ich nie mają i nikt im ich nie chce dać. A bogaci.. Kurcze tu nie jestem pewna. Wśród ludzi bogatych, których znam jest różnie... Jedni rozmawiają więcej, inni mniej. Jedni są bardziej spięci na te pieniądze, a inni mniej...  najbogatszy z moich znajomych nigdy sie nie spinał na pieniądze, robił to co lubił, nigdy nie żałował innym, a teraz ma tyle kasy, że do końca życia już nie musi pracować. 
Nie wiem czy ma jakąś szczególna wiedzę o zarządzaniu pieniędzmi. Na pewno jest bardzi inteligentny, ma dużą intuicję jeżeli chodzi o pieniądze i dużą wiarę w siebie i w to że pieniądze go lubią :)


Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-03, 08:15:47 »
Daniel,
Powiedz mi, czy oni zasadniczo się różnią od tych, którzy kradną będąc na stanowiskach kierowniczych?
Zależy jak zdefiniować "zasadniczo". Bo tak samo można powiedzieć, że człowiek który z premedytacją zabił innego człowieka zasadniczo nie różni się od takiego, który skazał na śmierć milion. Z ich osobistego punktu widzenia nie ma może aż tak wielkiej różnicy, ale zdecydowanie jest w konsekwencjach. A jako że mówimy o kwestiach społecznych, to te konsekwencje są ważne.

Piszesz że wielu ludzi jest uczciwych i postępuje zgodnie z literą prawa. Litera ta, oczywiście, nie ma nic wspólnego z moralnym postępowaniem. Po prostu trzeba się trochę bardziej nagibać i nausprawiedliwiać, aby zrobić pewne przekręty zgodnie z nią. No i uczciwość: czym jest uczciwe postępowanie dla tych przedsiębiorców? Czy, jeśli mają 100 ludzi na najniższych stanowiskach, płacą im godnie czy średnią na polskim rynku pracy? (Realną średnią, oczywiście.) Czy jeśli mają 1000 takich pracowników, wolą z własnej woli podwyższyć im pensję czy włożyć te pieniądze w rozwój firmy, aby mogła zatrudnić 1200 ludzi za tę samą pensję?
(Pewnie nie, ale to już nie z ich osobistej winy, a z racji liczby Dunbara.)
No i: ilokrotnie zarabia więcej, niż osoba najniżej opłacany jego pełnoetatowy pracownik. I jaki powód podaje ku tej różnicy zarobków? Bonusowe punkty jeśli ten pracownik ma ciężką pracę fizyczną (znaczy pewnie długoterminowo niszczy sobie zdrowie.)

I trzecia kwestia odnośnie uczciwości: jest chyba coś takiego jak odpowiedzialność wobec udziałowców, i przy pewnej skali tak naprawdę liczy się tylko ich zadowolenie. I bardzo szybko okazuje się że "łatwiej przepraszać niż prosić o pozwolenie." Łatwiej zrobić kampanię wybielającą firmę, niż zadbać o problemy etyczne, na których jeszcze nie skupiło się oko publiki.

No i krzywdzenie ludzi to mniejsza część tego, co próbowałem powiedzieć. Większą będzie to, czy to co ci ludzie tworzą ma jakąś wartość. Jaką realną wartość (=wzrost bogactwa na świecie) dają np. inwestycje w forex, kredyty-chwilówki, zakupy na raty (drobne, konsumenckie, nie mówię o samochodach czy domach)? Itp, itd.
http://nowyobywatel.pl/2013/09/23/fenomen-gowno-wartych-prac/
Te rzeczy przynoszą dużo korzyści finansowych, jasne, ale tylko przelewając pieniądze z miejsca na miejsce.

Cytuj
Ekonomia i finanse dotykaja kazdego z nas, bez tego nie da sie funkcjonwac w tym swiecie. Poza tym, chodzi tu o przejawianie sie, nieprawdaz?...
Jestem skłonny się zgodzić tylko... Co tak naprawdę płynie z takiej wiedzy? Bo że dotyka, to jedno. A co można zrobić, aby to zmienić? Wątpię, żeby większość ludzi uczestniczących w bańce nie zdawała sobie sprawy z tego, że bańka trwa. Ale skoro sami jej nie rozbiją, to przynajmniej mogą się jeszcze nachapać...

Oczywiście uważam że wiedza o finansach osobistych jest do pewnego stopnia baaardzo potrzebna. Mówiłem bardziej odnośnie terminów, które wrzuciłeś, i które jednak bardziej skojarzyły mi się z "grą pieniądzem" niż rozsądnym dbaniem o własne zasoby finansowe.

PS Z jednej strony ciekawią mnie zjawiska ekonomiczne (ale to bardziej jak każdy system), z drugiej jednak z racji zbyt długiego karmicznego udziału w rządzących elitach ledwie byłem w stanie przerbnąć przez ojców Kiyosakiego, a i to z wielkim bólem splotu ;) I to też dobre nie jest.

Lilliole,
A skąd on będzie wiedzieć, że ten człowiek jest kompetentny? Swoją drogą jeśli chcesz poczytać historie o ludziach zupełnie nieoczytanych w kwestii pieniędzy, polecam historie amerykańskich futbolistów. To ludzie wywodzący się często z biednych domów, którzy w wieku 20 lat zostali obsypani wielkimi pieniędzmi... w karierze która trwa bardzo krótko.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-03, 08:03:13 »

O ile wydawac pieniadze potrafi kazdy, podobnie jak uzywac telewizora, to temat zarzadzania majatkiem, sensownego inwestowania, zabezpieczania, pomnazania, itd. to juz zupelnie inna szkola jazdy. Tego, ze tak powiem, nie wyssie sie z mlekiem matki, tego trzeba sie nauczyc. I zeby sie nauczyc, trzeba o tym rozmawiac.


No dobrze, ale czy nie może być takiej sytuacji, że ktoś jest bardzo dobrym specjalistą w jakiejś dziedzinie. I ludzie chcą kupować to co on oferuje. I zarabia dużo pieniędzy. Ale nie zna sie na inwestowaniu, ale ma tyle pieniędzy ze swoich zleceń, że płaci komuś kto za niego to robi?

Daniel

  • Gość
[#]   « 2013-12-03, 01:20:08 »
Lynd,
kwestie, które poruszasz dotycza glownie moralnosci i czystosci intencji, ktore stoja za dzialaniami rozmaitych ludzi. Tymczasem, z mojego punktu widzenia, to sa sprawy indywidualne i niezalezne od tego, ile ma sie pieniedzy. Znam kogos, kto pracujac na niskim, "fizycznym" etacie kradl cement ze swojej firmy. Znam kierowców, którzy robili wałki na kilometrówkach, itd. Powiedz mi, czy oni zasadniczo się różnią od tych, którzy kradną będąc na stanowiskach kierowniczych? Moralność pozostaje taka sama, zmieniają się perspektywy a co za tym idzie, i możliwości, stąd i większa skala. Z drugiej strony, znam wielu przedsiębiorców, którzy postępują niezwykle etycznie i uczciwie, w tym co robią, zwyczajnie wykorzystując dostępne mechanizmy. Ba, powiem więcej - większość bogatych, to co robi, robi uczciwie i w zgodzie z literą prawa - z tego prostego powodu, że mają oni znacznie więcej do stracenia, niż ci, co nie mają nic.

"I, oczywiście, uważam że w pewnych rękach część tych informacji może być przydatna."

Z mojego punktu widzenia, informacje na temat stanu ekonomii, finansow publicznych, itd. moga i beda przydatne dla praktycznie kazdego, kto traktuje prosperity jako cos wiecej niz tylko wewnetrzny stan umyslu. Ekonomia i finanse dotykaja kazdego z nas, bez tego nie da sie funkcjonwac w tym swiecie. Poza tym, chodzi tu o przejawianie sie, nieprawdaz?...
No chyba, ze jest sie w 100% odpornym na wplywy swiadomosci zbiorowej, wowczas mozna miec ten temat kompletnie w nosie ;)

"Bo zastawiam się czy w sumie czy to poświęcone rozwojowi duchowemu forum  jest od tego"

Zasadniczo nie jest, no ale przeciez wczesniej o tym pisalem, ze sie nie nadaje, i chyba nawet kogos to oburzylo ;) Z drugiej strony, jak sie na forum duchowym zaklada watek o prosperity, to znaczy, ze temat chyba ludzi interesuje. A nie wyobrazam sobie jak mozna dyskutowac o prosperity bez dyskusji na temat pieniadza; pieniadz jest jak krew, absolutnie niezbednym elementem.

"Moim zdaniem nie trzeba mieć wiedzy o rynkach kapitałowych, podniecać się wojnami walutowymi czy też czymś tam podobnym, aby mieć pieniądze. Tak jak nie trzeba mieć wiedzy o działaniu telewizora, radia by używać tych urządzeń. Nie trzeba też być mechanikiem samochodowym, żeby dobrze jeździć. "

Oczywiscie, ze nie trzeba. W zyciu jedyne co trzeba to umrzec i placic podatki ;) Z drugiej strony, niestety ale nie zgodze sie z takim podejsciem. O ile wydawac pieniadze potrafi kazdy, podobnie jak uzywac telewizora, to temat zarzadzania majatkiem, sensownego inwestowania, zabezpieczania, pomnazania, itd. to juz zupelnie inna szkola jazdy. Tego, ze tak powiem, nie wyssie sie z mlekiem matki, tego trzeba sie nauczyc. I zeby sie nauczyc, trzeba o tym rozmawiac.


W moim biednym rodzinnym domu nigdy sie o pieniadzach nie rozmawialo, bo z reguly tych pieniedzy nie bylo; albo - rozmawialo sie o tym zle i negatywnie. Tymczasem, wiekszosc ludzi ktorzy maja pieniadze, przywiazuja do tego spora wage i uwage, jak do wszystkiego, co jest w zyciu wazne. Oczywiscie, nie wszystkich ludzi z pieniedzmi musza akurat interesowac rynki kapitalowe - ale naprawde, bogaci ludzie rozmawiaja czesto i gesto o pieniadzu.
 

"Bo to jest oczywiste, że je ma, a o oczywistych rzeczach się nie dyskutuje. "

Jedyna oczywista rzecz w temacie finansow jest taka, ze malo kto tak naprawde orientuje sie, o co w tym chodzi.  Moim zdaniem pieniadz jest jedna z najmniej "oczywistych" rzeczy w naszych realiach, i bez przesady, ale coraz bardziej sklaniam sie ku spiskowemu przekonaniu, ze jest to celowe dezinformowanie - albo nie informowanie - ludzi w tym temacie.


"w miarę możliwości zadbali, by nie uznał nas zbyt szybko za niewarte jego uwagi (w temacie "zrozumieć pieniądz") stado baranków bożych."

Wprost przeciwnie, bardzo cenie Wasze spojrzenie. Jak zwykle, to forum pomaga mi przerobic pewne zapomniane wzorce, wiec ciesze sie, ze ludzie dziela sie tutaj swoimi pogladami.

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-12-02, 23:35:12 »
Temat "zrozumieć pieniądz" na forum duchowym, to jest bardzo ciekawe zestawienie, w moim odczuciu, very hot! :-)

Tzn. oczywiście na rozkminianie kwestii ściśle technicznych, to na pewno inne miejsca są odpowiedniejsze, ale już na takie swobodniejsze pogawędki na innych poziomach abstrakcji -- przykładowo przyjazne zderzenie postaw (1) "żongluję kasą w tę i we w tę, oraz stoję blisko przy jej produkcji, także wiem, co to pieniądz, bicz" oraz (2) "klepię biedę z poczuciem moralnej wyższości" -- no to niniejsze forum nadaje się wręcz idealnie, moim zdaniem. Albo, żeby aplikować o pieczątkę duchowiaków, że takie gierki są w ogóle koszerne, też ciekawa opcja.

Ale zupełnie serio, to nas może wszystkich ubogacić, także miałbym taki apel, żebyśmy docenili obecność prawdziwego eksperta i w miarę możliwości zadbali, by nie uznał nas zbyt szybko za niewarte jego uwagi (w temacie "zrozumieć pieniądz") stado baranków bożych.

Także, kolego Daniel, ośmielę się czasem, ogólnie i z difoltu, nie zgadzać, ale, co ważne: serdecznie dziękuję, że niesiesz nam światło wiedzy! :-)

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-12-02, 11:26:21 »
Frisky,
zauważmy ,że "bez względu na wykonaną pracę" nie sprawdzi się w jednym przypadku- kiedy praca równa się zero. wtedy pieniądz zdecydowanie wynosi , nawet przy ogromnej wiedzy -  również 0 :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-02, 11:04:29 »

Tylko, jak przyjrzysz sie tej definicji oraz o tym, co o bogactwie napisali koledzy i kolezanki ponizej... nikt nic nie mowi o pieniadzu. O tym sie tutaj zupelnie nie rozmawia: nie widzialem ani jednej sensownej, porzadnej i rozwojowej dyskusji w temacie pieniadza, rynkow kapitalowych, derywatyw, CDS, wojen walutowych, dewaluacji pieniadza, inwestowania, wplywu QE na podstawowe funkcje pieniadza ani niczego innego w tym stylu.

Z tego powodu, jak przypuszczam, jest tu sporo osob ktore czuja sie bogate, ale niekoniecznie wiele takich, ktore maja pieniadze. A poniewaz pieniadz to specyficzna forma energii i jak kazda forma energii, podlega specyficznym i wlasciwym sobie prawom i regulom, ktorych nalezy sie nauczyc, aby moc ta energia dysponowac. Jak sie nie nauczyc, to sie zostaje w lesie, co niestety widac po ilosci bledow w afirmacjach, ktore w tym temacie sie tutaj pojawiaja...

No chyba niekoniecznie tak jest jak piszesz. Moim zdaniem nie trzeba mieć wiedzy o rynkach kapitałowych, podniecać się wojnami walutowymi czy też czymś tam podobnym, aby mieć pieniądze. Tak jak nie trzeba mieć wiedzy o działaniu telewizora, radia by używać tych urządzeń. Nie trzeba też być mechanikiem samochodowym, żeby dobrze jeździć.
Wydaje mi się też, że ten co ma naprawdę duże pieniądze też nie musi o tym gadać. Bo to jest oczywiste, że je ma, a o oczywistych rzeczach się nie dyskutuje.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-02, 10:30:48 »
Wiedza to moc, chyba każdy się zgodzi.
(1) wiedza = moc
Czas to pieniądz - to wiedzą wszyscy.
(2) czas = pieniądz
Prawo fizyki mówi:
(3) moc = praca / czas
Podstawiając z (1) i (2) do (3) otrzymujemy:
(4) wiedza = praca / pieniądz
Czyli po przekształceniu:
(5) pieniądz = praca/wiedza
Co oznacza, że pieniądze dążą do nieskończoności przy wiedzy dążącej do zera, bez względu na wykonaną pracę.

: )